[K] Steinberg Etude Grand Piano

Dziś będzie krótko i węzłowato. Jeśli ktoś ma pełną wersję HALiona, ma też parę "firmowych" fortepianów, które są... OK. Nie, żeby jakieś beznadziejne czy kiepskie, po prostu są w porządku. Fortepianem "elitarnym", który trzeba osobno kupić, jest Etude Grand Piano, występujący także w tańszej wersji Elements. Słyszałem o tym fortepianie same dobre rzeczy, więc gdy nadarzyła się wiosenna wyprzedaż w Steinbergu, postanowiłem rzutem na taśmę dołączyć Etude do mojego studia i uwzględnić w wielkim podsumowaniu, które pewnie najwcześniej pokaże się w czerwcu, bo muszę ochłonąć i przemyśleć parę spraw.

Sample

Etude Grand Piano to klasyczny fortepian samplowany, a konkretnie to odwzorowanie Yamahy C3X. Ten model (fizyczny) to stosunkowo niewielki fortepian do domu czy do szkół muzycznych, więc trudno się spodziewać po nim kompleksowego i "dużego" brzmienia rodem z C7 czy CFX. I faktycznie, samplowana "Etiuda" rzeczywiście nie brzmi tak potężnie jak testowany niedawno VSL Synchron Yamaha CFX, ale brzmi mimo to... ładnie. Wcale się nie dziwię, że prócz C7 jest jednym z najpopularniejszych modeli Yamahy.

W omawianym instrumencie mamy cztery ujęcia mikrofonowe: Player, Mid, Tail i Room, które możemy do woli mieszać ze sobą i okraszać wbudowanym pogłosem. Najbardziej "suchy" sygnał Player całkiem nieźle nadaje się do aplikowania własnego pogłosu, jeśli ktoś ma taką potrzebę, zaś pozostałe sygnały ładnie odwzorowują pomieszczenie, w którym instrument został nagrany (niestety, Steinberg skąpi informacji, cóż to za miejsce). Mamy tu 12 warstw dynamicznych i ogólnie próbki zajmują 45GB, skompresowane bezstratnie do 18,5GB.

Nie znalazłem żadnych informacji szczegółowych, czyli czy występują tu jakieś elementy modelowane czy syntetyczne, czy też wszystko jest samplowane (raczej obstawiam tę drugą opcję). Mamy też nagrane rezonanse z regulowaną polifonią oraz różnorakie "hałasy" w rodzaju pracy klawiszy i pedałów.

Nie zaznaczyłem tego wcześniej, ale myślę, że warto wspomnieć, iż instrument bez problemu działa także w darmowej wersji HALion 7 Sonic, nie trzeba mieć pełnej wersji HALiona.

Zmieniać można raczej standardowe nastawy:

W każdym razie nie znalazłem niczego szczególnego, co by wyróżniało ten konkretny VST na tle innych, podobnych cenowo. Trochę rozczarowuje mizerna kontrola dynamiki - raptem trzy zgrubne krzywe i ograniczenie na velocity.

Ujęcia mikrofonowe regulujemy na osobnej karcie i chyba jest tu wszystko, co powinno być:

Podobnie zresztą efekty - ubogie, ale jednak są:

Jednym słowem - wodotrysków może i brak, aczkolwiek poza może precyzyjną krzywą dynamiki mnie osobiście niczego tu nie brakuje.

Przykłady dźwiękowe

Tradycyjnie, pograjmy troszkę. Na początek Chopin, grany wyłącznie przez Etude Grand Piano z presetem Concert Grand i swoim wbudowanym pogłosem:

Tutaj gra wyłącznie Etude Grand Piano, preset Concert Grand i wbudowany pogłos

A teraz lekka zmiana - preset wprawdzie ten sam, ale nie taki sam: wyłączyłem wszystkie ujęcia mikrofonowe poza Player i zablokowałem wbudowany pogłos, aplikując go z zewnętrznej wtyczki Cinematic Rooms:

A tu wersja z ujęciem Player i pogłosem Cinematic Rooms

Dla porównania ten sam utwór, ale grany przez VSL Synchron Yamaha CFX Standard:

VSL Synchron Yamaha CFX

I żeby było jeszcze ciekawiej, specjalnie ściągnąłem model Pianoverse Concert Grand YF3, który jest cyfrowym odpowiednikiem poprzednika CFX, czyli modelu CFIII:

IK Multimedia Pianoverse Concert Grand YF3

Moim zdaniem, nie jest wcale źle, nawet z solową grą i klasyką. Brzmienie Etude wprawdzie wydaje się nieco "zamulone" i mniej klarowne niż w VSL, ale nie znam na tyle fizycznych instrumentów i różnic między nimi, by wyrokować, że to wina tylko elektronicznego odpowiednika - jednak CZYMŚ C3X musi się różnić od CFX oraz CFIII, skoro jest wyceniany na kilkukrotnie tańszy model.

Podsumowanie

Nie jest to rewelacja na miarę fortepianów VSL czy VI LABS, ale całkiem przyjemny fortepian do normalnego użytku. Brzmi przyjemnie, choć mam wrażenie, że trochę ciemno jak na Yamahę - ale może za często słuchałem modelu CFX. Czy warto zapłacić za niego 100 euro? Osobiście podoba mi się bardziej VSL Synchron Yamaha CFX, więc jeśli komuś nie przeszkadza przestrzenność studia Synchron, przyjrzałbym się w nieco wyższej cenie temu właśnie modelowi w wersji Essentials czy wręcz Pianoteq 9 Stage, gdzie mamy model Yamaha C5, za to dużo większe możliwości konfiguracyjne.

Gdyby udało się Wam jednak kupić - tak jak mnie - ten model na wyprzedaży, to raczej nie powinniście narzekać.

Komentarze