Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2022

Tascam Portacapture X8 - firmware 1.10

Obraz
Tascam właśnie pokrzyżował mi plany - dwa dni temu nagrałem odcinek podkastu z pierwszymi wrażeniami z użycia X8 , gdzie - rzecz jasna - żaliłem się na przykład na to, że urządzenie nie potrafi zapamiętać kanałów wybranych do nagrania i po każdym wyłączeniu resetuje je do pełnej listy. A dzisiaj rano w skrzynce e-mailowej znalazłem informację, że właśnie pojawił się firmware w wersji 1.10, który tę niedogodność poprawia... I dobrze! Pojawienie się nowej wersji oprogramowania bardzo mnie cieszy. Raz, że faktycznie wspomniana niedogodność z resetowaniem aktywności kanałów już nie dokucza, ale dwa, że aktualizacja się w ogóle pokazała. To znaczy, że Tascam coś tam jeszcze dłubie, a kto wie, może i czyta uwagi od użytkowników? Wprawdzie nie łudzę się, że to mój wpis na oficjalnym profilu Tascama , z długą listą potencjalnych poprawek cokolwiek tu zmienił, ale miło, że można liczyć na jakieś poprawki. Co prócz zapamiętywania kanałów? Z innych nowości wprowadzonych przez wersję

[T] Roland CS-10EM - mikrofony binauralne

Obraz
Testowałem już w ramach "nagrywania świata" mikrofon kontaktowy Korg CM300 , a dzisiaj będzie o nieco przydatniejszym rozwiązaniu, jakim jest para mikrofonów binauralnych, które zamiast na statywie montuje się... w uszach. Tym właśnie są Rolandy CS-10EM - mikrofonami do rejestrowania "rzeczywistego" dźwięku, który wpada nam do uszu. Późniejsze odsłuchiwanie takich nagrań przenosi nas w tę samą przestrzeń - a przynajmniej tak powinno być. Jak korzystać? Zasada działania CS-10EM jest banalna - wkładamy je sobie do uszu tak jak słuchawki dokanałowe (którymi CS-10EM także są, nawiasem mówiąc), podłączamy do urządzenia nagrywającego i... tyle. To znaczy, tak to brzmi w teorii, w praktyce okazuje się często dość kłopotliwe z uwagi na konstrukcję wtyczek, jeśli mogę tak to opisać. Chodzi o to, że CS-10EM są wyposażone w dwie wtyczki mini-jack stereo. Jedna z nich (czerwona) to mikrofony, które należy wpiąć do wejścia stereofonicznego, dostarczającego zasilanie plu

[T] Boya BY-C10 - uchwyt elastyczny

Obraz
W terenie do nagrywania dźwięków bardzo wygodnie jest używać specjalnych rejestratorów audio, które zresztą po angielsku noszą bardzo odpowiednią nazwę field recorders - rejestratorów polowych (w wolnym tłumaczeniu). Chodzi tu o mniej lub bardziej rozbudowane skrzyneczki, najczęściej uzbrojone we wbudowane mikrofony, które nagrywają dźwięk stereo z dobrą, bardzo dobrą lub rewelacyjną jakością (wszystko zależnie od ceny, umiejętności wykorzystania i dodatkowego osprzętu). Boya BY-C10 to właśnie osprzęt, a konkretnie uniwersalny uchwyt antywstrząsowy. Po co w ogóle używać czegoś takiego? Czy nie wystarczy trzymać rejestratora w ręku? Skąd wstrząsy? Każdy, kto wykonał choćby jedno nagranie "z wolnej ręki" za pomocą rejestratora (czy choćby telefonu), zna doskonale "bonusowe" dźwięki, które takiemu nagraniu bardzo często towarzyszą - szurnięcia, stuki, otarcia: Nagranie z rejestratora Tascam X8, trzymanego w dłoni Przy robieniu głosowych notatek można tego t

