[K] Cinematic Studio Piano vs Garritan CFX Concert Grand

Dopiero co testowałem brzmienia fortepianowe i wówczas doszedłem do wniosku, że w zasadzie Pianoteq mi w zupełności wystarcza, zwłaszcza w wersji Studio Bundle. Ale to się, rzecz jasna, nie mogło skończyć tak polubownie, bo raz, że odgrzebałem zapomniany stosunkowo niskobudżetowy fortepian od Cinematic Studio, a dokupiłem do porównania całkiem porządny i dobrze oceniany Garritan CFX Concert Grand (pełny tytuł brzmi jeszcze poważniej: Garritan Abbey Road Studios CFX Concert Grand). Pierwszy to Yamaha C7 Grand, drugi zaś - ceniona Yamaha CFX Concert Grand. Czy jest sens porównywać te dwie biblioteki ze sobą? Hm, to zależy, co chcemy sprawdzić.

Wymagania i możliwości

W przypadku Cinematic Studio Piano sprawa jest prosta: kupujemy za ok. 80 dolarów instrument dla samplera Kontakt (można używać darmowej wersji samplera), ściągamy niecałe 5GB danych i to tyle. Dostajemy cztery miksy mikrofonowe, możliwość włączenia odgłosów klawiszy i pedałów oraz pokrętło zwiększające pogłos. Prostota w każym calu.

Prościej się chyba nie da

Planując zakup Garritan CFX Concert Grand, od razu na wstępie trzeba podjąć decyzję, czy chcemy dostać pełny instrument, czy wersję Lite. Pełny instrument zawiera w sumie trzy tzw. perspektywy mikrofonowe, każda z ujęciami Close i Ambient: Classic, Contemporary oraz Player. Ta wersja zajmuje ponad 130GB na dysku i wierzcie mi na słowo, że powinien to być bardzo szybki dysk (pierwsze wczytanie perspektywy mikrofonowej na szybkim dysku M.2 zajęło na moim komputerze ok. 30s!). Z kolei wersja Lite ma wszystkie funkcje wersji pełnej, ale dysponuje wyłącznie ujęciem Close z perspektywy Classic - przynajmniej tak mówi tabela porównawcza, bo sam wersji Lite nie posiadam. Lite jest dużo litościwsza dla dysków, bo żąda "tylko" ok. 25GB przestrzeni.

Garritan ma dużo większe możliwości konfiguracyjne i artykulacyjne, sterowanie odpowiedzią na velocity, przestrajanie, ograniczanie polifonii, ustawianie rezonansu, pokładowe efekty w rodzaju korektora, linii opóźniającej, saturatora itp. Można go zatem dużo precyzyjniej dopasować do naszych potrzeb. Możemy też zainstalować aplikację standalone, która bardzo przypomina możliwościami Modartt Pianoteq - można po prostu grać, ale da się też nagrywać naszą grę albo wczytać plik mid i go wyrenderować do pliku audio.

Wersja standalone Garritana CFX

Strona użytkowa

Z Cinematic Studio Piano nie ma większych problemów - po zarejestrowaniu numeru seryjnego w Native Access i wskazaniu miejsca rozpakowania próbek, instrument pojawia się w Kontakcie i korzystamy z niego jak z każdej innej biblioteki.

Fortepian ładnie uzupełnia zestaw Cinematic Studio

Garritan CFX z kolei używa własnego playera ARIA i do autoryzacji wymaga... obrazka wygenerowanego przez nasze garritanowe konto. Wygląda to dość zabawnie - generujemy obrazek, przeglądarka go wyświetla, a my musimy ZAPISAĆ ten obrazek gdzieś na dysku i potem przeciągnąć go na okno playera. Dziwaczne to, ale co zrobić...

O ile jednak ładowanie Cinematic Studio Piano trwa dosłownie chwilę, może sekundę lub dwie (z dysku M.2), to - jak wspomniałem wcześniej - załadowanie którejkolwiek z "perspektyw" Garritana trwa długo i pozostaje nam wpatrywać się w pasek postępu:

To jest znaczący minus próbkowanych bardzo dokładnie fortepianów - liczba próbek osiąga wartości przerażające...

