Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2020

Jak nagrywać audiobooki?

Chciałbym podzielić się kilkoma informacjami o nagrywaniu audiobooków - być może dla kogoś okażą się one przydatne. Oczywiście, trzeba brać pod uwagę fakt, że jestem w tej dziedzinie kompletnym amatorem i samoukiem, więc z góry przepraszam ewentualnych profesjonalistów, których rozbolą zęby od mojego tekstu. Takie osoby prosiłbym o konstruktywne komentarze, żebym mógł poprawić tekst, a i nauczyć się czegoś byłoby warto. Głos Podstawą wszystkiego jest głos - im lepszy, tym lepiej wyjdą nam nagrania. Osobiście nie uważam się za posiadacza "ładnego" głosu, za to staram się nadrabiać intonacją i dykcją, choć tego też się dopiero uczę. Dobry głos to jednak baza, bez której trudno myśleć o dobrych efektach. Zainteresowanym polecam ćwiczenie różnych łamańców językowych albo ćwiczenia czytania z korkiem (takim od wina) trzymanym między zębami. Dobrze jest rozejrzeć się za jakąś szkołą dla wokalistów/lektorów w najbliższym większym mieście - czasem można skorzystać z konsultacji

Dalsze adaptacje akustyczne

Obraz
Czekało mnie niedawno nagrywanie wokalistki (sic!), więc postanowiłem ostatnim rzutem na taśmę poprawić adaptację akustyczną w domowym studio. Nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Adaptacja sprowadziła się do trzech rzeczy: zbudowania dwóch paneli oraz wymyślenia jakiegoś "ustroju" na drzwi, które są już jedną z ostatnich twardych powierzchni w pokoju. Zacząłem od paneli, bo to już znałem i wiedziałem, co zrobić. Panele dwa Panele wprawdzie wykonałem dwa, ale za to zupełnie inne. Pierwszy z nich powędrował na ścianę, zabezpieczając ostatni jej fragment. Jedyny problem był z tym, że musiałem wykonać ścięty narożnik (bo mam pokój z ukośną ścianą) - i, niestety, właśnie ten element zawaliłem. I to wcale nie dlatego, że nie potrafiłem przymocować desek albo dociąć wełny - od strony wykonawczej nie było najmniejszego problemu. Problem za to miałem z pomyślunkiem. Zamiast bowiem ZMIERZYĆ kąt pochylenia ściany, na oko oceniłem, że ma 45 o i tak też przygotowałem pa

Kiepski statyw dostaje drugie życie

Obraz
Nowy mikrofon w użyciu już od prawie miesiąca i... kłopot. Bo jedne rzeczy nagrywam za pomocą WA-87 , inne za pomocą D5 , a statyw mikrofonowy jeden, więc ciągle trzeba odkręcać jeden mikrofon, a przykręcać drugi. Kiepskie rozwiązanie. To kazało mi przypomnieć sobie o leżącym w szafie zepsutym statywie "stołowym" - takim przykręcanym do stołu. Kłopot z nim taki, że zwyczajnie nie trzyma. Po zamocowaniu dowolnego mikrofonu, nawet niezbyt ciężkich D5 czy 14A zaciski nie potrafią zachować pozycji, nawet przy ekstremalnie silnym docisku - zwłaszcza chodzi o mocowanie tuż przy "stopce". Nie chcąc wydawać pieniędzy na nowy statyw czy uchwyt, postanowiłem naprawić ten stary. Niestety, konstrukcja jest taka, że zwyczajnie działać nie będzie (bez mechanicznych zmian). To zostawiam sobie na później, bo po prostu wymyśliłem inny sposób. Mam w swoim stole pionowe ścianki i pomyślałem, że skoro statyw nie trzyma, przymocowany do stołu pionowo, przymocuję go poziomo do ta

Usuwanie sybilantów, czyli przestajemy syczeć

Obraz
Było całkiem niedawno o odszumianiu , czas zatem przyjrzeć się innej, często koniecznej obróbce głosu, czyli walce z sybilantami. Oczywiście wypada zacząć od wyjaśnienia, czym sybilanty są. A są to spółgłoski wysokoszumowe, czyli wszelkie głoski "syczące" i "świszczące" - s, sz, c, ś, cz, ż, rz, z. W zależności od urządzenia rejestrującego (mikrofonu) ich zawartość w materiale może rosnąć lub maleć - są mikrofony, które wręcz uwypuklają sybilanty, a są takie, które są na nie wyjątkowo odporne. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że zdolność "asymilacji" sybilantów przez mikrofony rośnie wraz z ich ceną - nie jest to może żelazna zasada, ale pewna prawidłowość. Tak czy owak, nawet jeśli mamy mikrofon bardzo tolerancyjny dla głosek wysokoszumowych, to możemy trafić na... głos, który tych sybilantów produkuje naprawdę dużo. Trzeba się zatem zawsze nad problemem pochylić i posłuchać, czy w nagraniu głoski te przeszkadzają. No, i jeśli przeszkadzają,

[T] Klevgrand Brusfri - ciekawy odszumiacz

Obraz
Pisałem całkiem niedawno o problemach z odszumianiem materiału dźwiękowego - podczas jego przygotowania przetestowałem kilka wtyczek i programów, porównując ich możliwości i osiągane z ich pomocą efekty. Całkiem przypadkowo trafiłem przy tej okazji na szwedzką firmę Klevgrand , producenta "odszumiacza" Brusfri , co w wolnym tłumaczeniu znaczy "bezgłośny". Brusfri okazał się na tyle ciekawy, że postanowiłem przyjrzeć mu się bliżej. Przede wszystkim przekonuje mnie prostota interfejsu użytkownika. Okno wtyczki jest bardzo ascetyczne, co jest o tyle interesujące, że mamy - wbrew pierwszemu wrażeniu - dość dużo parametrów do regulacji. Jednak zanim zaczniemy cokolwiek regulować, najpierw należy uruchomić odtwarzanie odszumianego materiału w miejscu, gdzie występuje tylko szum (najlepiej włączyć dla tego fragmentu zapętlenie). Teraz klikamy i przytrzymujemy duży przycisk Learn - w ten sposób "uczymy" wtyczkę, jak brzmi szum. Od tego etapu zależy, jak