[T] Lewitt LCT040

Obraz
Jako że wziąłem się za nagrywanie dźwięków wszelakich , natrafiłem dość szybko na pewien "drobny" problem. Otóż, nagrania "terenowe" zazwyczaj dobrze brzmią w postaci stereo, czyli gdy są przestrzenne. Dotąd jedynym dla mnie sposobem było nagrywanie ich wbudowanymi mikrofonami DR-100mk3 , co daje jakość akceptowalną, ale nie powalającą. Na "prawdziwy" mikrofon stereofoniczny (np. bardzo powszechnie używany do nagrań terenowych AudioTechnica BP-4025 ) obecnie nie mogę sobie pozwolić, więc bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania pary mikrofonów Lewitt040 , zwłaszcza że markę tę bardzo sobie cenię. Mikrofony to nie wszystko Do nagrań terenowych "goły" mikrofon to za mało - mimo że w zestawie znajdziemy gąbeczki, to do zatrzymywania podmuchów wiatru nadają się one bardzo średnio. Nic zatem dziwnego, że zastąpiłem je "mufkami" Røde WS8 - poniżej możecie posłuchać, jaka różnica jest między nagraniami z mikrofonu zabezpieczonego &q

[T] Korg CM-300

Obraz
Testuję bardzo różne urządzenia, służące do rejestracji dźwięku. W kategorii mikrofonów miałem już na tapecie wiele modeli pojemnościowych, dynamicznych czy elektretowych, jednak po raz pierwszy wpadł mi w ręce mikrofon kontaktowy. To bardzo prosta konstrukcja, do kupienia za dosłownie 30-40 złotych, w sam raz do eksperymentów. Do czego taki mikrofon można wykorzystać? Kontakt nie bez powodu Mikrofon kontaktowy co do zasady działa... jak inne mikrofony. Podczas jednak, gdy w mikrofonach, nazwijmy je klasycznymi, ośrodkiem propagującym fale dźwiękowe jest powietrze, to tutaj jest to... ciało stałe. Jak sugeruje nazwa, mikrofon taki trzeba przyłożyć do czegoś, co drga i przenosi fale dźwiękowe. Najlepszym przykładem są instrumenty, szczególnie strunowe, gdzie drgania struny przenoszone są na pudło rezonansowe, które drgając wzmacnia dźwięk. Nie dziwi zatem, że omawiany Korg CM-300 jest przeznaczony przede wszystkim do nagrywania tego typu instrumentów. Gitarra Nagranie gitary a

[T] Techivation T-Compressor

Obraz
Czy jest sens wypróbowywać kolejny kompresor? Czy mając kompresorów - lekko licząc - kilkanaście przynajmniej wersji (a zapewne kilkadziesiąt w sumie), warto instalować kolejny? I tak, i nie. Prawdę mówiąc, zazwyczaj nie zawracam sobie głowy "brzmieniem" kompresora - dla mnie ma po prostu działać, redukując wystające "szpilki". Takie oto zadanie stawiam zwykle przed kompresorem. Mogę to uzyskać za pomocą FabFilter Pro-C2 , mogę jakimś klonem 1176 , mogę zastosować LA-2A , smart:comp czy jeszcze inne cudeńko. Herezja w czystej postaci, prawda? A jednak. Skoro tak, to po co w ogóle wypróbowywać coś nowego? Są dwa powody - pierwszy taki, że zawsze jest szansa trafić na rozwiązanie wygodniejsze, szybsze lub lepsze od tego stosowanego dotychczas. Drugi powód to... T-De-esser Pro , wtyczka tego samego producenta, która bardzo mocno nadwyrężyła pozycję FabFilter Pro-DS . Może z T-Compressorem i Pro-C2 będzie podobnie? Lubię prostotę Coraz częściej łapię się na tym,

Tascam Portacapture X8 - pierwsze wrażenia

Obraz
Mam możliwość używania w ostatnim czasie rejestratora Tascam Portacapture X8 , równolegle z moim wiernym Tascamem DR100mk3 . Jako że są to urządzenia tej samej mniej więcej klasy, daje to możliwość porównania nowszego urządzenia z tym starszym. Czy faktycznie najnowszy rejestrator firmy Tascam jedną ręką pokonuje starszego brata? I tak, i nie. Wrażenia zupełnie pierwsze Te zupełnie pierwsze wrażenia wcale nie były pozytywne. Przy rozpakowaniu pudełka wyjmujemy z niego rejestrator, komplet baterii alkalicznych AA (4 sztuki) oraz... odłączone mikrofony. X8 bowiem, w odróżnieniu od DR100 , ma odłączane mikrofony, które można zastąpić dowolnymi innymi, byle dawały się podłączyć za pomocą małego jacka (ja wypróbowałem np. Røde VideoMicro ). Także w odróżnieniu od DR100 , mikrofony w X8 da się ustawić w położeniu XY lub czymś a'la ORTF. Skąd jednak negatywne wrażenia? Otóż włożyłem do rejestratora otrzymane z nim ogniwa, jednak nie dało się urządzenia uruchomić. Dopiero wymiana

Z czym na nagrania?

