środa, 28 listopada 2018

[G] Expectation - Evening

Kolejny, jeszcze "świeży" utwór na najnowszą płytę. Charakter daleko spokojniejszy niż pozostałe kompozycje, więc będzie to chwila oddechu. Mam wprawdzie pomysł na rozbudowę, ale sam nie wiem, czy iść dalej, czy poprzestać na tym, co jest.

Wyprzedaże, wyprzedaże

Ledwo co się skończył Black Friday, ledwo zamknęliśmy Cyber Monday, a tu proszę:

Po raz kolejny zatem potwierdza się, że nie ma co za bardzo płakać, że się nie zdążyło czegoś kupić w ten jeden weekend - jak widać, okazja do promocji zawsze się znajdzie, bo wiadomo, bez promocji teraz już nikt niczego nie kupi.

No to czekamy teraz na "poświąteczne" wietrzenie magazynów!

wtorek, 27 listopada 2018

Banki czy instrumenty?

Muzyk lutnikiem

Muzycy dzielą się z grubsza na tych, którzy używają gotowych instrumentów oraz tych, którzy lubią popracować nad własnymi brzmieniami. Wieść gminna niesie, że ci drudzy są bardziej ambitni i "każdy powinien tworzyć własne brzmienia od podstaw", z czym akurat się nie do końca zgadzam, dając za każdym razem kontrargument, że skoro tak, to każdy pianista powinien grać na własnoręcznie zbudowanym fortepianie.

Niemniej coś w tym jest, że używane brzmienia wpływają znacząco na styl danego muzyka i jego rozpoznawalność. Stosunkowo łatwo jest "na słuch" rozpoznać Vangelisa, Bilińskiego czy Oldfielda, chociaż moim zdaniem brzmienie to tylko część - liczy się też sposób budowania harmonii, frazowanie, charakter melodii itd.

Serum - jeden z popularniejszych obecnie syntezatorów

Tak czy inaczej zmierzam do tego, że sam osobiście wielkim sound designerem (czyli twórcą brzmień) nie jestem, nie byłem i pewnie nie będę. Czasem, w nowym syntezatorze, coś tam sobie pokręcę, a i zazwyczaj troszkę modyfikuję gotowe barwy, których używam w swoich utworach - no, ale to tyle. Trochę w tym lenistwa, a trochę przesunięcia zainteresowania na tworzenie utworu, a nie brzmień.

PadShop Pro - syntezator granularny

Jeśli nie własne, to co?

Oczywiście, jeśli nie tworzy się własnych brzmień, to pozostaje albo komponować przy użyciu ciągle tych samych, albo zdobywać wciąż nowe w jakiś sposób. No, a jeśli zdobywać, to znów są dwie drogi: albo kupować ciągle nowe instrumenty (w końcu praktycznie każdy ma jakiś zestaw gotowych brzmień), albo kupować banki brzmień dla instrumentów już posiadanych.

Droga kupowania zestawów brzmień staje się kusząca, jeśli mamy w posiadaniu jakiś fajny, elastyczny instrument, dla którego już istnieje wiele różnorodnych banków i ciągle powstają nowe. Obecnie takimi instrumentami są choćby: Zebra 2, Massive, Omnisphere, Sylenth, Serum czy Diva (to z syntezatorów) lub Kontakt czy Falcon (jeśli chodzi o hybrydy syntezatorowo-samplerowe). Warto przejrzeć ofertę takich producentów, jak Luftrum, ADSR czy SoundIron - i lepiej to zrobić, ZANIM zainwestujemy w jakiś instrument.

Co lepsze?

Wydaje mi się - na podstawie własnych doświadczeń - że bardziej ekonomiczne jest raczej rozbudowywanie bazy brzmień dla jednego instrumentu niż rozszerzanie listy syntezatorów lub samplerów. Ta lista i tak nam się rozszerzy, bo nie wszystko da się zrobić jednym instrumentem (np. Sylenth - choćbyśmy nie wiem jak się starali - nie da nam takiej jakości brzmień chóralnych jak np. EastWest Symphonic Choirs).

Poza tym przy takim podejściu, czyli dodawaniu nowych brzmień do posiadanego instrumentu, łatwiej też o szybką naukę jego obsługi - w końcu ciągle widzimy ten sam interfejs użytkownika.

Banki brzmień na każdą okazję

Banki są też relatywnie tanie - o ile nowy, solidny instrument to koszt zwykle 150-200$, to bank zawierający 50-100 brzmień kosztuje zwykle około 10-20$. Dodatkowa zaleta to możliwość "specjalizacji" - np. potrzebujemy brzmienia typu string, to kupujemy odpowiednią bibliotekę. Basy? Pady? Jest tego mnóstwo. W przypadku zakupu całego instrumentu siłą rzeczy część jego brzmień może pozostać niewykorzystana.

Ostateczna decyzja należy do każdego muzyka i okoliczności, warto po prostu wiedzieć, z czego można wybierać.

[G] Expectation - Orbit

Tym razem coś mniej łagodnego, ha!

To jeden z tych utworów, które zostały zainspirowane - w tym przypadku snem. Szczegółów już teraz nie pamiętam, ale generalnie obudziłem się z niezbyt przyjemnym uczuciem uczestniczenia w jakiejś awanturze. I byłem w tej awanturze czarnym charakterem. Sen kończył się ucieczką czy też pościgiem (ale na nogach, więc niezbyt dynamicznym), a jedyną rzeczą, którą zapamiętałem, były wielkie larwy czy coś w rodzaju czerwi z "Duny", które próbowały mnie złapać.

Grozy nie udało mi się oddać, ale pewien niepokój chyba tak. Posłuchajcie i dajcie znać.

poniedziałek, 26 listopada 2018

I po czarnym piątku

W miniony piątek rozpoczęło się szaleństwo przedświątecznych wyprzedaży, które potrwa w pierwszej fali do końca listopada, a w praktyce aż do końca stycznia pewnie. Bo, wiecie, w grudniu będą wyprzedaże bożonarodzeniowe, po Bożym Narodzeniu - czyszczenie magazynów na koniec roku, w styczniu - wyprzedaże noworoczne. Jeśli więc ktoś nie zdążył lub nie był w stanie obkupić się teraz, na pewno w ciągu najbliższych 6-8 tygodni coś jeszcze trafi.

A ja tymczasem postawiłem tym razem zamiast na wtyczki czy programy, przeznaczyć pieniądze na... edukację. I wykupiłem sobie kurs obsługi Cubase w musoneo, bo akurat jest w promocji za 25 złotych. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać dziwaczne, skoro obecnie korzystam ze Studio One, a samego Cubase'a używam od ćwierćwiecza - czego nowego mógłbym się dowiedzieć?

Okazuje się jednak, że ten kurs jest bardzo ciekawy - obejrzałem na razie ok. 20 odcinków i, wbrew obawom, dowiedziałem się wielu nowych rzeczy. Zwykle bowiem działam tak, że szukam informacji dopiero wtedy, jak sobie z czymś sam nie poradzę (tylko do Bitwiga przeczytałem całą instrukcję, bo akurat dostałem ją w postaci książki). Można zatem powiedzieć, że posiadam wiedzę wprawdzie praktyczną, ale dość wybiórczą.

Tym razem postanowiłem obejrzeć WSZYSTKIE części kursu, żeby po pierwsze, uporządkować to, co już teraz wiem. Po drugie zaś chcę DOWIEDZIEĆ się o tym, co w ogóle można robić - bo a nuż będą to rzeczy, które nie tylko wykorzystam w praktyce w Cubase, ale w ogóle w każdym programie DAW? I już teraz np. okazało się, że o wiele łatwiej można rozwiązać sprawę nagrywania jakiegoś fragmentu na żywo, z uwzględnieniem ewentualnych kolejnych podejść poprawkowych.

Mam zatem nadzieję, że po ukończeniu kursu będę nie tylko orientował się, co i jak zrobić, ale też będę w stanie część wiedzy przenieść na pozostałe programy DAW. W końcu w większości z nich podobne rzeczy robi się w podobny sposób - i już teraz wiem, że sporo informacji na temat Cubase'a odnosi się też do Studio One (te programy naprawdę są momentami niemal identyczne!). Podsumowując - w tym szaleństwie jest metoda...

piątek, 23 listopada 2018

[T] Pół roku ze Studio One Professional

No dobrze, może nie pół roku, ale prawie, bo niemal pięć miesięcy używam już PreSonus Studio One Pro. Praktycznie cała płyta "Expectation" powstała właśnie w nim, z wyjątkiem utworu "Caravan" (FL Studio; dopisek z lutego 2019 - przeniosłem także "Caravan" do Studio One, więc obecnie wszystkie utwory z tej płyty mam w jednym DAW). Cóż mogę po tych miesiącach napisać?

Przyzwyczajenie

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, tak przynajmniej mówią mądrzy ludzie. Coś w tym jest, bo początkowo trudno mi było zrezygnować z FL Studio i Cubase'a. Zwłaszcza że parę rzeczy w Studio One jest zrobionych inaczej i trzeba się było do nich przystosować.

Ostatecznie jednak cała nauka przyszła zaskakująco łatwo i obecnie całkiem swobodnie poruszam się po aplikacji, a położenie większość funkcji już mam opanowane. Zresztą, duża zasługa w szybkości pracy leży po stronie klawiatury od Arturii, która daje dostęp choćby do obsługi "transportu", czyli włączania/wyłączania odtwarzania czy zapisu, cofania operacji itp.

Bardzo fajnie działa edytor MIDI oraz edytor patternów - programowanie perkusji jest niemal tak przyjemne, jak w FL Studio, a to - moim zdaniem - duża pochwała. Na razie mało pracowałem z plikami audio (jedynie dostosowywałem metrum - banalnie proste), więc o współpracy z Melodyne czy RevoicePro nie wiem jeszcze zbyt dużo.

Ścieżki specjalne

Całkowicie jednak "kupiły" mnie funkcje ścieżek akordów i aranżacji. Pierwsza działa tak, że programujemy sobie na specjalnej ścieżce progresję akordów (np. dwa takty d-moll, potem po jednym f-moll i H-dur). I teraz możemy zaznaczyć dla ścieżek konkretnych instrumentów, żeby program "pilnował" pozostawania w ramach danego akordu (automatycznie przesuwają się nuty na właściwe pozycje). Oczywiście, rzecz jest odwracalna, tzn. po wyłączeniu mamy nagrany przez nas materiał.

Co ciekawe, można to zastosować także do materiału audio, aczkolwiek nie przynosi to bardzo ciekawych efektów. Inna sprawa, że Studio One pozwala z materiału audio te progresje akordów... wydobywać i przerzucać do ścieżki!

Ścieżka aranżacji to coś, co doceniłem dopiero po pewnym czasie. Zwykle utwór zbudowany jest z podobnych części: najpierw jest wstęp, potem np. pierwsza zwrotka, refren, druga zwrotka, mostek, refren dwa razy i zakończenie. Zwykle w programach DAW można w celu ułatwienia sobie nawigacji powstawiać znaczniki (markery), odpowiednio nazwane - żeby nie było, w Studio One też można tak pracować. Zdecydowanie lepiej jest wykorzystać ścieżkę aranżacji. Rysujemy na niej, odkąd dokąd są odpowiednie części, nazywamy je sobie, a nawet kolorujemy i... Czary mary zaczynają się dziać, jeśli chcemy zmodyfikować utwór. Trzeba jeszcze trzeciej zwrotki przed ostatnim refrenem? Przeciągamy zwrotkę i upuszczamy we właściwym miejscu, a cała aranżacja się grzecznie dostosowuje - wszystkie elementy "za" przesuwają się do tyłu i robią miejsce dla nowego elementu. Podobnie możemy fragment usunąć czy powielić. Koniec z bałaganem, koniecznością przenoszenia markerów z miejsca na miejsce (i pamiętania o tym!)

Najgorsze, że dopiero po odkryciu tych magicznych ścieżek w Studio One zobaczyłem, że one są także w... Cubase! Nie tak elastyczne i wygodne, ale są, a ja, przyzwyczajony od ćwierćwiecza do standardowych funkcji programu, nawet ich nie zauważyłem...

Sprawy techniczne

Od strony wydajności nie mam żadnych negatywnych odczuć. Studio One działa w mojej opinii równie dobrze, co Bitwig, a znacznie wydajniej niż FL Studio, które "zapycha" się znacznie szybciej (dopisek z 2019-05-08: o ile przez dłuższy czas przekonanie o lepszej wydajności Studio One było raczej intuicyjne, to zyskałem dowód w momencie, gdy przeniosłem do niego kilka utworów zrobionych w FL Studio; przenosiłem dosłownie wszystko, łącznie z wtyczkami efektowymi i automatyzacją, po czym zawsze, podkreślam: ZAWSZE Studio One odtwarzało utwór z dużo większym zapasem mocy, bez zacięć, przycięć i przytkań; ustawienia interfejsu audio były w obu przypadkach takie same, stąd uważam, że to ostateczne potwierdzenie odczuć).

Jeśli chodzi o stabilność, to oczywiście nadal króluje pod tym względem Bitwig, za nim zaś utrzymuje się Reaper, jednak do Studio One mam większe zaufanie niż do Cubase, które nawet po przeinstalowaniu systemu potrafi ni z tego, ni z owego po prostu się zamknąć, grzebiąc w zgliszczach tworzony właśnie utwór.

