Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2019

Adobe ma swoje standardy

Obraz
Dzisiaj będzie trochę kręcenia głową z niedowierzaniem nad tym, co proponuje firma Adobe w kwestii oprogramowania dla muzyków. Większość ludzi Adobe kojarzy z jej sztandarowego produktu, czyli Photoshopa , filmowcy znają Premiere , fotografowie - Lightrooma , zaś twórcy publikacji - Illustratora . Jest też coś dla muzyków i dźwiękowców: Adobe Audition . Czyli Cool Edit Pro . Od Cool Edita do Audition Cool Edit Pro był ongiś bardzo znany i bardzo dobry, choć w Polsce mało kto miał na niego oryginalną licencję. Nic dziwnego, że Adobe wyłożyła worek pieniędzy (ponad 16 milionów dolarów!) i wykupiła go w 2003 roku od firmy Syntrillium Software , zmieniając nazwę właśnie na Adobe Audition . Sama licencja dla pojedynczego użytkownika kosztowała w granicach $200, przynajmniej do czasu nadejścia szczęśliwej (na pewno dla Adobe ) ery Creative Cloud - wprowadzenia abonamentu. Teraz przyjemność korzystania z Audition to ok. 25 euro miesięcznie (jeśli podpiszemy cyrograf na rok) lub 3

[ZD] Arturia V Collection 6

Obraz
Po Omnisphere to drugi, używany przeze mnie wielki kombajn. Od produktu Spectrasonics różni go jednak niemal wszystko - od filozofii pracy przez interfejs użytkownika po zakres zastosowań. Po co? Na co? Lata temu, szukając brzmień "klasycznych syntezatorów", natrafiłem na Arturia AnalogLab , czyli zbiór kilkunastu instrumentów za relatywnie niewielką cenę. Brzmieniowo bardzo mi się to spodobało, ale niestety, w kwestii edycji barw czy dostosowywania ich do własnych gustów było kiepsko - AnalogLab jest raczej tylko źródłem barw nieedytowalnych, przynajmniej dopóki nie dołoży się do niego całej V Collection . Wówczas możemy albo używać poszczególnych symulacji instrumentów (np. na osobnej ścieżce ARP 2600 , a obok B-3 czy Yamaha DX7 ), albo korzystać ze zintegrowanego interfejsu AnalogLaba , który daje dostęp do tych wszystkich instrumentów wprost ze swojego ekranu. AnalogLab 4 Arturia skupiła się na dopracowywaniu algorytmów, które mają wiernie odtwarzać brzmien

[T] Steinberg WaveLab 9.5 Pro

Obraz
Przez ostatnie dwa tygodnie korzystałem z dobrodziejstw programu Steinberg WaveLab 9.5 Pro . Od dawna używam wersji Elements i byłem ciekaw, czy w praktyce dostrzegę jakieś różnice, uzasadniające wydatek na upgrade . Nie będę więc poniżej opisywał szczegółowo funkcji wersji profesjonalnej ani porównywał ich z wersją amatorską, bo w sumie nie tego szukałem. Mam jakiś określony sposób pracy i chodziło mi bardziej o sprawdzenie, czy wyższa wersja wniesie do niego coś nowego. Tacy sami, a ściana między nami Na pierwszy rzut oka programy różnią się ogromnie, bo wersja Pro wręcz przytłacza liczbą zakładek, przycisków, przełączników i wskaźników. Większości nawet nie dotykałem, ale i w wersji Elements poprzestaję zwykle na podstawowym panelu. WaveLab 9.5 Elements   WaveLab 9.5 Pro Nie da się ukryć, że wersja zawodowa ma zdecydowanie więcej funkcji - wyższa cena skądś się musi brać. Pełną listę różnic można przejrzeć sobie na stronie Steinberga . Mnie przydała się tylko jedna

Klikacz, czyli jak oszczędzić czas

Obraz
Do znudzenia narzekam na to, że mnóstwo czasu tracę na obróbkę audiobooków . Niewątpliwie najwięcej upływa go podczas przesłuchiwania i to tego pierwszego, zgrubnego. Dlaczego tak się dzieje? Bo trzeba wówczas wychwycić tzw. duble, czyli fragmenty, w których pojawił się błąd i które zostały nagrane ponownie (a czasem ponownie, i ponownie). Do tej pory wyglądało to tak: wczytywałem plik z nagraniem do edytora i widziałem coś takiego: Teraz, żeby dowiedzieć się, czy ten fragment zawiera potknięcia i duble, musiałem go całego przesłuchać, od początku do końca, dodatkowo przy usuwaniu ciągle traciłem z oczu, gdzie kończy się zły fragment, a gdzie zaczyna dobry. Jednym słowem, spędzałem na tym mnóstwo czasu. Na szczęście obserwuję na YouTube kanał Booth Junkie , prowadzony przez Mike'a DelGaudio . No i Mike znalazł (a przynajmniej wykorzystuje) świetny patent. Na początek trzeba zaopatrzyć się w tzw. "klikacz" do tresury psów, zwykle jest to po prostu klikająca blasz