Adaptacja nie wystarcza

Kiedy zrozumiałem, jak ważna jest adaptacja akustyczna pomieszczenia dla uzyskania dobrych jakościowo nagrań, zacząłem budować kolejne panele z wełny mineralnej i wieszać je w moim domowym studio. Uzyskałem w ten sposób całkiem niezłe warunki nagraniowe - jak na pokój mieszkalny, oczywiście. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że to wystarczy, by nagrania były pozbawione hałasów i pogłosu. I o tym chciałbym Was przekonać w dzisiejszym wpisie. Od razu jednak uprzedzę, żeby słuchać zamieszczonych przykładów na dobrej klasy słuchawkach, bo różnice między kolejnym scenariuszami nie są jakieś ogromne i w sumie największy efekt daje porównanie pierwszego z ostatnim. Warto jednak posłuchać wszystkich, czytając przy okazji, co się zmieniało.

Scenariusz 1 - jest źle, choć dobrze

Pierwsze nagranie powstało w najmniej sprzyjających warunkach. W studio były otwarte drzwi i okno, pod biurkiem szumiał włączony pecet, biurko straszyło gołym blatem, zaś część podłogi, na którą nie starczyło dywanu, błyszczała twardymi panelami. Dodatkowo za mikrofonem znajduje się narożnik pokoju, w tym wypadku niczym nie osłonięty. Nic zatem dziwnego, że mimo adaptacji słychać szum okna i komputera, a przez otwarte drzwi wpada pogłos z korytarza i klatki schodowej:

Scenariusz 2 - hałasy precz!

Aby móc usłyszeć wpływ dalszych modyfikacji na zmniejszanie pogłosu, w pierwszym kroku postanowiłem wyeliminować największe hałasy, czyli zamknąłem i zaszczelniłem okno oraz wyłączyłem peceta. Jak słychać, na pogłos nie wpłynęło to kompletnie, ale za to w tle jest cicho:

Scenariusz 3 - zamykam studio

Skoro pozbyłem się największych hałasów, pora zlikwidować największe źródło niechcianego pogłosu. Jako że za drzwiami znajduje się korytarz połączony z klatką schodową, gdzie dominują płaskie i twarde powierzchnie, a kompletnie brak powierzchni miękkich czy nieregularnych, nic dziwnego, że dociera stamtąd dość spore echo. Na szczęście wystarczy zamknąć drzwi, by znacząco poprawić akustykę:

Scenariusz 4 - koc i zasłony

W tym momencie największe twarde powierzchnie obecne w pokoju to odsłonięte panele na podłodze, drzwi i szyba okna. Drzwi i okna mają zainstalowane karnisze, a na karniszach wiszą welurowe, grube zasłony (tak, to ten żółty materiał, który wykorzystuję jako tło przy zdjęciach testowanych mikrofonów). Zasłony zasłoniłem, a na panelach położyłem trzymany w tym celu koc. Zmiana jest bardzo subtelna i słyszalna praktycznie tylko w "pstrykach", a i to niezbyt mocno:

Scenariusz 5 - lepiej nie dam rady

W ostatnim kroku pora zająć się stołem i narożnikiem pokoju. Narożnik neutralizuję dość prosto, bowiem w tym celu mam zbudowany specjalny niewielki panel na stojaku (60x60x10cm), który po prostu stawiam na biurku za mikrofonem. Wprawdzie mikrofon ma charakterystykę kardioidalną, więc teoretycznie ten ruch nie powinien specjalnie mocno wpływać na brzmienie, ale jest ciut, ciut lepiej. Samą powierzchnię przykrywam na czas nagrania czymś w rodzaju grubego obrusu. Po tych zabiegach nagranie brzmi następująco:

Czy obróbka może pomóc?

Myślę, że różnica między scenariuszem nr 1 oraz scenariuszem nr 5 jest spokojnie do usłyszenia, zatem widać, że rzecz warta jest zachodu. Ale pojawia się natychmiast pytanie, czy da się za pomocą obróbki doprowadzić nagranie nr 1 do stanu ze scenariusza piątego? Można próbować i mnie wyszło to tak:

Niestety, mimo że DeVerberate 3, który testowałem pół roku temu, daje całkiem dobre efekty, zwłaszcza przy tak niewielkim pogłosie, to jednak w momencie, gdy trzeba jednocześnie usunąć szum i buczenie, całość wypada gorzej niż nagranie w lepszych warunkach. Nie oznacza to jednak, że "się nie da" - myślę, że odszumione i wyczyszczone z pogłosu nagranie ma jakość spokojnie wystarczającą do nagrań podkastowych.

A co z nagraniami spod kołdry?

Rzeczywiście, niektórzy doradzają zakopanie się z mikrofonem pod kołdrą czy grubym kocem, co powinno zlikwidować pogłos. Do tej pory robiłem różne nagrania testowe, chociaż byłem daleki od wykorzystania ich przy publikacji. Na potrzeby tego testu postanowiłem ponownie założyć na głowę podwójny koc i sprawdzić, jak brzmi takie nagranie:

Według mnie wypada ono dość matowo i zdecydowanie bardziej bucząco niż nagranie z maksymalnie wytłumionego studia (oczywiście mówię cały czas o MOIM studiu, prawdziwe studia pod tym względem są o parę długości dalej). Można je próbować ratować np. korekcją, jednak kiedy pomyślę sobie, że po paru minutach pod kocem lał się ze mnie pot, to zdecydowanie odchodzi mnie ochota na dalsze eksperymenty. Sprawiedliwie jednak trzeba powiedzieć, że w sytuacjach awaryjnych nagranie pod kocem/kołdrą może nas uratować - byle je poddać obróbce i wyciąć nieco dołu, a dodać nieco góry.

Wnioski, wnioski

Myślę, że wnioski nie są specjalnie odkrywcze - od początku wiadome było, że z każdym usuniętym "przeszkadzaczem" nagranie zyska na jakości. Pytanie brzmiało jedynie: o ile? Wydaje się, że największą korzyść dały zamknięcie okna i drzwi oraz wyłączenie komputera. Reszta to już kosmetyka - owszem, słyszalna, ale tylko kiedy się wie, czego słuchać i ma się na czym tego słuchać. Sumarycznie, rzecz jasna, wpływ istnieje, więc nie jest to tylko sztuka dla sztuki - z tego względu ciągle rozważam adaptację sufitu, która też "urwałaby" pewnie jakiś kawałeczek pogłosu.

Ciekawie wypadło także porównanie sygnału obrobionego w celu usunięcia zakłóceń z sygnałem od razu w ten sposób zarejestrowanym. Tu nie dość, że dobrze przygotowane nagranie wypada lepiej od "kombinowanego", to jeszcze wymaga ono mniej pracy przed publikacją.

Nagranie "spod koca" to już typowa ciekawostka, swego rodzaju koło ratunkowe, które może się przydać, jeśli musimy coś nagrać, ale nie mamy do dyspozycji dobrych akustycznie warunków. Myślę, że jako stały sposób jest jednak zbyt męczące i nie wyobrażam sobie nagrywania w ten sposób materiału dłuższego niż parę, góra paręnaście minut.

Tak czy owak, po raz kolejny zwracam uwagę, że warto zadbać o warunki rejestracji - pamiętajcie też, że te wszystkie nagrania były wykonane w już zaadaptowanym pomieszczeniu, a ta adaptacja na samym wstępie zmienia BARDZO DUŻO w porównaniu do np. pustego pokoju.

Komentarze