[K] Vienna Symphonic Library Synchron Bösendorfer Imperial Standard

Podsunięta przez Czytelnika myśl o porównaniu fortepianów samplowanych z modelowanymi zaowocowała testem bardzo wielu modeli, między innymi modelami Essentials od generalnie cenionej przeze mnie firmy Vienna Symphonic Library. Do mojego studia dołączyły dwa modele: Bösendorfer Imperial oraz Fazioli 308. Zasadniczo brzmienie Bösendorferów bardzo do mnie przemawia, niezależnie od tego, czy jest to ogromny 290 Imperial, czy nieco mniejszy 280 Vienna Concert - ten drugi mam w wersji modelowanej, co sprawia, że z łatwością mogę go "przerobić" na model większy, z większą klawiaturą i o większym rozmiarze. Nie to jednak mnie zajmowało ostatnio.

Bösendorfer Imperial to nie jest zwykły fortepian

Warto wiedzieć, że omawiany model 290 Imperial to nie jest taki sobie zwykły fortepian. Pierwotnie w 1909 roku niejaki Ferruccio Busoni złożył zamówienie na nietypowy fortepian z rozszerzonym dolnym zakresem, by móc odtworzyć utwory organowe m. in. Bacha. Osiągnięto to, rozszerzając "w dół" klawiaturę o 9 dodatkowych klawiszy, stąd Imperial ma nie 88, a 97 klawiszy. Siłą rzeczy trzeba było też wydłużyć sam korpus fortepianu, by pomieścił dłuższe struny odpowiedzialne za najniższe dźwięki. Dlatego fortepian mierzy aż 290cm, co w połączeniu z większą szerokością poprawia własności akustyczne - płyta rezonansowa także rośnie i brzmienie staje się głębsze i ciemniejsze.

Być może właśnie te cechy sprawiają, że brzmienie Bösendorfera tak do mnie przemawia i jest to obecnie mój ulubiony wirtualny fortepian, niezależnie od tego, czy mówimy o 290 Imperial czy popularniejszy i elastyczniejszy 280 Vienna Concert.

Co ma wersja Standard?

Dotąd miałem do czynienia wyłącznie z fortepianami Essentials od VSL. Okazuje się jednak, że wersja Standard nie jest jakoś specjalnie mocniej rozbudowana od strony funkcjonalnej. Wybieramy zatem odpowiedni fortepian w synchronowym playerze:

I w tym momencie widzimy pierwszą, choć kosmetyczną różnicę. O ile wersja Essentials wyglądała bardzo ascetycznie:

Bösendorfer Imperial Essentials

to już wersja Standard prezentuje się bardzo elegancko:

Bösendorfer Imperial Standard

Niemniej, parametrów mamy do dyspozycji tyle samo w obu odsłonach, zresztą podobnie jest na karcie Edit, która wręcz jest identyczna w obu przypadkach:

Karta Edit nie kryje w wersji Standard żadnych dodatkowych niespodzianek

Jest jednak coś, co mocno odróżnia wersję Standard od Essentials i jest to, rzecz jasna, karta Mix:

Skromna liczba ujęć mikrofonowych w Essentials

Pełna lista ujęć w Standard (wyszarzone kanały są dostępne dopiero w wersji Full)

Większa jest też zdecydowanie lista przygotowanych miksów, która w wersji Essentials jest króciutka:

Lista miksów Essentials

W wersji Standard jest już z czego wybierać:

Lista miksów Essentials

Jak brzmi Bösendorfer Imperial w wersji Standard?

