[K] IK Multimedia Pianoverse NY Grand S274

Testowałem już różne biblioteki fortepianowe, a nie było jeszcze opisu trochę zapomnianej przeze mnie biblioteki Pianoverse NY Grand S274, czyli Steinwaya D w wersji New York, od IK Multimedia. Częściowo wynika to z faktu, że się trochę "obraziłem" na IK Multimedia za ich kiepskie rozwiązania programistyczne i licencyjne. Podobno się to teraz zmieniło, więc po wahaniach zainstalowałem najnowszą wersję IK Product Managera i... wszystko wróciło. Ale po kolei.

Pianoverse

IK Multimedia ma obecnie 9 modeli w kolekcji Pianoverse. Ja mam jeden ze starszych modeli, który debiutował - jeśli dobrze pamiętam - ze dwa lata temu, z trzema innymi modelami. Co jakiś czas można te fortepiany kupić w promocji, ja swój nabyłem w przecenie za 40 czy 50 dolarów, więc w porównaniu do "rasowych" bibliotek, kosztujących zwykle powyżej 150 dolarów, nie była to cena zaporowa. Nawet obecnie trwa promocja i biję się z myślami, czy nie kupić sobie pełnego pakietu MAX.

Swego czasu zdecydowałem się na Pianoverse z tego powodu, że jest to rozwiązanie w części modelowane, a osobiście jestem zwolennikiem tego sposobu generowania dźwięku. Tak naprawdę zaś jestem zwolennikiem hybrydy, do której się przekonałem za sprawą kolekcji od Acousticsamples, gdzie rzeczy trudne do zamodelowania się próbkuje, a resztę - modeluje. IK Multimedia zatem nie wynalazła koła, za to zrobiła dobry użytek z dobrego pomysłu.

Pianoverse zatem jest hybrydą sampli, odpowiedzialnych za atak, charakter i wybrzmiewanie, zaś cała reszta jest już modelowana, w tym bezstopniowa dynamika, bardzo pod tym względem podobna do rozwiązania z Pianoteq. W ogóle firma IK Multimedia zastosowała do próbkowania specjalnego robota, który bardzo precyzyjnie, klawisz po klawiszu i warstwa po warstwie spróbkował odpowiednie fortepiany, dając bardzo powtarzalne i jednorodne wyniki.

Tak wyglądało samplowanie na potrzeby Pianoverse

Z tego, co pamiętam sprzed dwóch lat, bardziej podobało mi się brzmienie Pianoteq, gdzie w wersji 7 pojawił się Steinway D New York i zawojował moje serce. Propozycja IK Multimedia nie przypadła mi do gustu. Czy zatem te dwa lata coś zmieniły?

Najpierw - problemy

To, co zapamiętałem z pierwszego kontaktu z Pianoverse, to problemy z pobraniem próbek - IK Product Manager zrywał połączenie, a nawet kiedy pobrał całość, to w jakiejś uszkodzonej formie i musiałem pobierać całość ponownie. Niby to "tylko" 19GB, ale przy połączeniu LTE swoje zabierało. Potem, już po zainstalowaniu, wtyczka Pianoverse od czasu do czasu mi się "wysypywała", co skutecznie zniechęciło mnie do korzystania z tego fortepianu, a wszystkie te niefortunne przygody sprawiły, że na nowym komputerze nie zainstalowałem już IK Product Managera, godząc się ze stratą całkiem dużej górki oprogramowania (podobnie zrezygnowałem z instalowania Waves Central i kilkudziesięciu wtyczek od Waves).

Tym razem miało być inaczej, ale... było dokładnie tak samo. Najpierw pobranie pierwszego z 14 plików trwało wieczność, a potem IK Product Manager przestał reagować i się po prostu zawiesił. Ponowiłem pobieranie późnym wieczorem, żeby dać czas instalatorowi do rana na pobranie całości przy minimalnym obciążeniu łącza. Teoretycznie się udało, ale po pobraniu pojawił się błąd:

Dopiero za tym trzecim razem się udało, a przynajmniej jeszcze się na komunikaty o błędzie nie natknąłem.

Na szczęście, przynajmniej sama wtyczka Pianoverse zdaje się być lepiej dopracowana i (odpukać!) jeszcze się nie wysypała ani razu. Dobre i to.

Jest dobrze. Naprawdę dobrze

Kiedy postanowiłem na nowo zmierzyć się z IK Multimedia, byłem pewien, że powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat i proces instalacji tylko potwierdzał moje obawy. Ale kiedy w końcu załadowałem Pianoverse z presetem "Classical Concert Grand", poczułem zdziwienie. Bo ten fortepian brzmi naprawdę dobrze! Zresztą, posłuchajcie sami:

Powyższe nagranie nie jest jakkolwiek modyfikowane, to stan po załadowaniu firmowego presetu, bez zewnętrznego pogłosu czy korektora. Naturalnie, w celach porównawczych musiałem ten sam utwór przepuścić także przez Pianoteq 9, także na domyślnych ustawieniach:

Oba nagrania są bardzo w porządku, chociaż szczerze mówiąc, nie zgadłbym, że to ten sam fortepian, tak są różne. Wersja Pianoverse ma domyślnie ustawioną dużo większą dynamikę, ciche dźwięki są naprawdę ciche, podczas gdy nowojorski Steinway od Pianoteq jest w ogólności głośniejszy. Da się to, rzecz jasna, zmodyfikować bardzo prosto jednym suwakiem, jednak porównując domyślne ustawienia, bardziej spodobała mi się wersja IK Multimedia.

