Prywatny ranking wirtualnych fortepianów VST
Jeszcze w styczniu 2026 opublikowałem porównanie grupy wirtualnych fortepianów, głównie ze względu na rozważania, czy modelowane wersje są w stanie zagrozić modelom samplowanym. Od tego czasu zbiór fortepianów w moim studiu znacząco się rozszerzył, w tym o modele uznawane za najlepsze obecnie na rynku, może zatem pora zrobić jeszcze jedno podsumowanie? Czy najlepsze modele samplowane zmieniły moje zdanie co do przydatności modelowanego Pianoteq 9?
Bez przykładów tym razem
W styczniowym artykule pokusiłem się o przygotowanie zestawu "anonimizowanych" nagrań, dzięki którym każdy mógł sprawdzić, czy faktycznie słyszy różnicę między fortepianami samplowanymi a modelowanymi. Wniosek był wówczas taki, że o stuprocentową pewność już dzisiaj trudno, a jeśli umie się odpowiednio skonfigurować Pianoteq (rozmaite opcje humanizacji, czyli elementów losowości, odstrajanie, "postarzanie" i swobodna modyfikacja ujęć mikrofonowych, dobry zewnętrzny pogłos), to spokojnie wytrzymuje on zestawienie nawet z elitą samplowanych instrumentów. Niuanse są, ale i między samplowanymi instrumentami istnieją niuanse, które jednym przeszkadzają, a dla innych są zaletami - na tym w ogóle zasadza się idea wybierania wirtualnego fortepianu.
Zanim przejdę dalej, może krótkie zestawienie, jakich fortepianów obecnie używam - chociaż "używam" to może za duże słowo, bo stosuję w praktyce ledwie kilka, no, ale te poniższe mam zainstalowane i w razie czego mogę je ze sobą porównywać:
- Alicia Keys Piano
- Arturia Piano V3 (wszystkie modele)
- C. Bechstein Digital Grand
- Cinematic Studio Piano
- Embertone Walker 1955 Concert D
- Garritan CFX Concert Grand Full
- IK Multimedia Pianoverse MAX (wszystkie modele)
- Imperfect Samples Ebony Concert Grand Complete
- Modartt Pianoteq 9 Pro (wszystkie modele)
- Native Instruments Claire
- Native Instruments Noire
- Native Instruments The Giant
- Native Instruments The Grandeur
- Production Voices 300 Grand
- Soniccouture Hammersmith Pro
- Spectrasonics Keyscape
- Steinberg Etude Grand Piano
- Synthogy Ivory 3 American Concert D
- UJAM Virtual Pianist
- UVI Grand Piano D
- VI LABS Modern D
- VI LABS Ravenscroft 275
- Vienna Symphonic Library Studio Bösendorfer 280VC Standard
- Vienna Symphonic Library Studio Concert D 1887 Standard
- Vienna Symphonic Library Synchron Bösendorfer Imperial Full
- Vienna Symphonic Library Synchron Concert D-274 Standard
- Vienna Symphonic Library Synchron Fazioli F308 Standard
- Vienna Symphonic Library Synchron Yamaha CFX Standard
Pogrubieniem zaznaczyłem modele szczególnie często używane, czyli innymi słowy - moje ulubione, jeśli to ma dla kogokolwiek znaczenie.
Zestaw nie jest, rzecz jasna, kompletny, bo nie sposób chyba mieć wszystkich dostępnych na rynku fortepianów - nie ma na liście nawet tych wszystkich, które sam posiadam, bo po prostu części mniej znaczących instrumentów nie instalowałem albo nie wymieniam (np. Spitfire Originals Intimate Piano czy fortepiany od Fracture Sounds), bo są zbyt mało uniwersalne. Właściwie powinienem z listy usunąć także Imperfect Samples Ebony Concert Grand, bo to fortepian realny do bólu, w tym bólu związanego z niestrojeniem, hałasami itp. Przyda się on osobom, którym zależy na tym fizycznym aspekcie i na wszelkich niedoskonałościach, jeśli jednak chcecie po prostu świetnego i perfekcyjnego dźwięku fortepianu wysokiej klasy, to Ebony z pewnością nie jest dla Was.