Co uwiera?

Z rzeczy uwierających mam jedną poważną, a dwie kosmetyczne. Pierwsza uwaga kosmetyczna związana jest z jakimś problemem na styku Studio One-Omnisphere. Wszystkie dotychczasowe zawieszenia się aplikacji PreSonusa wystąpiły podczas prób współpracy z Omnisphere. Niewykluczone, że wina leży po stronie wtyczki, jednak z żadnym innym DAW problemu nie ma. Przy czym dodam, że Omnisphere normalnie działa i korzystam z tej wtyczki z powodzeniem, jednak oduczyłem się zmieniania brzmień podczas odtwarzania utworu - właśnie bowiem wtedy Studio One lubiło się zawiesić.

Druga drobnostka to mała liczba funkcji do przetwarzania zdarzeń MIDI - pod tym względem potęgą jest Cubase, który posiada mnóstwo, czasem dziwacznych, funkcji zmieniających w jakiś sposób zdarzenia MIDI (np. odwracanie kolejności czy jakieś operacje logiczne). Fajnie, gdyby programiści PreSonusa trochę popracowali nad podobną funkcjonalnością.

Rzecz poważna to brak nagrywania retrospektywnego. Bardzo mi to doskwiera, nawet nie spodziewałem się, jak bardzo. Okazuje się, że tak pracuje mi się najlepiej - włączyć jakąś ciekawą barwę i grać, próbować, testować. Oczywiście, na razie obchodzę to, po prostu włączając rejestrację na wybranym śladzie. Zdecydowanie jednak wolałbym mieć możliwość przywołania z pamięci tego, co udało mi się zagrać. Pod tym względem tęsknię za Cubase...

O wersji Professional

Używam wersji Professional i w zasadzie tylko taką mogę polecić, a wszystko z uwagi na fakt idiotycznego w mojej opinii ograniczenia wersji Artist i Prime. Nie mogą one używać wtyczek VST - Prime w ogóle, Artist może, ale tylko z płatnym dodatkiem. Jeśli PreSonus zapragnął, by jego aplikacja była niszowa, wybrał doskonałą drogę. Jest to o tyle dziwne, że właśnie wersja Artist jest dodawana za darmo do różnego rodzaju sprzętu jako bonus - idę o zakład, że większość osób, kiedy tylko zorientuje się, że nie można korzystać z VST, wyrzuca ją z dysku.

Pomijając nieszczęsne VST, i tak warto rozważyć wersję Professional zamiast Artist, a to ze względu na opisywane wyżej ścieżki akordów z możliwością wyciągania akordów z klipów audio, na możliwość współpracy z formatem AAF, możliwość masteringu, pełną wersję Melodyne itp. - pełną listę porównawczą znajdziecie na stronie producenta.

Naśladowcy

Na dniach wyszła wersja 10 Cubase. I z tego, co widziałem na prezentacjach, wprowadzone w niej zmiany są wzorowane właśnie na Studio One - wygodne wyszukiwanie i grupowanie wtyczek, łatwa edycja audio (fakt, że w Cubase "natywna", bez wspomagającej aplikacji w rodzaju Melodyne), organizacja śladów, podczepianie wtyczek itp. Może po prostu zaktualizować się do "dziesiątki", to będę miał najlepsze z obu programów? Hm...

Tak czy inaczej, Studio One Professional z pewnością jest warte uwagi, bo zdecydowanie łatwiej było mi się przesiąść na nie niż swego czasu na Bitwiga. Gdyby tylko programiści dodali nagrywanie retrospektywne, byłby niemal ideał!.

czwartek, 22 listopada 2018

[G] Expectation - Cass

Ostatnio nie mam dobrych warunków do muzycznej pracy - słabe samopoczucie i zmęczenie, a za oknem listopadowa szarość. To jednak nie znaczy, że Studio One się kurzy - nawet jeśli nie powstaje nic ciekawego, to przynajmniej uczę się nowych rzeczy, o czym zresztą napiszę pewnie wkrótce parę słów.

Tymczasem wrzucam muzyczny drobiazg, takie niezobowiązujące plumkanie na listopadowy wieczór. Miłego słuchania!

poniedziałek, 19 listopada 2018

Brzmienie starych analogów

Kiedy już ponad dwa lata temu wracałem do muzycznego hobby, miałem dwa cele: napisać ścieżkę dźwiękową do nieistniejącego filmu oraz nagrać album, nawiązujący do ery "analogowej elektroniki", czyli np. albumu "Oxygene" Jeana Michela Jarre'a. Jak rzekłem, dwa lata minęły, a żaden z celów nie został osiągnięty...

