[K] Vienna Symphonic Library Synchron Concert D-274 Standard

Nie tak dawno opisywałem fortepian Steinwaya od VSL, ale chociaż teoretycznie był to model D, to jednak bardzo, bardzo stary. Łączył on świat pierwszych fortepianów ze światem fortepianów współczesnych i z tego względu bardzo lubię jego brzmienie - jest na tyle "stare", by dobrze brzmiały na nim nagrania romantyczne, a nawet klasyczne, a jednocześnie na tyle "nowe", by nie mieć wrażenia, że słuchamy jakiegoś wariantu klawesynu.

Drugą cechą modelu 1887 był fakt, że został nagrany w Studio B, czyli w studio z minimalnym pogłosem. Z jednej strony zwiększa to elastyczność, bo pogłos zawsze łatwiej dodać niż usunąć, ale z drugiej, jeśli ktoś nie ma VSL Synchron Stage Reverb, trudniej będzie mu "osadzić" brzmienie tego fortepianu w kontekście orkiestry z serii Synchron.

Steinway D w studiu Synchron

Wszystko się zmienia, jeśli dostawimy do domowego studia Steinwaya D-274, nagranego w studiu Synchron - a takim właśnie instrumentem jest Synchron Concert D-274. Pogłos dużej sceny jest autentyczny, nie symulowany, zaś sam model to Steinway & Sons D-274, wyprodukowany w Hamburgu, co różni go od testowanego niedawno nowojorskiego modelu Synthogy Ivory 3.

Steinway D to najczęściej (poza może Yamahami C7/CFX) samplowany model fortepianu i sam mam przynajmniej kilka porządnych jego wersji - choćby wspomniany Ivory 3, Modartt Pianoteq 9 czy IK Multimedia Pianoverse. Osobiście obecnie zdecydowanie preferuję zupełnie inny model, a mianowicie Bösendorfer, ale przez długi czas uwielbiałem wprost model Pianoteq Steinway D NewYork. I właśnie Pianoteq posłuży mi do porównań w dalszej części.

Klasyczny widok fortepianu VSL

Mam do dyspozycji wersję Standard, czyli o nieco okrojonej liczbie ujęć mikrofonowych (bez np. mikrofonu wstęgowego czy lampowego), jednak doświadczenia z Bösendorferem Imperial, Fazioli F308 czy wreszcie wspomnanym wcześniej Concert D 1887 pokazują, że niekoniecznie potrzebuję czegoś więcej. Zresztą, gdyby nie trwająca w kwiestniu 2026 przecena 45% na fortepiany, pewnie zadowoliłbym się wersją Essentials - ale po zniżkach VSL i sklepu, gdzie kupowałem, dostałem cenę tylko 10 dolarów wyższą od nominalnej ceny Essentials, stąd decyzja była prosta.

Fortepian zajmuje niecałe 40GB przestrzeni dyskowej, co jest bardzo dużą wartością jak na stosunkowo niewielką liczbę ujęć mikrofonowych - mamy ich tutaj pięć: ujęcie bliskie z mikrofonów Schoeps MK4, ujęcie średniego pola z Sennheiserów MKH800 i trzy miksy Room Mix (w tym Decca Tree Stereo i Decca Tree Mono).

W wersji Standard nie wszystkie linie sygnałowe są dostępne

Ogrom miejsca na próbki to przede wszystkim duża liczba warstw dynamicznych (jeśli dobrze rozumiem materiały promocyjne VSL, jest to ponad 100 warstw (!), co daje praktycznie pełną ciągłość dynamiczną, bo przy 127 wartościach velocity w zasadzie co krok mamy inną próbkę. Do tego dochodzą różne próbki dla różnych typów ataku i zwolnienia klawisza, dla różnych pedałów i w końcu także warianty round-robin, nic zatem dziwnego, że dostajmy aż tak dużą objętość całości.