Podobnie nie ująłem w zestawieniu całkiem sporej grupy instrumentów typowo historycznych, dostępnych choćby w pakiecie Sigal Collection Volume 1 czy w podobnych zestawach Schloss Kremsegg dla Pianoteq. To dobre brzmienia dla osób chcących zachować wierność epoki, jednak współcześnie jesteśmy przyzwyczajeni do innego dźwięku, a historycznym piano-forte bliżej jest często do brzmienia klawesynów.
Prawdę mówiąc, przyjrzałem się naprawdę sporemu kawałkowi rynku. W wielkich nieobecnych w testach można wymienić np. Spitfire Hans Zimmer Piano, Spitfire BBC Piano Professional, Orchestral Tools Orchestral Grands, kilka fortepianów od Vienna Symphonic Library z serii Studio czy starsze fortepiany Synthogy Ivory 2 lub EastWest.
Większość tych bibliotek pominąłem z premedytacją, bo albo wydawały mi się mało obiecujące, albo mocno przereklamowane, albo powielały już to, co mam.
Poniżej możecie zapoznać się z interaktywną tabelą, zbierającą dane o przetestowanych bibliotekach: rozmiarze, modelu fortepianu, warstwach dynamiki itd.:
Dla osób, którym niewygodnie jest przeglądać tabelę interaktywną, zamieszczam także zwykłą grafikę:
Przykłady dźwiękowe
Mimo że nie ma tym razem "anonimizowanych" nagrań, części powyższych fortepianów można posłuchać np. na playliście GadesTester albo (w bardziej wygładzonej i uporządkowanej formie) na albumie Piano Impressions:
Okładka każdego utworu powyżej zawiera poza nazwiskiem kompozytora i tytułem utworu także nazwę biblioteki, która posłużyła do nagrania. Można też zorganizować sobie zabawę i przy słuchaniu "na ślepo" wytypować, która biblioteka posłużyła do renderowania którego utworu (albo chociaż - który utwór nagrały sample, a który - model fizykalny). Zwracam też uwagę, że od momentu premiery kilka utworów podmieniłem, renderując je innymi modelami fortepianów.
Jeśli ktoś woli słuchać z YouTube, to poniżej znajduje się odpowiednia playlista:
Keyscape - osobna historia
W zestawieniu nie mogło zabraknąć najbardziej chyba znanej biblioteki instrumentów klawiszowych, czyli Spectrasonics Keyscape. Kłopot z nią mam taki, że fortepian ogólnego zastosowania jest tam tylko jeden: Yamaha C7. Jest do tego parę "klimatycznych" barw fortepianowych, które choć świetne same w sobie, nie mogą być zestawiane z uniwersalnymi bibliotekami. Yamaha C7 jest przyjemna, nie powiem, naprawdę dobrze brzmi, jednak umieściłbym ją w opisanej niżej kategorii "Fortepianów standardowych", nie zaś "Premium". Ot, bardzo solidny instrument, który może zagrać praktycznie wszystko - ale nie ma half-pedalingu, symulowania otwarcia pokrywy, rezonansów, a edycja brzmienia (choć jakaś tam jest) nie zachwyca liczbą parametrów.
Ale uwaga - moim zdaniem nie ma w tym nic złego! Keyscape mimo upływu lat wciąż jest re-we-la-cyj-ną biblioteką instrumentów klawiszowych, gdzie jednak nacisk położono nie na fortepiany, a na piana elektryczne i różne efektowne brzmienia, służące kompozytorom czy aranżerom do szybkiego prototypowania i pisania muzyki. Trio od Spectrasonics, czyli Keyscape, Trillian i spinające całość Omnisphere to przepotężna kopalnia brzmień, zwyczajnie i po prostu pchająca pracę do przodu. Mam te trzy elementy i potwierdzam, że do szybkich zleceń komercyjnych mało jest zestawów lepiej brzmiących i równie bogatych (może Arturia V Collection ma szanse).
