[S] Mikrofon Synco Mic-D2

No i doczekałem się testów pierwszego mikrofonu typu shotgun z prawdziwego zdarzenia. To nie namiastka w postaci Røde VideoMic GO, tylko solidny, mierzący niemal 25 centymetrów model Synco D2. Po co jednak w ogóle interesować się tego typu sprzętem i do czego może się on przydać podcasterowi (jeśli w ogóle)?

Oprócz widocznych na zdjęciu elementów w pakiecie dostajemy także półmetrowy kabel XLR

Motywacja

Przyznam się, że głównym motywatorem była w moim przypadku... zwykła ciekawość. Tyle się naoglądałem i nasłuchałem na temat shotgunów, że byłem ciekawy, ile z tych wszystkich opowieści jest prawdą, a ile mitami powielanymi przez osoby, które nigdy shotguna nie używały.

Druga sprawa, że zacząłem zajmować się nagrywaniem nie tylko przy biurku. Byłem więc ciekaw, jak się taki shotgun sprawdzi przy nagrywaniu w terenie, chociaż na poważne testy muszę poczekać do momentu, kiedy uda mi się zakupić porządną osłonę przeciwwietrzną typu zeppelin/blimp - ale do tego wrócę za chwilę.

Rozpakowanie

Mikrofon dostajemy zapakowany w gustowne etui. Prócz mikrofonu mieści się tam także sztywny uchwyt, krótki (50cm) kabel XLR oraz gąbkowa osłona przeciwwietrzna. Całość wydaje się być dostatecznie dobrze zabezpieczona i nie obawiam się zabierać tego etui w podróż, choć raczej w podręcznym plecaku niż na dnie bagażnika.

Wszystko mieści się w takim oto zgrabnym pudełku

Sam mikrofon również sprawia solidne wrażenie - jest to mosiężna, prawie dwustugramowa tuba z charakterystycznymi nacięciami z boków i gniazdem XLR na jednym z końców. Mikrofon ma delikatną fakturę, co sprawia, że jest przyjemnie matowy i elegancki.

Etui jest estetyczne i zaopatrzone w rączkę do przenoszenia całości

Co do wyposażenia, mam gorsze wrażenia - uchwyt jest nieco ciasny i, niestety, sztywny, bez jakiejkolwiek amortyzacji. Mam wprawdzie w planie zakup osłony Wind-KT8 lub któregoś z modeli Rycote, co rozwiąże problem zarówno podmuchów wiatru, jak i "zawieszenia", ale póki co, muszę bardzo uważać podczas nagrywania, bo wszelkie drgania czy stuknięcia w statyw przedostają się do sygnału.

A tak wygląda środek etui - wszystko na swoim miejscu

Dla kabelka jeszcze nie wymyśliłem zastosowania, ale zasadniczo dobrze jest mieć w kolekcji kabelki różnej długości, więc na niego akurat nie narzekam, zwłaszcza że wykonany jest starannie. Za to ponarzekam na osłonę przeciwpodmuchową, bo podoba mi się w niej tylko faktura - to nie jest zwykła gąbka, tylko coś przypominającego w dotyku... welur? Niestety, materiał dosyć szybko łapie kurz i paproszki, których trudno się pozbyć inaczej niż odkurzaczem. Jest to także najmniej starannie wykonany element zestawu - dość powiedzieć, że osłonę bardzo trudno jest postawić pionowo na cieńszym końcu - po prostu ścięcie gąbki nie jest prostopadłe do głównej osi, co prezentuje się... niechlujnie.

Mikrofon Synco Mic-D2 i dwie firmowe osłony przeciwwietrzne: dołączona do zestawu gąbka oraz opcjonalny deadcat Synco Wind-235

Najgorsze, że osłona tłumi wysokie częstotliwości i dźwięk staje się zauważalnie ciemniejszy - posłuchajcie zresztą przykładów:

Surowe nagranie bez osłon


Surowe nagranie z firmową osłoną gąbkową

Tymczasowo używam zamiast "gąbki" firmowego, zakupionego osobno deadcata Synco Wind-235 - chroni on przed podmuchami wiatru dużo lepiej niż "gąbka", ale także jeszcze mocniej tłumi sygnał mikrofonu, który staje się nieprzyjemny. Da się wprawdzie odratować go w postprodukcji, ale bez obróbki brzmi bardzo matowo:

Surowe nagranie z opcjonalną osłoną Wind-235

Za to niewątpliwą zaletą Wind-235 jest bardzo dobra ochrona przed lekkimi i średnio silnymi podmuchami wiatru, więc jeśli tylko nie ma akurat burzy czy wiatru "urywającego głowę", to da się nagrać sygnał bez zakłóceń.

Dopisek z 2022-08-25: podczas urlopu dokonałem wielu dodatkowych testów i poniżej można posłuchać porównania jednoczesnego nagrania za pomocą Synco D2 umieszczonego w osłonie Boya BY-WS1000 (test tutaj) oraz rejestratora Tascam Portacapture X8 z założonym deadcatem Zoom WSU-1:

Synco D2 z osłoną Boya BY-WS1000


Tascam Portacapture X8 z deadcatem Zooom WSU-1

Cechy mikrofonu

Jeśli chodzi o model Synco Mic-D2, to jest to mikrofon hiperkardioidalny, czyli rejestruje wąski obszar przed sobą i nieco za sobą, odrzucając sporo sygnału z boków. Przynajmniej tak jest w teorii, bo charakterystyka ta zależy dość mocno od konkretnych częstotliwości. Moje testy wykazały, że faktycznie mikrofon jest dość "wąski", co z jednej strony jest zaletą - rejestrujemy konkretne źródło dźwięku i niewiele poza nim. Z drugiej strony trzeba pamiętać, by precyzyjnie ten mikrofon pozycjonować, bo już lekkie odchylenie sprawia, że sygnał zaczyna zanikać.

Jeśli chodzi o szumy własne, to jest to całkiem przyzwoity poziom 16dB(A), więc lepiej niż przy Lewitt LCT040 (20dB(A)), choć gorzej niż przy sE8 (13dB(A)). W praktyce nie ma co narzekać, bo tyle szumu bez problemu da się usunąć nawet niezbyt zaawansowanym odszumiaczem.

Charakterystyka częstotliwościowa jest stosunkowo płaska, choć o tendencji wznoszącej w kierunku wyższych częstotliwości - brak jest jednak wyraźnych mocnych podbić konkretnych zakresów. Dźwięk z Synco D2 jest troszkę bardziej "chropowaty" i stłumiony w porównaniu do sE8 - przykłady audio zamieszczę za chwilkę i warto ich posłuchać.

Fizycznie - jak pisałem wyżej - nie mam zastrzeżeń. Mikrofon jest solidny, dobrze wykonany, nie widać żadnych niedoróbek. Średnicę ma identyczną co standardowy wtyk XLR - pod tym względem jest bardzo smukły w porównaniu do sE8:

Porównanie gabarytów Synco D2 i "paluszka" sE8

Mity i nie tylko

Testy praktyczne postanowiłem podzielić na dwie części: domowe i w plenerze. Zwłaszcza interesowały mnie te domowe, bo shotguny we wnętrzach sprawdzają się (podobno) raczej średnio, przez co często są wyklinane przez różne osoby, które kupiły je właśnie do tego typu nagrań.

Myślę, że główne źródło nieporozumień tkwi w tym, że nie jest znana powszechnie zasada działania mechanizmu, który tworzy dużą kierunkowość tego typu mikrofonów. Pierwsza rzecz, to charakterystyka kierunkowa, w shotgunach zwykle jest to superkardioida lub (jak w omawianym Synco D2) hiperkardioida. Sprawia ona, że mikrofon rejestruje sygnał głównie z przodu i nieco z tyłu, a zdecydowanie słabiej z boków.

Ale to nie wszystko - istotna jest także tzw. tuba interferencyjna, czyli właśnie charakterystyczna dłuuuuga obudowa mikrofonu z wycięciami. Dzięki niej następuje - jak łatwo się domyślić - wykorzystanie zjawiska interferencji, czyli nakładania się fal dźwiękowych pochodzących z boków i z przodu, co prowadzi do częściowego ich wzajemnego znoszenia się (wygaszania). I właśnie ten mechanizm działa dobrze pod warunkiem, że do mikrofonu z boków nie trafiają odbicia, które nie dosyć, że psują cały efekt, to jeszcze mogą powodować powstawanie filtrowania grzebieniowego i charakterystycznych zakłóceń przypominających dźwięk flangera. Dodatkowo rośnie też zawartość niskich tonów. Stąd nagrania w małych pomieszczeniach (zwłaszcza pozbawionych adaptacji) sprawiają, że taki mikrofon może brzmieć gorzej niż na świeżym powietrzu.

Trzeba sobie także zdawać sprawę, że zdolność tłumienia poszczególnych zakresów częstotliwości zależy od... długości mikrofonu. Najlepiej tłumione są zawsze najwyższe częstotliwości, a im długość fali (i częstotliwość) jest mniejsza, tym trudniej jest ją zniwelować. Stąd - jeśli zależy nam na jak największej kierunkowości - trzeba wybierać jak najdłuży model. Niestety, coś za coś - im dłuższy shotgun, tym trudniej się nimi operuje (ze względu na gabaryty, ale także konieczność bardzo precyzyjnego "celowania"). O wzroście ceny nawet nie wspomnę.

Synco D2 ze swoimi 25 centymetrami znajduje się w okolicach początku stawki. Nie jest może zupełnie "krótkim" shotgunem, ale daleko mu np. do Røde NTG8 (ponad 50cm) czy Shure VP89L (48cm). W związku z tym trudno liczyć na bardzo wąski kąt działania - wynosi on mniej więcej 60o, gdy dla mikrofonów dwukrotnie dłuższych jest to już wartość w okolicach 30o. Schematycznie można to przedstawić w następujący sposób:

Jak zatem można się domyślić, im mniejszy kąt, tym mniej w nagraniu odgłosów tła, a dźwięk jest coraz bardziej kierunkowy.