Widok na główny panel

Sprawdziłem kilka innych utworów, w tym Liszta i Chopina, i dla utworów z dużą rozpiętością dynamiczną, ale w miarę wolnych i spokojnych, górą był w moich uszach Pianoverse, zaś np. w szybkich etiudach Chopina czy popisach Liszta wygrywał Pianoteq. I muszę powiedzieć, że niechęć sprzed dwóch lat minęła - NY Grand S274 naprawdę daje radę!

Spaces, czyli przestrzenie, w jakich możemy umieścić wirtualny fortepian

Zgaduję też, że dość mocno popracowano nad samą wtyczką Pianoverse, bo to, co pamiętam z poprzedniego razu, to była dość awaryjna i bardzo obciążała komputer, zwłaszcza przy dużych "przestrzeniach" (modelowane pomieszczenia, których "gra" nasz wirtualny fortepian). Na pewno było to więcej procent zajętości procesora niż miał Pianoteq, teraz zaś sytuacja się odwróciła. Podczas odtwarzania powyższego utworu, Fender Studio Pro 8 pokazywał ok. 7% obciążenia dla Pianoverse i ok. 10% obciążenia dla Pianoteq. Czasy renderu były zbliżone (różnice może 10-15 sekund). Być może jednak to Pianoteq 9 Pro "zjada" teraz więcej zasobów, bo ma bardziej złożony silnik modelujący.

Mikser daje całkiem spore możliwości

Skoro ma tu miejsce modelowanie, przynajmniej w kwestiach dynamiki i "przestrzeni", całkiem sporo można sobie wyregulować, co po okrutnej biedzie w Ebony Concert Grand stanowiło miłą odmianę. Nie ma aż tylu opcji, co w Pianoteq, ale to nie dziwi, bo jednak tutaj bazą są sample z prawdziwego instrumentu (28GB!)

Sekcja efektów nie zawodzi - da się pobawić!

W zasadzie brzmienie można sobie ukształtować w całości wewnątrz Pianoverse, bo mamy tu i pogłosy, i korektor, i kompresor, i overdrive, i jeszcze sporo więcej, więc wielbiciele kręcenia wszystkim jak popadnie będą raczej usatysfakcjonowani. Jakość pogłosów może nie przeskakuje Cinematic Rooms, ale jest bardzo przyzwoita.

Fajne to Pianoverse

Przyznam, że zmieniłem zdanie co do Pianoverse - takiego poziomu spodziewałem się dwa lata temu. Wówczas spotkał mnie zawód i wygrał zdecydowanie Pianoteq, dzisiaj już się tak jednoznacznie nie wypowiem na korzyść czystego modelowania. Wydaje się, że tak jak było przy porównywaniu Acousticsamples z Audio Modeling - hybryda daje lepsze efekty niż czyste obliczenia, przynajmniej na razie. I faktycznie, rozwiązanie IK Multimedia udanie łączy oba światy, dając bardzo, bardzo solidnie brzmiący fortepian. Aż naprawdę czuję się zaintrygowany i być może skuszę się na cały pakiet - zwłaszcza że jego obecna cena jest NIŻSZA niż za Ebony Concert Grand Complete, a przecież dostajemy w pakiecie aż dziewięć instrumentów. W ciekawych czasach przyszło nam żyć.

Komentarze

  1. No i jednak się Pan skusił, by na powrót przetestować Pianoverse. :-)
    Ja sobie chwalę, a co więcej - w przeciwieństwie do Synchron Pianos - bardzo mi odpowiadają niemal pozbawione pogłosu, suche sample, które w późniejszym etapie produkcji można dowolnie dobarwiać dedykowanymi VST Reverb. Osobiście śmiem twierdzić, iż IK Pianoverse to naprawdę dobrej jakości produkt. IK Multimedia stara się jednak poniżej pewnego - w miarę wysokiego poziomu - nie schodzić. (Modo bass, Hammond B-3X, Syntronik etc).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmieniowo - zgodzę się, jest dobrze. Skusiłem się ostatecznie na pakiet MAX i te fortepiany naprawdę dają radę. Jednocześnie Product Manager i niektóre pomysły instalacyjno-rejestracyjne kompletnie mnie nie przekonują.
      Mnie osobiście pogłos studia Synchron nie przeszkadza w tym, czym się zajmuję, a jeśli potrzebuję suchego brzmienia, zawsze mam Pianoteq, natomiast oczywiście bardzo dobrze, jeśli się ma wybór i z dwojga złego lepiej mieć "suchą" bibliotekę, bo łatwiej dobry pogłos dodać niż dobrze pogłos usunąć ;)

      Usuń
  2. O, to w takim razie w niedalekiej przyszłości liczę na wpis recenzujący wszystkie zawarte w wersji MAX modele fortepianów i sugestie dla czytelników, które są najbardziej godne uwagi i zastosowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to muszę zmartwić, bo zainstalowałem tylko cztery z dziewięciu i więcej nie będę. Natomiast wpis na pewno się pojawi, choć nie wiem, czy zdążę w tym miesiącu, bo mam jeszcze inne rzeczy do testowania ;)

      Usuń
  3. Z góry przepraszam, że wściubiam nos w nie swoje sprawy, ale czy w takim wypadku nie było korzystniej zakupić tylko te cztery fortepiany, które ostatecznie będą użytkowane a nie cały pakiet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż nie. Pakiet MAX obecnie jest w cenie $99, zaś pojedynczy fortepian to $49 :) A chciałem mieć i Bösendorfera, i Fazioli, i Yamahę C7, więc już w tym wypadku wyszło taniej, a mam "na zapas" drugiego Bösendorfera, drugą Yamahę i hamburskiego Steinwaya, gdybym się kiedyś nudził :)

      Usuń
  4. To zdecydowanie zmienia postać rzeczy.
    W takim razie życzę samych pozytywnych doznań podczas obcowania z Pianoverse.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz