Wtyczki pogłosowe - zmiany
Cztery lata temu powstał wpis o wtyczkach pogłosowych, z których jednak wówczas korzystałem rzadko, bo zajmowałem się przede wszystkim nagrywaniem głosu i zależało mi bardziej na pozbywaniu się wszelkiego echa z nagrań. Ale że od półtora roku znów zajmuję się muzyką, to i pogłosy wróciły do łask.
Pogłos pogłosowi nierówny?
Wtyczek pogłosowych na rynku jest mnóstwo, możecie mi wierzyć - sam mam ich przynajmniej kilkanaście, a pewnie nawet kilkadziesiąt. Jednocześnie w praktyce stosuje się zwykle dwie, trzy, a dałbym sobie rękę uciąć, że wystarczyłby w zasadzie nawet jeden porządny pogłos, by ogarnąć większość sytuacji.
Teoretycznie różnice między pogłosami są ogromne: mamy pogłosy splotowe, płytowe, algorytmiczne, a nawet bazujące na "sztucznej inteligencji" (a jakże!). To wpływa na rodzaj i liczbę parametrów oraz - w pewnym sensie - na wygląd i sposób obsługi danej wtyczki. Niektóre z pogłosów są emulacjami sprawdzonych i cenionych urządzeń (np. LX480 czy Seventh Heaven), inne po prostu stawiają na jak najwyższą jakość w cyfrowej domenie, nie oglądając się na to, co było. Jako człowiek wychowany na cyfrze i nie mający tak naprawdę kontaktu ze sprzętem studyjnym, czuję dużo więcej sympatii do nowoczesnych pogłosów algorytmicznych niż do emulacji sprzętu, bo dla mnie liczy się efekt i łatwość jego uzyskania, a nie uczenie się, co pod którym suwakiem czy guziczkiem się znajduje i jak rozszyfrować trzyliterowe skróty (tak, tak, LX480, o tobie mowa!).
Niemniej, poza sposobem obsługi pogłosy faktycznie różnią się także możliwościami i to nie tylko w kwestii jakości uzyskiwanego efektu (tu nadal nie podejmę się wskazywania, który z nich jest lepszy od innych - mnie wymienione poniżej wtyczki zadowalają całkowicie), ale też wygody obsługi. Osobiście na przykład bardzo sobie cenię, gdy pogłos ma możliwość ograniczenia pasma, na które wpływa. Można w ten sposób odfiltrować najniższe czy najwyższe częstotliwości, które często po wydłużeniu ich pogłosem brzmią nie najlepiej. Dobrze jest także, by można było osobno wpływać na wczesne odbicia, bo to pozwala "rozmieszczać" instrumenty w wirtualnym pomieszczeniu, a nie tylko decydować o wielkości tegoż pomieszczenia.
Moje pogłosy
Poniżej znajdziecie listę wtyczek pogłosowych, które mam aktualnie zainstalowane, w kolejności częstości ich użycia i z krótkim opisem, dlaczego w ogóle dany pogłos mam na dysku. Nie jest to, rzecz jasna, żaden ranking ani nie zamierzam nikogo przekonywać, że akurat te wtyczki są najlepsze - o tym każdy musi zdecydować samodzielnie. Poza tym bierzcie też pod uwagę, jakiego typu produkcje przewijają się przez moje wirtualne studio - głównie orkiestry i od czasu do czasu "vangelisowa" elektronika. Nie zajmuję się miksowaniem rocka, disco, techno, dub-stepu czy hip-hopu, nie miksuję wokali.
LiquidSonics Cinematic Rooms
Jeden z nowszych pogłosów w moim studiu, ale szturmem zdobył moje serce, bo ma wszystko, czego potrzebuję od pogłosu:
LiquidSonics Cinematic Rooms
Moim zdaniem rewelacyjnie sprawdza się przy nagraniach klasycznych instrumentów, szczególnie fortepianów, bo jest niezwykle przezroczysty i nie wprowadza praktycznie żadnych dziwnych metalicznych artefaktów. Obecnie to mój numer jeden.
LiquidSonics Seventh Heaven
A to z kolei niedawny lider, którego nadal lubię używać, bo zwyczajnie ten pogłos dobrze brzmi:
LiquidSonics Seventh Heaven
Jest dużo prostszy w zrozumieniu i użyciu niż Cinematic Rooms, a uzyskiwane efekty także są rewelacyjne. Na chwilę obecną większość nagrań orkiestrowych, które opublikowałem, powstała z użyciem Seventh Heaven i jeszcze długo ten rekord nie zostanie pobity.
