piątek, 31 lipca 2020

[T] SWAM Solo Woodwinds - drewniane dęciaki

Dzięki uprzejmości firmy Audio Modeling otrzymałem do testów na cały miesiąc pakiet Solo Woodwinds, czyli zestaw instrumentów dętych drewnianych, w skład którego wchodzą: obój, rożek angielski, klarnet (zwykły i basowy), fagot, kontrafagot, flet, flet altowy, flet basowy i piccolo. Jest to część modelowanych instrumentów, spośród których skrzypce i wiolonczelę z zadowoleniem użytkuję już od dłuższego czasu.

Krótkie wprowadzenie

W odróżnieniu od pakietu Strings, instrumenty dęte drewniane od Audio Modeling nie bazują wyłącznie na modelowaniu fizykalnym, ale też na łączeniu tej techniki z użyciem próbek (ale nie w klasycznym ujęciu, gdzie dla każdego dźwięku rejestrowanych jest mnóstwo sampli). W rezultacie całość zajmuje niecałych 400MB, zamiast gigabajtów, a dodatkowo poddaje się w miarę łatwo modyfikacjom wprowadzanym przez użytkownika.

I myślę, że to jest właśnie najciekawsze, bo dla każdego instrumentu otrzymujemy przynajmniej kilka (a czasem kilkanaście) wariantów brzmieniowych, z których można wybrać ten najlepiej nam pasujący. Dodatkowo - jako że dźwięk jest obliczany - nie ma problemu z uzyskaniem bardzo bliskiego, praktycznie pozbawionego pogłosu brzmienia, co swoją drogą wprawia początkowo w lekką konsternację, jako że instrumenty potrafią brzmieć niezbyt efektownie bez "doprawienia" ich jakimś ładnym pogłosem.

W kręgu moich zainteresowań był przede wszystkim pakiet Double Reeds, czyli aerofony dwustroikowe. Znajdziemy tu obój, rożek angielski, fagot i kontrafagot. Mnie osobiście chodziło o przetestowanie oboju i rożka angielskiego, bo bardzo lubię ich brzmienie. Pamiętam, że brzmieniem oboju "zaraził" mnie Tytus Wojnowicz, który swego czasu wydał bardzo przyjemną płytę "Tytus". Od czasu, gdy postanowiłem zgłębić komponowanie na orkiestrę, szukam wytrwale ładnego brzmienia wirtualnego oboju - wiem na pewno, że taki istnieje w Spitfire Albion One, ale i Nucleus ma się czym tutaj pochwalić. Za to Nucleus nie ma rożka angielskiego, nie ma go także Berlin Inspire 1, a ten instrument polubiłem ostatnio. Ma trochę podobne do oboju brzmienie, melancholijne i nadające się do prowadzenia jakiejś nostalgicznej melodii.

Instalacja

Po zainstalowaniu pakietu, co jest nieco kłopotliwe, bo każdą składową trzeba pobierać i instalować osobno, odpaliłem Reapera i zacząłem testy. Zrazu, jak pisałem wyżej, brzmienie mnie trochę rozczarowało przez swoją "suchość", ale dodałem nieco pogłosu za pomocą FabFilter Pro-R i już grało się dużo przyjemniej.

Nie w każdym instrumencie domyślne brzmienie okazywało się najładniejsze i musiałem nieco posprawdzać dostępne opcje, żeby wreszcie wszystko grało tak, jak tego chciałem. Od tego momentu jednak grałem i grałem, a było to prawie tak samo przyjemne, jak pierwszy kontakt z solowym brzmieniem skrzypiec od Audio Modeling.

Porównania

Gdy już nagrałem się do syta, zacząłem porównania. Załadowałem sobie do Cubase'a wszystkie modelowane instrumenty i zacząłem porównywać je do brzmień pochodzących z innych, dostępnych mi bibliotek. Wtedy dopiero się okazało, jakie duże różnice mogą istnieć w brzmieniach na pozór identycznych. Swoją drogą to bardzo ciekawe: słuchamy jakiejś frazy granej przez klarnet. Jesteśmy pewni, że to klarnet, bo brzmi jak klarnet. Ale przełączając się między bibliotekami okazuje się, że ten klarnet jest wszędzie inny! I to czasem diametralnie, mimo że ciągle brzmi jak klarnet i nie mamy problemu z jego identyfikacją. Podobnie z obojem, rożkiem i tak dalej.

Osobiście na czele ustawiłbym brzmienie z EastWest Hollywood Orchestra Gold, bo rzeczywiście są one świetne. Tyle tylko, że praktycznie nieużywalne z powodu kiepskiego interfejsu użytkownika i długich czasów ładowania. Potem dałbym miejsce na podium Nucleusowi, bo i brzmienie ma ładne, i gra się łatwo. Niestety, w brzmieniach solowych biblioteka ta ma braki, więc siłą rzeczy potrzebuje zamiennika (Berlin Inspire podobnie, ale ma jeszcze mniej solowych brzmień). I tutaj umieściłbym Double Reeds, bo rzeczywiście są bardzo dobre, działają błyskawicznie, dają się dostosować do konkretnych potrzeb i jeszcze umożliwiają wybór konkretnego brzmienia danego instrumentu.

Obsługa

Instrumenty od Audio Modeling mają bardzo zbliżony do siebie interfejs użytkownika. Jest on dość prosty i czytelny, choć przyznam, że część rzadziej używanych opcji przeniósłbym jednak na dodatkową kartę. Trochę irytuje fakt, że po załadowaniu instrumentu w programie DAW koniecznie trzeba poruszyć kontrolerem ekspresji, inaczej instrument pozostanie niemy (na szczęście wyświetla się stosowne okienko, które przypomina o tym obowiązku). Instrukcja wprost mówi, że bez kontrolera ekspresji instrumenty zwyczajnie NIE BĘDĄ działać w trybie gry na żywo i trzeba się z tym pogodzić.

Nie zaobserwowałem żadnych problemów z przywoływaniem ustawień po załadowaniu projektu do programu DAW, wszystko działało sprawnie i bez kłopotów, pod tym względem jest zatem wzorowo.

Krótkie podsumowanie

No cóż, okres testowania dobiega końca - mam naprawdę pozytywne wrażenia z tego czasu. Nadal uważam, że modelowanie to przyszłość, jeśli chodzi o wirtualne instrumenty, zwłaszcza takie, które mają "udawać" fizyczne odpowiedniki. Może jeszcze nie wszystko brzmi na 100% realnie, ale już na przykładzie skrzypiec (czyli SWAM Violin) udało mi się kilka osób "oszukać", że gra bardzo dobra wersja samplowana z jakiejś drogiej biblioteki - podobnie było z solówką graną na oboju z utworu poniżej. Oczywiście prawdziwy muzyk uzbrojony w porządny kontroler zagrałby to jeszcze lepiej, wystarczy posłuchać próbek w internecie, żeby się o tym przekonać. Potencjał jest wielki i ja zdecydowanie jestem zwolennikiem instrumentów od Audio Modeling. To solidny kawałek oprogramowania dla każdego muzyka szukającego brzmień orkiestrowych, a jego jedyną poważną wadą jest zabójcza cena. Gdybym tylko mógł sobie pozwolić już nawet nie na pełny pakiet Solo Woodwinds, ale choćby same Double Reeds, kupiłbym je i dziś. Pozostaje czekanie na Czarny Piątek albo świąteczne przeceny...

0 komentarze:

Publikowanie komentarza