Obraz
Nie zamierzam zgrywać tutaj doświadczonego dźwiękowca, od lat jeżdżącego w plenery na soniczne łowy. Wprost przeciwnie, jestem na początku drogi, choć z nagrywaniem jako takim mam już kontakt od pewnego czasu. Dlatego też wyposażeniem daleko odbiegam od profesjonalistów - wystarczy wpisać hasło "field recording" do YouTube'a , by znaleźć przykłady sprzętu za tysiące dolarów - osłon przeciwwietrznych, bomów (tyczek), rejestratorów, toreb, osłon i tak dalej, i tak dalej (jak zwykle, górnej granicy nie ma). Przy okazji bardzo polecę kanał Free To Use Sounds , prowadzony przez przesympatyczną parę, Libby i Marcela, jeżdżących po całym świecie w poszukiwaniu ciekawych dźwięków. Co na początek? Jeśli chcecie zacząć "nagrywanie otoczenia", to moja rada jest taka - po prostu nagrywajcie. Czymkolwiek. Jeśli macie tylko smartfona - wyposażcie go w dobry program do nagrywania, np. ASR Recorder , ustawcie format WAV w dobrej jakości i nagrywajcie. Jeśli nagrania nie sat

Metadane i porządek w plikach dźwiękowych

Obraz
Zajęcie się nagrywaniem dźwięków wszelakich popchnęło mnie do zastanowienia się, jak te wszystkie dźwięki przechowywać, jak je nazywać, organizować, robić kopie zapasowe i tak dalej, i tak dalej. O ile w zdjęciach mam porządek dzięki Lightroomowi , w podkastach - dzięki Kasterowi , to już takie "luźne" nagrania leżą sobie w jednym z folderów. Niektóre są przynajmniej jakoś nazwane, ale większość ma nic nie mówiące nazwy POD00011.wav czy 220226_0338.wav . Poszukiwanie odgłosu otwieranych drzwi (kiedyś nagrywałem kilka wariantów nawet!) robi się zadaniem z kategorii uciążliwych czy wręcz niemożliwych. Dodawanie do tego chaosu nowych nagrań niczego raczej nie polepszy. Sposób pierwszy - foldery i nazwy plików Zbudowanie sobie struktury katalogów i podkatalogów oraz odpowiednie nazywanie plików to z pewnością jeden z pierwszych pomysłów, które przychodzą do głowy. Wymaga on jednak żelaznej dyscypliny i konsekwencji - co z tego, że wspomniane odgłosy drzwi nazwę drzwi1.wav

Wtyczki za darmo - da się?

Obraz
Na ogół nie korzystam już z darmowych wtyczek, bo przez lata uzbierałem w każdej kategorii sporo wtyczek komercyjnych, które pod pewnymi względami okazały się lepsze od darmowych odpowiedników. Nie znaczy to jednak, że nigdy z darmówek nie korzystałem (ani że nie korzystam obecnie) - na początku, szczególnie muzycznej, przygody, często ściągałem co się da albo korzystałem z wtyczek wbudowanych w programy DAW. Wykorzystaj program edycyjny! I to jest moja pierwsza rada dla osoby, która nie chce inwestować za dużo we wtyczki efektowe - korzystaj z tego, co daje DAW albo program do edycji dźwięku. Nawet te uboższe wersje mają z reguły i kompresor, i korektor, i limiter, może jakiś pokładowy delay i pogłos. W najprostszych wypadkach nie są to może zbyt rozbudowane narzędzia, ale za to zazwyczaj nieźle brzmiące i solidne. Oczywiście, im droższy program/DAW (bogatsza wersja), tym wtyczek/funkcji więcej. Myślę, że ten wariant jest wart rozważenia, bo jeśli decydujemy się na obróbkę (muzy