Nawiasem mówiąc szkoda, że Spectrasonics, dysponując świetnym silnikiem Steam i paroma ciekawymi rozwiązaniami, nie pokusiło się umożliwienie twórcom zewnętrznym budowanie dodatkowych kolekcji "klasycznych" fortepianów.
Który instrument jest najlepszy?
Takie pytanie wydaje się wręcz oczywiste - skoro przetestowałem wszystkie powyższe modele, powinienem teraz powiedzieć: ten czy tamten fortepian jest najlepszy ze wszystkich. Tyle, że tak się nie da. Już choćby sam aspekt gry na instrumencie na to nie pozwala - dla pianistów będzie ważna responsywność i płynność gry oraz możliwość skalibrowania pod kątem używanej klawiatury. Dla osób komponujących istotny może okazać się brak pogłosu i związana z tym łatwość miksowania z dowolnym składem instrumentalnym. Inni przeciwnie - chcą mieć fortepian z już "utrwalonym" pogłosem dobrej sali nagraniowej, za to zależy im na wielu ujęciach mikrofonowych, żeby w ramach tego konkrentego pomieszczenia kształtować brzmienie. I tak dalej, i tak dalej. Wymagań jest naprawdę dużo i w związku z tym po prostu nie da się powiedzieć obiektywnie, że ten czy tamten fortepian jest najlepszy.
Za to da się powiedzieć, które z nich faktycznie są produktami premium, o dużych możliwościach i naprawdę wysokiej jakości dźwięku. Czy każdy akurat takiego fortepianu potrzebuje? Patrząc na cenę instrumentu i pożerane przez niego miejsce na dysku - pewnie nie. Może zatem tytułem podsumowania podzielę powyższą grupę na części - ale proszę, bierzcie pod uwagę, że wszystko poniżej to już moje subiektywne opinie.
Fortepiany standardowe
Tak nazwałbym te wszystkie "nie-wyczynowe" biblioteki, które po prostu mają brzmieć jak fortepian i umieszczone w kontekście innych instrumentów zaprezentują się przynajmniej przyzwoicie.
Tu umieściłbym Alicia Keys Piano, Arturia Piano V3, Embertone Walker 1955, IK Multimedia Pianoverse, Imperfect Samples Ebony, NI Noire, Etude Grand Piano, The Giant, The Grandeur, UJAM Virtual Pianist i UVI Grand Piano D. Do solowych nagrań czy klasyki bym ich chyba nie brał (wyjąwszy może Walkera), bo po prostu poza miksem niektóre ich cechy zaczynają przeszkadzać (np. mała liczba round robin, przeskoki między poziomami dynamicznymi, brak osobnych próbek dla różnych ataków czy wybrzmień i tak dalej, i tak dalej).
Nie chcę powiedzieć przez to, że te fortepiany są bezużyteczne czy słabe, jednak w porównaniu do czołówki da się czasem odczuć pewne braki - jeśli więc zależy nam na brzmieniu bezkompromisowym za wszelką cenę, to trzeba wskoczyć na poziom wyżej.
Problematyczny okazuje się właśnie Walker 1955 - to naprawdę nieźle brzmiący instrument i ma wiele cech, które powinny go umieścić w grupie "premium", jednak ostatecznie zostawiam go tutaj, ze względu na pewne pojawiające się czasem problemy z obsługą i brzmieniem - być może wrócę do niego w jakimś szerszym opisie.
Fortepiany premium
Tutaj trafia cała reszta ferajny - żarty się kończą i w zasadzie każdy z tych instrumentów jest po prostu bardzo dobry. To już jest pułap niuansów - kiedy podoba nam się brzmienie Steinwaya, Yamahy, Fazioli czy jeszcze innych, konkretnych modeli; kiedy zależy nam na osobnych samplach dla poszczególnych poziomów pedału sustain czy una corda; kiedy chcemy mieć ujęcie z mikrofonu bliskiego i ambientowego, by je swobodnie ze sobą mieszać.
Tych niuansów, jak wspomniałem wcześniej, jest mnóstwo i co ważne, dla każdego użytkownika pewnie będą one inne. Myślę, że największą różnicę robi "wbudowany pogłos", czyli to, jak "suche" jest brzmienie. Ta cecha sprawia, że dany fortepian można łączyć z innymi instrumentami za pomocą zewnętrznego pogłosu, zamiast polegać na tym, z jakim zostały zarejestrowane fortepianowe próbki. Wskazałbym zatem na grupę fortepianów ze stosunkowo dużą odpowiedzią pomieszczenia:
- wszystkie Vienna Symphonic Library Synchron
- Garritan CFX Concert Grand
- Cinematic Studio Piano
Natomiast poniższe są w miarę "suche" (czy mające przynajmniej w miarę bliskie i pozbawione dużego pogłosu omikrofonowanie), z oczywistym zwycięzcą w postaci modelowanego Pianoteq, gdzie możemy w ogóle nie mieć pogłosu:
- Modartt Pianoteq
- VI LABS Modern D i Ravenscroft 275
- Production Voices 300 Grand
- C. Bechstein Digital Grand
- wszystkie Vienna Symphonic Library Studio
- NI Claire
- Synthogy Ivory 3 American Concert D
- Soniccouture Hammersmith Pro
Naprawdę, tutaj decydują już pojedyncze detale, więc naprawdę warto słuchać nagrań testowych albo - co jest moim zdaniem najlepsze - pobrać wersję próbną, jeśli taka istnieje (na pewno ma taką Pianoteq, także VSL zaczęło udostępniać takie wersje - poza tym warto sprawdzić serię Essentials od VSL).
Fortepiany z problemami
Ten rozdział postanowiłem dodać z tego względu, że nie wszystkie powyższe biblioteki sprawiały się gładko i bez problemów. Nie wnikam w tym wypadku, czy problemy spowodowane były konkretną moją konfiguracją, błędami w instalacji czy "nielubieniem się" instrumentu z jakimiś innymi elementami. Chcę tylko dać znać, że coś mi nie pasowało i jak na moje pytania reagowały zespoły wsparcia producentów.
IK Multimedia Pianoverse - w trakcie dłuższych testów zauważyłem dziwną przypadłość fortepianów z Pianoverse, szczególnie mojego ulubionego Bösendorfera 280VC. Otóż jeśli usunie się pogłos (space) z sygnału, co często robię, aplikując własny pogłos, większość klawiszy przy krótkich dźwiękach praktycznie nie ma wybrzmiewania. W przypadku 280VC brzmi to szczególnie wyraźnie przy przejściu między dźwiękami F5/F#5 a G5 - F5 praktycznie kończy się natychmiastowo, zaś G5 brzmi, jakby był wciśnięty pedał sustain. Ja wiem, że często wysokie dźwięki w fortepianie mają dłuższy czas wybrzmiewania, ale to tutaj brzmi zwyczajnie karykaturalnie. W ogóle gra bardzo krótkimi dźwiękami wypada bardzo słabo w Pianoverse. Support IK Multimedia przysłał mi tylko ogólnikową odpowiedź, że "biorą pod uwagę wszystkie uwagi użytkowników podczas rozwijania swoich produktów"...
Drugi kłopot miałem z Synthogy Ivory 3 - utwory były odgrywane nierówno. Przypadłość opisałem w recenzji instrumentu, więc nie będę tutaj się powtarzał - grunt, że udało się z tym jakoś zawalczyć.
Zaskakująco kłopotliwy okazał się Embertone Walker 1955 - teoretycznie bardzo fajny instrument o nieco spokojniejszym, ale miłym brzmieniu. Niestety, zaimplementowana funkcja adaptacyjnego dostosowywania wybrzmiewania próbek czy staccato nie zawsze działają tak jak trzeba, warto też od razu na wstępie w Kontakcie ustawić maksymalną polifonię na 1000, a lepiej nawet 2000 (!). Przy włączonych wszystkich 36 warstwach dynamicznych, rezonansie, adaptacyjnym wybrzmiewaniu, una corda i round robin Walker dość łatwo przekracza 600 i dobija do 1000, a w szczególnie gęstych utworach (Liszt) nawet ten tysiąc jest w stanie przekroczyć, co wiąże się z nieprzyjemnym "urywaniem" lub wręcz brakiem próbek.
Z fortepianami od VI LABS miałem za to problemy "inicjacyjne", tzn. Modern D nie dawał się uruchomić, zaś Ravenscrofta 275 nie mogłem nawet pobrać. Ostatecznie oba fortepiany działać zaczęły i to tak, że o problemach zapomniałem w mgnieniu oka.
Co dla mnie?
A co mnie najbardziej przypadło do gustu? Takim "naj-naj" w moich preferencjach brzmieniowych jest bez wątpienia Bösendorfer - i to zarówno Imperial i 280VC od VSL, jak i 280VC z Pianoteq. Jego brzmienie najbardziej odpowiada temu, co czuję jako brzmienie "prawdziwego fortepianu". Na drugim miejscu postawiłbym oba fortepiany od VI LABS - nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale po pewnych "startowych" problemach zarówno Modern D, i Ravenscroft 275 po prostu mnie "kupiły". Jest w nich lekkość i zwinność, którą uwielbiam w Pianoteq, ale jest i rewelacyjne brzmienie, zwłaszcza niskie partie brzmią bardzo, bardzo dobrze. Modern D jest nowocześniejszym, bardziej dojrzałym instrumentem, ale brzmieniowo Ravenscroft 275 podoba mi się bardziej i niebezpiecznie zbliża się do Bösendorfera w moim serduszku.
Nie mogę też nie wspomnieć o innej "błyskawicznej karierze" - chodzi o 300 Grand, który zdaje się wygryzł pozostałe Yamahy CFX, bo brzmi bardzo przyjemnie, jest mocno konfigurowalny i w zasadzie nie sprawił żadnych nieprzyjemnych niespodzianek, a wcale nie kosztował góry złota.
Na tym wszystkim siedzi sobie okrakiem Pianoteq, którego przez te miesiące nauczyłem się lepiej konfigurować, więc śmiało i bez wstydu staje w szranki z samplowaną konkurencją. Modelowane Shigeru Kawai SK-EX, Bösendorfer 280VC czy Grand Steinway D New York brzmią naprawdę dobrze, zwłaszcza po lekkim obniżeniu "cyfrowej perfekcji". Jest to jednocześnie JEDYNA biblioteka, która potrafi pogodzić wszystkie wymagania: szybką reakcję na grę, dostosowanie klawiatury, konfigurację instrumentu, w tym także pogłosu, rezonansu, ustawienia mikrofonów, odstrajania poszczególnych klawiszy - jednym słowem, jest tu praktycznie wszystko, o czym moglibyście zamarzyć przy konfigurowaniu fortepianu dla siebie. Jeśli ktoś nadal uważa, że brzmieniowo Pianoteq znacząco odstaje od najlepszych samplowanych modeli, niech przesłucha Piano Impressions powyżej i wskaże bez sprawdzania, które utwory korzystają z Pianoteq.