Oczywiście to samo jest później w DAW, przy ładowaniu projektu - ten z Cinematic Studio Piano zawsze załaduje się szybciej. Wynika to przede wszystkim z różnicy w ilości próbek, których w przypadku Garritana jest wielokrotnie więcej, ale pozwólcie mi w tym miejscu na pewną refleksję. Garritan szczyci się tymi swoimi 130GB próbek, ale tak naprawdę ściągamy od producenta instalator, który ma rozmiar... 13GB. Myślałem początkowo, że ma on tylko jakiś minimalny zestaw próbek, tożsamy z wersją Lite, a resztę sobie dociągnie podczas instalacji, ale okazało się, że nie. Podczas instalacji tych 13GB "puchnie" do ponad 130GB. Raczej nie jest możliwe, by dało się bezstratnie skompresować próbki audio w takim stopniu, więc producent musi używać tu jakiejś sztuczki w rodzaju wielokrotnego wykorzystywania tych samych danych albo jakiegoś "rekonstruowania" próbek dla Arii podczas instalacji. Nie znalazłem żadnej informacji o formacie danych poza tym, że jest zbliżony do sfz i ponoć nawet da się niektóre popularnie SoundFonty wczytać do Arii (mnie się nie udało).

Oba instrumenty są już nieco wiekowe, co zwyczajnie widać po ich interfejsach użytkownika - premiera Garritana to 2014 rok, Cinematic Studio wypuściło Piano dziesięć lat temu, w 2016 roku. W grze to jednak nie przeszkadza.

Brzmienie

Na własne potrzeby testowe wyrenderowałem sobie kilkanaście plików mid za pomocą obu bibliotek, żeby na spokojnie posłuchać znormalizowanego audio na różnych słuchawkach i głośnikach. I wnioski mam takie, że choć słyszę różnice między tymi nagraniami, tzn. wiem, że to jest z jednej biblioteki, a to z drugiej, to nie wypowiem się jednoznacznie, która z nich brzmi obiektywnie lepiej. Mnie pasują obie i chociaż może Garritan ma troszkę głębsze niższe tony i brzmi może ciut realniej, to przy korzystaniu z tych fortepianów w rozmaitych aranżacjach z towarzyszeniem innych instrumentów, nie ma to zupełnie znaczenia.

Natomiast osoby, które planują nagrywać wyłącznie utwory solowe, np. nagrywać swoje pianistyczne dokonania, Garritan będzie prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem.

Jeśli zaś chodzi o porównanie z Modartt Pianoteq, to - dla mnie - Bösendorfer 280VC z Pianoteq ma ładniejsze brzmienie. Czy może inaczej - ani Cinematic Studio Piano, ani Garritan nie wygrają u mnie z Bösendorferem. Ale ja po prostu chyba się zakochałem w brzmieniu tego instrumentu jako takiego, bo tak samo dużo bardziej podoba mi się VSL Bösendorfer niż VSL Fazioli 308.

Poniżej możecie posłuchać dwóch utworów Franza Schuberta, jeden grany za pomocą Garritana, a drugi za pomocą Cinematic Studio Piano. Nie jest to ten sam utwór, ale myślę, że ogólnej oceny brzmienia fortepianu nie ma to znaczenia.

"Mała" Yamaha C7 w akcji

"I "duża" Yamaha CFX dla porównania

Co mnie irytuje w samplach?

Ostatnie tygodnie, spędzone na porównywaniu różnych fortepianów, jeszcze bardziej przekonały mnie, że Pianoteq nie powinien mieć żadnych kompleksów. Brzmieniowo nie ustępuje samplowanym braciom (w moich uszach przynajmniej), za to jedną ręką pokonuje ich na innych polach: dynamiką, możliwościami konfiguracyjnymi, wielością wariantów, możliwościami ustawiania ujęć mikrofonowych, a nawet tym, że Pianoteq potrafi symulować bardzo sprawnie także inne typy instrumentów: klawesyny, klawikordy, harfy, gitary, piana elektryczne, a nawet dzwony czy bębny tonalne. Jeśli doda się do tego argument niebagatelny, czy zajętość miejsca na dysku, to samplowane fortepiany nie mają u mnie łatwo. No, Bösendorfer od VSL może tak, bo jest to wersja 290 Imperial, więc jeszcze wieksza niż Bösendorfer pianoteqowy - ale z kolei Pianoteq ma swojego K2, który dorównuje wielkością i możliwościami, za to brzmi moim zdaniem gorzej od 290 Imperial.

