[K] VI LABS Modern D

Przez dłuższy czas planowałem zakup Ravenscrofta 275 od VI LABS, ale ciągle się nie składało i nie składało, więc kiedy doszło do pojawienia się VSL Studio Concert D 1887, a w planach majaczył Ivory 3 American Concert D, postanowiłem jednak skierować swoje zainteresowanie na młodszy o 10 lat od Ravenscrofta model Modern D, zwłaszcza że w wielu zestawieniach wirtualnych Steinwayów D zajmował bardzo wysoką, a często i pierwszą pozycję. Czy naprawdę instrument "ważący" ledwie 18GB może zagrozić takim potentatom jak Ivory 3 lub fortepiany od Vienna Symphonic Library?

Złe miłego początki

Zaczęło się jednak źle. Zainstalowany i aktywowany instrument zwyczajnie się nie uruchomił. Klikanie w UVI Workstation nic nie dawało - inne biblioteki się wczytywały (np. dowolne z Acousticsamples), ale Modern D ani myślał. Jednocześnie nie wyświetlał też żadnego komunikatu z błędem, więc brakowało mi nawet pomysłu, co może być przyczyną. Producenci Workstation i Modern D niespecjalnie kwapili się do pomocy, więc próbowałem samodzielnie różnych "czarów-marów". Pobrałem jeszcze raz archiwum rar z instrumentem, rozpakowałem innym sposobem - bez zmian. Nawiasem mówiąc, pobieranie 18GB przeglądarką internetową na połączeniu LTE to mordęga - wielokrotnie traciłem kilka pobranych już gigabajtów, gdy w wyniku zakłóceń sieciowych pobieranie się nie powodziło, a ponowienie prowadziło do... strony logowania, bo wygasła sesja. Musiałem zostawić komputer na noc, trzymając kciuki, by nic się nie stało. Wracając jednak do uruchamiania Modern D - kiedy już traciłem nadzieję, znalazłem w czeluściach internetowych poradę, by... zdeaktywować instrument w iLoku i aktywować go jeszcze raz. Uf, zadziałało!

Modern D - co to może być?

Oczywiście, "puszczam oczko" w kwestii tajemnicy w nazwie. Każdy zainteresowany fortepianami łatwo odgadnie, że literka "D" może oznaczać tylko jedno - Steiwaya D, czyli chyba ciągle najpopularniejszy model fortepianu koncertowego. W tym wypadku mamy do czynienia z wersją nowojorską, a nawet - jeśli ktoś jest ciekaw - VI LABS podaje dokładny numer seryjny: 616803, egzemplarz wyprodukowany w 2021 roku, niecały rok przed spróbkowaniem go.

Co ciekawe, wspomniane wcześnie niecałe 18GB to rozmiar sprzed kompresji, bowiem biblioteka zawiera 118GB materiału audio. Tajemnica stosunkowo małego ostatecznego rozmiaru tkwi w użyciu bezstratnej kompresji FLAC i przyznam, że jestem pod wrażeniem skuteczności tego formatu.

Producent chwali się, że zsamplował praktycznie wszystko, co się dało, włącznie z autentycznym brzmieniem fortepianu przy korzystaniu z pedału Una Corda. Wypada w to uwierzyć, zwłaszcza po próbach praktycznych - ten fortepian naprawdę brzmi świetnie.

Mimo że mamy do czynienia z samplingiem, całkiem sporo opcji można jednak ustawić "po swojemu":

Ustawić można stosunkowo dużo różnych parametrów

Wygląda to nieźle, a jedyne zastrzeżenie mam do dziwnego ładowania przygotowanych przez producenta presetów - zanim taki preset się załaduje, kilkukrotnie na ekranie pojawia się informacja, że trwa owo ładowanie i do końca nie wiadomo, czy już się ono skończyło, czy jeszcze raz czy dwa coś "wyskoczy".

Pianiści bardzo sobie chwalą zwłaszcza ustawienia dotyczące reakcji na klawiaturę:

Według pianistów, to jest kluczowe ustawienie tego instrumentu

Ja pianistą nie jestem, więc tylko odnotowuję, że opcja wygląda na faktycznie rozbudowaną. Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko, że jest także opcja delikatnego "strojenia", czy raczej w tym wypadku - odstrojenia:

Jeśli komuś zależy, może sobie fortepian przestroić

Gramy i słuchamy

Mając już na koncie parę dobrych i bardzo dobrych wirtualnych fortepianów, tradycyjnie postanowiłem skonfrontować je z testowanym Modern D - wrócę tu do sposobu zastosowanego w styczniowym wpisie, czyli możecie pobrać archiwum z "anonimowymi" nagraniami audio. Po ich wysłuchaniu i zdecydowaniu, który fortepian jest testowanym Modern D, można pobrać plik rozszyfrowujący tajemnicę, jakie modele dokładnie brały udział w porównaniu.

Powyższa zabawa jest dla chętnych, jeśli chcecie po prostu posłuchać poglądowego nagrania, to zapraszam poniżej - tylko ostrzegam, to może zepsuć zgadywanie!

Tak brzmi VI LABS Modern D

Jeśli ktoś lubi porównywać, to tutaj ten sam utwór, ale zagrany za pomocą Pianoteq 9 Shigeru Kawai SK-EX:

Liszt w oprawie Shigeru Kawai SK-EX

Tradycyjnie też na GadesTester znajdziecie więcej utworów, nagranych za pomocą Modern D.

