środa, 16 września 2020

Kontakt - pierwszy instrument

Kontakt to bardzo rozbudowany sampler, stworzony dwadzieścia lat temu przez firmę Native Instruments. Obecnie dostępny jest w wersji szóstej, zarówno darmowej Player, jak i płatnej. Ale to nie tylko sampler - to także platforma do tworzenia własnych instrumentów muzycznych (bazujących na samplach). Mój kolega z grupy AudioGram, Filip Pawłowski, zajmuje się tworzniem tego typu instrumentów i kiedy zostałem zapytany, czy nie przygotowałbym jakiegoś projektu interfejsu użytkownika, zacząłem wnikać głębiej w te, znane wcześniej tylko ze słyszenia, możliwości Kontakta.

Instrument powstały na drodze eksperymentu

O co chodzi?

Główna część pracy, związanej z tworzeniem nowego instrumentu, polega na przygotowaniu i zmapowaniu próbek dźwiękowych. Jeśli mamy jakiś fizyczny instrument, który chcielibyśmy przenieść do samplera, musimy zrobić dwie rzeczy: nagrać próbki dźwiękowe i po obrobieniu umieścić je w Kontakcie, wskazując która odpowiada jakiemu klawiszowi (nucie). Nagrywanie wydaje się zrazu prostą czynnością, ale może zająć długie godziny: im więcej próbek przygotujemy, tym realniej i wiarygodniej będzie brzmiał instrument. I chodzi nie tylko o spróbkowanie wszyskich dających się wydobyć dźwięków (np. dla gitary - wszystkich strun na wszystkich progach), ale także różnych poziomów dynamicznych, artykulacji czy później powielenia tego wszystkiego, aby zastosować mechanizm round robin. Czyli - trzymając się przykładu gitary: próbkujemy strunę "e" szarpaną maksymalnie mocno palcem (robimy to np. 5 razy, starając się grać tak samo); teraz szarpiemy troszkę słabiej, również pięć razy i tak aż do bardzo cichych dźwięków. Każdy dźwięk nagrywamy i dbamy, aby wybrzmiał do końca. Teraz powtarzamy całą procedurę dla tej samej struny, ale przyciśniętej na pierwszym progu. I na drugim. I dla wszystkich strun. Potem CAŁOŚĆ robimy także dla gry kostką. Potem nagrywamy flażolety. Tapping. Potem wariacje z użyciem kapodastra. Albo z innymi (nylonowymi, stalowymi, grubymi, cienkimi) strunami. Albo inną gitarą. Albo innym mikrofonem. Albo... No, możliwości są niemal nieograniczone.

I gdy się wydaje, że to nagrywanie jest mozolne, przychodzi czas obróbki tego całego materiału. Cięcia, segregacji, odszumiania, docinania, nazywania. Bez dobrze opanowanej techniki obróbki, stosowania skrótów, automatów i tym podobnych wynalazków to zabawa na długie, długie godziny.

W końcu materiał audio jest gotowy i można uruchomić Kontakta, aby wrzucić tam próbki. I tu się również robi zawiło - czym są grupy? jak rozmieścić próbki i przypisać je do klawiatury? Jak skonfigurować round-robin? Jak dostroić niektóre próbki? Jak wyrównać czasy ataku albo głośność? Multum zagwozdek i problemów, zwłaszcza na początku, gdy Kontakt jawi się jako badziew pisany przez kretynów bez pojęcia o wygodnym interfejsie użytkownika (wierzcie mi, że na początku ma się takie wrażenie, a i później czasem to wrażenie powraca). Ale koniec końców całość wreszcie zaczyna jakoś brzmieć i wtedy wpadamy na pomysł, że warto było dać użytkownikowi jakąś gałeczkę czy suwak, którymi mógłby on sobie coś tam dostroić czy przestawić.