To ja miałbym póki co tyle w kontekście wirtualnych fortepianów, chyba że jeszcze naskrobię co nieco o fortepianach od VSL, bo to może być interesujące.

Komentarze

  1. Taka mała prośba.
    Jeśli udałoby się w przyszłości przeprowadzić testy fortepianów ze "stajni" VSL, to - o ile byłoby to możliwe - warto byłoby je zademonstrować na podobnych zasadach i ustawieniach jak próbki zaprezentowane w artykule "Fortepiany - sample czy modelowanie?".
    Można by wówczas porównać "klawiatury" z serii Synchron z wcześniej testowanymi modelami fortepianów różnych producentów.
    A już najbardziej byłbym ciekaw bitwy fortepianów Bösendorfer: Modartt vs VSL, szczególnie w utworach muzycznych eksplorujących najniższą oktawę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuł "Fortepiany - sample czy modelowanie" został już uzupełniony o Cinematic Studio Piano, VSL Bosendorfer czy Garritan CFX, więc można porównywać do woli. Natomiast Bosendorfery (Modartt i VSL) są także już porównane na GadesTester, akurat na "Reverie" Debussy'ego, bo osobiście bardzo sobie cenię melodyjność tego modelu fortepianu :)

      Usuń
  2. Ojej, przepraszam, tego nie wiedziałem, choć staram się sukcesywnie nadrabiać zaległą lekturę. :-)
    Już się cofam do w/w wpisu.
    A korzystając z okazji - Synchron Strings Pro nadal borykają się z artefaktami podczas renderowania czy też nareszcie ten problem został przez team VSL ostatecznie rozwiązany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tak, ale problem jest bardzo specyficzny i zależny od: komputera (procesor, karta graficzna), DAW (Studio One) i nie wiadomo do końca, czego jeszcze. Jest jakaś zależność między Synchron Playerem a wyświetlaniem paska postępu podczas renderowania - po pewnym czasie renderowania, pasek postepu się zatrzymuje, a Synchron Player przestaje dostawać dane o zmianach artykulacji (same nuty dostaje). PreSonus (teraz Fender) utrzymuje, że to wina VSL i ich playera, VSL utrzymuje, że to wina PreSonusa (teraz Fendera), który źle robi pasek postępu. Ja się przychylam do tego, że to wina VSL, bo tylko Synchron Player ma ten problem - a używam naprawdę wielu innych playerów i one się renderują bez kłopotu.
      Na szczęście wypracowałem obejście - otóż, jeśli się co jakiś czas kliknie w okno paska postępu tak, żeby nie "zamarło", to wszystko zdaje się działać. Pisałem o tym do VSL, ale uparcie twierdzą, że to wina PreSonusa, chociaż wcześniej niebacznie się przyznali, że mają problem z GUI w bibliotece JUCE, z której korzystają... No cóż, nie mam żadnego lewara na nich, na Maku podobno działa, na vsl-owych pecetach podobno też, więc trudno ocenić, dlaczego tak się dzieje.

      Usuń
  3. Trzeba przyznać, że to rzeczywiście bardzo specyficzny problem.
    A np. w Cubase lub Reaperze też występuje?
    Bo gdyby się okazało, że jednak nie, wtedy można by Studio One definitywnie "rozgrzeszyć" i całą winę bezapelacyjnie zrzucić na barki informatyków z Vienna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, czy problem występuje w innych DAWach, bo musi być spełnionych kilka dość trudnych warunków: utwór musi być duży i długi, przynajmniej 7-8 minut. Partie muszą mieć odpowiednio dużo zdarzeń zmian artykulacji i musi być ich dużo (pełna orkiestra). Szczerze mówiąc, nie miałem czasu i ochoty robić testowo takich skomplikowanych mock-upów w Cubase czy Reaperze, bo zbyt dużo rzeczy mnie tam irytuje. Z Cubase 15 próbowałem, nawet zakupiłem mapy ekspresji do posiadanych bibliotek, ale Cubase obsługa artykulacji jest tak beznadziejnie zrobiona, że się zwyczajnie poddałem. Wolę działać w Studio One i najwyżej machać okienkiem renderowania, skoro VSL nie zamierza dłużej szukać przyczyny problemu. Trudno, całego świata nie naprawię - błąd zgłosiłem, przez kilka miesięcy robiłem testy we współpracy z deweloperem VSL, wymieniałem maile, dostarczałem logi za pomocą specjalnie spreparowanej wersji Synchron Playera i nic z tego. Co zrobić.

