Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2018

[G] Helisaeum (Air)

Prace nad albumem "Flashback" postępują - dzisiaj kolejny stary-nowy utwór. To już kolejna wersja - pierwszy remiks pojawił się już prawie rok temu , tym razem jednak powróciłem do oryginalnego, brudniejszego i ostrzejszego brzmienia. W sumie z oryginałem nie wiąże się żadna ciekawa historia, za to pierwszy remiks miał ciekawą genezę. Nagrywałem wówczas materiał do płyty "Runaway" i miałem już gotowy utwór " Die of Cold ". "Helisaeum" był drugi w kolejce, bo spodobał mi się eksperyment z daniem drugiego życia niektórym utworom ze starych płyt. Żeby nie było łatwo, postanowiłem wykorzystać tylko dwa instrumenty: XPand!2 i Hybrid 3 od firmy Air (plus sample perkusyjne z FL Studio ) - a to dlatego, żeby nie musieć się ciągle zastanawiać, którego syntezatora użyć do którego głosu i dlaczego. Remiks szedł jednak niesporo - głównie przez to, że zdecydowałem się właśnie na FL Studio . Przenoszenie wszystkich ścieżek z Cubase'a , rozbijanie perk

[G] Szepty

Tym razem nie będzie żadnej budującej historii, bo żadnej związanej z utworem "Szepty" z albumu "Nowe pokolenie" nie pamiętam. Kojarzę tylko to, że im więcej czasu mija od jego nagrania, tym szerzej się uśmiecham, słysząc te "ach" i "szepty wokół mnie" - przez myśl przeszło mi nawet, że może nowa aranżacja to dobry powód, żeby się ich pozbyć... Ale przecież z drugiej strony, bez nich to nie byłby TEN utwór! Zapraszam zatem do słuchania - śmiać się wolno (a może nawet - trzeba)!

[G] Schody do nieba

Taki już urok całego albumu "Schody do nieba", że utwory miały bardzo "poetyckie" i "górnolotne" tytuły: "Droga do raju", "Tęcza z marzeń", "Sen"... To uboczny skutek faszerowania poezją na lekcjach polskiego w liceum. Historia krótka i bolesna Inaczej niż przy nagrywaniu Drogi do raju , w przypadku "Schodów" wszystko poszło błyskawicznie. Z tego, co pamiętam, utwór powstał w jeden dzień (od podstaw do nagrania na kasecie) i ogromnie mi się wówczas podobał. Wiadomo, bębny, smyczki, a do tego bez opamiętania wykorzystywane pogłosy i delaye . Dopiero jakiś czas później, gdy chwaliłem się koledze Wieśkowi moimi dokonaniami, dowiedziałem się. I tego, że nuda, nic się nie dzieje; i tego, że efekty są przesadzone; a nawet tego, że nagranie buczy i źle brzmi. Masakra. Oczywiście uniosłem się wówczas twórczym gniewem i stwierdziłem, że wszystko jest tak, jak sobie zaplanowałem, żadnych zmian nie będzie i basta! Nie da s

[G] Przez mękę do raju?

Przy okazji odnawiania starych utworów (tudzież nagrywania ich na nowo) nadeszła chwila, gdy pochyliłem się nad ówczesną moją dumą, czyli "Drogą do raju" z albumu "Schody do nieba" (he, he). Utwór jak utwór, dzisiaj patrzę na niego z mniejszymi emocjami, ale wtedy!... Ambicje Po tym, jak zdobyłem Yamahę MU-50 (która była dla mnie wówczas rewelacyjna brzmieniowo), marzyłem o dwóch rzeczach: żeby nagrać coś z potężnymi bębnami (na wzór ścieżki dźwiękowej "The Rock" Hansa Zimmera, a co!) oraz żeby umieścić ludzki wokal we własnym utworze. Na bębny musiałem zaczekać, ale wykiełkował we mnie pomysł, jak zrealizować drugie zadanie. Na jednym z obozów wędrownych zakupiłem bowiem kasetę "De Angelis" z chorałem gregoriańskim. Postanowiłem wykorzystać zaśpiewy mnichów i dodać do nich własną muzykę - pozostawały tylko trudności techniczne. Jak to zrobić? Do dyspozycji miałem: magnetofon kasetowy Sony, walkman, Yamahę MU-50 i Atari ST. Muzykę wymyśliłem

[T] Cubase wciąż żywy

Obraz
Odkąd zajmuję się muzyką, przetestowałem całą rzeszę programów DAW (ang. digital audio workstation ). Pierwszy był Cubase , potem trafiłem na FL Studio i Reapera , by skończyć w Bitwig Studio , który moim zdaniem łączy zalety wymienionych programów. Jako że pracuję obecnie nad "płytą wspomnieniową", czyli aranżuję na nowo wybrane utwory z ostatniego ćwierćwiecza, zostałem niejako zmuszony do powrotu do Cubase'a , bo to jego używałem w tym czasie. Napiszę może kilka (niekoniecznie ciepłych) słów na ten temat, najpierw jednak małe wyjaśnienie, po co jeszcze raz nagrywać coś, co już jest. Generalnie mam sentyment do tych nagrań (bo, naturalnie, przypominają mi czasy, ehm, młodzieńcze), a jednocześnie dysponowałem wówczas jedynie magnetofonem kasetowym, więc techniczne te nagrania są dość słabe (mimo że kiedyś je już "odszumiłem" i "podrasowałem"). Do tego dochodzą ograniczenia tamtych lat - np. część rzeczy musiałem nagrywać "na żywo", bo sprz