Nagrywam

Przyznam, że nagrań testowych za pomocą Synco D2 zrobiłem całe mnóstwo, bo chciałem dokładnie sprawdzić, jak, gdzie i kiedy ten mikrofon wykazuje przewagę nad używanymi przeze mnie do tej pory pojemnościowymi "paluszkami".

Zestaw testowy, czyli ponownie Synco D2 i sE8, tym razem zamontowane na stereobarze i gotowe do nagrań

Zamocowałem zatem mikrofon na statywie Nanopole i ustawiłem w pokoju córki, który jest pozbawiony jakiejkolwiek adaptacji. Symulowałem nagrywanie filmu, czyli mikrofon ustawiłem "poza kadrem", w odległości około 60cm od twarzy, a jednocześnie nagrywałem także za pomocą kardioidalnego "paluszka" sE8 w celach porównawczych:

Brak adaptacji, mikrofon sE8 z odległości 60cm


Brak adaptacji, mikrofon Synco D2 z odległości 60cm

Potem przysunąłem mikrofon na ok. 20cm i ponowiłem nagranie:

Brak adaptacji, mikrofon sE8 z odległości 20cm


Brak adaptacji, mikrofon Synco D2 z odległości 20cm

Przeszedłem do mojego domowego studia i ponowiłem wszystkie obie próby:

Adaptacja, mikrofon sE8 z odległości 60cm


Adaptacja, mikrofon Synco D2 z odległości 60cm


Adaptacja, mikrofon sE8 z odległości 20cm


Adaptacja, mikrofon Synco D2 z odległości 20cm

I na koniec - w celach porównawczych - te same próby przeprowadziłem na dworze w bezwietrzny (no, powiedzmy) dzień:

Nagranie na zewnątrz, mikrofon sE8 z odległości 60cm


Nagranie na zewnątrz, mikrofon Synco D2 z odległości 60cm


Nagranie na zewnątrz, mikrofon sE8 z odległości 20cm


Nagranie na zewnątrz, mikrofon Synco D2 z odległości 20cm

Podcasty shotgunem?

Myślę, że wyniki testów dają do myślenia. Po pierwsze słychać, że brak adaptacji akustycznej jest jak najbardziej słyszalny (i tradycyjnie, im dalej od mikrofonu się znajdujemy, tym pogłosu jest więcej). Dzięki węższej charakterystyce, pogłosu w nagraniu z Synco D2 jest mniej niż z sE8, ale na pewno nie można powiedzieć, że go nie ma. Filtrowania grzebieniowego nie słychać (a przynajmniej ja nie słyszę), jednak na pewno nie ma tu efektu, na który wiele osób liczy, kupując shotguna - że mikrofon "ściągnie" tylko głos mówcy, a wszystko inne pominie i nie trzeba będzie stosować adaptacji.

Osoby szukające naprawdę sporej selektywności powinny skupić swoją uwagę na dłuższych konstrukcjach, dwudziestokilkucentymetrowy mikrofon nie daje aż tak spektakularnych efektów. Bardzo ładnie jest to pokazane na filmiku firmy Shure, gdzie nie tylko można usłyszeć różnice między różnymi długościami mikrofonów, ale także podejrzeć sposoby ich pozycjonowania podczas wykonywania nagrań.

Podsumowanie

Synco Mic-D2 nie jest typowym mikrofonem do podcastowania - chcąc go wykorzystać we wnętrzu, trzeba mieć świadomość ograniczeń z tym związanych. Jeśli za to dużo nagrywamy na świeżym powietrzu, to owszem, jak najbardziej można D2 używać, ale należy się wówczas wyposażyć albo w solidną osłonę przeciwwietrzną, np. Synco Wind-235, albo w zeppelina/blimpa, np. Synco Wind-KT8, ewentualnie firm trzecich (np. Rycote, Røde, Saramonic). Jak tylko osłona tego typu do mnie dotrze, nie omieszkam zamieścić dodatkowych testów, a tutaj wstawię odpowiedni link do nich.

Czy polecam D2? Brzmienie samego mikrofonu nie jest w żaden sposób wybitne, bardziej podoba mi się to z sE8, ale w tym wypadku płacimy za dodatkowe cechy - możliwość nagrywania z nieco większej odległości w terenie i większą kierunkowość. Jeśli ktoś tych cech potrzebuje, nie powinien narzekać - D2 to nie jest wprawdzie jakość Sennheisera MKH-416, jak twierdzą niektórzy testerzy, ale też nie jest to jakość kiepska.

Dla osób, które chcą koniecznie kupić pierwszy w życiu shotgun, D2 może całkiem sensowną propozycją, nie jest za to pełnowartościową alternatywą dla MKH-416, jeśli ktoś się na to nastawiał. Nie uzyskamy też za jego pomocą aż tak dużej selektywności, z jaką kojarzą się mikrofony shotgun. To po prostu przyzwoity mikrofon o względnie niskich szumach i przyzwoitym brzmieniu - tyle mogę o nim powiedzieć.

Komentarze