      Usuń
  4. Cóż, jednym słowem przerąbane.
    Może w przyszłości ten błąd zostanie wyeliminowany. Oby!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przesłuchałem porównanie fortepianów Bösendorfer w wersji Pianoteq i VSL.
    Muszę uczciwie przyznać, że zarówno pod względem barwy dźwięku jak i ogólnej dynamiki zasadniczo te instrumenty się od siebie zbytnio nie różnią.
    Modelowanie poczyniło niewiarygodne wręcz postępy. Ciekawe, kiedy doczekamy kompletnej orkiestry symfonicznej opartej na obliczeniach matematycznych.
    Osobiście od dłuższego czasu z niecierpliwością oczekuję także gitary solowej opracowanej w tej technice, bo Modo Bass od IK Multimedia w pełni mnie do siebie przekonał.
    Natomiast organy Hammonda GG Audio Blue3 (obecnie Cherry Audio) to już prawdziwe mistrzostwo świata, ich brzmienie wręcz powala i nokautuje, tak samo zresztą jak te od IK Multimedia Hammond B-3X oraz VB3 od GSi.
    W bardzo ciekawym momencie rozwoju techniki modelowania fizycznego rzeczywistych instrumentów akustycznych lub elektrycznych się znaleźliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że modelowanie wychodzi już całkiem dobrze. Audio Modeling ze swoją kolekcją SWAM, Acousticsamples z VWinds, VHorns i VBrass, Sample Modeling czy w końcu Arturia - da się skompletować całkiem dobry zestaw i w zasadzie, jeśli ma się mocny sprzęt, ogarnie się całą orkiestrę (smyczki, dęte drewniane, dęte blaszane) :)
      Co do organów, to faktycznie, mam nawet tę wersję Cherry Audio, czyli Blue3, chociaż osobiście częściej stosuję B-3 od Arturii. Na nowym komputerze nawet Blue3 nie instalowałem, może to dobry moment, by sobie sprawdzić najnowszą wersję, a nuż mnie zaskoczy? :)
      A gitar wiem, że istnieje AAS Strum GS-2 (ale nie testowałem), gitarę modelowaną (klasyczną) ma też... Pianoteq :) i tę testowałem jak najbardziej, brzmi bardzo dobrze.

      Usuń
  6. Fakt, nie wspomniałem o Arturii i ich fantastycznych analogowych replikach. Zwłaszcza Moog Modulara, niesamowicie skomplikowanego instrumentu, perfekcyjnie przez Arturię odwzorowanego. Podobno nawet nieodżałowany Keith Emerson - jeden z pionierów, jeśli chodzi o zastosowanie syntezatorów w muzyce współczesnej - miał spory problem, by odróżnić klon Modulara od prawdziwego instrumentu.
    A Blue3 gorąco polecam, by o tym VSTi nie zapominać. Tym bardziej, iż ostatnimi czasy dopracowali także emulację głośnika Leslie, wcześniejsze wersje nieco odstawały pod tym względem od produktu IK Multimedia.
    Obecnie - w moim skromnym odczuciu - jest już blisko perfekcji i w niektórych presetach (zwłaszcza tych dedykowanych szeroko pojętej muzyce rockowej) jest prawdziwym liderem, aczkolwiek lojalnie zaznaczam, iż z klonem od Arturii nie miałem jeszcze styczności. Trzeba będzie i tenże ostatni w końcu potestować. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha, a co do emulacji gitar, to rzeczywiście akustyczne są już odwzorowywane, natomiast jest posucha w temacie gitar elektrycznych (Stratocaster, Gibson, Ibanez etc.). Może w końcu IK Multimedia i takowe zaprezentuje.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz