[O] Vivaldi i powtórka z rozrywki
Dokładnie szóstego stycznia 2025 roku miała miejsce premiera pierwszej części "Wiosny" Vivaldiego w mojej interpretacji. Cały cykl "Czterech pór roku" to tak zwane "koty za płoty", czyli pierwsze poważniejsze mock-upy, które nagrałem w 2025 roku, wszystko to na fali zachwytów nad Spitfire Chamber Strings. Doświadczenia jednak przybywało, a kiedy we wakacje pojawiła się u mnie biblioteka VSL Elite Strings wiedziałem, że muszę nagrać cały cykl jeszcze raz.
I oto rok po premierze pierwszej wersji zapraszam do posłuchania wersji dużo bardziej dopracowanej i także bardziej kompletnej:
Wyjaśnienia
Dlaczego niby ta wersja jest bardziej kompletna? Bo została oparta na bogatszych wersjach plików MIDI - wcześniej nie miałem dużego doświadczenia w ich wyszukiwaniu, więc kilka części np. nie miało partii klawesynu. Tym razem zatem postarałem się skompletować pełne partytury i doprowadzić je do spójnego stanu. W międzyczasie dopracowałem także skrypt w Pythonie do "czyszczenia" plików MIDI ze zbędnych danych, co także znacznie upraszcza mi obecnie pracę.
Poza wymianą smyczków ze Spitfire Chamber Strings na Vienna Symphonic Library Synchron Elite Strings, zmiana dokonała się w kilku utworach w partiach solowych skrzypiec. Moje ulubione wirtualne skrzypce Stradivari Violin musiały w kilku przypadkach (dość nieoczekiwanie) uznać wyższość skrzypiec z Audio Modeling SWAM Solo Strings. Szczególnie nie mogłem sobie poradzić z zimowym Largo, które ciągle brzmiało nie tak, jak sobie to zaplanowałem. Przerzucenie się na SWAM Solo Strings wcale nie było proste - o ile do swobodnego grania ta biblioteka jest świetna, to "programowanie" w niej gotowej linii skrzypiec było początkowo drogą przez mękę. Jest tu tyle parametrów do kontroli, że czasem rwałem włosy z głowy. Na przykład za fazę ataku odpowiada i ekspresja, i velocity, i nakładanie się nut, i dodatkowy parametr nacisku smyczka na strunę, i dodatkowy parametr definiujący czas "odpuszczenia nacisku", i pozycja ręki na gryfie, i parametr sterujący, czy smyczek w poprzedniej fazie pozostał na strunie, czy też został podniesiony... Uf, naprawdę, nie obyło się bez wnikliwego czytania instrukcji i studiowania schematów - a instrukcja ma ponad sto stron!...
Jeśli ktoś nie lubi YouTube, może posłuchać albumu na BandCamp
Jako klawesyn ponownie wykorzystałem Modartt Pianoteq Hans Ruckers II Harpsichord, mimo że ostatnimi czasy bardzo sobie chwalę Audiosamples Harpicordo. W "Czterech porach roku" klawesyn jednak pełni rolę w zasadzie dopełniającą, więc nie czułem potrzeby wymiany Pianoteqa. Ten zresztą, odpowiednio skonfigurowany, brzmi rewelacyjnie, więc różnica byłaby pomijalna moim zdaniem.
Warto było?
Być może zasadne jest pytanie o sens robienia jeszcze raz tego samego - ale uważam, że w tym przypadku (tak samo jak przy Beethovenie), to nie było TO SAMO. Zmienił się i sposób pracy, i spojrzenie na mock-upy jako takie, i narzędzia. Poza tym sam proces przestał przypominać walkę (jak uzyskać taki lub inny efekt? czy ta biblioteka pozwala na coś podobnego? jak robi się to czy owo?), a stał się świadomym korzystaniem z dostępnych środków. I chociaż ciągle bardzo lubię wcześniejsze próby, a i te nowe nie są przecież idealne, to jednak sam widzę, co się polepszyło i w czym jednak jakieś postępy poczyniłem. Więc choć dla postronnych słuchaczy wszystko może brzmieć po prostu jako tako, ja ze zmian jestem zadowolony. Trzeci raz już Vivaldiego nagrywać nie będę, ale może jeszcze parę utworów poprawię dla własnego samopoczucia.
Komentarze
Prześlij komentarz