Milsze cyfrowe nagrania?
Poruszam się przede wszystkim w domenie cyfrowej i używam cyfrowych instrumentów, cyfrowych efektów i cyfrowego sposobu obróbki. Tak jest wygodnie, tak jest "czysto i schludnie". Poza tym, z wczesnej młodości wyniosłem fobię szumu i zakłóceń, związanych ze słuchaniem (z musu) muzyki na raczej kiepskim sprzęcie. Przez całe życie - że tak napiszę górnolotnie - starałem się od tego typu zakłóceń uciec. Jednak ostatnio dochodzę do wniosku, że zbytnia sterylność i czystość sygnału nie jest przyjemna. Postanowiłem zatem zabawić się w "brudzenie" idealnie cyfrowych nagrań i przekonać się, czy da się to odczuć nawet podczas słuchania z niezbyt dobrego nośnika (jakim jest YouTube ) na niezbyt dobrym sprzęcie (którym są dokanałówki Bluetooth sparowane ze smartfonem). Czysta cyfra Do testów wybrałem fortepianowe "Rondo capriccioso" Feliksa Mendelssohna Bartholdy'ego, bo raz, że lubię tego kompozytora, a dwa, że akurat brzmienie fortepianu mogę nagrać tak ...