piątek, 24 lipca 2020

[T] Native Instruments - Komplete 11 Ultimate

Dzisiaj omówienie nieco starszego pakietu - od roku dostępna jest wersja 12 Komplete, jednak zmiany przez nią wprowadzone są na tyle niewielkie, że opis będzie pasował także do "dwunastki". Pod koniec zresztą spróbuję opisać różnice między starą a nową wersją.

Czym jest Komplete? To w wyobrażeniu firmy Native Instruments kompletny system dla każdego kompozytora. Jest tu niemal wszystko, o czym mógłby pomyśleć twórca dowolnego niemal gatunku muzyki. Są syntezatory (m. in. kultowy już Massive), jest wirtualna orkiestra, jest świetny sampler (Kontakt), ba, jest nawet środowisko do tworzenia własnych instrumentów czy efektów (Reaktor). Jest też cała gama instrumentów, nazwijmy to, etnicznych, jest też bogaty zbiór perkusji oraz efektów w rodzaju kompresora, korektora, pogłosu itd. Dosłownie jak by się nie obrócić, Komplete zawsze coś ma w zanadrzu.

Syntezatory

W pakiecie dostępna jest cała grupa instrumentów, z których najbardziej znane to oczywiście Massive, Monark i Absynth. Do tego dochodzą FM8, czyli syntezator FM, bardzo przyjemny Form i bardzo dziwny Skanner XT, jest też garść instrumentów bazowanych na (również dostępnym) Reaktorze: Rounds, Reaktor Prism czy Reaktor Spark.

Dla dźwiękowych "budowniczych" dano właśnie środowisko Reaktor oraz zestaw kilkudziesięciu elementów Reaktor Blocks, z których można składać nowe rzeczy.

Wszystkie te instrumenty mają bardzo ładne interfejsy użytkownika i generalnie zapewniają bardzo dobrej jakości dźwięk i myślę, że spokojnie za ich pomocą da się zaspokoić potrzeby elektronicznych kompozytorów.

Orkiestra

To rzecz, która mnie ostatnio najbardziej ciekawi, zatem poświęciłem chwilkę i przyjrzałem się dostępnym bibliotekom. Można je podzielić na dwie grupy: "normalne" instrumenty wirtualne i "gotowce". "Normalne" są reprezentowane przez grupę Symphony Essentials, "gotowce" zaś to wszelkie biblioteki Session oraz Action.

Symphony Essentials są, przyznam, całkiem niezłe i w połączeniu z biblioteką brzmień orkiestrowych dla Kontakta pozwalają już na co nieco, zwłaszcza że dołączono także brzmienia solowe. JEDNAK... jeśli ktokolwiek miał już do czynienia z prawdziwą biblioteką orkiestrową "średniego szczebla", czyli z Albion ONE, Nucleus, Berlin Inspire czy Hollywood Orchestra, raczej nie użyje zestawu od Native Instruments.

Co do "gotowców", to przyznaję, że brzmią bardzo efektownie, zwłaszcza te z pakietu Action: Action Strings i Action Strikes. Bardzo łatwo można ułożyć w nich szkielet muzyki do zwiastuna filmowego i... w zasadzie chyba tylko do zwiastuna, bo do dłuższych kompozycji już się to nie bardzo nadaje, chyba że rzeczywiście przez cały utwór mamy takie same tempo i tak samo grającą spiccato sekcję smyczkową. Co jest jednak fajne - obie te biblioteki są bardzo inspirujące, bo jeśli dysponujemy już jakąś "zewnętrzną" orkiestrą, to można z pakietu Action po prostu zgapić różne warianty rytmiczne i artykulacyjne, po czym zaprogramować je samemu. I to jest całkiem niezłe rozwiązanie: "szkicujemy" za pomocą "gotowców", a potem dopracowujemy ręcznie.

Bębny

Ooo, tutaj Komplete zdecydowanie ma się czym pochwalić. Bo są tutaj i samplowane zestawy akustyczne, jak DrumLab, Studio Drummer czy liczna kolekcja Abbey Road, ale jest też świetna maszyna perkusyjna Battery 4 i również bardzo przyzwoita Machine Drum. Dla wielbicieli trailerowych rytmów i bębnów są Damage oraz Evolve, które w zasadzie wyczerpują temat tego typu brzmień oraz pętli. Naprawdę pod kątem bębnów wszyscy nabywcy pakietu od Native Instruments powinni być zadowoleni.

Instrumenty różne

Pakiet Ultimate dostarcza także sporą paczkę instrumentów samplowanych: świetne fortepiany i pianina (Alicia's Keys, The Gentlemen, The Giant, The Grandeur, Una Corda, The Maverick), organy i pianina elektryczne (Vintage Organs, Scarbee Mark I, Scarbee Clavinet, Scarbee A-200), jest cała kolekcja samplowanych basów Scarbee, w tym Rickenbacker 4003.

Wszystkie te instrumenty przygotowano bardzo starannie, mnie zawsze zachwyca brzmienie fortepianu Alicia's Keys - jest naprawdę fantastyczne.

Efekty

Jeśli chodzi o efekty, to chociaż jest ich niemal trzydzieści, trudno mi którykolwiek polecić, bo ich nie używam. Tak się stało, że pakiet Komplete kupiłem już po tym, jak miałem na stanie Valhalla Room i pakiet od FabFilter, więc kompletnie nie czułem potrzeby nawet instalowania wtyczek od Native Instruments, zwłaszcza że niektóre z nich wymagają nawet KILKUSET megabajtów miejsca na dysku.

Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły: Guitar Rig. To chyba najlepszy zestaw emulatorów wzmacniaczy i efektów gitarowych, jaki posiadam w arsenale (a porównuję z VStomp, AmpliTube czy TH3) i nie mam żadnych oporów, by go gorąco polecić.

Co w wersji 12?

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy przy przeglądaniu nowości, jest naturalnie Kontakt 6, Massive X oraz biblioteka Thrill. Kontakt 6 rzeczywiście się przydaje, bo część nowych bibliotek wymaga już właśnie tej wersji (mnie tak - dość nieprzyjemnie - zaskoczył Nucleus), a warto mieć pełną wersję (zamiast Kontakt Player), bo część tanich, a całkiem niezłych bibliotek działa tylko na niej, w Player uruchamiając się tylko jako demo. Z drugiej jednak strony sam Kontakt 6 nie wnosi zbyt dużo, przynajmniej od strony użytkowej, a i część producentów zaczęła go porzucać na rzecz własnych rozwiązań (np. Orchestral Tools wprowadziło SINE Player, swoją aplikację wdraża od jakiegoś czasu Spitfire Audio) - prawdopodobnie ze względu na zbyt wysokie opłaty dla Native Instruments za możliwość pojawienia się w bibliotece Native Access.

Na Thrilla ostrzyłem sobie zęby, bo w wersji samodzielnej jest nieprzyzwoicie drogi, jednak cena upgrade'u z wersji Ultimate 11 do Ultimate 12 jest równie absurdalna i sięga 400 euro (!). Patrząc całościowo, chyba jednak nie warto - fakt, że jeszcze dołożono jakieś pojedyncze instrumenty czy rozszerzenia, ale to wciąż nie rekompensuje ceny uaktualnienia. Zwłaszcza że akurat nie jestem fanboyem Massive'a i nie ekscytuje mnie Massive X...

Native Instruments a ceny

No i przejdźmy do cen, bo te w Native Instruments jak rzadko gdzie pokazują kompletny brak związku ceny z jakością dla wtyczek VST. Przykłady? Proszę bardzo. Cały pakiet Ultimate 12 kosztuje 1200 euro (a w wersji Collector's Edition, wzbogaconej o jeszcze raz tyle rozszerzeń - 1599 euro. Wydaje się sporo, ale wystarczy zacząć podliczać ceny poszczególnych składników: Kontakt - 399 euro, Thrill - 299 euro, Damage - 299 euro, Evolve - 199+99+99=397 euro, Massive X - 199 euro. To dopiero kilka składników z kilkudziesięciu, a już minęliśmy cenę pakietu! Mamy więc tu do czynienia z paradoksem, że ta sama biblioteka kosztuje kilkaset albo kilkanaście euro, w zależności od tego, czy jest kupowana osobno, czy jako część Komplete. Nasuwa się więc wniosek, że zupełnie nie opłaca się od Native Instruments kupować pojedynczych produktów, jedynie pakiet Komplete ma sens (ale nie Select, bo tam nawet nie ma pełnej wersji Kontakta). Ewidentnie nad cennikiem siedział sztab księgowych i pracowicie wyceniał poszczególne elementy - tak, żeby pojedynczo były na tyle drogie, by użytkownik rozważył jednak kupno droższego pakietu, w którym "dostanie więcej". I dostaje, tu nie ma wątpliwości, jednak taki Kontakt na pewno nie jest wart 400 euro - nawet tak potężne instrumenty jak Steinberg HALion czy UVI Falcon to koszt 300-350 euro. Kontakta jednak się kupuje, "bo trzeba", bo inaczej nie zadziałają biblioteki, na których nam zależy, więc Native Instruments jest de facto monopolistą i bez skrępowania czerpie z tego profity. Jednak prawdopodobnie to także jeden z powodów, dla których producenci rezygnują z wersji "kontaktowej" na rzecz własnych rozwiązań i wkrótce może się okazać, że Kontakt przestanie być aż tak kluczowy.

Czy warto?

Dla takiego pakietu, jak Komplete 12 Ultimate ciężko o miarodajne kryterium opłacalności. Finansowo na pewno lepiej jest kupić ten pakiet niż poszczególne składniki, ale czy rzeczywiście wszystko wykorzystamy? W moim przypadku w ciągłym użyciu jest Kontakt, Damage, Evolve, Battery, od czasu do czasu skorzystam też z Action Strikes lub Action Strings. Nie jest to dużo, ale nawet dla tej liczby, patrząc jednostkowo, przekraczam cenę pakietu. I chyba tak trzeba sobie policzyć opłacalność - sprawdzić, których elementów NA PEWNO będziemy używać, policzyć ich ceny jednostkowe, porównać z cenami alternatywnych rozwiązań innych firm i uzyskane sumy brać pod rozwagę, decydując o zakupie.

Raczej nie można mieć zastrzeżeń, jeśli chodzi o jakość dostępnych wtyczek czy brzmień, naprawdę jest dobrze. Każdy musi zatem decyzję podjąć samodzielnie, a przyznam, że nie jest to łatwy orzech do zgryzienia.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza