czwartek, 15 kwietnia 2021

Czas dojść z tym wszystkim do ładu

Testy Shure SM7B dały mi okazję do sprawdzenia wielu wariantów przy nagrywaniu. Nie jest bowiem tak, że po prostu podłączam mikrofon do interfejsu audio, ustawiam poziom i nagrywam. To, niestety, nie takie proste.

Wariant najprostszy - za cicho

Faktycznie, najprościej byłoby podłączyć mikrofon bezpośrednio do interfejsu przewodem XLR, ustawić wzmocnienie i cześć. Tak się jednak składa, że mimo iż ponoć Focusrite Clarett ma świetne przedwzmacniacze, to jednak nie są one w stanie "napędzić" SM7B. O ile przy AKG D5 i WA-87 dało się coś nagrać po przekręceniu wzmocnienia na maksimum, to już SM7B daje zbyt cichy sygnał...

Wariant z FetHeadem

Powyższy problem dla AKG D5 rozwiązałem jakiś czas temu za pomocą urządzenia o nazwie FetHead. Wpięte do mikrofonu, po dostarczeniu napięcia fantomowego, wzmacnia ono sygnał o ok. 25dB. I faktycznie, tak się dzieje, więc nagrywanie mikrofonów dynamicznych staje się łatwiejsze, chociaż w przypadku SM7B gałka wzmocnienia wcale nie cofnęła się aż tak znacznie - no, ale przy maksymalnym ustawieniu da się wygenerować przesterowanie samym głosem, więc jest dużo lepiej.

Wariant z przedwzmacniaczem

Na potrzeby WA-87 zdobyłem przedwzmacniacz Golder Age Project Pre-73 Mk3. To bardzo fajne urządzenie i do tej pory, kiedy korzystałem właśnie z WA-87 i nagrywałem za pomocą rejestratora Tascam, wystarczyło ustawić wzmocnienie na 50, wysterować wyjście mniej więcej na godzinę 14-tą i było ok.

Jak sobie ułatwić życie, komplikując je

Kiedy zająłem się "produkcją" filmików na YouTube, postanowiłem ułatwić sobie życie. AKG D5, podpięty bezpośrednio do interfejsu z wykorzystaniem FetHeada sprawdza się całkiem nieźle, dzięki czemu mogłem ominąć etap wyłączania komputera, przygotowania rejstratora, nagrania i tak dalej. Po prostu sięgam po mikrofon i nagrywam, nawet przy włączonym komputerze, bo D5 o wiele słabiej nagrywa jego szum.

Niestety, tak przygotowany sygnał był dość słabej jakości pod względem szumów, "esek" i dynamiki. W swej wielkiej mądrości postanowiłem więc wyposażyć się w dbx286s, czyli tzw. channel strip, który przetworzy sygnał z D5 (kompresja, de-esser, bramka szumów) i dostarczy do nagrania coś, co dla filmików okaże się wystarczające.

Miałem w tamtej chwili dwa łańcuchy: pierwszy to D5-dbx286s-Clarett, drugi zaś: WA-87-Golden Age-Clarett. Największa wada - sygnał z D5 zawsze był przetworzony, co przy korzystaniu z bramki szumów może się nieprzyjemnie zemścić. Postanowiłem zrobić "myk" i wykorzystać funkcję dbx286s, który umożliwia wyprowadzenie z siebie sygnału przetworzonego i "czystego" (przez gniazdo INSERT). Czyli - mikrofon (D5 albo WA-87) podłączam do przewodu XLR na ramieniu, stamtąd sygnał wędruje do Golden Age'a, skąd też doprowadzone jest napięcie phantom. Z Golden Age'a sygnał wędruje do dbx286s i stąd z gniazda OUTPUT wychodzi sygnał przetworzony, a z INSERT - czysty; oba wchodzą osobno do Claretta, więc docelowo, nagrywając stereo, mogę mieć oba ślady jednocześnie (czyli "czysty" staje się swoistą kopią zapasową).

Ten system działał przez chwilę, ale po kilku nagraniach okazało się, że jednak "czysty" sygnał jest zbyt zaszumiony, bo niepotrzebnie przechodzi przez wzmocnienie w dbx286s. Na szczęście okazało się, że choć Golden Age ma tylko jedno wejście, to aż dwa niezależne od siebie wyjścia. Tzn. oba jednocześnie podają ten sam sygnał. Wykorzystałem to więc i odtąd z Golden Age'a jeden sygnał wędruje bezpośrednio do Claretta, drugi zaś przechodzi po drodze przez dbx286s. Mam więc to samo, ale z mniejszymi szumami w "czystym" sygnale.

Oszaleć można

Widać zatem, że łańcuch przetwarzania robi się długi. Co gorsza, przybywa możliwości regulacji, bo wzmocnienie reguluję teraz i w Golden Age'u (i to na dwa sposoby, bo jest tu pokrętło GAIN, ale jest i OUTPUT). Czysty sygnał mogę jeszcze wzmocnić gałką w Claretcie, a zmodyfikowany - dwiema gałkami w dbx286s (wejście przedwzmacniacza i OUTPUT). Musiałem zatem przeprowadzić szereg prób, czym najlepiej kręcić i kiedy dostaje się najlepsze rezultaty (największą dynamikę sygnału).

Po wielu ślepych ścieżkach obecnie mam całość ustawioną tak: w Golden Age wzmocnienie na 50dB i wyjście wysterowane na maksimum; dbx286s ma wejście ustawione na +5dB liniowego wzmocnienia, OUTPUT na zero. W Claretcie czysty sygnał ustawiłem na pozycji 4 (10 to maksimum), sygnał z dbx286s jest na zero.

Powyższe ustawienie jest całkiem w porządku dla podłączonego SM7B - jeśli zamiast niego podłączę D5 lub WA-87, to śmiało OUTPUT w Golden Age'u skręcam na "godzinę 15tą", bo te dwa mikrofony dostarczają silniejszego sygnału. Reszta ustawień pozostaje bez zmian. Do Tascama wpuszczam tylko sygnał czysty (wypinam go wówczas z Claretta), więc tu też ustawienie jest stałe.

Czas ma mikser?

Przyznam, że osiwieć można przy tym początkowym ogarnianiu, co z czym i jak połączyć oraz jak wysterować. Do tego stopnia, że zamarzył mi się teraz RØDECaster Pro, który ma po prostu osobne wejścia na 4 mikrofony, wbudowane efekty i możliwość nagrywania na karcie pamięci. Jest jednak pieruńsko drogi i jego zakup oznaczałby, że niepotrzebnie kupiłem dbx286s, który tak naprawdę jest ćwiartką RØDECastera, bez możliwości nagrywania. Poza tym na biurku nie mam już zwyczajnie miejsca, żeby jeszcze gdzieś tu wcisnąć mikser - chyba, że sporządzę sobie szafkę rackową i tam przełożę cały sprzęt audio...

Mam nadzieję, że na razie wystarczy rozterek. Nagrywam kolejne rozdziały "Baśni z czterech świata stron" i w wyniku ciągłych eksperymentów, każda brzmi inaczej, bo albo nagrywana innym mikrofonem, albo z innymi ustawieniami, albo inaczej obrabiana lub inaczej rejestrowana... Czas chyba wreszcie wypracować ostateczny wariant, bo inaczej rzeczywiście osiwieję przed końcem roku do reszty...

0 komentarze:

Publikowanie komentarza