Orchestral Tools i Vienna Symphonic Library

Na mojej tegorocznej podróży orkiestrowej dwie firmy najmocniej odcisnęły swoje piętno - i, co nie jest zaskoczeniem po lekturze wcześniejszego wpisu, żadną z tych firm nie jest Spitfire Audio. Nie jest to też Audio Imperia, w której produkty tak bogato wyposażyłem się w ubiegły "czarny piątek". Chodzi o Orchestral Tools i (nieco później) Vienna Symphonic Library. W obu przypadkach historia przekonywania się do produktów firmy wyglądała bardzo podobnie i zasadniczo istnieje wiele podobieństw między filozofiami obu firm.

Pierwsze zetknięcie

Wprawdzie z Orchestral Tools miałem do czynienia jeszcze w czasach Berlin Inspire 1 w Kontakcie, ale dopiero poszukiwanie rożka angielskiego zachęciło mnie do ponownego zetknięcia z firmą, już w SinePlayerze (wówczas dopiero raczkującym). Wówczas nie byłem przekonany do niego, ale i tak był lepszy niż rożek angielski odpalany w playerze od Vienna Symphonic Library. Z VSL zetknąłem się w tym samym czasie i z tych samych powodów, czyli szukając dobrze brzmiącego rożka.

Można zatem uznać, że w obu przypadkach pierwszy kontakt wypadł tak sobie, z lekką przewagą Orchestral Tools.

Na raty

Jeszcze rok temu preferowałem zakupy jednorazowe, "całościowe", stąd co najwyżej dopuszczałem myśl o kupnie wersji bardziej ograniczonej i późniejszej jej aktualizacji do wersji bogatszej. Stąd wzięło się u mnie sporo bibliotek od Spitfire czy Audio Imperia, sprzedawanych w tymże modelu.

Ograniczenia finansowe w tym roku spowodowały, że musiałem rozejrzeć się za alternatywami. Jedną z nich są subskrypcje, np. w EastWest. Biblioteki tej firmy jednak mnie nie zachęciły, stąd dalsze poszukiwania i odkrycie, że zarówno Orchestral Tools, jak i Vienna Symphonic Library udostępniają model "uzupełniania kolekcji". Czyli kupujemy coś na początek i później systematycznie dokupujemy kolejne części czy składniki, aż nie uzbieramy całości.

VSL ma ten model bardziej "zgrubny", to znaczy trzeba kupować większe "kawałki" za większe kwoty, więc na pierwszy ogień poszły biblioteki od Orchestral Tools, gdzie można w niektórych przypadkach kupować wręcz pojedyncze instrumenty z orkiestry. Tak zacząłem gromadzić Berlin Orchestra - najpierw smyczki, potem dęte blaszane równolegle z drewnianymi, by skończyć zakupem wersji Full, która dała mi też perkusjonalia i harfę.

Do VSL przekonała mnie biblioteka Synchron Elite Strings, za którą poszły Synchron Strings Pro i Synchron Solo Strings, a potem jeszcze Duality Strings i Studio Recorders. W przypadku VSL na ogół kupujemy najpierw wersję Standard z ograniczoną liczbą ujęć mikrofonowych, by potem dokupić wersję Full, z pełnym pakietem. Niektóre biblioteki są też podzielone na części, np. Regular, FX, Sordino, Colors i Virtuoso dla Duality Strings. Każdy może kompletować skład w swoim tempie i od składników najbardziej w danym momencie potrzebnych.

Pełno wszystkiego

Dla mnie, czyli osoby "wychowanej" na Nucleusie i BBC Symphony Orchestra, pewnym szokiem była liczba artykulacji, dostępna w bibliotekach Orchestral Tools i VSL. Zamiast najbardziej bazowych legato, spiccato, staccato, pizzicato, tremolo i tryli (+ parę innych), dostałem nagle po kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt artykulacji na sekcję czy instrument.

I tu dochodzę do sedna sprawy: o ile wcześniej, gdy po prostu nagrywałem jakieś swoje rzeczy, takie ograniczenia mi nie przeszkadzały, to już przy opracowywaniu mock-upów klasyki szybko wyszło na jaw, że niektórych fraz nie da się po prostu zagrać tak jak trzeba, jeśli się nie ma określonych artykulacji, np. krótkich marcato czy portamento.

Do tego nowoczesne biblioteki okazują się zazwyczaj dużo lepiej dopracowane pod względem technicznym, czyli spójności próbek, płynności legato, latencji, zapętlenia, round robin (czyli różnorodności próbek tego samego dźwięku) i tak dalej, i tak dalej. Myślę, że między innymi dlatego obie firmy, VSL i Orchestral Tools, postawiły na własne playery, czyli odpowiednio Synchron Player i SinePlayer. Nie dość, że można wtedy optymalizować ładowanie próbek (co przy korzystaniu z wydajnych dysków SSD ma znaczenie), ale też łatwiej realizować inne funkcje, jak wygodne przełączanie artykulacji na przykład czy wbudowany mikser.

SinePlayer

Na początku nie lubiłem SinePlayera i to bardzo. Wydawał mi się przeładowany, mało wydajny i niewygodny - a wszystko przez to, że Orchestral Tools wepchnęło do niego wszystko: zarządzanie licencjami, player, przeglądarkę, a nawet sklep! Czyli nie wychodząc z playera możemy zobaczyć, czy np. firma nie ma jakiegoś akurat potrzebnego nam instrumentu, a jeśli ma - można go od razu zakupić, pobrać i wykorzystać w aktualnie otwartej sesji!

Do tego dochodzi dość elastyczne dopasowywanie tego, z czego chcemy korzystać - nie musimy ładować do pamięci wszystkich artykulacji, jeśli potrzebujemy tylko paru z nich - wtedy do playera przenosimy tylko te wybrane i koniec.

SinePlayer ma też wbudowany mikser i zarządzanie dostępnymi ustawieniami mikrofonów, choć uważam, że jest to najbardziej niedopracowana i najmniej wygodna część tego oprogramowania.

Synchron Player

Synchron Player nie ma sklepu i modułu do pobierania (zostawiając pobieranie osobnemu programowi, Vienna Assistant), ale za to ma wygodny mikser z presetami, edytor ustawień, a część bibliotek udostępnia nieco uproszczony widok Flow, przeznaczony bardziej do grania na żywo czy nagrywania "z ręki".

Pod względem możliwości oceniam Synchron Playera wyżej niż SinePlayera - choć dużo elementów jest wspólnych, jak choćby mikser czy możliwość "rozszerzania" zakresu dźwięków. W obu bibliotekach istnieje opcja, że jeśli potrzebujemy pilnie w aranżacji dźwięku spoza zakresu jakiegoś instrumentu (np. instrument gra do C4, a potrzebujemy D4), oba playery potrafią wygenerować odpowiednio przestrojone sample i o ile nie będziemy takimi dźwiękami grać pierwszoplanowej melodii, nikt się o niczym nie dowie.

Nie da się ukryć, że VSL daje jednak dużo więcej możliwości w edycji instrumentu i możliwości przypisywania różnych parametrów do kontrolerów CC. Liczba parametrów jest naprawdę duża, w tym tak niezwykłe jak np. timbre, czy barwa brzmienia.

Co więcej, da się też artykulacje "rytmiczne", np. mierzone tremolo, dopasować do tempa projektu, bo player wyposażono w opcję stretchingu. Można też wpływać na obwiednię głośności, np. opóźnić czas ataku czy wydłużyć wybrzmiewanie (to da się zrobić także w SinePlayerze).

Jak brzmią?

Na koniec pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, jak brzmią biblioteki obu firm? No cóż, według mnie to jedne z najlepszych bibliotek na rynku. Bardzo precyzyjnie nagrane i pieczołowicie obrobione, dopasowane i przygotowane, naprawdę dają ogromne możliwości.

Rzecz jasna, ocena brzmienia to już sprawa subiektywna i niektórzy preferują np. bardziej emocjonalne brzmienie Cinematic Studio Strings czy nowoczesne, skompresowane brzmienie Jaegera. Nie chcę wchodzić w ocenę poszczególnych bibliotek, natomiast jest coś takiego, jak ogólna charakterystyka konkretnego producenta. Mając już całkiem sporo bibliotek od Orchestral Tools i VSL widzę ten ogólny kierunek i filozofię, które potwierdzają się za każdym razem.

Orchestral Tools to, moim zdaniem, na ogół bardziej neutralne brzmienie, w sam raz do grania klasyki, zaś biblioteki VSL, zwłaszcza te z serii Synchron, to już brzmienie bardzo nowoczesne, trochę nawet dla niektórych zbyt ostre i skompresowane, niemniej bardzo efektowne i precyzyjne.

Mając ostatnio mocny "przechył" w stronę VSL, zatęskniłem w pewnym momencie za nieco chaotycznym i odrobinę mniej chirurgicznym dźwiękiem Berlin Orchestra czy wręcz BBC Symphony Orchestra. Zauważam też, że im bardziej prezycyjna jest jakaś biblioteka, tym większej staranności i, co za tym idzie, pracy wymaga do opracowania utwór ją wykorzystujący. Po prostu SŁYCHAĆ wszelkie niedokładności czy niedoróbki, które by normalnie "utonęły" w dźwiękach bardziej "rozmytej" biblioteki.

A najlepiej po prostu połączyć obie - jak na przykład w "Ohne Sorgen!" Józefa Straussa:

Tutaj smyczki to Duality Strings, a cała reszta - Berlin Orchestra.

Moje preferencje na listopad 2025

Nie będę ukrywał, że biblioteki obu omawianych firm są podstawą mojego obecnego warsztatu i naprawdę bardzo rzadko uciekam się do pomocy bibliotek innych producentów - mam na myśli pełne sekcje, bo wiadomo, że solowe instrumenty rządzą się swoimi własnymi prawami i tutaj zdecydowanie widzę przewagę instrumentów dętych od Acousticsamples. I w sumie w kwestii solowych instrumentów smyczkowych VSL Synchron Solo Strings jednak często przegrywa z Cremona String Quartet czy nawet Spitfire Iconic Strings.

A jeśli miałbym wybierać między Orchestral Tools a VSL? Mogę na to odpowidzieć w kwestii smyczków, instrumentów dętych blaszanych i... historycznych fletów. W tych kategoriach wygrywa VSL, bo po prostu mam takie biblioteki. Zwykłe dęte drewniane mam tylko od Orchestral Tools, więc to jest obecnie baza, za to jeśli chodzi o smyczki, to ostatnio wygrywają praktycznie zawsze Synchron Duality Strings.

Problem z VSL jest jeden: ceny. Mimo podziału na części i na wersje Standard/Full, ich biblioteki są po prostu pieruńsko drogie! Orchestral Tools także ma opinię firmy drogiej, ale jednak wypada taniej w porównaniu do VSL. W ujęciu tych dwóch firm biblioteki od Spitfire czy Cinematic Studio są bardzo przystępne...

Czy kogoś zachęcam do zakupu? Jeśli ktoś nie jest zawodowcem, to nie, raczej nie ma to sensu. Moim prywatnym zdaniem to są biblioteki "wyczynowe", dla osób ceniących niuanse i perfekcję (oczywiście, na pewno nie wszystkie, bo nie testowałem wersji tanich, mało zaawansowanych - piszę wyłącznie o "topie"). A jeśli w ogóle komponujecie tylko dla siebie i nie musicie pieczołowicie odtwarzać jakichś niuansów klasycznych kompozycji, to dziesiątki artykulacji mogą tylko spowolnić Waszą pracę.

I to chyba tyle.

Komentarze