Cor Anglais, czyli rożek angielski

Nie bawmy się w oszukiwanie samego siebie - kocham brzmienie rożka angielskiego i nic na to nie poradzę. Miałem do jego wirtualnych postaci już trzy podejścia - jedno to Vienna Symphonic Library (VSL) Cor Anglais, drugie to modelowane fizykalnie Double Reeds, trzecie to nieopisywane na blogu zetknięcie z 8Dio Claire English Horn Virtuoso (litościwie nie wspominam o wersji z EastWest Hollywood Orchestra, bo na nim zawiodłem się najboleśniej). Wprawdzie wersja VSL w wariancie francuskim, okraszona pogłosem, jakoś tam dawała radę, ale z perspektywy miesięcy nadal negatywnie oceniam oprogramowanie VSL, którego dotąd nie udało mi się w pełni ogarnąć, przez co pewna i pełna kontrola nad artykulacjami okazała się być nieosiągalna. Z Double Reeds było inaczej, chociaż utopienie brzmienia w pogłosie również to brzmienie poprawiało. Instrument od 8Dio to klasyczny niewypał, bardzo typowy dla produktów tego producenta - teoretycznie bardzo fajny, ale też bardzo kłopotliwy w sterowaniu (bardzo dziwnie podzielone artykulacje). I w tym wszystkim okazało się nagle, że OrchestralTools umożliwiło zakup pojedynczych instrumentów ze swojej kolekcji solowych instrumentów dętych drewnianych (czyli tak jak Vienna Symphonic Library). No i "szarpnąłem się" na rożek z pakietu Berlin Woodwinds Soloist 1, aczkolwiek trochę w ciemno, bo nigdzie nie mogłem znaleźć wiarygodnych przykładów, jak ten instrument naprawdę brzmi.

Nierówny pojedynek

15 sierpnia skończył mi się okres próbny na bibliotekę SWAM Woodwinds, ale na potrzeby tego testu dostałem jeszcze jeden miesiąc, za co firmie SWAM Audio Modeling gorąco dziękuję. Do boju zatem stanęło pięć brzmień - dwa od VSL (bo wariant francuski i wiedeński dość znacznie się różnią), jedno od SWAM, jedno od 8Dio i jedno od OrchestralTools. Wprawdzie mógłbym jeszcze dorzucić brzmienie z pakietu EastWest Hollywood Orchestra, ale dałem już spokój.

Przygotowałem linię melodyczną, wyjętą wprost z "Porannego walczyka" i nagrałem ją za pomocą każdego z brzmień. Możecie posłuchać tematu w wariancie "suchym", gdzie wyłączone były wszelkie pogłosy poza "naturalnie występującymi" w samplach (chętni mogą sobie sygnał przepuścić przez swoje wtyczki pogłosowe):

oraz drugi sygnał, który doprawiłem jednakowym dla wszystkich brzmień pogłosem:

Dlaczego zatem pojedynek jest nierówny? Otóż przy tak złożonych solowych instrumentach VST trudno jest mi oddać wszelkie zawiłości gry. Jestem wręcz pewien, że dobry instrumentalista z odpowiednim kontrolerem wyciągnie z brzmienia SWAM o wiele więcej, niż to się udało mnie. Nie chciałbym więc traktować tego pojedynku zbyt dosłownie, żeby wskazywać jednoznacznie, która biblioteka wypadła najlepiej, a która najgorzej. Jaki zatem jest sens tego porównania? Ano taki, żeby uświadomić Wam, jak duże mogą być różnice w brzmieniu - zdawałoby się - takiego samego instrumentu. Kompozytor muzyki na orkiestrę w zasadzie nie musi się zastanawiać, jak zabrzmi solo grane przez konkretnego muzyka na konkretnym instrumencie, jednak tacy amatorzy jak ja, którzy nie tylko układają (nie nazwę tego komponowaniem) nuty, ale i dbają o ich "wykonanie" z wykorzystaniem konkretnych bibliotek orkiestrowych, chcieliby, żeby brzmiało to maksymalnie podobnie do tego, co sobie wymarzyli. No i stoję na stanowisku, że instrument powinien brzmieć porządnie i inspirująco od razu, a nie dopiero po odpowiednim podkręceniu, okraszeniu, podrasowaniu i wymuskaniu (ale i rozumiem, jeśli ktoś wyraża kompletnie przeciwne stanowisko).

W moim uchu najlepiej wypada brzmienie OrchestralTools, zarówno w wersji z pogłosem, jak i bez niego. Brzmi - jak zauważyła Karolina Koba, której podobne nagrania zaprezentowałem - jakby obok stał muzyk i po prostu grał na instrumencie. Nie trzeba "oszukiwać uszu" - to po prostu rożek angielski i już. Po zastanowieniu całkiem nieźle wypadł rożek od 8Dio, czego w sumie się nie spodziewałem, bo zalegał on zakurzone kąty dysku - kiedyś się do niego zniechęciłem i tak już zostało. W pozostałych przypadkach wersje z pogłosem brzmią lepiej niż te bez niego (w czym akurat nie ma niczego zaskakującego) i wydaje mi się, że ogólnie wariant wiedeński VLS brzmi jakoś tak słabiej niż wszystkie pozostałe brzmienia.

Opłacalność

I tu dochodzimy do wątku finansowego, wcale nie tak nieważnego w całej sprawie. Wersję SWAM możemy bowiem kupić tylko i wyłącznie jako część pakietu - najmniejszy to Double Reeds, wyceniony obecnie na 250 euro. 8Dio proponuje swój rożek za 98 dolarów (od czasu do czasu oferując jakieś zniżki, mi udało się go kiedyś kupić za jakieś 30 dolarów). Wersje VSL kosztują (wariant pełny, jaki prezentowałem powyżej) ok. 80 euro każda (francuska i wiedeńska). Paradoksalnie najtaniej można dostać instrument od OrchestralTools, bo za 50 euro.

Jeśli ktoś - jak ja - szuka konkretnie brzmienia rożka angielskiego, to ze spokojnym sumieniem mogę polecić brzmienie solowe od OrchestralTools. Jeśli niestraszne Ci oprogramowanie VSL, to wariant francuski też brzmi całkiem przyjemnie. Gdyby SWAM udostępniało swoje instrumenty indywidualnie, to poleciłbym pewnie także rożek angielski tej firmy, jednak płacenie wyłącznie za niego 250 euro to spora rozrzutność. Szkoda, bo mając odpowiedni kontroler i umiejętności, z pewnością da się tu osiągnąć najwięcej niuansów brzmieniowych.

Uf - po długich poszukiwaniach i testach, wreszcie znalazłem brzmienie, które mnie w pełni satysfakcjonuje. Fakt, jako fan modelowania WOLAŁBYM wersję od SWAM, ale w moim przypadku kompletnie się to nie opłaca, zatem zostaję przy rożku od OrchestralTools.

Komentarze