GUI w Kontakcie

Teoretycznie nie ma powodów do narzekań: Kontakt ma wbudowane gałki, suwaki, pola liczbowe, listy rozwijane itd. Kłopot pojawia się dla osób, którym nie wystarcza szare tło i standardowe kontaktowe kontrolki. Okazuje się bowiem, że chcąc mieć ładne tła, przyciski, pokrętła i napisy, trzeba nie tylko sobie to wszystko ręcznie narysować czy wyrenderować (w zewnętrznych aplikacjach), ale trzeba to też ZAPROGRAMOWAĆ. I pal licho już programowanie tego, co się ma dziać przy pokręcaniu czy przesuwaniu (bo to nie zależy od wyglądu kontrolki), tu trzeba programować także takie rzeczy jak przezroczystości, położenie na ekranie, wyświetlanie napisów czy liczb i tak dalej, i tak dalej.

W zasadzie GUI, tak jak resztę "działania" instrumentu, pisze się w ekstremalnie niewygodnym edytorze kodu bez kolorowania składni i podpowiadania parametrów, przełączając się do dokumentacji w PDF. Ba, żeby w ogóle cokolwiek wyświetlić, nawet tylko tło, trzeba napisać skrypt "on init" z magiczną linijką "make_perfview" i najlepiej deklaracją wysokości widoku.

Przykładowo, aby wyświetlić własne tło, musimy napisać (całkowicie ręcznie) coś podobnego:

on init    
    make_perfview
    set_ui_height_px(300)
    set_control_par_str($INST_WALLPAPER_ID, $CONTROL_PAR_PICTURE, "my_wallpaper")
end on

i zadziała to przy założeniu, że w odpowiednim folderze ręcznie umieścimy plik graficzny "my_wallpaper.png" wraz z również ręcznie utworzonym plikiem tekstowym "my_wallpaper.txt" o mniej więcej takiej treści:

Has Alpha Channel: no
Number of Animations: 0
Horizontal Animation: no
Vertical Resizable: no
Horizontal Resizable: no
Fixed Top: 0
Fixed Bottom: 0
Fixed Left: 0
Fixed Right: 0

(koniecznie z pustą linią na końcu, której znaczenie jest zupełnie nieznane i wszyscy ją dodają, bo inaczej "czasem to nie działa").

Przyznam, że widząc to wszystko przypomniały mi się czasy pisania pierwszych programów w Fortranie 77 - ale to było ponad dwadzieścia, trzydzieści lat temu! Wydaje mi się, że w 2020 roku Native Instruments powinno jednak pochylić się nad tym problemem i nieco ułatwić życie twórcom instrumentów... A przynajmniej dodać kolorowanie składni i uzupełnianie kodu oraz sprawdzanie składni w czasie rzeczywistym, a nie dopiero przy "kompilacji" (że o czytelniejszym opisywaniu błędów nie wspomnę, bo na początku można sobie oczy nadwyrężyć od analizowania kodu podanego malutkimi literkami, żeby np. po długim czasie wpaść na to, że jakaś zmienna nie ma deklaracji). Od strony kodowania jest to prawdziwa katorga i 100 razy lepiej jest przenieść skrypt do SublimeTexta, do którego da się zainstalować kolorowanie składni KSP (Kontakt Script Processor). Można się także posiłkować specjalnym edytorem napisanym przez fana, Nilsa Liberga - Nils Liberg's KScript Editor.

Pierwszy instrument

Żeby w pełni zrozumieć, co tu się w ogóle wyrabia, postanowiłem przygotować prościutki instrument, bazujący na zabawce córki. Nie bawiłem się w różne poziomy dynamiczne, za to spróbkowałem po kilka razy każdą płytkę, żeby zastosować mechanizm karuzelowy round-robin. Do obróbki wykorzystałem Reapera, bo ze względu na wykorzystywany świetny tutorial nie chciałem sobie komplikować życia. Płytek w instrumencie nie było dużo, więc przygotowanie próbek nie zajęło aż tak dużo czasu, jak się początkowo obawiałem. Zatem wszystko nagrane, obrobione, poszatkowane i ponazywane, czas zasiąść do Kontakta.

Dzięki wspomnianemu tutorialowi mapowanie próbek poszło nadzwyczaj sprawnie - ale przyznam, że bez pomocy Davida w życiu sam bym nie doszedł, jak należy całą rzecz przeprowadzić. Instrument gra (i to lepiej niż oryginał, który kompletnie nie był nastrojony, a poza tym nie wypełniał całej gamy), czas zatem na interfejs użytkownika i duże gały do regulowania filtra (pomyślałem, że może być to ciekawe).

Przygotowałem zatem grafikę tła, napisałem metodę "on init" tak, aby się to tło wyświetliło, po czym dodałem w pierwszym kroku dwa suwaki (bo do suwaków można później podpiąć własne pokrętła - kontaktowe pokrętła zaś nie mogą być stylizowane przez użytkownika!) i zaprogramowałem ich działanie dla punktu odcięcia i rezonansu filtra. Wszystko działało bardzo dobrze, zatem przeszedłem do ostatecznego kroku.

W Affinity Designerze przygotowałem rysunek pokrętła na wzór tych z Nucleusa. Wczytałem je do specjalnego programu KnobMan, który potrafi przygotować serię obrazków tworzących animację pokrętła. Tu się trochę namęczyłem, bo na przygotowany kształt pokrętła musiałem nałożyć animowaną linię i znacznik. Po wyeksportowaniu plik graficznego i wrzuceniu go do zasobów instrumentu, wreszcie mogłem podpiąć moje grafiki do zdefiniowanych wcześniej suwaków.

No i instrument gotowy - wystarczyło go teraz tylko spakować i opublikować, chętni zatem mogą go pobrać z tego linku.

Podsumowanie

Fanem budowania instrumentów dla Kontakta raczej nie zostanę, chyba że wpadnie mi do głowy jakiś fajny pomysł. Mimo wszystko przygotowanie nawet tak prostego instrumentu było ciekawym doświadczeniem, a szczerze mówiąc bardziej podobałoby mi się przygotowanie jakiegoś narzędzia, które po pierwsze miałoby edytor z kolorowaniem składni, a po drugie umożliwiałoby wizualne przygotowanie interfejsu użytkownika (i "pod spodem" tworzyłoby i zmieniało wszystkie potrzebne pliki). Podejrzewam zresztą, że tego typu narzędzia gdzieś tam są dostępne, a na pewno firmy dostarczające kontaktowe instrumenty mają swoje edytory, bo nie wierzę, że wszyscy posługują się wyłącznie prostym edytorem w Kontakcie. Tak czy owak, warto było zrobić powyższy eksperyment.

Pomoc dla chcących

Osoby, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z tworzeniem instrumentów dla Kontakta, powinny koniecznie zapoznać się z tutorialem Davida Hilowitza:

czwartek, 10 września 2020

[T] Cubasis na jednej ścieżce

Dwa miesiące temu pisałem o eksperymentach z podłączaniem Korga SP-250 do telefonu z Androidem. Wówczas wybór padł na Audio Evolution Mobile, z którego jednak nie byłem zadowolony na tyle, by się w pewnych momentach nie irytować. Problemy sprawiał przede wszystkim interfejs użytkownika, który - jak się okazało - często bywał mało responsywny. Nie wiem, z czego to wynikało, ale często po dłuższym (8-10 minut) nagrywaniu miałem problem z włączaniem przycisków - nie mogłem tego nagrywania zatrzymać. Raz zdarzyło się nawet, że tak skutecznie nie mogłem, że w końcu aplikacja się zamknęła, nie zapisując niczego.

Drugi w kolejce był Cubasis i okazało się, że... no, chyba już tak zostanie. Program jest ogromny (800MB do pobrania!), ale wbrew pozorom działa bardzo płynnie, nic się nie zacina, zaś sama obsługa (zwłaszcza dla osób znających Cubase) jest dość komfortowa (wizualnie oba programy są do siebie podobne). Rzecz jasna, nie wykorzystuję potencjału Cubasisa w pełni, bo moje projekty mają zwykle tylko jedną ścieżkę z - jak to nazwał swego czasu Marek Biliński - "rybką", czyli taką swobodną, luźną improwizacją. Taki projekt zapisuję i od razu wysyłam na Dysk Google'a.

Siadając już do "dużego Cubase'a", importuję cubasisowy projekt (uwaga, trzeba zainstalować specjalny dodatek, na szczęście darmowy!), z czym - rzecz jasna - nie ma żadnych problemów i jeszcze się nie zdarzyło, żeby coś zostało zepsute albo zgubione. Zresztą, nic dziwnego.