Aby w pełni docenić brzmienie Imperiala, trzeba dobrać odpowiedni utwór. Kompozycji pisanych stricte z myślą o Imperialu nie ma aż tak dużo, a jeszcze mniej jest dostępnych w wersjach MIDI, które mógłbym wprost wykorzystać do testu. Na szczęście znalazłem transkrypcję słynnej "Toccaty i fugi d-moll" Bacha autorstwa pomysłodawcy Imperiala, czyli Ferruccio Busoniego. Można zatem powiedzieć, że ogromny fortepian Bösendorfera powstał właśnie dla tego typu utworów - posłuchajmy zatem, jak słynny utwór Jana Sebastiana Bacha zabrzmi nie w wersji organowej, a fortepianowej:

Mnie zachwyciła bardzo duża czytelność niskich partii - mimo potężnego brzmienia nie sposób nie usłyszeć poszczególnych dźwięków. No cóż, ja się zakochałem w Imperialu jeszcze bardziej.

Essentials vs Standard

Podstawowym pytaniem pchającym mnie do napisania tego artykułu było: czy warto dopłacić do wersji Standard fortepianów od VSL, skoro już wersje Essentials mają całkiem imponujące parametry? Czy taka zmiana będzie w ogóle słyszalna, a jeśli nawet tak - czy będzie na tyle znacząca, by poświęcać prawie 50GB na brzmienie jednego instrumentu?

O ile różnica między wersją Standard a Full jest w miarę prosta, bo polega wyłącznie na zwiększeniu liczby ujęć mikrofonowych w wersji Full, to już różnice między Essentials a Standard są znaczniejsze, choć skwapliwie ukrywane przez producenta. Nie wiemy dokładnie, z czego "okrojono" wersję Essentials, zaś jedynym tropem jest liczba próbek i wielkość biblioteki. Na forum użytkownicy wysnuli tezę, że wersja Standard ma około 60-80 warstw dynamicznych (choć niektórzy twierdzą, że nawet 100!), za to wersja Essentials ma "zaledwie" połowę tego. Bez potwierdzenia ze strony VSL trudno wyrokować, ale mniejsza o to. Czy ucho przeciętnego nie-pianisty jest w stanie zarejestrować jakiekolwiek różnice?

Podkreślam celowo, że nie jestem pianistą, bo doskonale wiem, że osoby bardzo, bardzo zaangażowane w daną dziedzinę słyszą/widzą/odczuwają daleko większe spektrum niż osoby spoza kręgu zainteresowań. Miałem dokładnie to samo po czterech latach testowania mikrofonów - wręcz potrafiłem usłyszeć różnice między dźwiękiem nagrywanym różnymi modelami. Absolutnie mnie zatem nie dziwi, że pianiści czy melomani muzyki pianistycznej są w stanie mnóstwo niuansów wychwycić. Póki co jednak jestem poza tą grupą i patrzę na fortepiany dość prostolinijnie - po prostu mają brzmieć "odpowiednio dobrze".

Test

Aby sprawdzić, jak się faktycznie rzeczy mają, postanowiłem po raz kolejny posłużyć się "ślepym testem". Dobrałem "Sonatę A-Dur" Schuberta, pochodzącą ze zbioru MAESTRO Dataset na licencji Creative Commons BY-NC-SA 4.0, po czym wyrenderowałem DOKŁADNIE TE SAME dane MIDI za pomocą obu wersji: Essentials i Standard, obie za pomocą presetu Intimate. Format docelowy: WAV 24 bity, żeby można było porównać oba nagrania bez martwienia się o potencjalne artefakty pochodzące z kompresji mp3. Żadnych dodatkowych wtyczek, żadnych efektów, surowy sygnał prosto z Synchron Piano Playera. Oba pliki można pobrać jako spakowane archiwum, przy czym nazwy plików nie zdradzają, które nagranie jest które - rozwiązanie podam na koniec tego tekstu, więc warto teraz się zatrzymać i posłuchać, starając się wskazać, które nagranie pochodzi z wersji Standard, a które z Essentials.

Osobiście przyznam, że w takim praktycznym przykładzie różnice są dla mojego ucha pomijalne i nawet jeśli byłem w stanie poprawnie wskazać wersję, to tylko w kontekście drugiego nagrania. Gdybym słuchał tylko jednej wersji, zapewne nie poszłoby już tak łatwo.