W kwestii dynamiki mamy zatem ciekawostkę: z jednej strony mamy pełną bezstopniowość modelu obliczeniowego (Pianoteq), teoretycznie pełną bezstopniowość modelu RGB w Ivory 3 i praktycznie pełną bezstopniowość bardzo dokładnie zsamplowanego modelu od Vienna Symphonic Library. Szczerze mówiąc, gdybym miał wskazywać palcem, to najprzyjemniej gra mi się na Pianoteq (chociaż co tam ze mnie za pianista), zaś najprzyjemniej brzmią fortepiany od VSL (zwłaszcza, rzecz jasna, Bösendorfer Imperial). Zresztą, gdyby ktoś chciał posłuchać porównania Ivory 3 z omawianym instrumentem, może to zrobić właśnie w teście produktu Synthogy.

Fortepian ma pewne możliwości dostosowania

Posłuchajmy

Do testów przygotowałem dwa utwory - w pierwszy porównuję Concert D-274 z odpowiednikiem z Pianoteq:

VSL Synchron Concert D-274 Intimate

Pianoteq 9 Pro Steinway D Hamburg Classical Recording

Jak dla mnie, oba fortepiany brzmią rewelacyjnie i w pełni zaspokajają moje oczekiwania jakościowe co do brzmienia fortepianu. Czy potrafiłbym wskazać "na ślepo", które nagranie jest z którego fortepianu? Chyba nie.

Drugi utwór to porównanie brzmienia "nowego" Concert D-274 ze "starym" Concert D 1887 (oba z presetem Intimate):

VSL Synchron Concert D-274

VSL Studio Concert D 1887

Tutaj różnica w brzmieniu owszem, jest większa, ale trudno jest mi zdecydować, które brzmienie wolę bardziej. Przyznam, że mam pewną słabość do modelu z 1887 roku - brzmi on bowiem jakoś taki "cieplej" i "milej", więc gdybym miał nagrywać na poważnie np. utwory Debussy'ego, bez wahania wybrałbym starszego Steinwaya. Jednocześnie trudno cokolwiek zarzucić współczesnemu modelowi - jest to bardzo dobry fortepian i nie bez powodu Steinwaye D zawojowały świat.

Sztuka dla sztuki

Nie da się ukryć, że pojawienie się Concert D-274 w moich zasobach to wyłącznie fanaberia. Oparta wprawdzie z jednej strony na korzystnej, promocyjnej cenie, a z drugiej na dotychczasowych bardzo dobrych wrażeniach z testów innych fortepianów od VSL, ale ciągle to jednak fanaberia. Już nawet zakup Yamahy CFX miałby większe uzasadnienie, bo mógłbym dokonać konfrontacji z Garritanem CFX - kto wie, czy zresztą do tego nie dojdzie, bo CFX jest ostatnim modelem Synchron, którego nie mam, a zapędy kolekcjonerskie są silne.

Tak czy owak - jeśli potrzebujecie bardzo porządnie brzmiącego fortepianu, a nie przeszkadza Wam pogłos - Concert D-274 jest rozsądnym wyborem, chociaż wskazałbym na dwie inne opcje: wersję Essentials od VSL (którą sam bym wybrał, gdyby nie promocja) oraz Pianoteq 9 Stage. Zwłaszcza ten ostatni jest bardzo kuszącą opcją, bo zawiera kilka fortepianów oraz możliwość pozbycia się pogłosu i nałożenia swojego własnego, a obecnie cenowo jest przystępniejszy od wersji Essentials i można go swobodnie wypróbować (uwaga - wersja VSL Synchron Concert D Essentials też ma dostępną wersję testową!). Chyba jeszcze nigdy nie mieliśmy tak wielu tak dobrych fortepianów wirtualnych na rynku!

Komentarze

  1. 40 GB próbek to i tak nie jest dużo, warto bowiem dodać, że VSL dokonał jakiś czas temu modyfikacji swoich wirtualnych modeli fortepianów, kompresując próbki, dzięki czemu „waga" każdego z fortepianów serii Synchron zmniejszyła się nawet o 60% względem pierwotnych wersji.