FabFilter Pro-R2
Bez wątpienia to jest pogłos "wszystkomający":
FabFilter Pro-R2
Pro-R2 to, jak mi się wydaje, pogłos kompletny. Należy do kategorii algorytmicznej, czyli nie bazuje ani na odpowiedziach impulsowych, ani na udawaniu układów starych urządzeń. Dzięki temu mamy tu pełną wolność i kontrolę, włącznie z bardzo rozbudowaną sekcją korekcji przed i po przetworzeniu. Gdybym kiedykolwiek miał stracić wszystkie wtyczki pogłosowe i zostawić sobie tylko i wyłącznie jedną, to byłby to właśnie Pro-R2, bo wydaje mi się, że naprawdę można w nim zasymulować każdy rodzaj pogłosu. Niektórzy narzekają na niestandardowe parametry kontrolne czy na "sterylną czystość" pozbawioną koloryzowania dźwięku, ale ja sobie to akurat bardzo cenię.
Eventide Blackhole Immersive
Tego pogłosu używam rzadziej do klasyki, ale kiedy zaczynam tworzyć dźwiękowe wypełniacze do podcastów lub muzykę elektroniczną, praktycznie zawsze Blackhole Immersive się tam pojawia:
Eventide Blackhole Immersive
Łatwość, z jaką można z jego pomocą stworzyć lejące się brzmienie typu pad z dowolnego dźwięku poraża. Nawet niezbyt imponujące brzmienia przepuszczone przez długaśny pogłos z Blackhole zyskują na charakterze, klimacie czy jak kto chce to nazwać. Nawet proste brzmienie fortepianu i to rozstrojonego, okraszone takim pogłosem od razu brzmi jak ścieżka dźwiękowa. Naprawdę rewelacyjne narzędzie, choć do szczególnych zastosowań. Jeśli szukacie świetnego pogłosu z ekstremalnie długimi czasami wybrzmiewania, chyba nie ma obecnie na rynku nic lepszego.
Wtyczki pogłosowe producentów bibliotek orkiestrowych
To są szczególne typy pogłosów, co zdradza już sam ich wygląd:
Vienna Symphonic Library Synchron Stage Reverb
Samplicity Berlin Studio Professional
Spitfire AIR Studios Reverb Essentials
To pogłosy wyspecjalizowane w tym, by stosować je do miksowania różnych "zewnętrznych" sygnałów z orkiestrą nagraną w danym studio (Synchron, Teldex czy Lyndhurst Hall). Czyli mamy "suche" sygnały instrumentów np. od Acousticsamples czy Cinematic Studio i możemy dzięki Stage Reverb "osadzić" je w tej samej przestrzeni, co reszta składu, pochodząca od VSL (albo dzięki Berlin Studio połączyć z Berlin Orchestra lub dzięki AIR Studios wtopić w Spitfire Symphony Orchestra). Być może pojawi się osobny wpis (a może i film), które pokażą, jak to zrobić w praktyce, bo nie jest to po prostu dodanie pogłosu na sumie. Na razie stosowałem zaledwie kilkukrotnie, ale efekty są bardzo zachęcające i faktycznie udało mi się "osadzić" sekcję dętą drewnianą z Berlin Orchestra na scenie Synchron (i odwrotnie, połączyć Duality Strings z Berlin Orchestra). Chociaż, żeby być szczerym, te dwa studia - Synchron i Teldex - są na tyle zbliżone gabarytami i parametrami, że nawet bez specjalnych pogłosów biblioteki obu producentów łączą się całkiem nieźle.
Valhalla DSP ValhallaRoom
Ktoś może zapytać, co tu robi tak niepozorny i względnie tani pogłos?
Valhalla DSP ValhallaRoom
No cóż, mam słabość do Valhalla Room - to był pierwszy zewnętrzny pogłos, który zakupiłem lata temu i na którym w ogóle zacząłem się uczyć obsługi tego typu efektów. Do dzisiaj pamiętam, jakim wtedy odkryciem było dla mnie kontrolowanie poziomu miksu sygnału oryginalnego i przetworzonego oraz modyfikowanie parametrów wczesnych odbić. Nareszcie potrafiłem uzyskać taki pogłos, jaki chciałem - a zwykle chciałem mieć wyraźny dźwięk oryginalny i delikatny, długo zanikający "ogon", który sprawiał, że instrumenty zaczynały brzmieć "kosmicznie". Obecnie używam Valhalli bardzo rzadko, ale z przyzwyczajenia instaluję.
Relab Development LX480 Dual-Engine Reverb
Z tym i kolejnymi pogłosami mam dylemat, bo z jednej strony są świetne, a z drugiej - nie przekłada się to na częstotliwość użycia. LX480 to ponoć idealne odwzorowanie Lexicona 480L:
Relab Development LX480 Dual-Engine Reverb
Nie potwierdzę tej tezy ani jej nie zaprzeczę. Pogłos brzmi jak na moje ucho bardzo dobrze, tyle tylko że trzeba się najpierw przyzwyczaić do mocno nieintuicyjnego interfejsu, który stara się (niestety) odwzorować sprzętowy wzorzec. Dla mnie to akurat minus i z otwartymi rękami powitałbym alternatywną "skórkę", gdzie parametry byłyby ładnie zgrupowane i czytelnie opisane, zamiast ukrytych pod przyciskami sekcjach parametrów opisywanych za pomocą trzech literek. Na początku naprawdę to wkurza, kiedy się nie wie, co robią parametry CHT, OFT lub BXO. Niby kliknięcie suwaka wyświetla bardziej czytelną nazwę, ale zdecydowanie wolałbym mniej zgodności wizualnej z oryginałem, a większą wygodę użycia w postaci cyfrowej.
W efekcie korzystam z LX480 stosunkowo rzadko, bo po prostu dużo szybciej wcale nie gorszy efekt uzyskam w Cinematic Rooms czy nawet Pro-R2.
iZotope Neoverb
Ten pogłos trafił do mnie nieco przypadkiem, bo po prostu był w dużej wyprzedaży swego czasu, a że wcześniej testowałem wersję ograniczoną czasowo i wydawała mi się ona całkiem sensowna, to i Neoverb jest u mnie od dłuższego czasu w pełnej wersji:
iZotope Neoverb
To już nie jest taki zupełnie typowy pogłos - a raczej trzy pogłosy w jednym i możemy sobie za pomocą trójkątnego pola przesuwać sygnał między tymi różnie ustawionymi pogłosami. Stąd wniosek, że podobnie jak bardzo elastyczny FabFilter Pro-R2, także Neoverb to bardziej taki pogłos do zadań specjalnych: do muzyki elektronicznej czy wręcz do sound designu, czyli tworzenia dziwnych, przestrzennych konstrukcji dźwiękowych. Zainstalowałem go na nowym komputerze, bo potrzebowałem kombinowania z pogłosem na potrzeby ścieżek dźwiękowych do audycji podcastowych, ale teraz leży i się kurzy.
Sonible smart:reverb 2
To także nie jest taki sobie zwykły pogłos:
Sonible smart:reverb 2
Wyposażony został w technologię Sonible, bazującą na uczeniu maszynowym i pozwala na uproszczenie konfiguracji pogłosu. Ot, dajemy wtyczce posłuchać sygnału, wskazując typ tego sygnału (np. fortepian), a wtyczka sama "zaproponuje" ustawienia pogłosu, typowe dla danego źródła. Jest tu jeszcze jednak więcej - wtyczka potrafi komunikować się z innymi swoimi instancjami, dzięki czemu możemy łatwiej zintegrować różne instrumenty na wirtualnej scenie audio, po prostu "suwając" poszczególnymi źródłami i rozmieszczając je tam, gdzie chcemy je słyszeć.
Smart:reverb 2 jest zatem w mniejszym stopniu uniwersalnym pogłosem, a bardziej wtyczką do kreowania przestrzeni w miksie i tak bym na niego patrzył.
iZotope Aurora
Na koniec jeszcze jedna wtyczka, którą znalazłem na dysku:
iZotope Aurora
Prawdę mówiąc, kompletnie o tym pogłosie zapomniałem, nawet nie pamiętam, w jakim celu go instalowałem na nowym komputerze. Niech jednak pojawi się w zestawieniu jako przykład pogłosów "porzuconych", które mam, a których nie używam już zupełnie. Wprawdzie są w Aurorze pewnie ciekawe mechanizmy, np. usuwanie "zamulenia" dzięki wykorzystaniu mechanizmu maskowania dźwięku, jednak jest to zdecydowanie za mało, bym miał porzucić liderów zestawienia na korzyść Aurory. Spoczywa ona w towarzystwie Crystalline, RC24, RC48 czy innych wtyczek pogłosowych, które mam, ale o których bez problemu zapomniałem.
Podsumowanie
I tak to mniej więcej wygląda - zresztą obecnie jest tak niemal w każdej kategorii wtyczek w moim wirtualnym studio. Konkurencja teoretycznie ogromna, a w użyciu 2-3 wtyczki, które w zasadzie załatwiają wszystko. Dotyczy to pogłosów, korektorów, kompresorów, saturatorów, limiterów, de-esserów itd.
Czy chciałbym komuś doradzać w kwestii pogłosu? Nie, nie chciałbym. U mnie sprawdzają się wymienione powyżej wtyczki i tyle mam do napisania.












Komentarze
Prześlij komentarz