[K] Synthogy Ivory 3 American Concert D
I kiedy człowiek myślał, że już ma dość fortepianów wirtualnych, przychodzi sobie promocja na modele Ivory 3 od firmy Synthogy i co tu zrobić, jak się bronić? No, nie da się.
Trudne początki
O fortepianach Ivory myślałem już długo, ale z jednej strony ciągle przeważają w ofercie wersje Ivory 2, podczas gdy już od jakiegoś czasu rozwijana jest kolejna odmiana, Ivory 3, oparta o nowy, autorski silnik RGB (ang. Real-time Gradient Blending). Czaiłem się więc i czaiłem, czekając w sumie na jedną z dwóch rzeczy: przecenę albo pojawienie się ciekawszych niż Steinway D fortepianów w linii Ivory 3.
Ostatecznie zakupiłem wersję American Concert D, co możemy rozszyfrować jako Steinwaya D-274 New York - Synthogy nie ma praw do używania nazwy oryginalnego fortepianu, więc jak wiele innych firm chowa się za magiczną frazą Concert D. Poświęciłem 35GB miejsca na dysku, pobrałem i...
W przypadku tego fortepianu trochę się zdziwiłem. Nie dość, że Synthogy ma swój własny program do pobierania, to na dodatek każe on na koniec instalacji zrobić restart komputera. Potem uruchamiamy instrument i... przekonujemy się, że nie mamy zarejestrowanej licencji na kluczu iLok. Przy zakupie dostajemy wprawdzie numer, ale to jest numer do rejestracji produktu, nie zaś jego aktywacji. Przyznam, że byłem skonfundowany, bo w żadnym z trzech e-maili, które dostałem po zakupie, nie było ani słowa o tym, jak przeprowadzić rejestrację. Nie założyło mi się też żadne konto Synthogy, więc nie można się nigdzie zalogować. Dziwne.
Dopiero po chwili wpadł mi w oko link Register na stronie Synthogy - klikamy go, rozwijamy i wybieramy odpowiednią wersję biblioteki, po czym nareszcie pojawia się odpowiedni formularz, gdzie wklejamy otrzymany e-mailem numer, podajemy ID konta iLok i oto wreszcie dostajemy możliwość aktywacji produktu. Uf!
RGB w audio?
Zarezerwowany dla obrazu skrót RGB (red, green, blue) w przypadku Ivory 3 oznacza real-time gradient blending i jest nazwą technologii "ciągłej dynamiki". W klasycznych samplerach mamy warstwy dynamiczne, czyli zestawy próbek nagranych bardzo cicho, cicho, średnio cicho i tak aż do fortissimo. No i zależności od parametru velocity, sampler korzysta z poszczególnych grup próbek, dodatkowo regulując ich głośność, tak żeby próbka bardzo cicha płynnie przechodziła w próbkę cichą i tak dalej. Natomiast ciągle słyszalne bywają różnice w barwie - dlatego najlepsze biblioteki samplowane są takie duże, bo twórcy "kroją" cały zakres dynamiki na coraz więcej warstw. Wówczas przejścia między warstwami są coraz mniej słyszalne.
Kontrola dynamiki jest bardzo ważna w Ivory 3
Synthogy całkiem rozsądnie wydumało, że przecież poza zmianą głośności można także "blendować" próbki z sąsiadujących warstw, czyli grając coraz głośniej, coraz mniej słyszymy próbkę z cichszej warstwy, a coraz głośniej z tej głośniejszej. I tym w zasadzie zajmuje się "silnik RGB" - po prostu miksuje ze sobą poszczególne warstwy dynamiki tak, by "szwy" stały się praktycznie nieodczuwalne. Taka wyższa forma samplingu.
Czy to się sprawdza? Jeśli jako kryterium przyjmiemy mój słuch to tak, ja żadnych różnic nie jestem w stanie wskazać - kompletnie wg mnie nie słychać, gdzie kończy się jedna warstwa, a zaczyna inna. ALE - nie jestem też tego w stanie usłyszeć także w samplowanych fortepianach VSL czy nawet w Garritanie, więc znów mamy do czynienia z technologią, mającą znaczenie wyłącznie dla zawodowców o "złotym uchu".
Przykład audio
Akurat miałem pod ręką całkiem niezły Synchron Concert D-274 od Vienna Symphonic Library, więc mogłem bezpośrednio porównać go z testowanym Ivory 3. Wprawdzie model VSL to Steinway z Hamburga, ale już nie bądźmy drobiazgowi - chodzi o porównanie "gładkości" brzmienia.
Poniżej możecie posłuchać przykładu z Ivory 3 American Concert D:
Synthogy Ivory 3 American Concert D, preset American D Concerto
Natomiast tutaj wersja z VSL z presetu Intimate, który nie jest przesadnie "przestrzenny":
Vienna Symphonic Library Synchron Concert D-274 Standard, preset Intimate
Żeby formalności stało się zadość, przygotowałem też trzecie nagranie, tym razem bezpośredniego konkurenta, czyli Pianoteq 9 Pro z fortepianem Steinway D New York, czyli teoretycznie dokładnie ten sam model, co w testowanym Ivory 3:
Modartt Pianoteq 9 Pro Steinway D New York, preset Classical Recording
I na koniec, żeby nikomu nie było przykro, wersja z IK Multimedia Pianoverse NY Grand S274:
IK Multimedia Pianoverse NY Grand S274, preset Classical Concert Grand
Dlaczego zdecydowałem się akurat na źródłowo klawesynowy utwór Scarlattiego? Bo chciałem przetestować przede wszystkim brzmienie bardzo krótkich dźwięków oraz pracę pedałów. Na krótkich nutkach lepiej też słychać pracę wbudowanych w instrumenty pogłosów.
Podobnych zestawień zrobiłem kilka, jeśli nie kilkanaście, bo ciągle odnosiłem wrażenie, że utwory odtwarzane przez Ivory 3 są grane... nierówno. Na powyższym przykładzie nieco to słychać, ale spokojnie, zaraz wyjaśnię przyczynę - to nie wina instrumentu na szczęście.
Fender Studio pokazuje swoje kolejne wady
Seria testów, w tym na spreparowanych, skwantyzowanych plikach faktycznie pokazała, że Ivory 3 gra nierówno:
Widać wyraźne przesunięcie renderu Ivory 3 w stosunku do nut MIDI i renderu z Pianoteq
Zanim jednak wysłałem zrzuty ekranów i pliki do Synthogy, postanowiłem zwiększyć "siłę rażenia" argumentów i podobne scenariusze przeprowadziłem także w Cubase 15 Pro i w Reaperze. To znaczy - próbowałem przeprowadzić, bo w obu tych programach nic złego się nie działo, Ivory 3 grało precyzyjnie jak w zegarku. Dalsze testy wykazały, że także Fender Studio Pro 8 potrafi zagrać równo z Ivory 3, tylko trzeba wyłączyć zabezpieczenie przeciw drop-outom:
Dopiero wyłączenie drop-outów spowodowało, że Ivory 3 zagrało równo w Fender Studio Pro
Wówczas wszystko działa wyśmienicie, zarówno przy odtwarzaniu, jak i przy renderze. Niestety, nie jest to dobra wiadomość, bo przy rozbudowanych aranżacjach orkiestrowych muszę mieć włączone to zabezpieczenie...
Niemniej, z punktu widzenia biblioteki - obroniła się ona o tyle, że pojawiające się braki synchronizacji to nie jej wina, a kiepskiego kodu Fender Studio Pro, który po zastąpieniu Studio One ciągle ma kłopoty z ustabilizowaniem działania.
Konfiguracja
Jak na przystało na instrument "prawie-modelowany" i "na-pewno-profesjonalny", mamy do dyspozycji całe mnóstwo parametrów:
Lista parametrów jest całkiem spora
Sama reakcja na klawiaturę jest definiowana przez kilka parametrów, możemy regulować rezonans, hałas klawiszy, czasy ataku czy wyzwolenia - nie ma może tego aż tak dużo, jak w Pianoteq, ale na pewno więcej niż w standardowych samplowanych bibliotekach.
Dostajemy także cztery ujęcia mikrofonowe - bliskie A i B oraz ambientowe średnie i dalekie:
Niebieskie - ujęcia bliskie, czerwone - ujęcia ambientowe
Możemy włączać/wyłączać dane ujęcie czy ustawiać jego proporcje w całkowitym sygnale.
Producent przygotował całkiem sporo gotowych konfiguracji, więc możemy sobie skorzystać z nich, albo zupełnie samodzielnie ustawić taki fortepian, jak się nam podoba.
Bogata lista predefiniowanych ustawień
Ujęcia bliskie dają nam możliwość uzyskania całkiem "suchego" brzmienia, ujęcia ambientowe dodadzą trochę "sali", ale prawdopodobnie będziemy musieli podpierać się dołożonym pogłosem. Ivory 3 dysponuje prostym narzędziem tego typu, ale wiadomo, najlepiej sprawdzi się porządny pogłos zewnętrzny.
Podsumowanie
Przez problemy z Fender Studio Pro długo musiałem się przekonywać do Ivory 3, bo sądziłem, że problem leży po stronie biblioteki. Ostatecznie okazało się, że American Concert D jest bardzo dobrym instrumentem, łączącym świat samplingu i modelingu zdecydowanie lepiej niż Pianoverse od IK Multimedia (przynajmniej moim zdaniem). Czy brzmi lepiej od Pianoteq 9 Pro? Według mnie nie, ale to każdy musi ocenić samodzielnie. U mnie będzie używany bardzo sporadycznie choćby dlatego, że nie jest Bösendorferem - osobiście za Steinwayami D nie przepadam jakoś mocno i chyba tylko Concert D 1887 poruszył jakieś struny w mojej zatwardziałej duszy. Jednak w kategorii wirtualnych Steinwayów omawiany Ivory 3 American Concert D daje radę.







Komentarze
Prześlij komentarz