[K] Organy nie-piszczałkowe - szybki przegląd cz. 1
Nieco przydługi wstęp mamy już za sobą, pora zatem zabrać się za przegląd. Nie będzie osobnych wpisów dla każdej biblioteki, bo nie mam aż tyle doświadczenia, by pisać dużo na temat znalezionych różnic czy niuansów. Organy Hammonda - mimo że lubię ich brzmienie - to jednak nie moja bajka i trudno jest mi wykrzesać z siebie jakąś ogromną ekscytację tym instrumentem - wybaczcie!
Co nie oznacza, że samo sprawdzanie tych dziesięciu w sumie bibliotek było nudne - o, co to, to nie! Wiecie dobrze, że modelowane instrumenty od zawsze wzbudzają moje zainteresowanie, a tutaj mamy prawdziwą dominację tego typu rozwiązań. Prawdziwie samplowane są organy od Native Instruments i UVI, a na rynku z wartych wspomnienia znalazłem jeszcze 8dio Studio Vintage Hammond Organ. Te sobie jednak odpuściłem, bo moim zdaniem akurat jeśli chodzi o organy Hammonda, sample zawsze przegrają z modelowaniem, więc szkoda mi było pieniędzy na zakup - tak po prostu.
W porównaniu biorą udział:
- Acousticsamples B5 v3 - modelowane z użyciem sampli kół tonowych
- Air DB-33 - modelowane
- Arturia B-3 v2 - modelowane
- Cherry Audio Blue3 - modelowane
- Genuine Soundware and Instruments VB3-II - modelowane
Co do procedury testowej, jaką przyjąłem: do testów używałem klawiatury Arturia KeyLab 61 mk2, której fadery skonfigurowałem jako drawbary, przypisane do kanałów CC12-CC20 (i później tak konfigurowałem poszczególne instrumenty, jeśli dawały podobną możliwość). Nagrałem krótki utwór, zawierający jak najwięcej charakterystycznych elementów: długie akordy, pochody basowe, glissanda, grę staccato, włączanie i wyłączanie Leslie itd. Jako Leslie używałem - o ile producent wtyczki to przewidział i opisał - modelu 122 lub 147 (zauważyłem, że większość użytkowników bardzo chwali te modele, szczególnie 122), zaś jako wariant instrumentu przyjąłem B-3, obecny we wszystkich aplikacjach. Ewentualne dodatkowe efekty, jeśli producenci je oferowali (pogłosy, echa), nie były włączane.
Tym razem - z uwagi na niewielką liczbę instrumentów - wracam do "ślepych testów". Czyli pobieracie paczkę zanonimizowanych nagrań, odsłuchujecie nie wiedząc, czego słuchacie, a potem z osobnego pliku dowiadujecie się, które nagranie to który instrument. Myślę, że to całkiem uczciwe rozwiązanie - i nieco uprzedzając wnioski, tu naprawdę nie ma kiepskich bibliotek! Każda brzmi przynajmniej przyzwoicie, a różnią się detalami, np. wrażeniami z gry (nie wszystkie tak samo szybko reagują na klawiaturę), liczbą dodatkowych efektów, wariantów czy przygotowanych presetów.
UWAGA! Chociaż dzisiejszy wpis zawiera opis tylko połowy bibliotek, w paczce z nagraniami są już ujęte wszystkie modele, więc czujcie się ostrzeżeni!
