Piano Impressions II na YouTube

W niedzielę miał premierę album "Piano Impressions II", czyli kontynuacja "Piano Impressions". Oba albumy zbierają najlepsze (moim zdaniem) pliki testowe, którymi katowałem różne biblioteki fortepianowe przez ostatnie pół roku. Jeśli ktoś nie chce tracić czasu na czytanie reszty, oto link do playlisty, a to sama playlista:

BandCamp

BandCamp jest fajny, ale średnio przyjazny w słuchaniu - nawet jeśli ustalę cenę na zero, potencjalni chętni są "zachęcani", żeby jednak zapłacić. A jeśli nie wykupią albumu, co ileś utworów odtwarzanie jest przerywane z sugestią, żeby jednak wspomóc twórcę. Nie zrozumcie mnie źle - dla normalnych, komercyjnych muzyków to całkiem niezłe rozwiązanie, a z drugiej strony nagrania zajmują miejsce na jakimś serwerze, więc fajnie, gdyby BandCamp nie dokładał do interesu (bo się zwinie). Takie jednak podejście sprawia, że czuję potrzebę wrzucenia materiału audio także gdzie indziej - póki co najpopularniejszym rozwiązaniem jest YouTube, bo nie ogranicza miejsca, nie pobiera opłat i w zasadzie większość osób ma na smartfonie aplikację do odtwarzania.

Ciemne strony YT - roszczenia

Niestety, nie wszystko złoto, co się świeci - YouTube ma swoje za uszami. Po pierwsze: claimy, czyli roszczenia. Pisałem o tym obszerniej niedawno, a w skrócie chodzi o to, że wydawcy, którzy posiadają tzw. ContentID, zgłaszają YouTube'owi sygnatury swoich utworów i później serwis, kiedy publikujemy nasze utwory, porównuje ich sygnatury z własną bazą danych ContentID. Jeśli nasz utwór "trafi" w sygnaturę już zarejestrowaną (o co w wypadku nagrań klasyki jest niezmiernie łatwo), otrzymujemy roszczenie z tytułu praw autorskich. Zwykle nie jest to groźne, tzn. nie grozi blokadą materiału, a jedynie przekierowuje monetyzację do podmiotu zgłaszającego roszczenia. Dla zasady jednak zwykle zgłaszam obiekcje, uzasadniam, że materiały stworzyłem własnoręcznie i nie są to kopie "ukradzione" z płyt CD lub innych filmów. Zazwyczaj to działa i roszczenie jest cofane, ale nie zawsze.

No i oczywiście, kiedy zabrałem się za pracowite wrzucanie zawartości "Piano Impressions II" na mój kanał, po piętnastu utworach miałem już 8 claimów... Ostatecznie licznik stanął na 14, więc prawie połowa utworów jest zbyt podobna do istniejących nagrań. Zgłosiłem zastrzeżenia, na razie minęło parę dni i większość ciągle "wisi". Po 30 dniach bez reakcji "wydawców" roszczenia są wycofywane i na to liczę.

Ciemne strony YT - publikacja

Pamiętam, jak "cierpiałem", wrzucając pierwsze "Piano Impressions". Pomijając walkę z prawami autorskimi, ładowanie większej liczby filmów jednocześnie jest strasznie niewygodne. Obowiązuje limit 15 filmów za jednym razem, a po przesłaniu trzeba jeszcze uzupełnić tytuły, opisy, słowa kluczowe. Wprawdzie miałem już wówczas napisaną aplikację AudioViewer, która bardzo upraszcza nawigację po zbiorze plików audio i przeglądanie ich metadanych, ale to ciągle było za mało.

Na potrzeby kanału GadesTester dorobiłem sobie przycisk Copy, którzy scalał wszystkie metadane w tekst, który później wklejam do pola Description na YouTube i przeklejam z niego tytuł oraz słowa kluczowe. Niestety, przy okazji pierwszego albumu "Piano Impressions" przyjąłem trochę inny format opisu, więc musiałem po raz kolejny rozwinąć AudioViewera:

Odtąd mam kilka szablonów, formatujących metadane do postaci gotowej do wklejenia w Description. Stało się dokładnie to samo, co z różnymi profilami "budującymi" pod przyciskiem Build, gdzie również mam wiele różnych gotowych schematów, np. normalizujących audio do nieco innych końcowych poziomów.

Na razie koniec

Album "Piano Impressions II" jest prawdopodobnie ostatnim albumem w tym roku, bo naprawdę czuję, że muszę chyba odsapnąć trochę od Fender Studio i nagrywania muzyki. Za dużo tego było w ostatnim czasie. Czy tak się jednak stanie, trudno powiedzieć - zwykle robię dokładnie przeciwną rzecz od zapowiadanej, więc... strach się bać.

Komentarze