Usuwanie sybilantów, czyli przestajemy syczeć, cz. 2

Dokładnie dwa lata temu opublikowałem część pierwszą zestawienia wtyczek, pomagających w nierównej walce z sybilantami w nagraniach wokalnych. Pojawiły się w nim takie wtyczki, jak FabFilter Pro-Q3, Revoice Pro, Waves DeEsser, Waves Sibilance, Sonnox Supresser, ERA4 De-Esser, Klevgrand Esspresso czy w końcu Eiosis e2deesser oraz OEKSound Soothe.

Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? Otóż bardzo wiele. Tak wiele, że do "odsyczania" podkastów rok później nie używałem żadnej z wymienionych wtyczek, tylko FabFilter Pro-DS. Ale że poszukiwania trwały ciągle, to przez ten czas poznałem kilka dodatkowych wtyczek i kto wie, czy nawet Pro-DS nie straci swojej przewagi?

Sybilanty w języku polskim

Mamy szczęście i nieszczęście być użytkownikami "szeleszczącego" języka. Wiąże się to z koniecznością sprawdzenia, czy przypadkiem w omawianym głosie nie mamy aby dwóch (albo i trzech) zakresów, które wymagają ingerencji. Niestety, głoski "s", "sz", "c", "ś" mogą być rozłożone w spektrum, co już zależy mocno od konkretnego wokalisty czy lektora. Zwykle nastawiamy się na redukcję "s", bo ono wypada najgłośniej, ale zdarzały mi się przypadki, że w okolicach 2,5-3,5kHz trafiałem na gwizdy i świsty, związane z wymawianiem "sz" lub "ś". A to z kolei wymagało zastosowania dwóch de-esserów, każdego na innym paśmie.

Tak jak poprzednio, także tutaj można posłuchać przykładów, które (także jak poprzednio) oparłem o nagranie z płyty "Expectation":

Przykłady obróbki z tej części można pobrać stąd jako archiwum z plikami wav, jest tam także plik źródłowy, na którym można przeprowadzić samodzielne eksperymenty, jeśli poniższe przykłady będą dla Was nie do końca dobrze brzmiące.

FabFilter Pro-Q3

Zestawienie rozpocznę od już wcześniej omawianego przypadku, czyli... korektora. Ale tak naprawdę, przy usuwaniu "esek", Pro-Q3 pracuje jako wielopasmowy kompresor, bo po prostu da się go skonfigurować w ten sposób, by tłumił wybrane pasma.

I powiem Wam, że naprawdę da się tu sporo zdziałać. De-essery to z reguły właśnie kompresory, działające w wybranym, dość wąskim paśmie, więc - z braku odpowiedniej wtyczki - moglibyśmy posługiwać się właśnie kompresorami. Te jednak rzadko kiedy mają możliwość ograniczenia swojej pracy tylko do wybranego pasma, więc praktyczniejsze byłyby kompresory wielopasmowe albo... korektory z możliwością ustawiania "mocy" tłumienia na żądanym paśmie. FabFilter Pro-Q3 daje taką możliwość, więc spokojnie możemy utworzyć jeden czy dwa filtry i korygować brzmienie z siłą zależną od siły sygnału w tym paśmie.

Sonnox Supresser v3

Ta wtyczka swego czasu mnie zawiodła - głównie przez recenzje. Wszyscy rozpisywali się, jaka to ona jest świetna, więc chcąc rozwiązać palące problemy z sybilantami, rejestrowanymi przez MXL770, skusiłem się na jej zakup. Oczywiście, zamiast poświęcić czas na naukę, co i jak należy ustawić, a także mając tak tragiczne przypadki do korekcji, jak ten powyższy, nie mogłem z nią dojść do ładu.

W poprzednim zestawieniu Sonnox wypadł słabo, a niesłusznie, bo działa całkiem fajnie, a dodatkowo ma pewną zaletę. Otóż wykrywa on najbardziej jaskrawe przypadki "esek" i zaznacza je na wykresie pionową czerwoną linią, dzięki czemu wiadomo, w jakim zakresie należy się mniej więcej poruszać. Dodatkowo - po włączeniu trybu zaawansowanego - można regulować stopień korekcji. W efekcie Supresser działa całkiem sprawnie i w zasadzie mógłbym dołączyć go do Pro-DS i T-De-Esser Pro jako jedną z lepszych wtyczek w mojej kolekcji.

FabFilter Pro-DS

Skoro już jestem przy firmie FabFilter, to nie sposób nie zahaczyć o jej flagowy de-esser. Należy on jeszcze do pierwszej generacji wtyczek tego producenta, co oznacza stały, nieskalowalny interfejs i w związku z tym, że FabFilter zaczął jakiś czas temu unowocześniać swoje produkty (patrz: Timeless 3), to można mieć nadzieję, że i Pro-DS doczeka się aktualizacji. Ale i w obecnej wersji 1.18 wtyczka daje radę - i to tak bardzo, że zakasowała całą wcześniej wypróbowywaną konkurencję.

Zasada działania jest prosta - wybieramy suwakami zakres, na jaki ma działać wtyczka i ustawiamy dużym pokrętłem poziom tłumienia. I zwykle tyle wystarczy, by pozbyć się "esek".

iZotope Dynamic EQ

Jest to część pakietu Ozone (w wersji Advanced dostępna jako normalna wtyczka VST/VST3) i podobnie jak Pro-Q3 jest po prostu korektorem dynamicznym, czyli dla zadanego zakresu częstotliwości można zadać tłumienie zależne od poziomu sygnału w tym zakresie. Działa praktycznie tak samo jak Pro-Q3, tylko (jak dla mnie) jest nieco mniej wygodna w użytkowaniu (troszkę więcej kliknięć).

iZotope De-ess

To z kolei część pakietu RX Standard i jedna z tych wtyczek, które mnie do siebie nie mogą przekonać. Znam doskonałe osiągi innych wtyczek iZotope (genialny Spectral DeNoise, świetne DeHum czy Mouth DeClick), ale z De-essem nie potrafię się dogadać na tyle, by usuwał to, co chcę i tak, jak bym sobie tego życzył. Wtyczka ma dwa tryby pracy, klasyczny i spektralny, więc można poeksperymentować, jeśli ktoś i tak ma De-essa. Nie twierdzę, że nie działa, ale jakoś trudniej mi się go konfiguruje niż np. Pro-DS.

HoRNet Sybilla Pro

Ten plugin dostałem w zasadzie w prezencie od firmy HoRNet za wypełnienie ankiety i jest to jeden z najdziwniejszych tworów do usuwania "esek", jaki mam w swoich zbiorach. Jego zaletą jest możliwość usuwania "esek" z wielu pasm jednocześnie, zaś wadą - dość nieoczywisty interfejs użytkownika. Na szczęście wtyczka działa całkiem nieźle, zwłaszcza w trybie "optycznym", a nie "napięciowym", więc być może warto poczekać na jakąś promocję (firma HoRNet robi je dość często), chociaż i pełna cena (niespełna 22 euro) nie jest przesadnie wygórowana (aczkolwiek w cenie 29$ firma Waves ma przynajmniej kilka równie dobrze (lub źle, zależnie od oceny) brzmiących de-esserów).

Techivation T-De-Esser Pro

Ten de-esser jest na rynku zaledwie od kilku miesięcy, ale ma szansę na nim namieszać. Przede wszystkim działa całkiem nieźle już w wersji w pełni darmowej, gdzie wprawdzie mamy bardzo zgrubny wybór pasma (High, High-end, Low-hi, Mid-hi), jednak wydaje się to wystarczać. Technivation udostępnia jeszcze wersję komercyjną Pro, gdzie już pasmo możemy wybrać wygodnie suwakami, zmieniać atak i wybrzmiewanie kompresora, a także ustawić tryb (L/R lub M/S) oraz dodać saturacji. Żeby było więcej zamieszania, istnieje też wersja Plus, która jest wersją Pro z funkcjami ograniczonymi do tych z wersji darmowej, ale odblokowaną opcją Audition z wersji Pro (można zresztą na 14 dni odblokować wszystkie opcje wersji Pro, żeby sprawdzić, czy warto wydać 60$).

Jak napisałem, ten de-esser działa całkiem dobrze i jestem skłonny zgodzić się z napisem na dole okienka wtyczki: "Natural Sounding De-esser" - faktycznie jest naturalnie i jeśli tylko nie przesadzimy z parametrami, to wtyczka kompresuje "eski" bardzo sprawnie.

SPL Dual Band De-Esser

To jeden z tych de-esserów, w których posiadanie wszedłem "przy okazji" - i jak większość tego typu nabytków, leży nieużywany. Na potrzeby tego testu postanowiłem go zainstalować i wypróbować, choć z pewnością robiłem to już wcześniej. No i szybko okazało się, dlaczego wtyczka wyleciała z dysku - po prostu działa mocno tak sobie. Mimo możliwości poprawiania dwóch zakresów i możliwości wyboru, czy obrabiamy głos męski czy kobiecy, wtyczka jest mocno zautomatyzowana. Właściwie częstotliwości obu zakresów i wspomniany przełącznik typu głosu to jedyne, na co mamy wpływ. Brak regulacji progu, brak regulacji siły redukcji - to dość mocno ogranicza nasze możliwości. Albo wtyczka zadziała dobrze, albo będziemy musieli szukać innej.

