[K] Production Voices Concert Grand LE/Gold
Production Voices 300 Grand stał się jednym z moich ulubionych fortepianów opartych na samplach, zaraz obok VI LABS Modern D i Ravenscrofta 275. Mimo że ta biblioteka dostępna jest jedynie w formacie 16-bit i 44,1kHz, ma w swoim brzmieniu bardzo dużo autentycznego realizmu - do tego stopnia, że jestem w stanie "usłyszeć" 300 Grand, przesłuchując bez patrzenia nagrania z playlisty.
Początkowo chciałem - pisząc post o różnicach między 16-bit/44,1kHz a 24-bit/48kHz - wykorzystać do tego celu bibliotekę Production Voices Production Grand 2, czyli samplowaną Yamahę C7, ale po pierwsze, jest to już biblioteka dość wiekowa, po drugie - kolejna Yamaha, a po trzecie wersja Complete, czyli jedyna zawierająca oba formaty, to koszt ponad 300 dolarów. Tymczasem w lipcu była wyprzedaż Steinwaya D, czyli omawianej biblioteki Concert Grand i w ramach tej wyprzedaży nabyłem dwie wersje: LE (16-bit/44,1kHz) oraz Gold (24-bit/48kHz). Obie różnią się od siebie tylko i wyłącznie parametrami sampli, wszystkie inne funkcjonalności pozostają identyczne, w tym liczba warstw dynamiki czy liczba miksów mikrofonowych.
Doskonały nowojorski Steinway D?
Concert Grand, jako się rzekło, to Steinway D w wersji nowojorskiej, czyli w mojej biblioteczce bezpośredni konkurent dla VI LABS Modern D, Modartt Pianoteq 9 Pro, Synthogy Ivory 3 American Concert D i Soniccouture Hammersmith Pro. Konkurencja godna, zatem czy Concert Grand od Production Voices sprostał zadaniu i zrobił na mnie podobnie pozytywne wrażenie, jak 300 Grand?
Żeby się o tym przekonać (oraz po raz kolejny sprawdzić różnice brzmieniowe między formatami sampli), zainstalowałem zarówno wersję LE, jak i wersję Gold. Pierwsza z nich, choć mniejsza, i tak zajmuje 77GB przestrzeni na dysku. Druga jest jeszcze bardziej pazerna na miejsce i trzeba mieć aż 157GB wolnej przestrzeni. Ochotnicy z ogromnymi dyskami i grubymi portfelami mogą się "szarpnąć" na wersję Complete, która prócz wymienionych formatów zawiera jeszcze 24-bit/96kHz, zabierający już niebagatelne 580GB.
I od razu zaznaczę - ja tu różnicy między 16-bit/44,1kHz a 24-bit/48kHz nie słyszę. W części z przykładami audio zamieszczę różne nagrania, nie zaznaczając, które powstało z wykorzystaniem której części. Owszem, będą to wersje "youtube'owe", czyli dodatkowo skompresowane, cały test jest zatem bardzo wątpliwej próby. Szczerze mówiąc jednak, nie chce mi się tracić czasu na kolejne preparowanie plików wav - jeśli ktoś słyszał różnicę w poprzednim teście, tu też zapewne ją usłyszy, a jeśli ktoś nie słyszał, nadal słyszeć tego nie będzie. Dla mnie sprawa jest oczywista - jeśli brzmienie fortepianu nie będzie katowane silną obróbką (saturacja, kompresja), parametry 16-bit/44,1kHz nie stanowią praktycznego problemu (o ile sama biblioteka była nagrywana i obrabiana z dużo wyższymi ustawieniami - a tak jest w tym przypadku).
Technikalia
Po zakupie biblioteki (w tym wypadku - dwóch), dostajemy odpowiedni numer seryjny do wpisania w programie pobierającym Pulse:
Odpalamy Pulse i pobieramy, co trzeba
Biblioteki pobrałem, zainstalowałem i... użytkownicy 300 Grand będą lekko zniesmaczeni, widząc konieczność ładowania instrumentu przez zakładkę Files w Kontakcie. Niestety, musimy w tym wypadku dysponować pełną wersją samplera - producent pociesza, że osoby nieposiadające takiej licencji mogą skorzystać z darmowego playera Sforzando, ale jest to półprawda, bo po pierwsze, wersję dla Sforzando trzeba osobno kupić, a po drugie, jest ona wyłącznie 16-bitowa, ma mniej warstw dynamiki, a co gorsza - to tylko jedno ujęcie mikrofonowe.