Werdykt

Czy warto zatem kupować wersję Standard? Wszystko zależy od tego, jak wyraźnie słyszymy różnicę - jeśli jest ona dla nas oczywista i wyraźna, wybór także będzie prosty. Jeśli musimy się mocno skupiać i porównywać krok po kroku - moim zdaniem skóra nie jest warta wyprawki. Spokojnie sprawdzi nam się o połowę tańsza wersja Essentials, którą w ogóle możemy sobie przez miesiąc testować za darmo.

W tym miejscu - dla zmyłki - umieszczę rozwiązanie zagadki, która biblioteka grała który testowy plik audio - otóż omawiana wersja Standard to instrument będący pierwszy w alfabecie. Pozwalam sobie na taką dodatkową gierkę, żeby komuś przypadkowo nie osunął się wzrok na ten akapit, co mogłoby zepsuć zabawę w samodzielne zgadywanie.

A czy w takim razie warto ładować się w wersję Full? Osobiście zrobiłbym to wyłącznie z powodów testowych, by posłuchać, czy mikrofonowe ujęcia ambientowe są w stanie konkurować z dobrze dobranym pogłosem. Jednak już z doświadczeń z innymi bibliotekami VSL, które mam w wersji Full wiem, że to nie robi aż tak dużej różnicy, przynajmniej dla mnie. Czyli znów - jeśli ktoś jest pianistą i liczy się dla niego każdy, najmniejszy nawet detal, być może usłyszy jakieś subtelne różnice. Dla mnie jednak nawet wersja Essentials, okraszona pogłosem Seventh Heaven lub Cinematic Rooms brzmi po prostu re-we-la-cyj-nie!

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy wątek. A jak ma się brzmienie samplowanego Bösendorfera Synchron Standard do fizycznie modelowanego Pianoteq Bösendorfer Concert Grand 280 VC? Wiem, że były już poczynione tego typu porównania audio (które wnikliwie odsłuchałem), ale teraz mamy do czynienia z rozszerzoną wersją instrumentu od VSL. Choć nie da się ukryć, iż jeszcze bardziej miarodajne byłyby porównania Grand 280 VC od firmy Modartt do bliźniaczego Bösendorfera VSL z serii Synchron Studio. Nawiasem mówiąc, zapoznałem się z jeszcze większą ilością wątków na popularnych forach muzycznych, na których to spora liczba dyskutantów nadal podkreśla - na tle fortepianów samplowanych - pewną sztuczność czy nawet plastikowe brzmienie wersji modelowanych fizycznie. Ciekawe, jakie stanowisko odnośnie powyższego sporu przyjęli by zawodowi pianiści potencjalnie testując obydwie technologie VST. Nie da się jednak ukryć, iż przykładowo firmy takie jak VSL, VI Labs (świetny Modern D) czy IK Pianoverse prezentują w swoich produktach 100% autentyczne brzmienia danego instrumentu. Technika modelowania fizycznego - nawet dopracowana do perfekcji - polega jednak na obliczeniach stricte matematycznych, dlatego też muzyczni "puryści" - choćby tylko z zasady - zawsze będą tego typu technologię kwestionować.

