[S] Mikrofon Lewitt LCT040

Jako że wziąłem się za nagrywanie dźwięków wszelakich, natrafiłem dość szybko na pewien "drobny" problem. Otóż, nagrania "terenowe" zazwyczaj dobrze brzmią w postaci stereo, czyli gdy są przestrzenne. Dotąd jedynym dla mnie sposobem było nagrywanie ich wbudowanymi mikrofonami DR-100mk3, co daje jakość akceptowalną, ale nie powalającą. Na "prawdziwy" mikrofon stereofoniczny (np. bardzo powszechnie używany do nagrań terenowych AudioTechnica BP-4025) obecnie nie mogę sobie pozwolić, więc bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania pary mikrofonów Lewitt040, zwłaszcza że markę tę bardzo sobie cenię.

Mikrofony to nie wszystko

Do nagrań terenowych "goły" mikrofon to za mało - mimo że w zestawie znajdziemy gąbeczki, to do zatrzymywania podmuchów wiatru nadają się one bardzo średnio. Nic zatem dziwnego, że zastąpiłem je "mufkami" Røde WS8 - poniżej możecie posłuchać, jaka różnica jest między nagraniami z mikrofonu zabezpieczonego "deadcatem", potem z zabezpieczonego gąbką, a na końcu nieosłoniętego niczym:

Jeden, by wszystkimi rządzić

Przy nagrywaniu stereofonicznym dwoma mikrofonami pojawia się pewien problem - jak to wszystko trzymać? Rejestrator w kieszeni, a mikrofony w dłoniach? To się nie uda - głównie dlatego, że bardzo istotne jest wzajemne położenie mikrofonów względem siebie. Jeśli o to nie zadbamy, nagrany dźwięk może okazać się bardzo trudny do słuchania - nie wszyscy lubią, kiedy obraz dźwiękowy "pływa" między kanałami...

Ustawienia

Zasadniczo dwa najpopularniejsze ustawienia mikrofonów kardioidalnych to XY (zwane koincydencyjnym) oraz ORTF. Pierwszy dostarcza obrazu bardzo spójnego - kapsuły obu mikrofonów są do siebie maksymalnie zbliżone, co minimalizuje przesunięcia fazowe między kanałami:

Z kolei ORTF daje obraz bardzo szeroki, bo mikrofony są rozstawione na boki pod kątem mniej więcej 110o, a ich kapsuły oddalone o ok. 17cm, kosztem pewnego "rozchwiania", szczególnie w wyższych częstotliwościach, gdzie długość fali jest krótsza niż odległość między kapsułami:

Istnieje jeszcze sporo innych ustawień, polecam gorąco lekturę strony dpamicrophones.com, gdzie precyzyjnie wyjaśniono różnice między nimi oraz podano dokładne wymiary i kąty rozstawienia. Poniżej zdjęcia dwóch najpopularniejszych konfiguracji: XY oraz ORTF:

Konfiguracja XY, kapsuły jedna nad drugą, mikrofony pod kątem prostym względem siebie

Konfiguracja ORTF, mikrofony rozstawione pod kątem 110o, kapsuły w odległości 17cm od siebie

Praktyka

Aby solidnie zamocować mikrofony, potrzebny jest tzw. stereo bar, czyli metalowa poprzeczka, do której mocuje się mikrofony, a dopiero tę poprzeczkę przykręca się do statywu czy uchwytu.

Pozwala to zachować mikrofonom stałe położenie względem siebie. Używałem stereo bara firmy Røde, który to ma taką zaletę, że można mikrofony umieścić na różnych wysokościach (ma on odpowiednio długie śruby i dystanse). Wbrew pozorom jest to bardzo istotne, bo inaczej nie da się odpowiednio ustawić kapsuł w konfiguracji XY - kapsuły muszą być maksymalnie blisko, najlepiej jedna nad drugą. Z kolei przy ustawieniu ORTF w ustawianiu na tej samej wysokości będą zapewne przeszkadzały wystające wtyczki XLR... Zresztą, gdybym używał dłuższych mikrofonów, np. LCT 140 Air lub Røde NT5, to także ORTF wymagałoby krzyżowania mikrofonów, żeby zapewnić 17cm między kapsułami.

Jak brzmią LCT040?

Do testów wybrałem porównanie Lewittów z wbudowanymi mikrofonami rejestratora Tascam Portacapture X8. Dlaczego nie z DR-100mk3? Po pierwsze dlatego, że DR-100 nie ma możliwości konfigurowania ustawienia mikrofonów wbudowanych. Po drugie, nie umożliwia on jednoczesnej rejestracji zarówno z tychże mikrofonów, jak i z pary podłączonej do gniazd XLR. W X8 nie ma z tym problemu, tzn. mogłem zarówno konfigurować mikrofony wbudowane, jak i nagrywać je jednocześnie z Lewittami. Ułatwia to porównanie wyników - w końcu nagrywany jest ten sam sygnał. Poniżej przykład, gdzie pierwsza część została nagrana za pomocą X8 i mikrofonów Lewitt LCT040 w konfiguracji ORTF, druga część - to wbudowane mikrofony X8 w konfiguracji AB:

W przypadku nagrania z rejestratora trzeba mieć świadomość, że nie da się za pomocą wbudowanych mikrofonów uzyskać "pełnej" konfiguracji ORTF, ponieważ kapsuły nigdy nie będą oddalone od siebie o 17cm.

Od razu mogę potwierdzić, że mimo stosunkowo niewielkiej ceny Lewittów, brzmią one całkiem przyzwoicie (choć - niestety - nie osiągają poziomu szumów znanego z LCT440 i zamiast 7dB(A) szumu własnego mają aż 20dB(A)!). Ich dodatkową zaletą jest dużo większa konfigurowalność czy wręcz możliwość awaryjnego użycia jako mikrofonów do nagrywania wywiadu czy rozmowy. Minusy to gabaryty całego setupu (mikrofonów, stereo bara, statywu/uchwytu oraz dwóch kabli XLR) oraz konieczność precyzyjnego ustawiania mikrofonów po zamontowaniu na stereo barze. Ten drugi problem częśćiowo rozwiązałem, przygotowując sobie z kawałka sklejki "próbnik" o takich wymiarach, by jednocześnie mierzył 110o, jak i 17cm między kapsułami - wystarczy go przyłożyć do mikrofonów i wyregulować.

Plusy i minusy

Plusem, zwłaszcza przy współpracy z DR-100 to, naturalnie, możliwość ustawiania pary stereo w dwóch konfiguracjach (albo w zasadzie w dowolnej, np. przy nagrywaniu gitary akustycznej czy perkusji). Zestaw jest stosunkowo lekki i kompaktowy, dopiero "dodatki" sprawiają, że robi się tego dużo. Także cenowo jest - moim zdaniem - całkiem sensownie. Za dwa mikrofony zapłacimy raptem 800zł, a brzmią one sensownie (aczkolwiek - jak to u Lewitta - dużo w nich góry).

Minusy to... bałagan, związany z koniecznością jako-takiego zamocowaniu całości. Także szumy własne tych mikrofonów mogłyby być niższe. Odporność na podmuchy, jak to w pojemnościówkach, jest symboliczna i bez choćby gąbeczki nie ma co myśleć o nagrywaniu ludzkiego głosu z bliskiego ujęcia - ale dla pewności lepiej zastosować pop-filtr. W terenie z pewnością przydadzą się "mufki", zabezpieczające w jakimś tam stopniu przed podmuchami wiatru (i jest to kolejny element, o którym trzeba pomyśleć przy pakowaniu torby). Dołączone do zestawu gąbki są w praktyce terenowej niemal kompletnie nieprzydatne, chyba że jako ochrona przed kurzem.

Ostatecznie "goły" zestaw wymaga doposażenia, jeśli ma być używany poza domem lub do bliskich ujęć mowy, zatem do ceny początkowej trzeba doliczyć stereo bar i deadcaty (na każdy mikrofon osobny) - i nagle mijamy 1000zł. Nadal jest to sporo mniej niż AudioTechnica BP-4025 (która kosztuje obecnie ponad 2500zł), ale warto wziąć to pod uwagę - pudełkowy zestaw do nagrań w terenie zwyczajnie nie wystarcza.

Pewnym minusem są gabaryty całego zestawu. Tyczkę z kablami i mikrofonami wyposażonymi w "futerka" trudno ukryć, więc nagrywając będziemy raczej zauważalni. O ile nie przeszkadza to "na łonie przyrody", to już w mieście może rodzić różne problemy, jak np. pytania od mijających nas ludzi.

Warto zadbać także o kable, w miarę możliwości ciasno mocując je do tyczki, statywu czy monopodu. W innym wypadku będą fruwały, stukały i próbowały przestawić mikrofony z ich domyślnej konfiguracji. Polecam zakup specjalnego kabla dwuparowego XLR który ma po dwie wtyczki XLR na każdym końcu i umożliwia właśnie podłączanie par mikrofonów stereo.

Zadowolenie

Ogólnie jednak z testów jest bardzo zadowolony - rejestrowany dźwięk stoi na dobrym poziomie, moim zdaniem wyższym niż przy nagrywaniu mikrofonami wbudowanymi w rejestrator (choć przecież i one nie są jakieś tragiczne). Także do zwykłych nagrań głosowych pojedynczy Lewitt LCT040 się od biedy nada (to znaczy, "od biedy" w tym sensie, że nie po to się kupuje do nagrań stereo parę odpowiednio dobranych mikrofonów, by później nagrywać jednym w mono) - odpowiedni test z cyklu "Narzędziownika podkastera" jest już gotowy i czeka na publikację.

Mikrofony zatem polecam wszystkim wielbicielom nagrywania w terenie, w stereo - zapewne nie jest to jakość BP-4025, ale mnie na przykład obecnie wystarcza w zupełności. Może za jakiś czas, gdy się wciągnę w nagrywanie jeszcze mocniej, zapragnę czegoś lepszego, jednak na razie nie czuję takiej potrzeby.

Komentarze