YouTube i prawa autorskie raz jeszcze
O problemach z prawami autorskimi pisałem prawie dokładnie rok temu , bo już wtedy zacząłem dostawać tzw. claimy (czyli roszczenia) od firm rozmaitych, które przypisywały sobie prawa do utworów publikowanych przeze mnie na moich kanałach youtube'owych. Liczba "naruszeń"" wzrosła, gdy założyłem kanał GadesTester , bo z oczywistych względów wrzucałem tam dużo więcej nagrań (obecnie jest tam 390 nagrań w porównaniu do 167 na GadesMusic ). Zazwyczaj sprawa jest niezbyt groźna (choć nadal irytująca). Po otrzymaniu claima piszę odwołanie, gdzie wklejam przygotowany tekst mówiący o tym, że sam nagrałem, sam przygotowałem, że mam pliki projektów i mogę rzecz udowodnić, a na dodatek, że nagrywam dzieła będące w domenie publicznej, które każdy może swobodnie wykonywać. Po przesłaniu czekam na efekt - zwykle nie ma żadnej reakcji i po 30 dniach wszystko wraca do normy, utwór znów jest w pełni mój i roszczenia znikają. Czasem firmy zgłaszające same wcześniej usuwają roszczen...