Dla osób, które wolałyby eksportować z Cubasisa po prostu czyste pliki MIDI, też jest taka możliwość, aczkolwiek nieco ukryta. Trzeba bowiem wejść najpierw do funkcji Mixdown i tam zaznaczyć, że chcemy utworzyć właśnie plik MIDI. Tak utworzone pliki również były bez problemu otwierane, m. in. przez Reapera.

Podsumowanie

Jak widać z powyższego, faktycznie nie zgłębiłem za bardzo pełnego potencjału Cubasisa. Jeśli ktoś jest ciekaw tej aplikacji, może sobie ściągnąć za darmo wersję LE, która działa przez pół godziny, a potem trzeba uruchamiać ją na nowo. Próbowałem i mnie to irytowało, więc używam wersji pełnej, ale może komuś do dorywczej pracy wystarczy LE. Myślę, że warto się przyjrzeć, bo mało jest na Androida tak dopracowanych DAWów.

A na koniec, żeby była ilustracja dźwiękowa, mały utwór powstały właśnie w Cubasisie:

poniedziałek, 7 września 2020

YouTube'owe kanały dla muzyków

Dzisiaj chciałbym się podzielić listą znanych mi kanałów, na których można znaleźć rzetelną i sprawdzoną wiedzę na tematy okołomuzyczne czy okołodźwiękowe - korzystam z nich od wielu miesięcy, a nawet lat i bardzo polecam Waszej uwadze. Większość, niestety, dostępna tylko w języku angielskim, ale myślę, że to w dzisiejszych czasach nie jest już aż tak wielkim problemem. No i podobnych jakościowo kanałów w języku polskim ciężko się doszukać, niestety...

Guy Michelmore i Thinkspace

To mój niewątpliwy numer jeden na tej liście. Sympatyczny (a czasami wręcz szalony) starszy pan, będący czynnym kompozytorem filmowym i szefem firmy Thinkspace, publikuje dość często bardzo fajne i inspirujące filmy. Czasem dotyczą one konkretnych produktów, często zaś prezentują jakieś zagadnienie z zakresu kompozycji lub aranżacji. Jak napisać muzykę do filmu? Jak wymyślić melodię? Co to są skale i akordy? Czy można napisać muzykę, siedząc w samochodzie w myjni? Tu się nie sposób nudzić, nawet jeśli ktoś nie zajmuje się muzyką orkiestrową.

Link: https://www.youtube.com/user/thinkspaceeducation

Alex Moukala

Bardzo fajny kanał dla osób, zaczynających dopiero przygodę z orkiestracjami - Alex w przystępny i łopatologiczny sposób pokazuje, jak programować rytmy, jak kształtować ekspresję i dynamikę, nie stroni także od testów poszczególnych bibliotek. I choć po pewnym czasie może trochę razić bardzo trailerowy charakter prezentowanej tu muzyki, to jednak jakaś wiedza w głowie pozostanie. Ciekawostką jest fakt, że Alex do aranżacji orkiestrowych używa dość nietypowego w tych klimatach programu FL Studio.

Link: https://www.youtube.com/channel/UC_CyR8Aqfl45kzFIDeMr-CQ

Spitfire Audio

Trzeci i ostatni (obiecuję!) kanał związany z tworzeniem muzyki orkiestrowej. Tym razem prowadzony przez uznanego producenta bibliotek, Spitfire Audio, który na front walki o serca użytkowników rzucił m. in. Paula Thomsona, Homay Schmitz czy Christiana Hensona. Oprócz oczywistej otoczki reklamowej, która ma w jak najlepszy sposób przedstawić produkty firmy (co akurat nie jest trudne), materiały często zawierają bardzo przydatne praktyczne porady, a prowadzący zdradzają niektóre szczegóły swojego warsztatu pracy. Zresztą, zawsze przyjemnie jest oglądać muzyków przy "pracy".