A co z fortepianami od VSL? Brzmieniowo są świetne, co do tego nie mam najmniejszej wątpliwości. Uważam jednak, że cena - szczególnie wersji Full - nie jest adekwatna do efektów. 600 euro za Fazioli F308 Full? Już 300 euro za wersję Standard to bardzo dużo na tle konkurencji - dlatego warto zacząć od najtańszej wersji Essentials za 160 euro, bo być może już ona okaże się wystarczająca. Wersje Synchron mają wprawdzie dość dużą odpowiedź pomieszczenia, za to wersje Studio są stosunkowo "suche", więc każdy może sobie dobrać, co mu wygodniejsze. Niemniej - jako posiadacz wszystkich fortepianów Synchron i dwóch Studio - namawiam gorąco, by przed wyrzuceniem setek euro przynajmniej sprawdzić konkurencję: Pianoteq, VI LABS czy 300 Grand. Być może oszczędzicie i miejsce na dysku, i pieniądze, a efekty będą równie znakomite.
Zapraszam jeszcze na mój kanał GadesTester, ewentualnie na specjalnie przygotowaną stronę, która ułatwia wyszukiwanie i filtrowanie nagrań (uwaga - warto rozwinąć sekcję "Zaawansowane" i przy szukaniu konkretnego modelu, przeszukiwać tylko tytuły, bo często w opisach wspominam także o innych modelach). Te dwie strony nie powinny być, rzecz jasna, jedynymi miejscami zapoznawania się z wymienionymi wyżej fortepianami, ale za to większości wyżej wymienionych fortepianów da się tam posłuchać. Starałem się przygotowywać "porównania", gdzie ten sam plik MIDI jest odtwarzany przez różne instrumenty. Zdarzają się także nagrania "suche", bez zewnętrznego pogłosu lub utwory dłuższe, gdzie można sobie posłuchać wielu różnych artykulacji i zakresów - warto zerkać na opisy filmów, gdzie zawsze wskazuję, co dokładnie zostało użyte.
Słychać, nie słychać
Dobór fortepianu dla siebie nie jest obecnie czymś prostym - na rynku naprawdę mamy niezłą konkurencję. Fora dyskusyjne kipią od wymian opinii, gdzie zwykle każdy chwali akurat to, co sam ma (w czym nie widzę niczego złego). Warto czytać, za to nie warto wszystkiego przyjmować na wiarę. Ostatecznie to bowiem my sami będziemy używać tego czy innego instrumentu i to nam ma on odpowiadać. Czasem dyskusje nad wirtualnymi fortepianami wpadają już w obszar znany wśród ekstremalnych audiofilów - czy inkrustowana cydrowa podkładka pod kabel zasilający wzmacniacz sprawia, że elektrony swobodniej biegną w tymże kablu, wpływając na doznania słuchowe? Czy dziesiąta harmoniczna symulowanego rezonansu faktycznie "tworzy głębię" i "śrubuje realizm"? Może i tak, nie mam "złotego ucha" - za to, moim zdaniem, nagrań z instrumentów od Modartt, VI LABS czy VSL da się po prostu spokojnie SŁUCHAĆ. Dla odbiorcy one faktycznie brzmią jak prawdziwe fortepiany. Pewnie, że są osoby, które ciągle coś będą słyszeć "nie tak", że tego za mało, tamtego za dużo, a przecież czuć, że filc w młoteczkach jest za mało zbity i warto by to sparametryzować... Tak, takie osoby też się zdarzają, natomiast nie jestem przekonany, że pójście tą drogą prowadzi do jakiejś mitycznej nirwany - raczej frustracji, że nic nie spełnia naszych wygórowanych wymagań.
Dlatego w tym momencie zakończę etap testowania fortepianów. Pianoteq, VI LABS Modern D/Ravenscroft 275 oraz VSL Bösendorfer Imperial/280VC - to są fortepiany, które poradzą sobie literalnie ze wszystkim, czym się zajmuję i to jest moje podsumowanie.

Komentarze
Prześlij komentarz