[K] Vienna Symphonic Library Synchron Woodwinds Standard

Kiedy w styczniu 2026 testowałem odsłonę Prime wiedziałem, że prędzej czy później w moje ręce trafi wersja "duża", pozbawiona ograniczeń. Czekałem tylko na promocję - i taka promocja wczesną wiosną się trafiła, dzięki czemu mogę nareszcie z ulgą stwierdzić, że kompletowanie pełnej orkiestry od VSL jest w zasadzie zakończone.

W kontekście Prime

Tutaj muszę odnieść się do wersji Prime, którą miałem przez cztery miesiące, ale w zasadzie poza pierwszymi nagraniami testowymi praktycznie jej nie używałem. Stało się dokładnie to, co opisywałem w teście tej biblioteki, czyli liczne ograniczenia sprawiały, że raczej stawiałem na Orchestral Tools Berlin Woodwinds czy nawet Spitfire Studio Woodwinds.

I nie chodziło mi w unikaniu Prime ze względu na słabą jakość dźwięku - nie, chodziło o elastyczność artykulacji, która mimo wszystko w tej wersji jest pewną przeszkodą. Część braków da się nadrobić np. specjalnymi narzędziami zewnętrznymi, ale jesli np. nie ma bardzo krótkich artykulacji, to się ich nie wyczaruje z kapelusza.

Co ciekawe, Synchron Woodwinds zawiera "w sobie" specjalnie przygotowane patche, które są stuprocentowo zgodne z tymi z Prime:

Wersja dostępna w Standard, zgodna z Prime

Wersja Prime

Są one równie ograniczone jeśli chodzi o artykulacje, ale już nie, jeśli chodzi o mikser czy liczbę próbek.

Normalność

Wersja Standard, bo taką dysponuję, zajmuje około 72GB. Po pobraniu i wejściu do Synchron Playera widzimy pełną listę instrumentów, których paradoksalnie jest MNIEJ niż tych w wersji Prime:

  • flet piccolo
  • dwa flety poprzeczne
  • dwa oboje francuskie
  • rożek angielski
  • dwa klarnety Bb
  • klarnet basowy
  • dwa fagoty
  • kontrafagot

Brakuje instrumentów etnicznych, czyli Tin Whistle, Bansuri, Dizi, Shakuhachi - jest tak dlatego, że z kolei ich "pełne wersje" znajdują się w oddzielnej bibliotece Synchron World Winds. Ja na okoliczność użycia podobnie oryginalnych brzmień mam bibliotekę UVI World Suite 3 (no i ostatecznie także wersje ograniczone z Prime), więc do inwestycji (i to sporej!) w Synchron World Winds mi niespieszno.

Tradycyjnie po instalacji odpaliłem Fender Studio Pro i przygotowałem sobie pełną listę presetów ścieżek - pokolorowanych i odpowiednio nazwanych, by późniejsze wykorzystanie polegało wyłącznie na przeciągnięciu instrumentów z panelu na projekt:

Lista presetów, ułatwiających rozpoczynanie pracy z kolejnymi utworami

Innymi słowy, po prostu zacząłem korzystać z tej biblioteki tak, jak dotychczas korzystałem z Orchestral Tools Berlin Woodwinds i dość szybko okazało się, że VSL zaczęła zdobywać przewagę nad konkurencją.

Wszystko przez to, że jest to przede wszystkim biblioteka bardzo dobrze brzmiąca. W zasadzie jedyne zastrzeżenie, jakie można mieć, to być może zbytnia perfekcja. Podobnie, jak to mam w odbiorze Synchron Duality Strings, tak jest także przy Woodwinds (co ciekawe, w najmniejszym stopniu tę "idealność" odczuwa się w Synchron Brass). Wszystko jest bardzo ładne, bardzo równe, spójne, gładkie.

