czwartek, 13 maja 2021

[T] FabFilter Timeless 3

Czy często korzystam z linii opóźniającej, czyli tzw. delaya? Bardzo często. Oczywiście, nie przy nagraniach lektorskich, które mnie ostatnio zajmują najbardziej, ale przy muzyce. Bardzo lubię powtórzenia, echa, gdzieś biegnące i wypełniające delikatnie tło. Do tej pory używałem dwóch bardzo dobrych wtyczek, służących właśnie do tego celu - FabFilter Timeless 2 oraz Valhalla Delay:

Troszeczkę próbował zawojować mnie Analog Delay od PreSonusa:

jednak ostatecznie i tak zwykle wygrywał Timeless 2. I to mimo nieco przestarzałego, ciut przekombinowanego interfejsu użytkownika oraz nie do końca czytelnego (przynajmniej na pierwszy rzut oka) przeznaczenia poszczególnych kontrolek.

Nowy, lepszy Timeless

Użytkownicy dotychczasowej wersji 2 mogą od paru dni przesiąść się na wersję trzecią (za dopłatą, niestety), która zdecydowanie zrywa z poprzedniczką:

Nowa wtyczka jest do tego stopnia inna, że nie aktualizuje (nie usuwa) wersji drugiej, tylko instaluje się obok niej. Bo, zaiste, to zupełnie coś innego!

Przede wszystkim uwagę zwraca elegancki, czarny interfejs "w stylu" FabFilter. Tym razem jest on w pełni skalowalny (z opcją "pełnego ekranu") i nawet przy pierwszym kontakcie szybko zaczynamy "chwytać", co do czego służy. Po lewej stronie znajdziemy graficzną reprezentację odbić, zarówno dla prawego, jak i lewego kanału (do sterowania ich gęstością i rozmieszczeniem wykorzystuje się umieszczone centralnie koło, które ma tak naprawdę dwa pokrętła. Można więc łatwo przesunąć odbicia w jednym kanale względem drugiego.

Po prawej stronie z kolei mamy do dyspozycji korektor, który umożliwia wpływanie na filtrowanie sygnału odbić. Dzięki temu da się bardzo łatwo sprawić, że odbicia będą na przykład "ciemne" i pozbawione wysokich częstotliwości lub przeciwnie, będą właśnie lekkie i skrzące się.

Już te trzy elementy pozwalają sterować odbiciami w bardzo szerokim zakresie - a jest przecież mnóstwo dodatkowych parametrów! Najciekawsze znajdziemy na lewo od pokrętła Delay. Po pierwsze, mamy pierwsze pokrętło, Drive, które dodaje do odbić saturację, pogrubiając je co nieco. Drugi parametr to Lo-Fi, które z kolei dodaje zniekształcenia, w skrajnym ustawieniu sprawiając, że odbicia niemal tracą wysokość, składając się wyłącznie z szumów i trzasków. Bardzo ciekawie brzmi efekt dodawany parametrem Diffuse. Powoduje on nakładanie kopii sygnału tak, że brzmi to jak subtelny chorus zmieszany z pogłosem - naprawdę świetny dodatek do ścieżki wokalu.

Potem mamy jeszcze Dynamics, który - przesuwany w jedną stronę dodaje efektu mocnego kompresora, "pompującego" dźwięk, zaś w drugą stronę działa jak ekspander/bramka, ściszając najcichsze tony.

Jakby tego było mało, mamy jeszcze pokrętło Pitch, które - jak można się domyślić - steruje wysokością dźwięku odbić. Co ciekawe, dzięki specjalnemu przełącznikowi można nie tylko sprawić że odbicia będą niższe lub wyższe od tonu podstawowego, ale będą i niższe, i wyższe jednocześnie (tryb mirror).

Mamy następnie szereg przełączników wokół pokrętła Delay - Freeze sprawia, że w powtórkach pojawiają się te dźwięki, które były w buforze w momencie naciśnięcia tego przycisku (sygnał wejściowy nie ma na nie wpływu). Można tu także włączyć efekt "ping-pong", czyli powtórzenia pojawiają się na przemian w prawym i lewym kanale (lub odwrotnie). Jak na porządny delay przystało, powtórzenia mogą być ustawiane ręcznie bądź powiązane z tempem utworu (np. co szesnastkę, półnutę, ósemkę z kropką itp.)

Sekcja korektora jest bardzo ciekawa, bo choć na pierwszy rzut oka wydawało by się, że są tu tylko dwa korektory, górno i dolnoprzepustowy, to nie jest to prawda. Typ korektora da się zmienić np. na półkowy czy szpilkowy, ale i to nie wszystko - można tych punktów mieć nawet sześć! Obsługa korektora jest banalna, a dla użytkowników Q-3 - w ogóle nie trzeba się niczego uczyć.

Odbicia można rozstawić szeroko w panoramie, ale można też je zawęzić zupełnie do sygnału mono. Jeśli zaś w delayach razi Was ich "cyfrowo-perfekcyjny" charakter i matematycznie wyliczane powtórzenia, to tutaj Timeless 3 ma dla Was coś specjalnego - specjalny suwak, nazwany Instability, który umożliwia modulowanie dowolnego parametru elementem losowości. Wystarczy przeciągnąć małe, zielone kółeczko na parametr, który ma być zmieniany i ewentualnie dopracować, co się ma zmieniać i w jakich granicach. Organiczne i brzmiące mniej matematycznie delaye stoją przed Wami otworem!

Chętnych do posłuchania namawiam do obejrzenia wstępnego testu, którego dokonał Wytse z White Sea Studio. Ja już po tej krótkiej prezentacji wiedziałem, że muszę choćby zainstalować wersję demonstracyjną i sprawdzić wszystko samodzielnie.

Nie będę udawał, że w tak krótkim czasie zdążyłem przestudiować i opanować wszystkie możliwości tego pluginu - jestem pewien, że mnóstwo jeszcze przede mną, choćby rozgryzanie funkcjonowania suwaka Ducking, systemu modulacji czy zgłębiania ustawień Serial/Parallel/Per channel - choć to ostatnie, zdaje się, było już w wersji 2. Jednak już to, co zdążyłem własnoręcznie i na własnych przykładach przetestować, daje mi jasną odpowiedź na pytanie...

Czy warto?

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Timeless 3 poprzednią wersję "zjada na śniadanie". Tak jest istotnie i w tej chwili nie wyobrażam sobie już powrotu do tego maciupkiego, drobniutkiego interfejsu użytkownika. Dużo łatwiej jestem w stanie przygotować stosowny efekt w nowej wersji i, no cóż, inne delaye w tym momencie odchodzą w zapomnienie.

O ile jeszcze przy Timeless 2 korzystałem czasami z Valhalla Delay (również bardzo porządny efekt, a do tego sporo tańszy!) i sporadycznie z Analog Delay, to nie sądzę, bym teraz jeszcze je odpalał. To jest trochę jak z Pro-R, który też zmiótł pozostałe pogłosy, w tym Valhalla Room - ale tutaj do Room czasem jeszcze wracam. No cóż, być może jestem fanboyem wtyczek firmy FabFilter - weźcie na to poprawkę. Ale naprawdę, szczerze wątpię, by ktoś był Timelessem 3 zawiedziony.

0 komentarze:

Prześlij komentarz