Wnioski

Cóż mogę napisać - myślę, że przykłady dźwiękowe mówią same za siebie. To naprawdę bardzo dobrze brzmiący instrument - ale czy najlepszy z najlepszych? Tego nie rozsądzę, bo to jak zwykle zależy od odbiorcy. Jestem w stanie uwierzyć, że może się on podobać pianistom ze względu na "lekkość" i przyjemność z gry - mnie się gra na nim równie przyjemnie co na Pianoteq i zdecydowanie mniej "ciężko" niż na fortepianach Vienna Symphonic Library. Brzmieniowo mnie ten fortepian jak najbardziej odpowiada i myślę, że Synchron Concert D-274 znalazł godnego konkurenta, który brzmi co najmniej równie dobrze, a dodatkowo... renderuje się DUŻO szybciej niż fortepiany od VSL.

A czy polecam innym? Pod względem gry - jak najbardziej, pod względem jakości dźwięku także. Jeśli zaś chodzi o brzmienie - zachęcam do posłuchania jak największej liczby dostępnych w sieci przykładów, tego nigdy dość. Technicznie polecić nie mogę, bo ze względu na nieznanej natury błąd, który zatruwał mi samopoczucie przez ponad dwa tygodnie i z którym tak naprawdę zostałem sam, nie czułem się ani komfortowo, ani przyjemnie. Samodzielnie nigdy bym nie wpadł na rozwiązanie, a producenci nie kwapili się z pomocą, co przy cenie zakupu tego instrumentu woła o pomstę do nieba...

Komentarze

  1. Byłem w 100% pewien, że autor bloga upora się z przeciwnościami natury technicznej. 🙂
    A co do samego instrumentu - na szybko odsłuchałem już utwór Liszta z „udziałem" Modern D i jestem kolejny raz pod ogromnym wrażeniem brzmienia i grywalności tej samplowanej wtyczki. I to w dodatku - jak na współczesne standardy - tylko skromne 18 GB danych. Mistrzostwo! Już postanowiłem, że go zakupię.
    Pliki z porównaniani na nowo pobiorę i odsłucham w ten weekend.
    Moim marzeniem byłoby, aby firma VILabs na nowo (jest już w ofercie True Keys Italian Fazioli F308, ale samplowany lata temu) wydała także wirtualny model Fazioli, bo mam słabość do tej marki fortepianów. tak jak Pan Redaktor do Bösendorfera.
    I jeszcze taki drobny szczegół - jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić, ale z tego co pamiętam z testów, to brzmienie Modern D - w przeciwieństwie do fortepianów serii VSL Synchron - niemal pozbawione jest pogłosu, dzięki czemu można je w dowolny sposób kształtować dobrej klasy pluginami typu Reverb, na przykład moimi ulubionymi - firmy Exponential Audio (obecnie przejęte przez Izotope) lub równie wybitnym LiquidSonics Seventh Heaven (wzorowanym na sprzętowym, najwyższej klasy Bricasti M7).

    Gorące podziękowania za artykuł i przeprowadzony test!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, potwierdzam, że "wbudowany" pogłos jest stosunkowo niewielki i nie powinien być problemem w osadzaniu ścieżki fortepianu w miksie. Nie jest to może aż taka "suchość", jaką mają fortepiany VSL z serii Studio, ale zdecydowanie nie jest to też poziom Synchron, raczej bliżej Studio.
      Fazioli F308 od VI LABS to na pewno byłoby coś, aktualnie testuję prócz Modern D także Ravenscrofta 275 i gdyby F308 dorównał im obu, to byłaby naprawdę świetna trójca! O Bösendorferze nawet nie marzę ;)
      Przez długi czas stosowałem Seventh Heaven, ale od jakiegoś czasu przerzuciłem się na Cinematic Rooms - jest fantastyczny i polecam każdemu :)

      Usuń
  2. Dziękuję za podpowiedź, postaram się w najbliższym czasie nabyć także i Cinematic Room.
    Prawdę powiedziawszy można Panu szczerze pozazdrościć skompletowanej kolekcji wirtualnych fortepianów. Brakuje już zdaje się tylko - jako miłośnikowi marki Bösendorfer - VSL Bösendorfer 280VC w wersji Studio, aczkolwiek Modartt odwzorowuje dokładnie tenże model, więc pewnie zakup niewiele by w muzycznej produkcji zmienił. Teraz to już tylko grozi ból głowy z powodu ... bogactwa i mnogości dostępnych instrumentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... jako miłośnik Bösendorfera, mam też oczywiście wersję 280VC Studio od VSL, no nie mogłem się oprzeć. Na razie się tylko zastanawiam, czy robić jego osobny opis, czy jako porównanie z Synchron Imperialem oraz 280VC od Modartta.
      Ale zgodzę się, że to nieprawda, że od nadmiaru głowa nie boli - właśnie boli i w zasadzie obecnie tylko parę modeli ma szansę na praktyczne użycie. W przygotowaniu jest odcinek podsumowujący moje zmagania z fortepianami, bo w sumie chyba już wszystko obadałem, więc może tam napiszę coś więcej ;)

      Usuń
  3. A to nie wiedziałem, że dysponuje Pan także Bösendorferem od Vienna w wersji Studio, nie natknąłem się na tą infornację w żadnym z postów.
    Pewnie tematów w przygotowaniu sporo, niemniej osobiście byłbym niezwykle ciekaw porównania obydwu 280 VC czyli bitwy VSL kontra Modartt, a nawet wszystkich dostępnych instrumentów programowych tej austriackiej firmy.
    Oczywiście z najwyższą uwagą i chęcią zaznajomił bym się także z materiałem podsumowującym wszystkie zgromadzone przez Pana „wirtualne" fortepiany. 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz