[G] Gades - Classical
Dziś dzień premier - ledwo co wrzuciłem informację o albumie "Sanctuary", a tu już dorzucam kolejny, tym razem zupełnie nie-nowy:
Jest to zbiór utworów nagrywanych systematycznie przez cały 2025 rok. Oczywiście, są one dostępne także jako playlista na YouTube, co więcej, album "Classical" to tylko wybór niektórych z opublikowanych utworów. Jest jeszcze jedna różnica - niektóre utwory troszeczkę poprawiłem, korzystając z okazji (np. "Lekką kawalerię" czy "Tako rzecze Zaratustra"). Nie są to jakieś olbrzymie zmiany, raczej usunięcie pewnych technicznych pomyłek, które mnie denerwują przy słuchaniu, a których na YouTube nie poprawię, bo nie da się "podmienić" utworu z zachowaniem statystyk czy komentarzy.
Jako ciekawostkę dodam, że jeśli ktoś posłucha tego albumu jeszcze dzisiaj, w dniu premiery, będzie miał okazję zapoznać się z czterema utworami zupełnie premierowymi, które na YouTube jeszcze nie debiutowały!
Tak czy inaczej, niech to będzie jakieś świadectwo tego, co przyniósł rok 2025. Miłego słuchania!
Ciekawe, czy w bogatych czeluściach internetu dałoby się znaleźć pliki MIDI z partyturami (lub stricte same partytury) z muzyką ze starych polskich filmów czy seriali, jak - przykładowo - "Wakacje z duchami", "Nad Niemnem", "Znachora" (w wersji z 1981 r.) czy "Janosika". Z chęcią posłuchało by się tej pięknej muzyki w nowoczesnym brzmieniu z wykorzystaniem doskonałych bibliotek typu "VSL", "Orchestral Tools" czy "Spitfire Audio", jako że jakość ścieżek audio z przywołanych wyżej filmów - w zderzeniu z obecnie wykorzystywaną technologią do nagrywania i szeroko pojętej produkcji muzycznej - pozostawia niestety sporo do życzenia.
OdpowiedzUsuńZ plikami MIDI raczej będzie kłopot, sam znalazłem tylko "Stawkę większą niż życie" i "Walc" z "Trędowatej". "Stawkę" nawet zrobiłem i była na GadesTester, ale dostałem copyright strike i musiałem usunąć, bo właściciel praw upierał się, że to jego nagranie i tyle."Walca" nie dokończyłem i raczej nie będę dokańczał chyba, bo będzie pewnie podobnie... :(
UsuńRzecz jasna, można by ze słuchu, ale na to jestem zwyczajnie za słaby :)
No tak, te nieszczęsne prawa autorskie...
OdpowiedzUsuńA szkoda, bo takie na nowo odtworzone melodie z pewnością zabrzmiały by doskonale, szczególnie pod względem technicznym.
Inną kwestią jest dostęp do partytur, pewnie nad wyraz ograniczony, skoro nawet na koncertach filharmonicznych bardzo rzadko możemy usłyszeć znane melodie zaczerpnięte z dawnej polskiej kinematografii.
Jeśli już coś zostanie zaprezentowane, to głównie pochodzi z głośnych zagranicznych hitów filmowych.
Szkoda, że "Stawkę" trzeba było usunąć. Z chęcią bym posłuchał. :-)
To prawda - ale pewnie nie ma ich komu przygotować, bo na wszystkim pewnie łapę trzyma TVP - jak znam życie, to jedynie ona ma dostęp i prawa do oryginałów. Niby da się kupić uproszczone opracowania np. na keyboard, fortepian czy czasem nawet na orkiestrę dętą w różnych sklepach z nutami, ale na pewno nie do wszystkiego...
Usuń"Stawki" już nie będę ryzykował, za to może kiedyś dokończę walc z "Trędowatej" i spróbuję przemycić, może tylko zabiorą ewentualne tantiemy, ale nie każą usuwać.
Fakt, do końca lat 80-tych ubiegłego wieku TVP był praktycznie monopolistą i pewnie do dzisiaj jest także dysponentem wszelkiego rodzaju treści powstałych do końca tego okresu.
OdpowiedzUsuńCzy należycie zrozumiałem - są dwie opcje w tego typu sytuacjach? Żądanie przez właściciela praw autorskich do danego materiału zwrotu uzyskanych ewentualnych tantiem, oraz - drugi, bardziej rygorystyczny scenariusz - całkowite usunięcie danego filmiku z kanału?
Wygląda to tak: jeśli nasz materiał zostanie przez automaty YouTube'a skojarzony z materiałami jakiegoś zarejestrowanego wydawcy (jak to się dzieje, nikt do końca nie wie, prawdopodobnie jest to oceniane na podstawie spektralnego podobieństwa fragmentów), wydawca ten ma możliwość albo oznaczenia naszego materiału jako własnego i wtedy np. bierze całość lub część naszego potencjalnego zarobku (ale pozwala go nam mieć na kanale, bo w ten sposób sam zarabia), albo od razu żąda jego usunięcia (tzw. copyright strike). Na tę pierwszą sytuację możemy zareagować, próbując udowodnić, że materiał jest nasz, wtedy - jeśli wydawca nie wniesie przez 30 dni sprzeciwu - ograniecznia są zdejmowane i nasz materiał faktycznie jest już nasz. Copyright strike skutkuje zablokowaniem i usunięciem filmu, a w przypadku recydywy w ciągu bodaj miesiąca czy trzech - grozi usunięciem całego kanału.
UsuńW obu scenariuszach nasze możliwości obrony są niewielkie, chyba że mamy prawnika biegłego w legislacji USA i w prawie autorskim, który może coś tam próbować ugrać, jednak koszty tego opłacają się chyba tylko najwiekszym kanałom, które zarabiają tysiące dolarów miesięcznie.
Bardzo dziękuję za te niezwykle wyczerpujące wyjaśnienia!
OdpowiedzUsuńDzięki temu jestem bogatszy o wiedzę dotyczącą funkcjonowania kanałów YouTube w obliczu obowiązującego prawodawstwa tyczącego praw autorskich.
Pozdrawiam.