Link: https://www.youtube.com/user/spitfireaudiollp

DoctorMix

Jeden z najbardziej pozytywnych kanałów na YouTubie, jakie znam. Jeśli jeszcze nie widzieliście pozytywnie zakręconego Claudio Passavantiego za klawiaturą, to czas nadrobić zaległości. Filmy z reguły reklamują różne instrumenty i urządzenia (wirtualne i fizyczne), ale jakoś nigdy nie odbierałem tego negatywnie. Claudio zwykle skupia się na muzyce i robi to tak, że dla każdego staje się oczywiste, że konkretna marka instrumentu jest w danej chwili sprawą drugo-, jeśli nie trzeciorzędną. A entuzjazm i uśmiech są naprawdę zaraźliwe i nie raz już bywało, że po premierze jakiegoś filmiku sam zabierałem się do muzycznej roboty. Oprócz walorów czysto rozrywkowych można się tutaj także dużo nauczyć (zwłaszcza użytkownicy Cubase'a, którego używa Claudio), także w kwestii wykorzystania fizycznych instrumentów, których na tym kanale zobaczycie w akcji naprawdę sporo.

Przy okazji: ostatnio Claudio buduje nowe studio i wrzuca filmiki z poszczególnych etapów, więc jeśli ktoś myśli o podobnym kroku, warto popatrzeć, na co zwrócić uwagę.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCbzNcFN7cxA8HO18cTYyTfg

Chris Selim - Mixdown Online

Chris to kolejny (po Claudio) ambasador programu Cubase i użytkownikom tego programu gorąco polecam kanał Mixdown Online. Są tu opisane nie tylko zagadnienia czysto muzyczne/producenckie, ale Chris pokazuje mnóstwo funkcji Cubase'a, o których istnieniu wiele osób nawet nie wie. Bardzo solidnie prowadzony kanał, często zasilany nowymi filmikami.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCr4af6MfAMfff8w7WqCa7Lw

Joe Gilder - Home Studio Corner

Joe Gilder to z kolei ambasador Studio One i w ogóle marki PreSonus. Jest on także czynnym muzykiem, który nagrywa zarówno własną muzykę, jak i bierze udział w nagraniach innych osób (z czego zresztą też można znaleźć filmy). Na kanale znajdziemy bardzo różnorodne filmy, od typowo technicznych (np. po co i jak używać kompresorów, co daje limiter, jak konfigurować side-chain), przez muzyczne (np. aranżacje, dobór brzmień) po konfigurowanie domowego studia czy testy urządzeń.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCYDzeYIkNPD7_6adQZ3oX8g

Rick Beato

Kanał Ricka oglądałem kiedyś bardzo często, bo jest tu sporo wiedzy, ale też i ciekawostek. Są nawet filmy w rodzaju "10 najbardziej znanych wstępów perkusyjnych". Co ciekawe, Rick jest multiinstrumentalistą, który gra nie tylko na instrumentach klawiszowych, ale też perkusji czy gitarze. Poza tym, że jest muzykiem, jest przede wszystkim nauczycielem muzyki i bardzo serio traktuje aspekt edukacyjny, przez co ostatnio mocno zżyma się na panoszące się na YouTube firmy, które zgłaszają naruszenia praw autorskich nawet do krótkich fragmentów, granych w materiałach edukacyjnych przez samego Ricka.

Link: https://www.youtube.com/user/pegzch

Musoneo

Jedyny na tej liście kanał polskojęzyczny. Być może dlatego, że nie trafiłem na nic innego, równie rzetelnego? No i przeglądając wyniki wyszukiwań na YouTube trudno znaleźć jakieś dobre, polskie kanały. Maciek prezentuje nie tylko wiedzę o teorii muzyki, ale też o produkcji, zamieszcza także testy instrumentów czy urządzeń przydatnych przy produkcji muzyki. Dodatkowo na swojej stronie oferuje bardzo bogate kursy, m. in. obsługi Cubase'a czy Studio One (i chociaż część materiałów ma już parę lat, to jednak merytorycznie niezbyt się zestarzały).

Link: https://www.youtube.com/user/musoneo

Adam Neely

Adam to dziwny typ. Jest bardzo wyedukowany teoretycznie i często jego filmy to takie trochę wykłady w rodzaju: czy akordy nonowe mają zastosowanie poza muzyką jazzową? Często też piętnuje amatorszczyznę i braki w wiedzy, więc nie dla każdego jego filmy będą przyjemne. Mimo wszystko bardzo szanuję jego wiedzę i to, co prezentuje na kanale, więc zachęcam do przyjrzenia się temu.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCnkp4xDOwqqJD7sSM3xdUiQ

White Sea Studio

Kanał prowadzony przez Wytse Gerichhausen, nieco kontrowersyjnego inżyniera dźwięku, właściciela studio produkcyjnego White Sea. Dlaczego Wytse jest kontrowersyjny? Bo postawił na posiadanie własnego zdania w każdym aspekcie muzyki. I do tego przeprowadza równie kontrowersyjne testy "snake oil", czyli sprawdza, ile prawdy jest w obietnicach twórców różnych wtyczek muzycznych. Co ciekawe, osobiście woli używać urządzeń fizycznych i ma na tym punkcie prawdziwego hopla - testy takich urządzeń również pojawiają się na kanale.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCFgUBKoy5trmcyVh1e_AS8Q

Booth Junkie

Kanał lektora Mike'a DelGaudio, który nie tylko testuje mikrofony czy przedwzmacniacze mikrofonowe, ale przede wszystkim dzieli się wiedzą związaną z nagraniami lektorskimi. Jak nagrywać, gdzie nagrywać, jak szybko zaadaptować wnętrze na potrzeby nagrań lektorskich, a nawet jak zbudować specjalną kabinę nagraniową. Do tego parę fajnych lekcji wykorzystania programu Reaper jako "magnetofonu lektora", różne sztuczki w rodzaju zastosowania "klikera" i oto mamy naprawdę niezłą bazę wiedzy. Jeśli ktoś dopiero zaczyna z czytaniem audiobooków, jest to bardzo dobre miejsce do odwiedzenia.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCHHf1h8k7MA6-AG8FXjnQSw

Lord Vinheteiro

Na koniec dość nietypowo, bo nie jest to kanał edukacyjny czy testowy. To kanał dla przyjemności. Lord Vinheteiro jest pianistą i to nie byle jakim. W swoich filmikach nie odzywa się ani słowem, pozwala za to grać swoim palcom. A repertuar jest szeroki i zróżnicowany. Na przykład 10 utworów klasycznych, które słyszeliście, ale nie macie pojęcia, co to. Albo różne typy pianistów. Albo motyw z "Ojca chrzestnego" zagrany w wielu różnych stylach. Albo jak brzmi najszybszy utwór. Albo melodie z gier wideo grane na pianinie. Naprawdę polecam posłuchać sobie tego czy owego. I pooglądać, bo często filmiki to takie małe skecze kabaretowe, dzięki niemocie i nienagannej prezencji prowadzącego.

Link: https://www.youtube.com/channel/UCSE6yilNScIz1SLTNQvrXMw

środa, 2 września 2020

AudioGram - grupa dla zapaleńców tworzenia muzyki

W sumie facebookowa grupa AudioGram istnieje już od paru miesięcy, a kulisy jej powstawania to materiał na osobny felieton. Jednak dopiero teraz przyszło mi (nie bez pomocy z zewnątrz!) do głowy, by ją trochę zareklamować na moim blogu. W końcu co, kurczę blade, jestem na niej tytularnym administratorem (brzmi dumnie, ale oznacza tak naprawdę, że jestem administratorem tylko z nazwy).

Grupa nie jest publiczna, więc trzeba się do niej zapisać - co akurat według mnie jest dobre, bo już trochę przesiewa osoby chcące tam coś publikować. A same publikowane posty też są moderowane - i znów, moim zdaniem to dobrze, bo praktyka internetowa pokazuje, że nie ma co liczyć na to, że ktokolwiek zapozna się z regulaminem, nie wspominając nawet o jego respektowaniu.

Tak czy owak - chętni znajdą tu sporo ciekawego materiału, a i sami mogą coś ciekawego opublikować. Grupa nastawiona jest głównie na edukację w zakresie kompozycji i produkcji muzycznej, a nie tylko wyłącznie chwalenie się własnymi nagraniami, więc sądzę, że warto tam zajrzeć.

