czwartek, 31 stycznia 2019

MIDI 2.0

Używacie MIDI? Bo ja używam. Od dawna. Nawet od bardzo dawna. Niemal od samego początku tego standardu, który - przypomnijmy - ma już 35 lat! I co ciekawe, przez ten cały czas praktycznie się nie zmienił, czyli, przynajmniej w teorii, bez problemów możemy podłączyć prawie czterdziestoletni syntezator do współczesnego komputera.

Czym jest MIDI?

Dla tych, którzy z MIDI spotkali się przelotnie lub w ogóle ominęła ich okazja do zapoznania się z tym standardem, małe wyjaśnienie. MIDI oznacza Musical Instrument Digital Interface i jest systemem przekazywania informacji między instrumentami muzycznymi, a właściwie służy do sterowania tymi instrumentami.

Z grubsza rzecz biorąc, chodzi o to, by można było przesłać do lub z instrumentu, który klawisz muzyczny został naciśnięty, z jaką szybkością i na jak długo. Oprócz tego można przesyłać dość sporo dodatkowych parametrów, np. modulację, podtrzymanie (sustain) czy inne parametry, które producent zastosował w swoim instrumencie. Lista tych parametrów obejmuje 128 pozycji.

Wbrew pozorom, MIDI zmieniło bardzo wiele w kontekście możliwości sterowania urządzeniami - zamiast dedykowanych rozwiązań poszczególnych producentów (niezgodnych między sobą), dostaliśmy coś, dzięki czemu urządzenia "dogadują się" ze sobą.

Oczywiście nie jest też tak, że MIDI przez ten cały czas W OGÓLE się nie zmieniło - pojawiły się standardy General MIDI czy możliwość przesyłania danych sysex, były to jednak rozszerzenia bazujące na istniejących rozwiązaniach (np. General MIDI po prostu porządkowało w określony sposób numery brzmień instrumentów).

Po co wersja 2.0?

Skoro jest już tak dobrze od 35 lat, po co wprowadzać zmiany? Ano okazuje się, że przydałoby się kilka rozszerzeń istniejącego standardu, na przykład:

  • komunikacja dwustronna między urządzeniami
  • szybszy transfer danych przez MIDI
  • 16 bitowe velocity (dotychczas 7 bitowe)
  • 32 bitowe wartości kontrolerów (dotychczas 7 bitowe)
  • konfiguracja połączenia (automatyczne ustalenie zgodności)
  • 16 grup po 16 kanałów MIDI (dotychczas 1 grupa 16 kanałów)
  • możliwość ustawiania dowolnych zdefiniowanych właściwości instrumentów poprzez MIDI (Property Exchange)

Wydaje się zatem, że mamy "powtórkę z rozrywki", bo część tych funkcjonalności (np. sterowanie czy transfer pewnych danych) poszczególni producenci już rozwiązali we własnym zakresie, podłączając instrumenty za pomocą USB i stosując własne sterowniki/nakładki/edytory. MIDI 2.0 ma zatem znów uporządkować to wszystko i ułatwić pracę np. twórcom DAW.

Tak czy owak kluczową rzeczą przy wprowadzaniu wersji 2.0 będzie utrzymanie wstecznej zgodności - nowy standard MUSI być zgodny z tymi dziesiątkami tysięcy urządzeń, które już od dziesięcioleci są na rynku.

Spokojnie

Chociaż prace nad nową wersją trwają już jakiś czas, nadal jesteśmy daleko od praktycznej implementacji. Tym niemniej wydaje mi się, że zmiany idą w dobrym kierunku i jeśli zostaną wprowadzone sensownie i bez zaburzania zgodności, to będą wartością dodaną.

Czekamy w takim razie na pierwsze praktyczne testy.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

[G] Flashback na CD

Prace nad "Expectation" są w zasadzie skończone, postanowiłem zatem wrócić do albumu "Flashback", który - jako miksowany na słuchawkach podłączonych do laptopa - brzmieniowo podoba mi się najwyżej średnio... Jednak nie tylko ogólne brzmienie jest tu problemem.

Co jest do zrobienia?

Plan jest taki, żeby wszystkie utwory odsłuchać raz jeszcze, a dysponując obecnie lepszym odsłuchem (i także wiedzą, bo sporo rzeczy się przez ten prawie rok nauczyłem) zrobić ponownie miks oraz mastering. To nie wszystko, w planach są przynajmniej cztery zmiany.

Po pierwsze chciałbym ujednolicić format projektów - większość jest nagrana w Cubase, ale trzy - w FL Studio. Wzorem Caravan z "Expectation", chciałbym te trzy utwory przenieść do Cubase, co w zasadzie już się dzieje.

Po drugie kompletnie nowego nagrania wymaga utwór Internal, który był aranżowany i nagrywany "na kolanie", co widać zwłaszcza teraz, z perspektywy czasu. Na pewno nie może zostać w obecnym kształcie - w najgorszym wypadku po prostu zniknie.

Trzecią zmianą będzie modyfikacja Schodów do nieba - to tutaj swój wkład ma mieć JG i jego gitara. Mam nadzieję, że utwór stanie się o wiele lepszy po tym zabiegu.

Czwarta zmiana jest już bardzo hipotetyczna i w sumie jest niezależna ode mnie - poprosiłem JG o przesłuchanie utworu Princess i przemyślenie, czy dałby radę go zagrać na gitarze akustycznej. Jestem bardzo przywiązany do tej kompozycji i chciałbym, żeby nareszcie zabrzmiała tak, jak trzeba.

Na kiedy i po co?

Terminem zakończenia prac na razie się zupełnie nie przejmuję, bo i tak wcześniej na CD wyjdzie "Expectation". Zresztą, "Flashback" jest już wydany w sieci, więc tu zupełnie nie ma presji - wolałbym po prostu doprowadzić go do zdecydowanie lepszego stanu, a już idealne byłoby nagranie na nowo Princess. Raczej przed Wielkanocą nie ma się co spodziewać wydania, a najpewniej odbędzie się to dopiero latem albo nawet po wakacjach.

A po co w ogóle to wszystko? W zasadzie tylko dlatego, żeby wersja na CD była lepsza od tej sieciowej. W końcu to ją właśnie zachowam sobie na pamiątkę oraz rozdam przyjaciołom. To taki gadżet, ale chciałbym, żeby wersja "fizyczna" była jak najlepsza. Skoro do momentu wydania jest sporo czasu, można go poświęcić na szlify. Tym bardziej, że na razie mitycznej weny do kolejnego albumu nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie.

czwartek, 10 stycznia 2019

Plugin, którego nie ma

Kilka dni temu dostałem e-maila z informacją na temat świetnego (jak wynika z treści maila) pluginu o nazwie SPL HawkEye. Specyfikację można znaleźć tutaj, a w skrócie powiem tylko, że to wszechstronne narzędzie pomiarowe. Nawet pobrałem sobie wersję próbną (bo jest) i chociaż cudów nie stwierdziłem, to plugin może się przydać. Cóż więcej?

Otóż rozbawiła mnie jedna rzecz: plugin ma już dwie pozytywne opinie od użytkowników mimo tego, że... nie można go kupić. Tzn. jest to oprogramowanie komercyjne, ale ceny u producenta jeszcze próżno szukać i pluginu kupić się nie da. Obie "wartościowe" oceny są zatem od osób, które - jak ja - pobrały wersję próbną i poużywały jej przez maksymalnie kilka godzin. No, tak się robi marketing!