O ile ścieżkę dźwiękową sobie "rozgrzeszam", bo w sumie poza ogólnym zamysłem pomysłu na nią nie mam kompletnie, to dziwię się, że druga część planu się nie powiodła. Bo w teorii można by zdziałać wiele.

Narzędzia

Zestaw wirtualnych syntezatorów od Arturii, zebranych w Arturia V Collection, to w zasadzie wszystko, co powinno mi wystarczyć. Jest to tak bogata biblioteka brzmień, że bez problemu da się tu znaleźć i dopracować wszystko, o czym kompozytor muzyki elektronicznej może zamarzyć - może poza bębnami, ale Arturia proponuje też Spark Virtual Drum Machine z kilkudziesięcioma zestawami "klasycznych" maszyn perkusyjnych.

Bogaty zestaw syntezatorów od Arturii

Do tego dochodzą różne dodatkowe biblioteki, np. XILS-Lab PolyKB II, Korg Mono/Poly, U-he Repro czy propozycje od Native Instruments: Monark, Retro Machines Mk2 czy (nieco mniej retro) FM8. Materiału zatem na pewno nie brakuje, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by dodatkowo użyć nowocześniejszych rozwiązań - w końcu wiele współczesnych instrumentów ma spore biblioteki brzmień wzorowanych na starszych syntezatorach.

I co z tego?

No właśnie, co z tego? Ano nic. Jakoś nie potrafię się zmusić, by tworzyć w określonym stylu - a przecież muzykowanie nie powinno być w ogóle zmuszaniem się, bo inaczej kiepsko to wszystko wypada.

Jednak jest promyk nadziei na zmianę podejścia. Wczoraj siedziałem sobie przy Studio One i plumkałem bez większego celu, bardziej przeglądając przepastne zasoby brzmieniowe niż coś "komponując". I dotarłem do V Collection właśnie, gdzie utknąłem na dłużej przy dwóch instrumentach: DX7 i Synclavierze. Zwłaszcza ten drugi mnie zaintrygował i nawet coś tam zdążyło powstać, jakiś zalążek utworu. Czy uda się go pociągnąć dalej dzisiaj - tego nie wiem. Odżyły wszak moje tęsknoty za nagraniem takiego prostego albumu, gdzie nie będzie dziesiątków instrumentów, chórów i solówek na gitarach elektrycznych. Czy wyjdzie? Zobaczymy.

Na razie i tak trzeba chyba dokończyć "Expectation", na który materiał teoretycznie jest, tylko trzeba przysiedzieć i go dopracować. Chyba, że wciągnie mnie ta "stara elektronika"...

piątek, 16 listopada 2018

Black Friday, Cyber Monday

Wszyscy chętni, którzy zaoszczędzili nieco pieniędzy na cyfrowe zakupy muzyczne, już odliczają dni do Czarnego Piątku - 23 listopada - oraz Cybernetycznego Poniedziałku - 26 listopada. Jak co roku, większość producentów przygotowuje ciekawe okazje i będzie można nabyć w obniżonych cenach sporo fajnego oprogramowania. Osobiście nie czuję potrzeby zakupu czy uaktualnienia czegokolwiek, ale wiadomo - nazbierało się tego przez lata i w sumie nie wykorzystuję nawet tego, co mam, a co tu dopiero dokładać nowe rzeczy.

Niemniej przypominam, bo warto rozejrzeć się po internetowych sklepach, np. audiodeluxe.com czy pluginboutique.com. Powodzenia w łowach!

[G] Expectation - Delicate

A tym razem coś świeżego, bo utwór ma raptem trzy dni. Tak, to wczesna wersja, ale postanowiłem ją zaprezentować, bo jestem ciekawy reakcji (zarówno tu, jak i na SoundCloud). Miłego słuchania zatem!

wtorek, 13 listopada 2018

[G] Expectation - Initial

I jeszcze jeden utwór, który powstał niedawno, a ma rozpoczynać nową płytę. Też spokojny, bo i cóż nerwowego miałoby się dziać od samego początku, no nie? Ja przecież niespotykanie spokojny człowiek jestem, ha, ha!

Aha, jak też widać, płyta została wstępnie zatytułowana i ma pierwszą wersję okładki.

niedziela, 11 listopada 2018