    Ponadto - jeśli mogę zapytać - czy planuje Pan także nabycie wyższej wersji fortepianu Fazioli? Bo z tego co pamiętam, z wersji Vienna Symphonic Library Synchron Fazioli F308 (Essentials Library) nie był Pan zbytnio zadowolony.
    Osobiście przetestowałem wspomniane przez Pana w innym artykule sample PSound Gran Coda Fazioli F278 (oparte na silniku UVI), ale - delikatnie rzecz ujmując - nie byłem zachwycony zarówno jego brzmieniem jak i możliwościami.
    Fortepian poddany samplingowi przez inżynierów VSL robi - przynajmniej "na papierze" - imponujące wrażenie. Jak podaje sam producent w opisie - ten model zaliczany jest do największych instrumentów tego typu na świecie (308 cm długości), ponadto zawdzięcza swoje potężne brzmienie i wyjątkową harmonijną czystość dźwięku dzięki wydłużonej długości strun w rejestrach basowym i środkowym, a także wyposażony jest - cytując dalej producenta - w "unikatowy czwarty pedał, wynaleziony przez firmę Fazioli, umieszczony po lewej stronie trzech tradycyjnych pedałów. Pedał ten obniża klawiaturę i zbliża młoteczki do strun, zmniejszając głośność dźwięku bez zmiany jego barwy, dzięki czemu te same alikwoty i rezonanse brzmią miękko, ale jednocześnie wyraźnie i przejrzyście. Ta innowacja ułatwia również płynne glissanda, szybkie pasaże i legato. Ponadto, łącząc pedał una corda z czwartym pedałem, pianiści mogą poszerzyć paletę delikatnych barw dźwiękowych, które oferuje model F308".
    Przy okazji studiowania dyskusji internetowych, co rusz natykałem się na entuzjastyczne recenzje i opinie dotyczące samplowanego modelu VSL Fazioli, Stąd też moja ciekawość, jak by się zaprezentował w pełnej krasie, czyli w poszerzonej i rozbudowanej wersji, uwzględniającej także szereg dodatkowych ujęć mikrofonowych. Ponadto powstaje pytanie, czy wersja Essentials dysponuje aktywnym, wspomnianym wyżej czwartym pedałem czy też jest on dopiero dostępny w wersji Standard lub Full?
    Z pozdrowieniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wpisy o "plastikowości" brzmienia znam nie od dziś. Ale znam też pianistów, którzy używają Pianoteq i bardzo go chwalą za elastyczność, dynamikę, szybkość reakcji i możliwość dostosowania do własnych preferencji. Moim zdaniem obecna 9 wersja daje na tyle dobre i realne brzmienie, że narzekają z reguły ci, którzy z góry WIEDZĄ, że słuchają Pianoteq, a nie polegają wyłącznie na słuchu.
      Żeby nie szukać daleko, testuję od kilku dni Imperfect Samples Ebony Concert Grand Complete - rzekomo bardzo dobry, świetnie zsamplowany instrument. Jest on jednak pod każdym praktycznie względem GORSZY od Pianoteq, mimo dziesiątek gigabajtów zajętych na dysku. Absolutnie nie jest wart pieniędzy, które żąda za niego producent. Od czasów ładowania, przez elastyczność konfiguracji, po samo brzmienie, które w mojej opinii jest po prostu paskudne. Zdecydowanie wolę modelowanego K2 czy Bösendorfera niż to "coś".
      Co do F308, to nie byłem zadowolony z pierwszych nagrań nim, bo zupełnie niepotrzebnie upierałem się na preset "Concert". Po ogarnięciu miksów i dostosowaniu instrumentu "pod siebie" Fazioli 308 od VSL jest naprawdę bardzo dobry, choć nie tak dobry jak Imperial. A że nie widzę wielkich przewag wersji Standard nad Essentials, poprzestanę w przypadku F308 na tej skromniejszej wersji.
      Zaktualizowałem artykuł "Fortepiany - sample czy modelowanie?" o Imperiala Standard i F308 z lepszym miksem oraz Ebony Concert Grand, więc można "nausznie" się przekonać, jak brzmią.
      Odpowiadając na pytanie odnośnie czwartego pedału - tak, jest jak najbardziej obecny w wersji Essentials i naprawdę zachęcam do pobrania miesięcznej wersji próbnej F308 (czy Bösendorfera) - to rozjaśni wszelkie wątpliwości. Moim zdaniem wersję Standard można sobie spokojnie darować i jeśli koniecznie potrzebujemy mnóstwa mikrofonowych ujęć, to lepiej od razu zakupić wersję Full, bo ta ma chociażby ujęcia ambientowe czy ujęcia wykonane mikrofonem wstęgowym.

      Usuń

Prześlij komentarz