OEK Sound Soothe2

Kolejne, po Pro-Q3 i Supresserze, powtórzenie z poprzedniego testu, ale nie do końca, bo to jednak kolejna wersja Soothe. Jest wprawdzie dużo droższa od wielu innych de-esserów, ale Soothe2 jest o wiele bardziej uniwersalną wtyczką. Ja zwykle stosuję ją do "wygładzania" brzmienia, ale i w roli de-essera sprawdza się całkiem dobrze, więc jeśli przypadkiem już tę wtyczkę mamy, to możemy ją wykorzystywać także i w celu usuwania "esek".

Softube Weiss Deess

To wtyczka, uznawana w różnych rankingach za jeden z najlepszych de-esserów na rynku. Faktycznie, działa dość skutecznie i jest dodatkowo... ładna, więc byłaby dla mnie łakomym kąskiem, nie przeczę. Jednak w obecnej sytuacji, gdy dysponuję kilkunastoma de-esserami, nie bardzo widzę sens zbierania i wydawania 200 euro na robiący praktycznie to samo program. Dlatego możecie posłuchać efektów i jeśli jeszcze nie dokonaliście żadnej inwestycji, pobrać testową wersję 20-dniową. To solidne narzędzie - a czy warte takiej ceny, każdy musi zdecydować samodzielnie.

Lindell Audio 902 De-Esser

Całkiem niedawno pokazał się na rynku swego rodzaju emulator de-essera dbx 902. Ma on (trochę jak SPL Dual-Band De-Esser) mocno uproszczoną obsługę, ale na szczęście poza częstotliwością da się tu ustawić także siłę działania (z ograniczeniem do 20dB, co jednak powinno wystarczyć). Wtyczka działa tak, że wybieramy częstotliwość "esek" jednym pokrętłem i siłę ich tłumienia pokrętłem drugim. Bardzo przydają się dwa przyciski w sekcji Listen: Detect i DS. Pierwszy ułatwia wyszukanie "esek", przepuszczając oprócz nich trochę innego sygnału, DS zaś prezentuje to, na co faktycznie działa wtyczka.

Całość działa całkiem sprawnie, chociaż nie przypadł mi do gustu wygląd tej wtyczki - jest wielka i zawiera (nie wiadomo po co) wiekie śruby, które nie mają żadnej funkcji poza dekoracyjną. Zdecydowanie producent mógłby zmniejszyć powierzchnię wtyczki o 30-40%, zachowując czytelność i klarowność (i tak, zdaję sobie sprawę z możliwości skalowania, ale chodzi po prostu o przestrzeń zajmowaną przez niepotrzebne elementy graficzne).

Podsumowanie

Nie podejmę się wskazania najlepszego z przetestowanych przeze mnie de-esserów i myślę, że tak naprawdę nie ma "tego najlepszego". To jak z kompresorami, korektorami i innymi wtyczkami efektowymi - trzeba znaleźć taką (lub takie), których efekty będą NAM najbardziej odpowiadać. Osobiście preferuję Pro-DS, ale i T-De-Esser Pro działa całkiem przyjemnie i aktualnie używam tych dwóch wtyczek zamiennie (zanim rzucicie się w wir zakupów, naprawdę polecam przetestować darmową wersję tego drugiego). Na podobnym poziomie działa Weiss Deess, jednak dysponuję wyłącznie wersją testową, a komercyjna jest ciut za droga, by ją sobie kupować "na zapas".

Tak, jak w poprzedniej edycji zawiódł mnie Sonnox Supresser (który tym razem się zrehabilitował), tak w tej najgorzej odbieram SPL Dual-Band De-Esser - daje on zdecydowanie najmniej możliwości kontrolowania efektu i działa na zasadzie "uda się albo i nie".

Czy pojawi się część trzecia? Szczerze wątpię, bo może i znajdą się jeszcze nieprzetestowane de-essery (np. Waves Reinessance De-esser), ale o ile nie pojawi się coś przełomowego, to wątpię, by istniała obecnie jakaś wtyczka wybitnie lepsza od przetestowanych przeze mnie w części pierwszej i drugiej. Gdyby coś takiego jednak się pojawiło, to pewnie zrobię osobny, szczegółowy test, bo będzie to z pewnością przełomowe osiągnięcie.

Tymczasem zachęcam do samodzielnych prób na załączonym przykładzie oraz na przykładach własnych, bo przyznaję, że ten wyżej jest dość ekstremalny, a i pokazana obróbka - dość głęboka. W normalnych warunkach sprawdzą się zmiany dużo mniejsze, tylko "stępiające" niesforne "eski".

Komentarze