Elgato Stream Deck (XL) po roku

Mniej więcej rok temu zacząłem używać najpierw Elgato Stream Deck MK2, a miesiąc później także Stream Deck XL. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę napisać, co się sprawdza, a czego brakuje.

Nowa jakość

Choć zrazu byłem sceptyczny (po przygodach z klawiaturką DOIO), do Stream Decka przekonałem się błyskawicznie. Samo uruchamianie aplikacji to było mało, ale kiedy poznałem możliwość automatycznego przełączania profilów w zależności od aktywnego programu, wszystko się zmieniło. Nic dziwnego, że po prostu... zabrakło mi klawiszy, by wywoływać potrzebne funkcje. Model MK2 jest zdecydowanie ZA MAŁY i w mojej ocenie służy wyłącznie jako wabik, mający zachęcić do zakupu modelu XL. Jeśli dokupimy XL, MK2 będzie się świetnie sprawdzał jako uzupełnienie.

Do czego w ogóle się te urządzenia jednak przydają, bo jeśli ktoś nie miał z nimi do czynienia, może się zastanawiać, o czym ja w ogóle piszę? Otóż Stream Decki to takie specjalne klawiaturki, których zadaniem jest robienie "rzeczy" po naciśnięciu jednego z klawiszy. A nawet to nie jest do końca prawda, bo ze względu na wbudowane w klawisze ekraniki Stream Deck można też wykorzystać jako... wyświetlacz informacji.

Ta klawiaturka potrafi BARDZO uprościć życie

Robienie "rzeczy" to ciągle mało konkretny opis. Najprostszym scenariuszem jest uruchamianie aplikacji. Możemy do poszczególnych przycisków przypisać sobie najczęściej używane programy i zamiast uruchamiać je kursorem myszki, klikając na ikonkę, naciskamy klawisz na Stream Decku i odpowiedni program ładuje się do pamięci. Wbudowany ekranik wyświetla ikonę tego programu, więc wiemy dokładnie, który klawisz uruchamia który program (to główna różnica między Stream Deckiem a klawiaturkami w rodzaju DOIO.

Samo uruchamianie programów jest przydatne, ale ciągle mało ekscytujące. Jak dla mnie najlepszą częścią Stream Decka jest wykrywanie przez niego, jaka aplikacja jest w danej chwili aktywna. To z kolei pozwala "w locie" podmieniać konfigurację klawiszy. W praktyce wygląda to tak - uruchamiam komputer i mam na Stream Decku domyślną konfigurację uruchamiającą programy:

Uruchamiam np. Fender Studio Pro i Stream Deck zaczyna wyglądać tak:

Używam na chwilę ikonki "czerwonego domku", by wrócić do poprzedniego zestawu i uruchamiam np. Affinity Designer 2 z jego zestawem ikon. I teraz, kiedy będę przełączał się między Affinity Designerem a Fender Studio Pro, Stream Deck będzie automatycznie podmieniał konfigurację klawiszy na tę skojarzoną z danym programem.

Do profilu można "przypiąć" konkretną aplikację i jeśli staje się ona aktywna (przełączymy się na nią), Stream Deck to wykryje i uaktywni dany profil

Wygoda i ergonomia

To, co jest wyświetlane przez Stream Decka, zależy wyłącznie od nas - to my decydujemy, co mają robić poszczególne klawisze. Uruchamianie programów to jedno, ale możliwości jest dużo więcej, choćby przypisywanie skrótów klawiaturowych. Jeśli macie kłopot z zapamiętaniem, że zrobienie jakiejś rzeczy w programie wymaga naciśnięcia Ctrl+Alt+Shift+U, to teraz możecie sobie ustawić w Stream Decku, że jego klawisz po naciśnięciu wyśle do programu taką właśnie kombinację. Na dodatek temu klawiszowi można przypisać czytelną ikonkę i opis, więc znika konieczność zapamiętywania i uczenia się listy skrótów.

Widzę w tym mechanizmie kilka korzyści, poza samym faktem rezygnacji z uczenia się kombinacji. Po pierwsze, te kombinacje mogą nam utrudniać korzystanie z programu - co z tego, że nawet znamy jakąś dziwną kombinację typu Ctrl+Alt+Home, jeśli wymaga ona wykorzystania obu rąk do naciśnięcia, a chcemy szybko zaznaczać elementy za pomocą myszki i wywoływać wspomniane polecenie? Ciągłe przekładanie dłoni nie jest ani zdrowe, ani wygodne. A jeśli korzystamy ze Stream Decka - trzymamy jedną dłoń na myszce i zaznaczamy elementy, a drugą dłonią wywołujemy odpowiednią funkcję Stream Decka.

Drugi plus, jaki dostrzegam, to ujednolicenie sterowania programami. Wyobraźmy sobie, że pracujemy w kilku zbliżonych programach, np. graficznych czy audio. W każdym z nich mamy zestaw bardzo podobnych funkcji, które jednak czasem wymagają innych kombinacji klawiszowych. Czasem programy dostarczają edytor skrótów, którym możemy sobie te wszystko ujednolicić, ale czasem nie. Za pomocą Stream Decka możemy sobie utworzyć bardzo podobne zestawy konfiguracyjne, stosujące np. identyczne ikonki, ale podpięte inne skróty klawiaturowe i wtedy każdy program obsługujemy podobnie, chociaż tak naprawdę "pod spodem" wysyła się coś innego.

Po trzecie, Stream Deck umożliwia nam podpinanie pod klawisze czegoś w rodzaju makr. Czyli naciskamy jeden klawisz, ale robi on mnóstwo różnych rzeczy: wysyła skrót klawiaturowy (lub kilka), uruchamia dodatkowy program, wydaje dźwięk czy wysyła jakieś dodatkowe komunikaty.

Bardzo prosta multi-akcja: przełączamy profil na wskazany (Acoustica) i uruchamiamy program

Co więcej, kolejne czynności można wywoływać ze zwłoką czasową, więc znając jakiś program i jego zachowanie, możemy sobie "zaprogramować" działanie takiego makra: jeden skrót wywołuje jakieś okienko dialogowe, ale ono pojawia się z mniej więcej sekundową zwłoką, więc kolejny skrót działający już w tym okienku Stream Deck może wysłać dopiero po dwóch sekundach. Ale nawet bez zwłoki czasowej takie multi-akcje mogą być bardzo przydatne, zwłaszcza jeśli sam program nie umożliwia definiowania makr - możemy to zrobić w ramach Stream Decka. Wtedy jednym naciśnięciem klawisza zaznaczymy jakieś obiekty, wykonamy na nich jedną czy drugą operację, odznaczymy i np. zapiszemy zmiany. W większości wypadków ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Marketplace

Oprócz samego urządzenia firma Elgato udostępnia "ryneczek", na którym można zdobyć różnego rodzaju wtyczki, rozszerzenia, zestawy ikon czy wręcz gotowe, skonfigurowane profile dla popularnych aplikacji. To stamtąd mam np. Advanced Launcher, który rozwiązał mi problem z uruchamianiem programów z dodatkowymi parametrami czy wskazaniem folderu startowego. Stamtąd można też pobrać wtyczkę, umożliwiającą sterowanie ATEM Mini Pro za pomocą Stream Decka.

Osobiście z Marketplace korzystałem sporadycznie (ale skutecznie!), bo wolę konfigurację i ikonki przygotowywać samodzielnie, ale też rozumiem w pełni, że można bazować praktycznie w całości na dostępnych tam zasobach (niektóre są płatne, szczególnie dotyczy to pakietów ikon czy całych skonfigurowanych profilów).

Oprogramowanie

Oprogramowanie dla Stream Decka nie jest może jakoś super-ergonomiczne, ale też jakoś nie psioczyłem na nie przez ten rok. Konfiguracja przebiega sprawnie, przypisywanie akcji do poszczególnych klawiszy także. Bez problemu działały dodatki pobrane z "ryneczku", a nawet skorzystałem z funkcji eksportu i importu ustawień podczas przenoszenia się na nowy komputer - wszystko zadziałało bardzo dobrze. Także przenosiny z "małego" MK2 na "duży" XL przebiegły płynnie, wystarczyło przenieść stare konfiguracje na nowe urządzenie i tyle.

Powiem więcej, chętni mogą skorzystać z udostępnionego środowiska SDK i zacząć tworzyć własne rozszerzenia dla tego urządzenia. W takim wypadku zaczyna nas faktycznie ograniczać wyłącznie fantazja.

Braki i narzekania

Spokojnie, tu nie będzie poważnych zarzutów. Bo moją największą bolączką jest... wciąż za mało klawiszy! Mam wersję XL, która ma tych klawiszy 32 i ciągle jest mi mało! Jakże żałuję, że nie ma wersji XXL z podwójną liczbą. Istnieje wprawdzie jeszcze Stream Deck Studio do montowania w szafce rackowej, ale raz, że on też ma 32 klawisze, a na dodatek kosztuje jakieś chore pieniądze...

Rok temu narzekałem na obudowę, ale praktyka pokazała, że jest ona jednak wykonana ergonomicznie, a jasność ekraników pozwala na pracę także w jasno oświetlonym pomieszczeniu, więc pod tym względem narzekać już nie mogę. Czasami tylko irytuje lekkie opóźnienie miedzy naciśnięciem a reakcją - obecnie już może mniej, bo przywykłem.

Gdybym mógł coś doradzić projektantom z Elgato, to zbudowanie wersji XXL ze zwiększoną liczbą przycisków (do 64) i ewentualny re-design starych wersji, by dodać w nich fizyczne przyciski do przełączania stron. Obecnie trzeba do stronicowania "zużyć" dwa normalne klawisze, co jest jawnym marnotrawstwem, szczególnie w przypadku MK2.

Wincyj!

Ciągle jestem pod wrażeniem, jak dużym ułatwieniem potrafi być Stream Deck i tak naprawdę przeszkadza mi wyłącznie ciągle za mała liczba klawiszy. Szczególnie w Fender Studio Pro musiałem mocno optymalizować swoje wymagania, by starczyło klawiszy na najpotrzebniejsze funkcje. Owszem, można "stronicować", czyli przełączać się między zestawami poleceń, ale trzeba w tym celu poświęcić dwa klawisze.

Czy polecam? Oczywiście, że polecam - parę chwil poświęconych na rozsądną konfigurację sprawi, że po krótkim czasie zaczniemy się zastanawiać, jak mogliśmy funkcjonować bez tego urządzenia.

Komentarze