[O] Hoffstetter i wiedeński kwartet

Nie znacie nazwiska Hoffstetter? Parę dni temu nic mi ono nie mówiło. Potem natknąłem się na "Serenadę" Haydna, którą znałem ze słyszenia (chociaż nie znałem tytułu) i postanowiłem ją nagrać. Szybko znalazłem nuty do Andante cantabile z piątego kwartetu smyczkowego Haydna i odpowiednie nagranie na YouTube - ale nie do końca zgadzały mi się oznaczenia utworu. Poprosiłem zatem "ajaja" o wszelkie informacje na temat "Serenady" i ze zdziwieniem dowiedziałem się, że wcale nie napisał jej Haydn.

Sprawcą zamieszania okazał się wielbiciel muzyki Haydna, Roman Hoffstetter, benedyktyński mnich i kompozytor. Żył w tym samym czasie, co jego idol i komponował "na modłę" Haydna, tak był nim zafascynowany (zresztą, studiował dzieła Haydna i prowadził z nim korespondencję). No i tak się stało, że kilka kwartetów smyczkowych Hoffstettera zmieniło autorstwo za sprawą wydawcy, Antoine Bailleux. W XVIII wieku dość powszechną praktyką wśród wydawców było sprzedawanie utworów mniej znanych muzyków pod nazwiskami muzyków bardziej znanych, bo oczywiście zwiększało sprzedaż. W przypadku Hoffstettera jego wzorowanie się na Haydnie było tak silne, że przez prawie 200 lat nikt nie kwestionował autorstwa. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku Alan Tyson (muzykolog-bibliograf) oraz H.C. Robbins Landon (znawca Haydna) opublikowali pracę, która przywracała autorstwo Hoffstetterowi - w zasadzie "zwrócono" mu wszystkie sześć kwartetów smyczkowych z opus 3.

Ta historia tylko utwierdziła mnie w postanowieniu, że muszę zrobić ten mock-up, więc zdmuchnąłem kurz z Vienna Symphonic Library Synchron Solo Strings i zasiadłem do roboty.

Przyznam, że szło mi jak po grudzie, choć sam utwór jest banalnie prosty, zwłaszcza że drugie skrzypce, altówka i wiolonczela grają pizzicato (m. in. to właśnie wzbudziło podejrzenia Robbinsa Landona, bo Haydn unikał tego typu budowy utworów, traktując raczej wszystkie głosy jako równie ważne). Najbardziej natrudziłem się przy niektórych łączeniach nut, które nie miały być legato, ale też nie powinny być zbytnio rozdzielone. Zbytnio jestem też przyzwyczajony do Synchron Duality Strings i brakowało mi niektórych artykulacji, które tu byłyby idealne, ale Synchron Solo Strings akurat ich nie mają.

Ostatecznie coś tam jednak udało się przygotować, chociaż nie wiem, czy nie lepiej by mi poszło z Cremona Quartet - ale że siedziałem naprawdę długo nad powyższą wersją, chwilowo dałem sobie spokój z aranżowaniem wszystkiego od nowa, bo już czekały dwie polki od Straussów. A to już temat na zupełnie inną opowieść...

Komentarze