[T] AberrantDSP Sketch Cassette

Obraz
Prawie rok temu testowałem wtyczkę GoodHertz WOW Control , służącą do "brudzenia" dźwięku. Można było za jej pomocą nanieść na własne nagrania różnego rodzaju zakłócenia, charakterystyczne dla magnetofonów - szumy, brumy, buczenie, nierówności przesuwu taśmy i tym podobne. Wyraziłem wówczas opinię, że tego typu wtyczki są zupełnie nie dla mnie, bo ja akurat wcale za tym całym magnetofonowym brudem nie tęsknię. Tymczasem dzisiaj prezentuję króciutki test innej wtyczki tego samego typu: AberrantDSP Sketch Cassette . "Niszczymy" dźwięk, przepuszczając go przez wirtualny magnetofon. Ale - moi drodzy! - cóż to jest za wtyczka! Kiedy pierwszy raz zobaczyłem okno tej aplikacji, oczom nie mogłem uwierzyć - zresztą, zobaczcie sami: W te wszystkie kontrolki da się normalnie kliknąć, a one normalnie działają! Jak dla mnie wygląda to świetnie i pasuje jak ulał do tego, co wtyczka robi. A robi! Dźwięk można niszczyć na wiele sposobów, dobierać odpowiedni typ taśmy w mag

Steinberg SpectraLayers - nikt nie wie, jak używać?

Obraz
Jakoś w zeszłym roku Steinberg pochwalił się, że kupił aplikację SpectraLayers , dotąd dostępną m. in. jako jeden z modułów SoundForge 12 . Dlaczego mówię o chwaleniu? Bo na różnych targach otrąbiono, jakie to fantastyczne narzędzie, jak bardzo ułatwia pracę z dźwiękiem, a głównie jego naprawianie (w sensie: usuwanie szumów, stuków, zakłóceń, niechcianych dźwięków). Wszystko to miało być dodatkowo bardzo proste w obsłudze i przypominać (dzięki tytułowym layers - warstwom) pracę grafika w Photoshopie . Oczywiście, takie narzędzia bardzo mnie interesują (sam jestem połączeniem grafika i muzyka), nic więc dziwnego, że rzuciłem się na wersję testową, żeby sprawdzić prawdziwość deklaracji producenta. I co? I nic. Jakoś nie potrafiłem tego programu okiełznać. Niby znalazłem jakiś filmik czy dwa na YouTube , gdzie można było zobaczyć, że obróbka spektralna rzeczywiście może pomagać w pewnych sytuacjach, ale... Kto wie? Odnoszę dziwne wrażenie, że ten rodzaj obróbki dźwięku to jaki

Jak radzić sobie z szumem?

Obraz
Szum jest nieodłączną składową podczas nagrywania czegokolwiek za pomocą mikrofonów. Zwykle chcielibyśmy się go pozbyć, bo materiał audio jest przetwarzany, kompresowany i pogłaśniany, a każda z takich operacji może prowadzić do dalszego eksponowania szumów, co zazwyczaj nie brzmi dobrze. Po pierwsze - rejestracja Oczywiście, pierwsze rozwiązanie, które się narzuca, to nagrywanie w odpowiednich warunkach: w cichym pomieszczeniu, bez szumiących wentylatorów i wiatraczków, buczących urządzeń czy obecnego za oknem hałasu ulicznego. W moim przypadku materiał tak zarejestrowany prezentuje się jak poniżej: Lekki szum jest, oczywiście, do usłyszenia, ale dość łatwo pozbyć się go niemal całkowicie z pomocą bramki szumów, która nie wpływa na brzmienie głosu: Jeśli hałas to konieczność Czasem nie da się uniknąć "generatorów" szumu, a najczęściej będzie nim okno (hałas ulicy) i komputer (tu jednak możemy trochę powalczyć: założyć większe wentylatory, wynieść komputer z pok

Pomieszczenie do nagrywania

Obraz
Pamiętam, że kiedy zaczynałem zabawę z nagrywaniem audiobooków , kompletnie nie zawracałem sobie głowy tym, GDZIE nagrywam. Liczył się tylko mikrofon - przecież im lepszy, tym nagranie MUSI być lepsze! Dzisiaj wiem już, jak błędne jest to przekonanie. Oczywiście, nie znaczy to, że jakość czy typ mikrofonu w ogóle nie mają znaczenia, jednak z perspektywy czasu wydaje mi się, że zdecydowanie ważniejsze w tym wszystkim jest pomieszczenie. Żeby nie być gołosłownym, nagrałem szybkie i proste porównanie, które pokazuje, jaki głos można uzyskać w różnych warunkach. Słuchać należy w dobrych słuchawkach, bo rzecz dotyczy głównie pogłosu: Wszystkie powyższe fragmenty zostały nagrane za pomocą rejestratora Tascam DR-05 , za pomocą wbudowanych w niego mikrofonów elektretowych. Starałem się utrzymywać tę samą odległość mikrofonów od ust i tę samą pozycję rejestratora, więc można przyjąć, że nagrania różnią się tylko środowiskiem. Wnioski Wnioski są proste - jakość nagranego materiału BA