poniedziałek, 19 lipca 2021

[T] Arturia V Collection 8 po pół roku

Dokładniejszy opis Arturia V Collection 8 pojawił się pół roku temu, więc nie będę się za bardzo rozpisywał tym razem. Warto było czekać, bo w ostatnich dniach miała miejsce letnia wyprzedaż i tak jak ponad rok temu, firma obniżyła cenę upgrade'u o połowę, jednocześnie dając możliwość zakupu w czterech ratach, z czego skwapliwie skorzystałem, bo właśnie minął okres wersji próbnej, którą firma udostępniła mi w celach testowych w styczniu.

Czy coś nowego?

Dokonując aktualizacji w ciągu tych specjalnych "pięciu dni lipca", można było zdobyć nie tylko V Collection 8, ale dokładniej mówiąc, V Collection 8.1 z dodatkowym zestawem presetów. Wprawdzie 135 nowych brzmień na tle ponad dzisięciu tysięcy już dostępnych w pakiecie to kropla, ale, jak mawiają mędrcy, z kropli składa się ocean. Producent chwali się, że V Collection składa się obecnie z 28 instrumentów, ale zadałem sobie trud policzenia ich i 28 wychodzi tylko wtedy, jeśli wliczy się także AnalogLab do ogólnej sumy, ale nie bądźmy drobiazgowi.

Najważniejszą (z punktu sonicznego) zmianą w wersji 8.1 jest rozbudowa emulacji syntezatora OB-Xa, któremu dodano nowe funkcje "dyspersji", czyli swoistego psucia, dźwięku tak, by brzmiał mniej cyfrowo, a bardziej analogowo. Poprawiono także działanie obwiedni i synchronizacji oscylatorów oraz wzbogacono tryb akordów, myślę zatem, że wielbiciele tego konkretnego instrumentu powinni być bardzo zadowoleni.

Dodano do kilku instrumentów (OB-Xa, Jup-8, Jun-6, Vocoder czy Emulator) możliwości mikrotuningu, która pozwala uzyskiwać nie tylko zachodnie skale dźwiękowe (tak przynajmniej zrozumiałem to z filmiku, ponieważ nie próbowałem tego wykorzystać osobiście). Wymaga to pobrania i zainstalowania dodatkowego programiku firmy OddSound, jeśli ktoś chciałby improwizować np. w skalach arabskich.

Teraz już warto?

Przez tych pięć lipcowych dni promocji tak, było warto dokonać aktualizacji, zwłaszcza dzięki możliwości rozbicia całkowitej kwoty na raty, które nie obciążą aż tak bardzo domowego budżetu. Moim jednak skromnym zdaniem, to powinna być normalna, stała cena - zwłaszcza dla posiadaczy V Collection starszej o jedną generację. W pełni rozumiem, że pojawiły się trzy nowe instrumenty, a dwa mocno przebudowano, jednak nadal cena 300 euro za zwykłą aktualizację wydaje mi się zaporowa...

To są jednak tylko takie poboczne dywagacje. Chciałbym zobaczyć wielbiciela syntezatorów, który siada do V Collection i narzeka, zamiast natychmiast utonąć w tych wszystkich dźwiękowych cudach. Mnie wystarczy chwila z nowym Stage 73, parę brzmień Jun-6 czy w końcu roboci głos z Vocodera. I do losu mam tylko jeden zarzut - dlaczego tych cudów nie było w latach dziewięćdziesiątych?!

0 komentarze:

Prześlij komentarz