poniedziałek, 13 lipca 2020

[T] Audio Imperia - Nucleus

Jak już pisałem ze dwa tygodnie temu, Nucleus to obecnie moja ulubiona biblioteka brzmień orkiestrowych, więc pewnie nie będę zupełnie obiektywny, jednak postaram się w miarę rzetelnie podejść do porównania z dwoma głównymi konkurentami (oczywiście mam na myśli posiadane przeze mnie biblioteki): Orchestral Tools Berlin Inspire 1 oraz EastWest Hollywood Orchestra Gold.

Opis dotyczy Nucleusa w wersji pełnej, choć mam też wersję Lite - jest ona jednak dość mocno okrojona w porównaniu do "dużego brata".

Braki

Zacznę może nietypowo, czyli od braków. Jest parę rzeczy, które dorzuciłbym do tej biblioteki: przede wszystkim więcej instrumentów solowych. Gdzie rożek angielski? Gdzie klarnet? Ech, przydałyby się... Podobnie dodatkowe artykulacje, np. legato dla altówek.

Strasznie brakuje mi dodatkowych instrumentów, jak harfa, gong, czelesta czy klawesyn, że o organach nie wspomnę. Wprawdzie w zamian mamy niezły chór, ale...

Innym brakiem, ale tym razem już pozornym, jest brak dużych bębnów - to znaczy, jakieś tam są, ale marzyłoby mi się mieć zestaw porównywalny z SONiVOX BigBang. Brak to pozorny, bo jednak mówimy cały czas o orkiestrze symfonicznej, w której niekoniecznie muszą znajdować się bębny taiko czy im podobne.

Co jest na plus?

Podczas korzystania z Nucleusa rzucają się w oczy rzeczy bardzo praktyczne: prostota i przejrzystość interfejsu oraz szybkość działania i ładowania próbek. W porównaniu do EastWest jest to naprawdę rakieta!

Berlin Inspire 1 już tak wiele nie traci, jeśli chodzi o obsługę. Także brzmienie ma bardzo przyjemne, ale w Nucleusie twórcy dali jednak kompozytorowi do dyspozycji wszystkie sekcje: mamy skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy (a skrzypce i wiolonczela są także w wersji solo); w Berlin Inspire możemy korzystać tylko z sekcji łączonych, np. niskie smyczki, wysokie smyczki itp.

Niemniej brzmienie Inspire dość ładnie łączy się z Nucleusem, więc mogę w razie potrzeby korzystać to z jednego, to z drugiego - a przypomnę, że poprzednio to Inspire było moją ulubioną biblioteką.

Na pewno cieszy obecność przyzwoitego chóru - naprawdę daje radę i od czasu, gdy mogę z niego korzystać, jakoś nie bardzo czuję potrzebę sięgania po dodatkowe biblioteki.

Czymś, czego nie ma ani Inspire, ani Hollywood Orchestra, jest moduł Sound Design, gdzie mamy do dyspozycji dźwięki typu dron oraz pad, z możliwością nakładania całego mnóstwa efektów. To z pewnością pozwoli nieco ubarwić brzmienie, zwłaszcza że Nucleus wydaje się wręcz stworzony do pisania muzyki do filmowych trailerów.

Brzmienie

Czym byłaby bibliotek brzmień, nawet najlepiej wyglądająca, gdyby nie brzmiała odpowiednio? Na szczęście Nucleus daje radę i to nawet bardzo. Powiedziałbym nawet, że na moje oczekiwania wręcz za bardzo, bo jego brzmienie jest na wskroś nowoczesne, mocne i dosadne. W muzyce do zwiastunów filmowych sprawdza się świetnie, także w różnych dynamicznych kompozycjach, jednak do lirycznych i stonowanych utworów może być nieco zbyt intensywne. Twórcy, jakby przewidując podobne problemy, dali możliwość wyboru: albo opcja Modern, albo Classic. Właśnie ta druga opcja jest dla tych bardziej delikatnych zastosowań i sprawdza się w nich wyśmienicie, mimo że jest dużo cichsza od wersji nowoczesnej.

Brzmienie Nucleusa jest dość bliskie, choć nie da się uzyskać zupełnie suchego wariantu. Wbudowany pogłos brzmi nieźle, choć osobiście wolę jednak uruchomić jakąś zewnętrzną wtyczkę, którą w moim wypadku jest zwykle FabFilter Pro-R. Niestety, nie ma możliwości regulacji odległości mikrofonów, więc pod tym względem ciągle Nucleusowi daleko do droższych bibliotek.

Jeśli chodzi o realizm, to na moim etapie rozwoju i edukacji wszystko gra i buczy odpowiednio dobrze i nie mam w zasadzie żadnych uwag krytycznych. No, może kotły są nieco za wysoko nastrojone i mają zbyt ostre brzmienie nawet w wersji "klasycznej" - wolałbym mieć do dyspozycji także mniej agresywne brzmienie.

Wygoda

To, co cenię najbardziej w Nucleusie (i w Inspire zresztą też), to wygoda użytkowania. Wszystko działa szybko i bezproblemowo, brzmienia wybiera się prosto, są pogrupowane sensownie i łatwo dostępne. Niczego nie trzeba się domyślać - chociaż akurat w Inspire trochę doskwiera grupowanie poszczególnych instrumentów i mniejsza przez to elastyczność.

To, co jeszcze jest ciekawe w Nucleusie, to warianty Tight. Otóż przygotowano w specjalnych folderach niejako kopie normalnych brzmień, ale z bardzo zminimalizowanym czasem ataku. Jeśli ktoś korzysta z bibliotek orkiestrowych, to dobrze wie, że np. smyczki czy instrumenty dęte potrzebują nieco czasu na osiągnięcie pełnego brzmienia, więc nagrywanie ich na żywo jest nieco utrudnione, bo trudno jest grać równo z "klikiem" metronomu (dźwięk zwyczajnie się "spóźnia"). Programiści rozwiązali to tak, że możemy nagrać materiał korzystając z dźwięków tight, czyli niemal pozbawionych fazy ataku.

Co ciekawe, normalne wersje brzmień mają na zakładce Advanced specjalne ustawienie oznaczone S. Start, w którym można ustawić fazę ataku. Przy skrajnie prawym ustawieniu otrzymujemy wersję identyczną z wersją tight. Przyznam, że ten wariant bardziej mi odpowiada - mogę spokojnie nagrywać w wersji "szybkiej", a potem ją sobie tym suwakiem spowolnić tak, by brzmienie było naturalne. Przy okazji dowiedziałem się, że Cubase oferuje opcję opóźniania ścieżek, więc mogę nuty MIDI skwantyzować i zamiast je później przesuwać w przód o mały fragmencik, mogę po prostu wyregulować przesunięcie całej ścieżki. Bardzo wygodne rozwiązanie, które eliminuje problemy przy wyrównywaniu poszczególnych partii.

Czy polecam?

Nie da się ukryć, że Nucleus jest bardzo przyzwoitą biblioteką. Świetnie brzmi, dobrze się ją obsługuje, ma niemal wszystko, co może być przydatne przy pracach "orkiestrowych". Z BBC Symphonic Orchestra Core nawiązuje w miarę wyrównaną walkę, a ciekawie wygląda porównanie z EastWest Hollywood Orchestra Gold, bo teoretycznie ta biblioteka ma więcej wszystkiego - możliwości artykulacyjnych, kombinacji brzmień, a także brzmień solowych, ale co z tego, skoro jej używanie to istna droga przez mękę? Gdyby tylko EastWest przeprojektowało moduł Play czy udostępniło wersję dla Kontakta oraz przyspieszyło ładowanie brzmień, byłoby zupełnie inaczej! Tymczasem z Nucleusa po prostu dobrze się korzysta.

Nucleus z powodzeniem sprawdzi się w lżejszych pracach, zwłaszcza jeśli chodzi nam o efektowne, mocne brzmienie. Ma też na tyle bogate możliwości brzmieniono-artykulacyjne, że spokojnie można uczyć się na nim pisania muzyki orkiestrowej "w komputerze". Ze swojej strony polecam.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza