[K] Vienna Symphonic Library Studio Concert D 1887 Standard

W ostatni Dzień fortepianu firma Vienna Symphonic Library wybrała do promocji "50% taniej" Steinwaya D z 1887 roku. A że fortepian to nietuzinkowy, zaś ja żadnego fortepianu w wersji Studio jeszcze nie mam od VSL, skusiłem się.

Synchron a Studio

Jeśli chodzi o biblioteki VSL, to skupiam się przede wszystkim na wersjach Synchron, czyli tych nagrywanych w dużej sali Studio A (Synchron Stage). Bibliotek nagranych w mniejszym, bardziej wytłumionym Studio B, mam zaledwie kilka. Zasadnicza różnica między tymi studiami to ilość pogłosu i "przestrzenność" dźwięku. Studio B służy do rejestracji bardzo szczegółowych instrumentów z myślą o ich późniejszym łatwiejszym zmiksowaniu z nagraniami powstałymi w różnych miejscach. Wiadomo, łatwiej jest dodać pogłos niż go usuwać.

Omawiany fortepian należy do serii Studio, czyli jest bardziej "suchy" niż fortepiany z serii Synchron - a jaka to w praktyce jest różnica, możecie się przekonać, słuchając dwóch przykładów nagranych z wyłączeniem pogłosu, tylko surowe sygnały z mikrofonów. Pierwsze nagranie to Steinway D 1887 z presetem Intimate i wyłączonym pogłosem:

Tę samą etiudę Chopina nagrałem także Bösendorferem 290 Imperial z serii Synchron - tak samo wybrałem preset Intimate i wyłączyłem wbudowany pogłos:

Pierwsze, co rzuca się w uszy, to różnica w brzmieniu - w tym konkretnym porównaniu Steinway 1887 brzmi ciemniej i bardziej "pluszowo" niż ogromny Bösendorfer. Różnica w pogłosie (czy jego braku) bardzo wyraźnie ujawnia się natomiast np. w pasażu granym około osiemnastej sekundy - Steinway jest tutaj bardziej "suchy".

Co oznacza 1887?

Łatwo się domyślić, że 1887 to rok - a konkretnie rok produkcji tego konkretnego egzemplarza, który samplowała firma VSL. Faktycznie jest to prawdopodobnie jedyny istniejący egzemplarz z tamtej serii, będący nadal w oryginalnej formie. Jeśli wierzyć VSL, fortepian został poddany gruntownej renowacji - ale nie przebudowie, dlatego jest żywym przykładem ewolucji fortepianu romantycznego we współczesny fortepian koncertowy.

Jestem zbyt kiepski w temacie fortepianów, by wszystko w pełni docenić czy sprawdzić, bo niuanse wynikające z lżejszych młoteczków czy innego rodzaju lakieru kompletnie mi umykają, tak samo jak detale związane z unikalnym tłumieniem strun duplex scaling. Nie znam też na tyle brzmienia współczesnego Steinwaya D 274 (wirtualne modele - owszem, ale mówimy o realnym instrumencie), by porównywać brzmienie w trybie Una Corda, a to tutaj podobno różnice są największe.

Dość powiedzieć, że instrument z pewnością nie brzmi dokładnie tak, jak współczesne koncertowe Steinwaye, ale też nie jest tak archaiczny w brzmieniu jak Stein, Walter czy Broadwood. Według mnie bardzo dobrze nadaje się do odgrywania kompozycji romantycznych, które nie brzmią wtedy przesadnie staroświecko, ale jednak "czuć ducha" historii.

Żeby nie zostawiać Was tylko z takim suchym przykładem, przygotowałem jeszcze dwa porównania. Poniżej Steinway D 1887 także gra bez wbudowanego pogłosu, za to okrasiłem go pogłosem z LiquidSonics Cinematic Rooms:

A tutaj ten sam utwór, ale grany za pomocą Synchron Fazioli F308 Standard, również z wyłączonym własnym pogłosem i pogłosem Cinematic Rooms:

Moim zdaniem, Steinway D 1887 wcale nie stoi tu na przegranej pozycji i brzmi bardzo przyzwoicie.

Ostatni przykład to dwa Steiwaye D - ten historyczny oraz współczesny model D-274 New York, tutaj w wersji IK Multimedia Pianoverse. Wybrałem wersję nowojorską zamiast hamburskiej, bo i historyczny 1887 został zbudowany w Nowym Jorku. Ponownie, usunięte pogłosy wbudowane i zastosowany Cinematic Rooms (ale mniejsze pomieszczenie niż poprzednio):

I współczesny D-274, czyli model z Pianoverse:

Należy oczywiście mieć świadomość, że te dwa Steiwaye to bardzo różne konstrukcje mimo zbliżonego nazewnictwa - niemniej brzmią zaskakująco podobnie. Wersja Pianoverse ma jakiś taki dziwny rezonans w sustainie, albo mnie uszy mylą

Ciekawostka

Nie da się ukryć, że dla mnie ten konkretny fortepian to bardziej ciekawostka, którą będę stosował pewnie bardzo sporadycznie, bo jednak moje serce należy ciągle do Bösendorferów, a i Fazioli F308, po opanowaniu miksera w Synchron Playerze, też daje dużo lepsze efekty niż pierwsze, bardzo dudniące próby. Shigeru Kawai z Pianoteq 9 również jest wyśmienity, więc Steiway D 1887 ma bardzo mocną konkurencję.

Na pewno za to łatwiej "topi się" go w zewnętrznym pogłosie - pod tym względem lepszy jest chyba tylko Pianoteq (no, może jeszcze fortepiany z Pianoverse, bo tam też da się mocno "osuszyć" sygnał, za to Pianoverse nie bardzo spodobał mi się we współpracy z Cinematic Rooms).

W cenie promocyjnej - warto było, moim zdaniem. W cenie pełnej - tylko po przetestowaniu dogłębnym dostępnej wersji próbnej.

Komentarze