Native Instruments zapowiada Komplete 13

Nie minęły nawet dwa miesiące od wpisu dotyczącego wersji 11, a tu Native Instruments ogłosiło właśnie zapowiedź wersji 13. W niej jednak - w odróżnieniu od "dwunastki" - nowości nie zabraknie. Od razu też ostrzegam, że skupiam się przede wszystkim na wersji Ultimate, bo to tutaj (i w wersji Collector's Edition) będzie się najwięcej działo. W wersji Select nawet nie wiem, czy cokolwiek przybyło, bo jest ona tak uboga, że nie ma tam nawet pełnego Kontakta i nigdy bym nie wydał na nią 199 euro. Wersja standardowa (bez dopisków) ma na pewno nowego Guitar Riga 6 Pro oraz nowy - podobno bardzo fajny - fortepian Noire.

Z dość ważnych nowości wymienić należy:

  • Guitar Rig 6
  • fortepian Noire
  • Mysteria (Ultimate)
  • Session Guitarist – Picked Acoustic (Ultimate - ale nie jestem pewien, czy nie było tego w Komplete 12)
  • Stradivari Violin (Ultimate)
  • Guarneri Violin (Ultimate CE)
  • Amati Viola (Ultimate CE)
  • Stradivari Cello (Ultimate CE)
  • Arkhis (Ultimate CE)

Jako posiadacza Stradivari Violin ogromnie moją wyobraźnię rozpala reszta kwartetu smyczkowego, czyli drugie skrzypce, altówka i wiolonczela. Jeśli są zrobione równie dobrze co Stradivari Viola (a w sumie dlaczego miałyby nie być), to "jaciękręcę"! Także zbliżony w obsłudze do Thrilla instrument nazwany Mysteria działa na wyobraźnię muzyczną (oczywiście sam Thrill też w "trzynastce" jest obecny). Już dla tego pakietu warto nabyć aktualizację (sama Mysteria z Cremona Quartet są już droższe niż aktualizacja z Ultimate do Ultimate CE!)

Za to wielkim nieobecnym jest Damage 2 (o którym w pierwszej chwili pomyślałem, jak tylko zobaczyłem e-maila o "trzynastce"). Z drugiej strony to bardzo świeży produkt i chyba nikt już nie kupiłby go od Heavyocity, gdyby można było mieć go w pakiecie Komplete Ultimate. Ale może dodadzą go z czasem?

Czekamy zatem do pierwszego października, kiedy ma mieć miejsce premiera. I ciułamy pieniążki, bo może swoim zwyczajem w przyszłe wakacje Native Instruments zrobi wyprzedaż za pół ceny, to się wtedy "trzynastkę" nabędzie.

[G] Gades - Phobos po latach

Żeby szybko przetestować świeżego Nucleusa 1.1, postanowiłem przygotować nową wersję utworu "Phobos" z płyty "Via". Utwór jest krótki i prosty, więc jego przeróbka z EastWest Hollywood Orchestra na Nucleusa nie nastręczała większych problemów. Oczywiście nie skończyło się tylko na podmianie brzmień bibliotek, bo znalazłem parę miejsc do poprawy oraz dodałem kilka rzeczy nieobecnych w oryginale.

Przy okazji przetestowałem także Studio One 5.0.2, które wyszło akurat dzisiaj, bo - niestety - wersja 5.0.1, podobnie jak 4.6, zawieszała się przy zamykaniu niektórych utworów (w tym także tego omawianego). Dodatkowo spostrzegłem pewien problem, którego nie kojarzę z wersji 4.x - otóż domyślnie włącza mi się "tryb niskiej latencji", w którym to trybie aktualnie zaznaczona ścieżka jest w dziwny sposób wyciszana. Dopóki nie skojarzyłem tego ściszania z "niską latencją", kląłem bardzo szpetnie próbując dobrać poziomy ścieżek - co którą ustawiłem i przechodziłem do kolejnej, to ta dopiero ustawiona zaczynała "wyć". Poczytałem na forum PreSonusa i okazuje się, że możliwość włączenia tego trybu zależy od możliwości sprzętowego interfejsu - zatem z jakichś powodów wcześniej chyba mój Focusrite Clarett na to po prostu nie pozwalał.

Zapraszam do posłuchania, a posiadacze płyt CD z oryginałem mogą sobie porównać różnice:

wtorek, 1 września 2020

[T] Audio Imperia - Nucleus 1.1

Dość niespodziewanie dostałem ostatnio informację e-mailową, że właśnie pokazała się wersja 1.1 biblioteki orkiestrowej Nucleus. Co ciekawe, w wiadomości było jasno napisane, że nie jest to zwykły update, ale trzeba dokładnie odinstalować poprzednią wersję (łącznie z usunięciem wpisów w rejestrze!). To już mnie zaintrygowało - co się pojawi nowego?

Przemyślany

Nowy Nucleus wydaje się dużo bardziej przemyślany niż wersja 1.0. Najważniejszą zmianą jest ukrycie folderów Tight, zawierających próbki o krótkim czasie ataku. Nie znaczy to jednak, że się ich pozbyto - po prostu zamieniono je na przełącznik. Można zatem go kliknąć i nagrywać praktycznie bez latencji, a potem wyłączyć i mieć już normalny czas ataku. To akurat może być przydatne.

Druga duża zmiana to dodanie specjalnego pokrętła regulującego pracę artykulacji legato. Dzięki temu długie dźwięki mogą być łączone bardzo płynnie, zaś jeśli zdarzy się fragment złożony z krótszych nut, one też mogą być zagrane legato. Bardzo fajne rozwiązanie, choć wymaga dodatkowej automatyzacji.

U dołu panelu instrumentu pojawiły się też przełączniki, które włączają np. tryb drugich skrzypiec albo tryb niente, umożliwiający regulację dynamiki w pełnym zakresie, tj. aż do zupełnej ciszy.

Opóźnienie

Cechą charakterystyczną Nucleusa jest narzucona przez niego samego latencja, wynosząca ok. 250ms. Oznacza to, że dźwięki wydobywające się z tego instrumentu są nieco opóźnione względem reszty aranżacji - słychać to wyraźnie, jeśli połączyć Nucleusa np. z bębnami Damage. Wynika to z chęci zastosowania przez twórców względnie długich czasów ataku, który ma zwiększyć realizm brzmienia.

Aby jednak dopasować poszczególne ścieżki aranżacji w DAW, można posłużyć się dwoma sposobami. Pierwszy to regulacja szybkości ataku w samym Nucleusie, co w zasadzie przy ekstremalnym ustawieniu sprowadza się do korzystania z przełącznika Tight. Drugi, moim zdaniem dużo lepszy sposób, to ustawienie przesunięcia czasowego ścieżki w DAW (jako że i Cubase, i Studio One, i Reaper mają taką funkcję, jest ona pewnie w każdym szanującym się DAW), zawierającej Nucleusa. Tu wystarcza dać przesunięcie -125ms, by całość zaczęła się synchronizować.

Swoją drogą tak się zastanawiam, czy w ogóle regulowanie przesunięcia w Nucleusie ma jakiś sens - czy nie wystarczyłby tylko przełącznik Tight na potrzeby nagrywania? Ale może faktycznie komuś robi różnicę skrócenie ataku akurat o np. 20ms...

Pobieranie

W sumie nie wiem, czy było tak w wersji 1.0, ale wersję 1.1 można pobrać bezpośrednio w Native Access, po dodaniu numeru seryjnego. Pamiętam, że na pewno wersję 1.0 pobierałem za pomocą Continuata Installer - tym razem mogłem skorzystać z polecenia Install w Native Access (aczkolwiek mam ciągle dostępną wersję Lite, którą trzeba ściągnąć Continuatą).

Warto zainstalować

Myślę, że to wartościowa poprawka - zwłaszcza ze względu na możliwość aplikowania "gładkości" legato i dodatkowe brzmienia "drugich skrzypiec". Także zintegrowanie brzmień tight wyszło instrumentowi na dobre, bo nie trzeba przeładowywać brzmienia, wystarczy prosty przełącznik. Trzeba pobrać wprawdzie 20GB i babrać się w rejestrze systemowym (w Windows), ale dostaje się lepszą bibliotekę. Warto.