[T] Szybkozłączka mikrofonowa Gravity MS QC 1B

Przyznam szczerze, że nie lubię utrudnień. Nawet takich małych, ale występujących często. Typowy problem ludzi, którzy mają za dobrze; jeśli mogę, staram się ułatwiać sobie życie, żeby nie tracić ani czasu, ani nerwów - a z tym miałem ostatnio bardzo często do czynienia z uwagi na wiele przeprowadzanych testów nagraniowych.

Problem jest banalny - chcę dokonać nagrania za pomocą mikrofonu WA-87. Na statywie mam zamocowany Shure SM7B. Co należy zrobić? Oczywiście najpierw odłączyć, a później odkręcić od statywu Shure'a (bez odłączania przewodu XLR trudno się kręci śrubą specyficznego mocowanie statywowego tego mikrofonu). Teraz trzeba do statywu podłączyć koszyk od WA-87, co z uwagi na brak wygodnej nakrętki wymaga pokręcania całym koszykiem. Na koniec jeszcze pozostaje wkręcić do koszyka mikrofon i podpiąć przewód XLR. Najwięcej czasu zajmuje wykręcanie i wkręcanie - a jak się okazuje, wcale nie musi tak być.

Testuję od paru dni szybkozłączki Gravity MS QC 1B i powiem Wam, że jestem z nich bardzo zadowolony. O co tutaj chodzi? Otóż szybkozłączka składa się z dwóch aluminiowych elementów - jeden przykręcamy na stałe do statywu/ramienia, a drugi - do kosza czy uchwytu mikrofonowego. I teraz wystarczy tylko wetknąć jedną część w drugą i zablokować za pomocą ruchomego pierścienia - żadnego kręcenia, dokręcania, mocowania się ze śrubami czy nakrętkami. Prosto i przyjemnie - klik i jest (no, trzeba jeszcze dopilnować, żeby pierścień nasunął się na sześciokątny element, co zapobiegnie kręceniu się całego połączenia).

Oczywiście, żeby w pełni doświadczyć komfortu, trzeba mieć tyle szybkozłączek, ile mikrofonów (a ściślej - mocowań) planujemy wymieniać, żeby już niczego w nic nie musieć wkręcać - w moim przypadku wystarczyły dwie. Jeśli mamy jeden statyw, a wiele uchwytów mikrofonowych, można kupić jeden omawiany Gravity MS QC 1B i wiele końcówek Gravity MS QC 1TB (zwróćmy uwagę na kod 1TB!).

Przed zakupem miałem niewielką obawę, czy aby faktycznie połączenie będzie na tyle pewne, by powierzyć mu nie takie znów tanie i lekkie mikrofony, ale na szczęście były to obawy płonne. Połączenie okazało się mocne i stabilne. A jako że szybkozłączki nie są przesadnie drogie, rozważam zakup dodatkowej pary do moich mobilnych statywików - uniknąłbym każdorazowego przykręcania uchwytów. To dopiero byłoby burżujstwo i rozpasanie!

A poważniej, polecam rozważyć taki zakup wszystkim którzy często montują na tym samym statywie/ramieniu różne mikrofony i nie chcą ciągle wkręcać/wykręcać uchwytów. Te kilkadziesiąt sekund nie jest może czasem bardzo długim, ale przygotowanie do sesji nagraniowej swoje trwa - rozłączanie i podłączanie przewodów, mocowanie pop-filtra (jeśli się go nie ma zamocowanego na stałe) - jeśli robimy to często, to dzięki szybkozłączkom możemy przekroczyć próg "chce mi się - nie chce mi się, bo za długo to trwa". Bo przyznam, że mnie parę razy myśl o tym, że trzeba odkręcać SM7B, żeby zamontować WA-87 odwiodła od nagrywania...

Komentarze