Wersja Synchron Woodwinds Standard

I chociaż taka perfekcja może trochę przeszkadzać na dłuższą metę, to ja bardzo doceniam przede wszystkim spójność wewnętrzną. W VSL nie ma stuacji, że dwa solowe fagoty czy flety mają różne zestawy artykulacji - a w Orchestral Tools Berlin tak właśnie jest, nie można bezpośrednio przenieść gotowej linii między dwoma fagotami, bo jeden z nich pewnych artykulacji zwyczajnie nie ma. To mnie momentami bardzo irytowało i chociaż mijają lata, Orchestral Tools nie kwapi się z naprawieniem tej niedogodności. VSL pod tym względem dba o użytkownka dużo bardziej i choć z oczywistych względów nie wszystkie instrumenty zestawu mogą mieć takie same artykulacje, to jednak zgodność jest zadziwiająco wysoka, dodatkowo wspomagana "drzewiastą" stukturą artykulacji.

Mamy dostęp do tradycyjnych "synchronowych" funkcji, na przykład rozszerzanie zakresu tonalnego instrumentów (gdy brakuje nam jednego czy dwóch tonów, możemy sobie "rozciągnąć" użyteczny zakres, a Synchron wytworzy sobie potrzebne próbki - podobnie działa SINEPlayer od Orchestral Tools). Mamy Timbre Adjust, mamy humanizację (czyli wprowadzanie delikatnego czynnika losowego), mamy dostosowywanie tempa sampli do tempa utworu i tak dalej, i tak dalej.

Dostępny jest tryb Flow...

...który ułatwi życie osobom, chcącym uniknąć programowania zmian artykulacji

W kwestii miksów mikrofonowych dysponujemy niewielką liczbą, jak to w wersji Standard, która jednak mnie osobiście wystarcza (jak się okazuje). Składy smyczkowe od VSL mam w wersjach Full, ale nie czułem potrzeby robienia z nich użytku, zatem instrumenty dęte i perkusyjne mam już "tylko" w wersjach Standard, oczywiście z opcją późniejszego rozszerzenia do wersji Full.

Praktyka, czyli jak to wszystko brzmi?

No cóż, nie będzie chyba zaskoczenia kiedy powiem, że biblioteka brzmi bardzo, bardzo dobrze. Już wersja Prime nie pozostawiała złudzeń, że faktycznie instrumenty zostały przygotowane starannie i rzeczywiście tak jest. Z oczywistych względów nie nagrałem jeszcze jakiejś porażającej liczby mock-upów z wykorzystaniem Synchron Woodwinds, ale jest przynajmniej tak samo dobrze, jak z Berlin Woodwinds, a ze względu na większą spójność, pracuje się przyjemniej. Jako krótką prezentację proponuję re-edycję mojego walczyka sprzed paru lat:

Z moje perspektywy mam wszystko, czego oczekiwałbym od sekcji dętej drewnianej. Teoretycznie powinienem jeszcze dokupić instrumenty z pakietu Synchron Special Woodwinds, ale dwa najważniejsze dla mnie, czyli Oboe d'Amore i Clarinet Eb, już zdążyłem kupić wcześniej, a reszta nie interesuje mnie aż tak bardzo.

Umarł król, niech żyje król?

Czy VSL w tym momencie wygrało w moim domowym studio? Mam już w końcu pełny skład i korzystam z niego częściej niż z innych bibliotek. Po raz kolejny muszę napisać: i tak, i nie. Z jednej strony nie mam lepszej, bardziej spójnej i lepiej nagranej biblioteki. Praca z nią to czysta przyjemność i nie będę ukrywał, że jest inaczej.

Z drugiej strony czasem potrzebuję odmiany - albo większego składu (BBC Symphony Orchestra), albo bardziej chropowatego i mniej doskonałego brzmienia (Berlin), albo bardziej lirycznego charakteru (Cinematic Studio, ewentualnie Appassionata). Nie da się jednak ukryć, że zestawem od VSL mogę zrobić bardzo wiele - od kwartetu, przez mały skład smyczkowy po dużą, pełną orkiestrę czy nawet wstawki fortepianowe. Przyjemnie jest mieć taki komfort, choć też rozumiem osoby uważające biblioteki VSL za "zbyt gładkie" czy "zbyt perfekcyjne" - wiem, co mają na myśli i dobrze jest mieć na taką okoliczność alternatywę. Z całego serca zatem polecam, ale też zaznaczam, że to nie jest ideał na każdą okazję, bo coś takiego po prostu nie istnieje...

Komentarze