[O] Straussowie i różne orkiestry
O Johannie Straussie (synu) pisałem już dość dawno temu i był to pierwszy przypadek, kiedy dostałem copyright claim od YouTube'a. Od tego czasu podobne "wyróżnienia" dostaję regularnie, dzielnie odpieram ataki i z reguły wychodzę z potyczek obronną ręką - bo niby dlaczego nie, skoro racja jest po mojej stronie? Ale ja nie o tym.
Muzyka Straussów jest czasem (błędnie) traktowana jako "popowa" i mniej wartościowa niż utwory Bacha, Mozarta czy Beethovena. Niesłusznie, bo zwłaszcza Johann II (syn) był traktowany bardzo serio i poważany przez takie niewątpliwe autorytety, jak Brahms, Wagner czy Ryszard Strauss (niespokrewniony). I swego czasu postawiłem sobie za punkt honoru nagrać przynajmniej po jednym utworze każdego z klanu wiedeńskich Straussów, co się właśnie dokonało:
Uważni słuchacze po sprawdzeniu playlisty na GadesMusic zakrzykną, że brakuje najmłodszych z rodziny, a mianowicie syna Eduarda, Johanna III i ostatniego, Eduarda II. Jeśli wierzyć opiniom muzykologów, obaj nie zapisali się jakoś szczególnie w historii, więc pomijam ich.
Przy okazji ciekawostka, o której nie wiedziałem wcześniej. Otóż Eduard Strauss (brat Johanna II i Josefa) był dyrygentem i managerem orkiestry Straussów, podobno zresztą bardzo dobrym. I na mocy umowy z braćmi, w dokonał spalenia praktycznie wszystkich rękopisów muzyki całej rodziny. Straussowie obawiali się, że ich nuty trafi w "niegodne" ręce zwykłych kapel czy orkiestr wojskowych, które nie będą potrafiły oddać oryginalnego ducha muzyki. Eduard, który przeżył obu braci, rozwiązał orkiestrę i w 1907 roku na terenie fabryki pieców Wilhelma Jaspera spalił niemal cały dorobek życia swój i swoich braci. Ocalały nieliczne oryginały, przeoczone przez Eduarda lub "wypożyczone" wcześniej przez innych muzyków. To, co dzisiaj znamy, jest (ponoć) tylko dalekim echem oryginałów. Przetrwały komercyjne, uproszczone wersje drukowane dla innych orkiestr oraz popularne wyciągi na fortepian...
Wracając jednak do czasów współczesnych - utwory Straussów na mojej playliście używają całego przekroju orkiestrowego mojego studia: od BBC Symphony Orchestra, przez Cinematic Studio, Orchestral Tools Berlin po Vienna Symphonic Library i w końcu... EastWest Hollywood Orchestra (na premierę tej ostatniej trzeba poczekać do marca, ale jest już w kolejce).
Jeśli mam być szczery, to najlepiej nad Straussami pracowało mi się z BBC i Berlin. Dlaczego nie Vienna Symphonic Library? W sumie nie wiem, bo przecież to świetne biblioteki - ale jakoś BBC bardzo mi pasowała wielkością, a Berlin - lekko chropowatym brzmieniem (co teoretycznie stoi w sprzeczności z oczekiwanymi po utworach Straussów precyzją i "gładkością"). EastWest też sprawdziło się nadspodziewanie dobrze, choć miałem pewne problemy z uzyskaniem odpowiedniego poziomu szczegółowości - jestem zdecydowanie zbyt rozpieszczony przez VSL i Berlin...
Tak czy owak, jeszcze przynajmniej dwa utwory Straussów ukażą się na mojej playliście, chyba że skuszę się jeszcze na nagranie "Zemsty nietoperza" - jest w opracowaniu, ale... trwa to już trzeci miesiąc, więc niekoniecznie musi się zakończyć powodzeniem.
Komentarze
Prześlij komentarz