środa, 21 lutego 2018

[O] Happy End

Macie swoje "płyty dzieciństwa"? Ja mam. Przez to, że Tata lubił nagrywać audycje radiowe oraz miał gramofon "Artur", do dziś mam słabość do Elvisa, Boney M, Czerwonych Gitar i... Happy Endu. W tym ostatnim przypadku każdorazowe odsłuchanie albumu "Jak się masz kochanie" wiąże się z bardzo mieszanymi uczuciami, gdzie nostalgia walczy z zażenowaniem...

Jeśli szukacie piosenek, które są bardzo chwytliwe, mają proste do zapamiętania melodie, a do tego niemożliwie wręcz kliszowe i banalne słowa, to jest to dla Was idealna płyta. Są tu nieszczęśliwe miłości (szczęśliwe zresztą też), rozstania, powroty, bukiety polnych kwiatów, nieśmiertelne bzy, uśmiechy, oczy, które mówią wszystko i tak dalej, i tak dalej...

No i co z tego, myślę sobie. I słucham sobie raz do roku, a wtedy wracają chwile beztroskiego dzieciństwa. Wtedy te piosenki brzmiały pięknie i odkrywczo...

Szkoda, że życie takie nie jest.

wtorek, 13 lutego 2018

[T] Zapomniane wtyczki

W związku z przeprowadzką niewiele się dzieje na polu, khm, twórczym, zwłaszcza muzycznym. Nie bardzo jest czas, a nawet jak już do czegoś siądę, to brakuje pomysłów. Idealny czas, żeby nadrobić zaległości.

A zaległości są takie, że mimo posiadania wielu narzędzi, nadal mam mało wiedzy, jak je w pełni wykorzystać. Ostatnio np. dzięki artykułowi w "Estradzie i Studio" odkryłem, że mogę znacznie polepszyć brzmienie gotowych utworów, bo mam kilka (z palety 38!) wtyczek od IK Multimedia, służących do masteringu i dających świetne efekty (o ile używa się ich z głową). Do tej pory ich nie stosowałem, bo nie bardzo wiedziałem, jak je ustawić, a i, prawdę mówiąc, nie bardzo czułem taką potrzebę. Dopiero "produkcja" płyty Runaway pokazała dobitnie, że nie potrafię sprawić, by moje utwory były odpowiednio głośne i... "mięsiste".

Do rzeczy jednak - chodzi tutaj przede wszystkim o wtyczki Master Match i One z pakietu T-RackS, które przy odpowiednim obchodzeniu się z nimi potrafią naprawdę sporo.

Master Match

Filozofia działania tego narzędzia bazuje na idei porównania swojego nagrania z nagraniami referencyjnymi. Czyli - mamy jakieś ulubione nagrania, których brzmienie wydaje nam się doskonałe i chcielibyśmy, aby nasz utwór brzmiał podobnie dobrze. Master Match właśnie do tego służy - wczytujemy do niego maksymalnie trzy utwory referencyjne i "uczymy" nimi program. Potem wynik analizy stosujemy do naszego nagrania, co powoduje, że brzmienie staje się podobne do wzorców. Wygląda to w praktyce trochę jak czary, ale rzeczywiście się sprawdza!

One

Ta wtyczka to swego rodzaju "ulepszacz" nagrań. Wygląda jak złota skrzynka z wieloma pokrętłami, ale to jest ewidentnie to narzędzie, którego potrzebowałem pół roku temu, by porządnie przygotować materiał na płytę i żałuję, że odkrywam go dopiero teraz.

Tutaj, w odróżnieniu od Master Matcha, nie ma wzorców i efekt zależy wyłącznie od naszego ucha. Wtyczka to taki kompresor, połączony z korektorem i "poszerzaczem" obrazu stereo. Pracuje się z nim bardzo intuicyjnie - włączamy nasz utwór i "kręcimy gałami" aż do uzyskania konkretnych efektów. Za dużo wysokich częstotliwości? Skręcamy je. Za mało basu? Podbijamy. Trochę więcej "drapieżności"? Mamy wielkie pokrętło "Push". I tak dalej, i tak dalej.

Jedyny problem z tą wtyczką jest taki, że trudno przestać poprawiać. No i porównanie z materiałem źródłowym wypada dla tego materiału bardzo niekorzystnie, zwłaszcza jeśli mocno przesadzimy - pierwotne nagranie brzmi cicho, płasko i po prostu brzydko, mimo że wcześniej wydawało się niemal idealne.

Lepiej późno niż wcale

Dobrze, że przeczytałem styczniowy numer "Estrady i Studia" - inaczej pewnie nigdy bym tych wtyczek nie zastosował. Problem jedynie w tym, że obecnie... nie mam ich na czym stosować, bo nowy materiał nie powstaje. Za to kiedy w końcu coś się "urodzi", na pewno zostanie przez te wtyczki przepuszczone. Koniec ze zbyt cichymi płytami!

Tylko obym zachował umiar i zdrowy rozsądek...