Poniżej zestawiłem w tabeli główne właściwości omawianych bibliotek:
| Instrument | Modelowany | Standalone | Presety zgodne z B3 | Zajmowane miejsce |
|---|---|---|---|---|
| Acousticsamples B5 v3 | Hybryda | Tak (UVI) | Tak | ~880 MB |
| Air DB-33 | Tak | Nie | Nie | ~50 MB |
| Arturia B-3 V2 | Tak | Tak | Nie | ~400 MB |
| Cherry Audio Blue3 | Tak | Tak | Tak | 182 MB |
| GSi VB3-II | Tak | Tak | Tak | ~25 MB |
Acousticsamples B5 v3
do góryTe organy miałem już od jakiegoś czasu, bo kupiłem na fali fascynacją podejściem firmy Acousticsamples do tworzenia wirtualnych instrumentów (pamiętacie na pewno testy fletów czy waltorni). Tutaj mamy do czynienia z dokładnie tym samym podejściem: bazą są próbki, ale nie takie typowe sample dźwiękowe, odtwarzane później jako gotowy materiał, tylko sample będące elementem łączącym świat rzeczywisty z modelowanym. Acousticsamples zsamplowało wyłącznie koła tonowe, ale to tyle - wszystko od przetworników po Leslie jest cyfrowym modelem. Uniknięto w ten sposób zbyt idealnej pracy cyfrowych generatorów dźwięku - chociaż z drugiej strony, IK Multimedia pokazała, że da się takie realistyczne generatory także całkiem sprawnie zamodelować, bo nie użyła sampli w ogóle.
Jak przystało na instrument od Acousticsamples, mamy całą masę parametrów możliwych do ustawienia lub przypisania do kontrolerów MIDI.
Nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony - da się ustawić naprawdę dużo. Jak dla mnie - nawet za dużo, bo wpływu niektórych modyfikacji nawet nie słyszę albo nie wydają mi się znaczące. Ale że zmieniać MOŻNA, a nie TRZEBA, to się nie czepiam.
Brzmieniowo - zwłaszcza dla mnie - jest bardzo dobrze i nie mam powodów do narzekania.
Air DB-33
do góryTo prawdopodobnie pierwsze organy Hammonda, z jakimi w ogóle miałem styczność - dostałem je przy promocyjnym zakupie pełnego pakietu instrumentów firmy Air w 2017 (60 dolarów za 14 instrumentów). Obecnie DB-33 ceni się wysoko, bo trzeba zapłacić (bez promocji) aż 100 euro, co moim skromnym zdaniem jest kompletnie nonsensowne. Nie jest to bowiem instrument ani brzmiący szczególnie rewelacyjnie, ani pozwalający na daleko idącą konfigurację.
Jest to jeden z dwóch instrumentów w zestawieniu, który NIE obsługuje dwóch manuałów i pedału - wszystko jest "na jednej klawiaturze" i z pojedynczym zestawem drawbarów, więc o wierne odtworzenie gry na prawdziwych organach Hammonda będzie trudno. Można, rzecz jasna, kombinować z trzeba różnymi instancjami DB-33, na różnych kanałach MIDI, ale... po co?
Ostatecznie, w sytuacji gdy trafimy na DB-33 w jakiejś mega-promocji za 10 dolarów, skusić się można, ale biorąc pod uwagę, że mnie się jakiś czas temu udało kupić zarówno Blue3, jak i Hammonda B-3X cenach poniżej 30 dolarów, to nie jestem przekonany, co do opłacalności zakupu DB-33 w dzisiejszych czasach.
Arturia B-3 v2
do góryA ten instrument mam niejako przypadkowo - po prostu wchodzi w skład V Collection od Arturii, czyli pakietu historycznych instrumentów elektrycznych i elektronicznych. Jednocześnie jest to także instrument, którego używałem najczęściej, mając do nagrania partie organów Hammonda. Ani DB-33, ani NI Vintage Organs nigdy nawet nie przyszły mi do głowy (szczerze mówiąc, nawet nie pamiętałem, że je mam, bo też były częścią większych kolekcji, które kupowałem zupełnie bez myśli o "hammondach"). Akurat z V Collection korzystałem i korzystam dość często, a same B-3 v2 brzmią na tyle przekonująco, że w zupełności mi wystarczały.
Konfiguracyjnie jest tu całkiem dobrze, sporo rzeczy można poustawiać według własnego uznania:
Instrument jest w pełni modelowany, więc nie jest problemem sparametryzowanie naprawdę wielu aspektów jego pracy. Osobiście nie znalazłem niczego, co chciałbym zmienić, a nie byłoby to możliwe.
Spotkałem się z twierdzeniem, że B-3 od Arturii brzmi plastikowo i płasko. Cóż, konfrontując je bezpośrednio z Hammond B-3X czy B5, chyba muszę się zgodzić, że na ich tle B-3 v2 brzmi nieco gorzej - ale nie znaczy to, że źle, szczególnie z instrumentami towarzyszącymi.
Podsumowując - jeśli potrzebujemy brzmienia organów Hammonda, a mamy tylko V-Collection, to B-3 może się sprawdzić i warto je wypróbować, bo być może nie trzeba nam będzie nic ponadto.
Cherry Audio Blue3
do góryCherry Audio Blue3 to następca bardzo popularnego wśród hammondowych organistów GG Audio Blue3. Firma Cherry Audio jest poza Arturią, IK Multimedia i Acousticsamples jednym z najbardziej znanych producentów instrumentów modelowanych i - kolejne podobieństwo do Arturii - ma w portfolio wiele historycznych, odtworzonych z pietyzmem syntezatorów. Nic dziwnego, że Hammond B-3 znalazł się w orbicie jej zainteresowań.
Nie używałem wcześniej GG Audio Blue3, więc trudno jest mi ocenić, co nowego wprowadziła firma Cherry Audio do tego instrumentu, ale używa się go z dużą przyjemnością.
Mogę zaryzykować nawet twierdzenie, że to mój ulubiony instrument - ma wszystko, czego mi do szczęścia trzeba, do tego wygląda ładnie i schludnie (ma nawet tryb Focus, gdzie interfejs staje się naprawdę ascetyczny, by nie rozpraszać podczas gry). Po testach zdecydowanie zajmie miejsce Arturii B-3 - jeśli będę potrzebował nagrać jakiegoś "hammonda", jest duża szansa, że zrobię to za pomocą Blue3.
Ciekawe, że na wizualizacjach pod Leslie często pojawia się wzorzysty dywan - nie tylko Cheryy Audio wpadło na ten pomysł...
Genuine Soundware and Instruments VB3-II
do góryTo poważny gracz na rynku organów Hammonda - nie mam co do tego wątpliwości. Sama aplikacja rozwijana jest od... 2003 roku, kiedy powstała jej pierwsza, jeszcze darmowa wersja. Po trzech latach rozwoju przemianowano ją na VB3 (Virtual B3) i zaczęto sprzedawać jako shareware. Przez jakiś czas aplikacja była uzupełnieniem sprzętowych sterowników firmy Crumar, a obecna wersja pochodzi z ostatniej przebudowy "od podstaw", która miała miejsce w 2023 roku. Przyznam bez bicia, że kiedy patrzę na sterownik Crumar DK61 z drawbarami i klawiaturą waterfall, to czuję przypływ ciepłych uczuć do organów Hammonda...
Wracając jednak do aplikacji: to jest kompletne rozwiązanie emulacji organów Hammonda nie tylko na peceta czy Maka, ale także na iPada, iPhone'a i Androida.
Jednocześnie jest to chyba najbardziej konfigurowalna aplikacja w zestawieniu - nawet Acousticsamples B-5 się rumieni ze wstydu, patrząc na tę potężne ekrany pełne suwaków, pstryczków i pokręteł:
Cóż można tu powiedzieć? Instrument ma chyba wszystko, co jest potrzebne do wiernej emulacji "hammondów", a do tego brzmi świetnie. Brać i używać!
CDN
Na razie to tyle, część druga jest już przygotowana w zasadzie, więc ukaże się na dniach. Tymczasem już z pierwszej piątki sam miałbym kłopot, czy wybrać B-5, Blue3 czy VB3-II - wszystkie one są naprawdę świetne, a przecież mamy jeszcze drugą piątkę!

















Komentarze
Prześlij komentarz