Interfejs instrumentu jest nieco podobny do 300 Grand i identyczny dla wersji LE i Gold. Mamy kilka kart, z których dwie pierwsze odpowiadają za ustawienia samego fortepianu:
Karta szybkiej konfiguracji
A tutaj już nieco więcej szczegółowych parametrów fortepianu
Pozostałe karty związane są z konfiguracją mikrofonów, dźwiękiem ambisonicznym i sekcją efektów:
Na tej karcie włączymy konkretne ujęcia mikrofonowe i ustalimy proporcje sygnałów
Sekcja efektów, jeśli ktoś potrzebuje stosować, a nie ma własnych wtyczek
Jak przystało na produkt premium, mamy wszystko, czego dusza zapragnie: sympathetic resonance, half-pedaling, kontrolę klapy fortepianu, ustawianie głośności pedałów, kontrolę czasu uwolnienia klawisza, czułość klawiatury i dynamikę, możliwość przestrojenia fortepianu lub zmiany temperacji.
Dostajemy — co być może dla niektórych jest najważniejsze — aż 9 ujęć mikrofonowych, zarówno bardzo bliskich, jak i dalekich, oraz — atrakcję zarówno 300 Grand, jak i omawianego Concert Grand — ujęcie ambisoniczne z dodatkową kartą konfiguracyjną.
Kontrola dźwięku ambisonicznego
Producent zastrzega, że wersja Gold WYMAGA dysku SSD i to dość szybkiego. A superszybki dysk SSD będzie potrzebny osobom, które zdecydują się na wersję Complete.
Nie wszystko poszło gładko
Początki korzystania z biblioteki nie były łatwe. Wprawdzie wczytanie i pierwsze "plumkania" na klawiaturze przebiegły pozytywnie, a brzmienie nawet mi się spodobało (choć nie było efektu "łał", jak przy 300 Grand), to po wprowadzeniu zmian w konfiguracji instrumentu mina mi nieco zrzedła.
Chodzi o jakieś dziwne efekty dźwiękowe przy przeładowaniu sampli oraz o dziwne zachowanie dwóch suwaków odpowiedzialnych za działanie pedałów: Authentic pedal i Continuous pedal. Włączenie tego pierwszego doprowadziło do dziwnie krótkiego wybrzmiewania sampli (ale nie zawsze), zaś włączenie Continuous pedal poskutkowało dziwnym "pompowaniem" podtrzymanego klawisza. Chodzi o to, że uderzamy klawisz, przytrzymujemy pedał, co powinno podtrzymać dźwięk i faktycznie tak się dzieje, ale głośność na chwilę nieco maleje, po czym się zwiększa, jakby działał jakiś kompresor. Nawet pomyślałem, że może gdzieś na zakładce efektów jest coś takiego włączone - ale nie, to występuje przy wyłączonych wszelkich wbudowanych efektach. Przy normalnej, dość gęstej grze to nie rzuca się w uszy, ale wystarczy podtrzymać kilka długich akordów, by doskonale usłyszeć ten efekt.
Ostatecznie udało mi się ustawić oczekiwane parametry (czy zrezygnować z tych sprawiających problem) i od tego momentu pracowało mi się z Concert Grand bardzo dobrze.
Posłuchajmy!
Tradycyjnie nie mogło zabraknąć porównań z innymi nowojorskimi Steinwayami D:
Production Voices Concert Grand
VI LABS Modern D
Production Voices Concert Grand
Soniccouture Hammersmith Pro
To może jeszcze etiuda Chopina, żeby porównać z Pianoteq:
Production Voices Concert Grand
Modartt Pianoteq 9 Pro
A tu "Ballada g-moll" Chopina, do posłuchania:
Concert Grand i chopinowska ballada - ładne połączenie
Muszę przyznać, że instrument nie brzmi źle, a nawet - brzmi całkiem dobrze.
Podsumowanie
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Concert Grand trafił do mnie nieco przypadkiem i tylko dzięki niskiej cenie. Półeczka wirtualnych Steinwayów D jest u mnie zajęta przez dwie inne biblioteki: VI LABS Modern D oraz... Modartt Pianoteq 9 Pro. Tych używam najchętniej, jeśli już coś mnie skieruje w stronę tego konkretnego modelu fortepianu.
Powiem tak - zachwytu, jak przy 300 Grand, tym razem zabrakło. O ile samo brzmienie jest przyjemne, to parę "wybryków" przy konfigurowaniu sprawiło, że nie mogę nikomu polecić tego fortepianu z czystym sumieniem. Owszem, jeśli traficie na promocyjną cenę 60 dolarów, warto się skusić. Natomiast nie jest to, moim zdaniem, biblioteka premium i zdecydowanie bardziej polecam 300 Grand, jeśli już macie coś kupować od Production Voices.






Komentarze
Prześlij komentarz