Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

Progres?

Obraz
W kwietniu pisałem o ratowaniu nagrań z kaset i o jednym z utworów, które przy okazji zaaranżowałem na nowo. Dzisiaj wracam do sprawy, bo wówczas wykonana wersja wciąż mnie "kłuła" w uszy i co jej słuchałem, to miałem mnóstwo pomysłów na zmiany. Ostatecznie nie wytrzymałem i zrobiłem aranżację niemal od nowa, starając się wykorzystać maksimum tego, czego nauczyłem się o tworzeniu utworu na wirtualną orkiestrę. Podstawowym problemem samego utworu (stary tytuł "Ending", bo kończył płytę "Times"; nowy tytuł "Origin") jest jego prostota. To zwyczajnie jeden motyw, powtórzony kilkukrotnie z coraz bogatszym instrumentarium (od kiedy poznałem "Bolero" Ravela i "To the Unknown Man" Vangelisa, mam słabość do tego typu aranżacji). Wersja z kwietnia także zbudowana była w ten sposób - trzykrotnie powtórzona melodia, od prostego motywu granego przez flet i fagot po kompletną orkiestrę. Tym razem postanowiłem wprowadzić modyfikację,

Koniec EastWest Hollywood Orchestra

Obraz
Dzisiaj króciutko, bo tylko informacyjnie (dla siebie). To jest właśnie ten dzień, w którym postanowiłem ostatecznie odinstalować biblioteki firmy EastWest , przynajmniej te orkiestrowe - nad chórem jeszcze pomyślę, chociaż nie pamiętam, kiedy go ostatnio użyłem do czegokolwiek. Powodem bezpośrednim "rozstania" jest... chęć odzyskania ponad 100GB cennego miejsca na dysku SSD, na którym ostatnio zostało mi tylko 45GB. A że to ponoć "niezdrowo" dla dysku, jeśli zostawia mu się mniej niż 10% wolnej przestrzeni, stąd i szukanie oszczędności. Powodem pośrednim (i chyba ważniejszym) jest to, że chyba od czasu albumu Runaway , czyli od momentu zakupienia biblioteki Berlin Inspire 1 , nie użyłem hollywoodzkiej orkiestry ani razu. Trzymałem ją ze względu na "wsteczną zgodność", ale skoro w zeszłym roku i Phobosa , i Deimosa przepisałem na Nucleusa , to i żal jakby mniejszy. Decyzja była łatwiejsza tym bardziej, że Hollywood Orchestra współpracuje z oprogr

Cor Anglais, czyli rożek angielski

Obraz
Nie bawmy się w oszukiwanie samego siebie - kocham brzmienie rożka angielskiego i nic na to nie poradzę. Miałem do jego wirtualnych postaci już trzy podejścia - jedno to Vienna Symphonic Library (VSL) Cor Anglais , drugie to modelowane fizykalnie Double Reeds , trzecie to nieopisywane na blogu zetknięcie z 8Dio Claire English Horn Virtuoso (litościwie nie wspominam o wersji z EastWest Hollywood Orchestra , bo na nim zawiodłem się najboleśniej). Wprawdzie wersja VSL w wariancie francuskim, okraszona pogłosem, jakoś tam dawała radę, ale z perspektywy miesięcy nadal negatywnie oceniam oprogramowanie VSL , którego dotąd nie udało mi się w pełni ogarnąć, przez co pewna i pełna kontrola nad artykulacjami okazała się być nieosiągalna. Z Double Reeds było inaczej, chociaż utopienie brzmienia w pogłosie również to brzmienie poprawiało. Instrument od 8Dio to klasyczny niewypał, bardzo typowy dla produktów tego producenta - teoretycznie bardzo fajny, ale też bardzo kłopotliwy w sterowaniu (b

[T] Modartt Organteq

Obraz
Jako smarkacz marzyłem o tym, by zostać organistą. W Gostyniu było wówczas dwóch doskonałych (moim zdaniem) organistów - panowie Gogół i Nowakowski. Szczególnie lubiłem tego drugiego, zwanego po prostu Panem Bogusiem, grającego w kościele pod wezwaniem Świętego Ducha. Ta szczególna sympatia wynikała prawdopodobnie z tego, że po pierwsze Pan Boguś pracował w banku razem z moją chrzestną, ciocią Elą. Być może też ważne było to, że po prostu był on bardziej widoczny - kto odwiedzi wspomniany kościół i spojrzy, gdzie są umiejscowiony kontuar organowy, szybko to zrozumie. Tak czy owak, fascynowały mnie te wszystkie klawiatury i przełączniki, których znaczenia wówczas kompletnie nie znałem. Wiedziałem tylko, że po ich przełączaniu organy zaczynają grać inaczej. Frapujący instrument, do którego nawet można było wejść! Atari i organy Jako że drugą miłością lat szczenięcych był mój komputer Atari, nic dziwnego, że szybko w mojej głowie powstał pomysł, by muzykę z jednej z ulubionych gier p

[T] Modartt Pianoteq 7 Standard z dodatkami

Obraz
No i doczekałem się - wakacyjna promocja firmy Modartt sprawiła, że mogę obecnie używać wersji 7 Standard mojej ulubionej biblioteki fortepianowej Pianoteq . Dla mniej zorientowanych tutaj szerszy opis z testów wersji Stage , a w tym miejscu napiszę tylko, że Pianoteq to (w mojej opinii) ziszczony sen o realizacji matematyczno-fizycznego opisu instrumentów - głównie strunowych, ale nie tylko, bo w presetach znajdziemy także dzwonki, wibrafon, ksylofon czy marimbę. Co to oznacza? Że inaczej, niż w wypadku klasycznych bibliotek samplowanych, gdzie każdy dźwięk jest po prostu nagrywany (i to w wielu wariantach, np. jako bardzo cichy, cichy, średnio głośny, głośny itp.), tutaj brzmienie każdego dźwięku jest "po prostu" wyliczane z wzorów uwzględniających drganie struny, jej materiał, parametry pudła rezonansowego, rozmieszczenie wirtualnych mikrofonów i tak dalej. To prawdziwy cud inżynierii zetkniętej z muzyką. Stage a Standard O wersji Standard napiszę tylko, że ma &q

[T] Sonible Smart:EQ 3

Obraz
O Sonible Smart:EQ 3 słyszałem już jakiś czas temu (chyba przy okazji premiery tej wersji), ale jakoś nie obejrzałem żadnego filmiku na ten temat, bo i nie bardzo interesował mnie kolejny "inteligentny korektor". Bo i dlaczego miałby? Jednak czasy się zmieniają, oczekiwania i potrzeby również. Po obejrzeniu bardzo entuzjastycznego filmu Pawła Uszyńskiego postanowiłem zbadać sprawę. Kolejna cegiełka Smart:EQ 3 jest kolejnym narzędziem, który za pomocą analizy spektralnej i odpowiedniemu przygotowaniu algorytmów potrafi "rozpoznać" przetwarzany sygnał i go odpowiednio skorygować. Co to znaczy "odpowiednio"? W założeniu tak, by wyeliminować pojawiające się rezonanse i sprawić, by wszystko brzmiało dobrze. A co to znaczy "dobrze"? Tutaj pojawia się dylemat i przeciwnicy takich "automatycznych" rozwiązań właśnie na tym polu widzą najwięcej bolączek. Niemniej trudno zaprzeczyć, że aplikacje w rodzaju Soothe 2 , Gullfossa czy Neutrona

Trudy i boje ze Spitfire Audio

Obraz
Od razu ostrzegam, znowu będzie narzekanie. I to mocne. Ale co ja poradzę, kiedy dzieje się tak, jak się dzieje?... A zadziało się następująco: w niedzielę dziewczyny pojechały do kina, więc postanowiłem wykorzystać dwie godzinki na poprawienie drobnych rzeczy w dwóch utworach: "Klonach" i "Porannym walcu". Dosłownie 5-10 minut roboty w każdym z nich. Niestety, po uruchomieniu Studio One i wczytaniu pierwszego projektu odtwarzanie zatrzymało się po pierwszych taktach. Studio One się "zamroziło", a potem padło. Kilka kolejnych prób zakończyło się tak samo, a DAW sugerował, że winny jest Kontakt . Po chwilowym wyłączeniu tej wtyczki problem wcale nie ustąpił, a wręcz eskalował - program zawieszał się już przy wczytywaniu projektu. Próba z nowym projektem naprowadziła mnie na trop - winna była biblioteka BBC Symphonic Orchestra - pokazała "Error 1" i domagała się naprawy. No, ok. Odpaliłem aplikację Spitfire Audio , a tam faktycznie błędy