    A ponadto - z uporem godnym lepszej sprawy - raz jeszcze zasugeruję, by nie zapominać o samplowanym modelu Steinway sporządzonym przez firmę VILabs. Modern D tejże firmy to zdaniem wielu recenzentów i użytkowników topowy instrument wirtualny oparty na równie doskonałym silniku UVI, który dodatkowo zajmuje tylko 18 GB przestrzeni dyskowej (przed kompresją 118 GB!).
    Zawiera także istotne (z punktu widzenia perfekcyjnego samplingu) i pożądane technologie (sympathetic resonance, Una Corda) w stu procentach samplowane, nie modelowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mam Modern D od jakiegoś czasu i zaczynam żałować jego zakupu, bo... po prostu nie działa. Podobno to nie wina UVI (UVI Workstation) i w to jestem w stanie uwierzyć, bo inne biblioteki dla tego samplera/syntezatora działają mi bez zastrzeżeń i jakichkolwiek problemów, natomiast po stronie VI Lab zobaczymy. Na razie niczego nie mogę nagrać i przetestować, opisu też nie zrobię, bo musiałbym napisać, że nawet nie jestem w stanie wydobyć dźwięku z Modern D. Zaczynam wierzyć, że mam jakiś dar ściągania na siebie problemów (albo po prostu testuję na tyle dużo różnych instrumentów, że statystycznie ciągle coś wykrywam). Nie wiem, czy skończy się to pozytywnie - jeśli tak, na pewno będzie porównanie, natomiast już teraz jestem dość negatywnie nastawiony niestety i czuję, że będzie tak jak z Ivory 3 - niby źródło problemów usunięte, ale już serca do biblioteki nie odzyskam...

      Usuń
  2. A, to wielka szkoda... Ja testowałem Modern D u znajomego, można by rzec pasjonata wirtualnych, samplowanych fortepianów i powiem szczerze, że od pierwszych dźwięków mnie zachwycił. Z tym, że z tego co kojarzę, kolega używał jako samplera syntezator Falcon a nie playera Workstation. Czy to może mieć jednak jakieś techniczne znaczenie, to już mi trudno ocenić. Na pewno UVI Workstation też bez problemu powinien obsługiwać VILabs Modern D. Życzę przezwyciężenia problemów technicznych, bo sam instrument vst od VILab wart jest tego, by go posiadać w swojej kolekcji i użytkować w nagraniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się brzmienie Modern D podoba w różnych prezentacjach, dlatego ostatecznie ten instrument wygrał z planowanym wcześniej Ravenscroftem 275. Workstation powinien działać bez problemów i zapewne działa, raczej widzę tu problem w samym instrumencie. Zobaczymy.
      Natomiast co do jakości dźwięku, nie spodziewam się jakichś wyraźnych skoków jakości w porównaniu do Pianoteq i zwłaszcza VSL Synchron Concert D-274. Akurat jeśli chodzi o jakość samplingu i jego staranność, do VSL nie mam żadnych zastrzeżeń, tu nie ma kompromisów i co się dało, zostało zsamplowane, także rezonans i osobna praca pedałów. Na takim poziomie jakościowym pozostają już w zasadzie tylko kwestie osobistych preferencji i - istotne dla pianistów - wrażenia z gry (czyli reakcja instrumentu na klawiaturę). Mnie to ostatnie nie dotyczy, brzmieniowo i tak wolę Bösendorfera, więc ostatecznie po prostu zrezygnuję z zakupu). Aż tak bardzo nie zależy mi na kolejnym Steinwayu :)

      Usuń
  3. Proszę z góry wybaczyć, bo nie jestem aż tak biegły w powyższej tematyce, ale lubię poczytać fora związane z tym zagadnieniem i bardzo często - w przypadku fortepianu Synchron Concert D-274 - dyskutanci, recenzenci i użytkownicy podnosili fakt, iż funkcja Una Corda w tym akurat produkcie jest modelowana a nie samplowana, co - zdaniem wspomnianych forumowiczów - różni się negatywnie jakością od w pełni samplowanych fortepianów, jak przykładowo wcześniej testowany przez Pana Steinway D-1887, gdzie Una Corda jest w pełni próbkowana, tak samo jak w przypadku Modern D.

    Ponadto sukcesywnie zaznajamiam się z wpisami zamieszczonymi na tym blogu i zdołałem już zauważyć, że wszelkie przeciwności i usterki raczej Pana nie zrażają, a bardziej nawet mobilizują, by je skutecznie przezwyciężyć.
    Dlatego ufam, iż także w tym przypadku się powiedzie i będziemy mieli możliwość zaznajomienia się z wyczerpującą recenzją Modern D cenionej firmy VILab.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprostuję, że una corda w d274 nie jest modelowana, co raczej symulowana na bazie realnych próbek, choć tak naprawdę jedyną podstawą do tego stwierdzenia jest brak jawnie podanej informacji o osobnym samplowaniu takiej warstwy, a nie informacja podana wprost przez VSL. Poza tym osobiście wolę sprawdzić, jak brzmi faktycznie instrument, a akurat jak dla mnie brzmienie una corda w d274 jest jak najbardziej ok i zazdroszczę laboratoryjnego słuchu tym wszystkim forumowiczom, którym to brzmienie przeszkadza 😉 prawda jest taka, i to sprawdziłem już wielokrotnie, że tylko ślepy test jest w stanie ujawnić, czy ktoś coś faktycznie słyszy, czy tylko działa siła sugestii...

    OdpowiedzUsuń
  5. W pełni się zgadzam z powyższym.
    Ja także - jako gorący orędownik instrumentów samplowanych - w sporządzonym przez Pana teście odsłuchowym kilkunastu fortepianów, jako najlepiej brzmiący wybrałem jeden z modeli ze stajni Modartt. :-)
    Co nie zmienia faktu, iż instrument próbkowany prezentuje brzmienie konkretnego fizycznego egzemplarza fortepianu, a - jak powszechnie wiadomo i o czym częstokroć wspominają nawet zawodowi pianiści - nawet dwa te same identyczne rzeczywiste modele fortepianów pochodzące z jednej „fabryki" mogą się nieznacznie różnić barwą i charakterem brzmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zdecydowana prawda i tym bardziej dziwią mnie komentarze na forach, że coś "nie brzmi jak w oryginale", podczas gdy nikt z dyskutantów nawet nie miał okazji siedzieć przy oryginale, nie mówiąc o grze na nim ;) Nieco przesadzam oczywiście, bo pianiści mający wprawę i duże doświadczenie z gry na wielu fizycznych instrumentach z pewnością są w stanie "wyczuć", że coś jest nie tak w wirtualnym instrumencie, zwłaszcza mając porównanie i punkt odniesienia, i z tym nie dyskutuję, natomiast stoję na stanowisku, że jest mało prawdopodobne, by ktoś słuchając "L'Isle joyeuse" Debussy'ego, grane za pomocą "VSL Concert D-274" krzyknął - cóż za źle brzmiąca una corda! ;) Zresztą, jeśli tylko Modern D ostatecznie się uruchomi u mnie, mogę zrobić nagranie tego utworu (una corda jest tam stosowana nagminnie) i będzie można "na ślepo" sobie posłuchać, czy faktycznie któryś z zastosowanych fortepianów będzie mocno odstawał na minus. Porównam D-274, Pianoteq 9 Steinway D NY i Modern D (ten pierwszy to Hamburg, trudno).

      Usuń
  6. Zatem już teraz jestem niezmiernie ciekaw tego testu i jak w nim wypadnie tenże jakże chwalony i stawiany za wzór Modern D. 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz