[S] Mikrofon Samson Q2U

Samson Q2U jest modelem mikrofonu, który zdobył niemałą popularność wśród podcasterów. Mający premierę w 2014 roku mikrofon okazał się strzałem w dziesiątkę: przy przyzwoitej jakości dźwięku daje możliwość rejestrowania go zarówno przez kabel XLR, jak i bezpośrednio w komputerze, przez USB i wbudowany interfejs audio. Jeśli dodamy do tego będące w komplecie okablowanie, statyw i gąbkę przeciwpodmuchową oraz przystępną cenę, mamy gotowy przepis na sukces. Piękna laurka, ale czy prawdziwa?

Pudełko odkrywa sekrety

Mikrofon trafia do właściciela w eleganckim pudełku. W środku mieści wspomniane wyposażenie: gąbka, kabel USB, kabel XLR, uchwyt mikrofonowy oraz statyw. Jest także krótka instrukcja obsługi. Mikrofon w ciągu lat rozwoju przeszedł "lifting" wyglądu zewnętrznego i obecnie jest utrzymany w tonach ciemnego grafitu (starsza wersja - taką posiadam - ma ciemnoszarą "rączkę" i jasnoszarą siatkę grilla). W ten sposób stary Q2U przypomina Shure'a SM58, a nowy - Behringera XM8500.

Jeśli ktoś dopiero zaczyna zabawę w nagrywanie głosu, na pewno będzie miał powody do zadowolenia. Dalsze inwestycje mogą być chwilowo wstrzymane, bo już to, co znajdujemy w pudełku, nadaje się do pracy. Wprawdzie osobiście wolałbym zamiast gąbki dostać pop-filtr (jako skuteczniejszy), ale przy odpowiednim sposobie mówienia da się wszystko ogarnąć firmowym kompletem.

Uwagi, uwagi...

Niestety, o ile do jakości wykonania mikrofonu nie można mieć dużych zastrzeżeń, bo wygląda i sprawuje się całkiem solidnie, to już przewód XLR sprawia takie sobie wrażenie, a statyw... no, cóż, na pewno nie jest najbardziej stabilnym statywem, z jakiego dane mi było korzystać. Przy podłączeniu Q2U kablem XLR całość ma tendencję do przewracania się - i nic dziwnego, mikrofon jest ciężki, a statyw ma niezbyt szeroki rozstaw nóżek i jest wykonany z dość tandetnego tworzywa sztucznego.

I byłbym całkowicie spisał statyw na straty, ale... okazało się, że pionowa belka jest odkręcana i można ją zmienić w "przedłużkę" statywową, ze standardowymi gwintami 5/8", a to z kolei może się przydać użytkownikom Shure'a SM7B z jego niestandardowo wyprowadzonym gniazdem XLR. Z tego powodu ostatecznie uznaję statyw za udany dodatek, choć nie przyda mi się w sposób obmyślony przez producenta.

Oto, co znajduje się w pudełku - jest jeszcze gąbka, ale upadła mi na podłogę podczas robienia zdjęcia i się nie zorientowałem... Za to można obejrzeć odkręconą od statywu "przedłużkę", stoi na instrukcji

Całe szczęście, producent dołączył osobny uchwyt statywowy ze standardowym mocowaniem 5/8" (brak przejściówki na 3/8"). Nie tylko daje to możliwość skorzystania z alternatywnego statywu czy ramienia, ale warto mieć na uwadze, że Q2U ma średnicę "rączki" nieco większą niż standardowe mikrofony estradowe i nie do każdego zwykłego uchwytu się zmieści. W końcu w środku obudowy musiały zmieścić się przedwzmacniacz i interfejs audio.

No i na koniec pomarudzę. Mój egzemplarz mikrofonu ma dookoła grilla naciągniętą czarną gumkę (wygląda trochę jak recepturka). No i wszystko jest fajnie, ale ta gumka nie jest przyklejona! W sytuacji, gdy chcemy naciągnąć na grilla gąbkę, okazuje się, że gumka bardzo w tym przeszkadza, bo albo hamuje gąbkę, albo wyskakuje z rowka i się roluje. Jako że z gąbki nie zamierzam korzystać, machnąłem ręką, ale...

Dwa w jednym

Z pewnością łączenie dwóch światów - profesjonalnego XLR i amatorskiego USB - jest jedną z zalet Samsona Q2U. Osoba początkująca, która jeszcze do końca nie jest pewna, czy np. podcastowanie faktycznie ją wciągnie, może kupić ten mikrofon, podłączyć go do komputera i cieszyć się naprawdę przyzwoitej jakości brzmieniem. Jeśli okaże się, że hobby przerodzi się w pasję i pojawi się chęć podniesienia jakości nagrań, można zainwestować w porządny interfejs audio - mikrofon będzie mógł pozostać ten sam. Czyli można inwestować stopniowo, bez niebezpieczeństwa wyrzucenia pieniędzy w błoto (no, powiedzmy).

A tu mikrofon na statywie z "przedłużką" - ważne, żeby jedna z nóg była zawsze wysunięta w kierunku przodu mikrofonu, jak na zdjęciu, inaczej statyw traci stabilność i się przewraca "na twarz"...

Różnica między nagraniem przez gniazdo XLR a przez USB to głównie... szum. Co ciekawe, jest on nieco wyższy przy nagrywaniu przez XLR. Moim zdaniem jakość nagrania z portu USB jest jak najbardziej akceptowalna i da się doprowadzić podczas obróbki do stanu bardzo dobrego. Oczywiście, pewnym ograniczeniem jest tu rozdzielczość "zaledwie" 16-bitowa, ale dla podcasterów nie powinno to być żadną przeszkodą. Poniżej możecie wysłuchać tego samego fragmentu, nagranego jednocześnie przez XLR i USB (da się tak nagrywać). Tascam został przestawiony na zapis 48kHz i 16 bitów, aby były to parametry identyczne, jak ustawione dla portu USB.

Nagranie z Tascama DR100Mk3 i wyjścia XLR Samsona Q2u


Nagranie z wyjścia USB Samsona Q2u

Mam wrażenie, że w nagraniu wykonanemu przez XLR jest troszkę więcej niskich częstotliwości i faktycznie, spektrogram pokazuje, że przy nagrywaniu przez USB częstotliwości poniżej pewnej granicy są nieobecne, podczas gdy nagranie przez XLR te częstotliwości posiada. Zwróćcie też uwagę na ogólną "jasność" spektrogramu - ten z XLR ma jaśniejsze ciemne fragmenty - to właśnie ów nieco większy szum:

Spektrogram nagrania z wyjścia XLR Samsona Q2u

Spektrogram nagrania z wyjścia USB Samsona Q2u

Garść technikaliów

Pora jednak powiedzieć co nieco o samym mikrofonie. To konstrukcja dynamiczna, o charakterystyce kardioidalnej, co oznacza, że większość sygnału jest rejestrowana z przodu mikrofonu, dużo mniej po bokach i jeszcze mniej z tyłu. Parameterami Samson przypomina mocno Shure'a SM58 - ma ten sam zakres rejestrowanych częstotliwości 50-15000Hz, tę samą czułość -54dBV/Pa, niemal tę samą masę około 300g. Za to charakterystyka częstotliwościowa jest w Samsonie (według specyfikacji) bardziej wyrównana, bez podbijania pasm powyżej 3kHz.

Oprócz standardowego gniazda XLR na dolnej ściance znajdziemy gniazdo mikrofonowe mini-jack oraz wtyk mini-UBS. To ostatnie jest dość istotne, bo chociaż w komplecie dostajemy odpowiedni kabel, to jednak w przypadku jego uszkodzenia może być obecnie kłopot z zakupem nowego - standard mini-USB jest już mocno przestarzały i trudno dostać do niego kable (ba, coraz trudniej dostać nawet micro-USB - USB-C zdecydowanie zaczyna wygrywać). To, niestety, dość smutna konsekwencja wieku konstrukcji Q2U, chociaż swoją drogą, producent powinien jednak pomyśleć o aktualizacji tego gniazda do wersji USB-C (skoro i tak wprowadzał zmiany związane z wyglądem).

Po podłączeniu mikrofonu do komputera zgłasza się on od razu jako dodatkowe urządzenie audio, nie trzeba instalować żadnych dodatkowych sterowników. Q2U w pełni zastępuje kartę muzyczną czy interfejs audio - nie tylko nagrywa dźwięk, ale także go odtwarza przez wbudowane gniazdo mikrofonowe, zatem bez problemu możemy wykorzystywać ten mikrofon np. do telekonferencji.

Podczas pracy

Mikrofon nie sprawiał żadnych kłopotów, czy to podczas pracy przez USB, czy przez XLR. Testowałem go w codziennej pracy, gdzie podłączony do służbowego laptopa przez USB, dzielnie zastępował mi RødeCastera. Przez XLR podłączałem go do wspomnianego RødeCastera i obu rejestratorów Tascama (X8 i DR100), a także do dbx286s.

Porównałem sobie nagrania z niego do innych posiadanych mikrofonów dynamicznych, m. in. AKG D5, Røde Podmica, Shure'a SM7B czy Shure'a SM58 oraz Behringera XM8500. Brzmiał na ich tle całkiem przyzwoicie, nieco może mniej przyjemnie od pierwszej czwórki, za to trochę ładniej niż Behringer.

Co do wrażliwości na podmuchy, to jest ona spora i naprawdę warto zainwestować w pop-filtr albo przynajmniej porządną gąbkę, np. Røde WS-2. Można wprawdzie mówić w odpowiedni sposób (czyli niejako "obok" mikrofonu), ale bez tego dołączona gąbeczka na pewno nikogo nie uratuje przed "popami".

Do spokojnej pracy warto też nabyć lepszy statyw czy ramię mikrofonowe - sam mikrofon nie jest przesadnie ciężki, więc nie musi to być jakieś super-wyczynowy sprzęt, mogący dźwignąć kilogramowego Podmica.

Wbudowana karta dźwiękowa pozwala na rejestrowanie sygnału z rozdzielczością 16 bitów i częstotliwością 44,1 lub 48kHz. Do nagrywania podcastów są to parametry w zupełności wystarczające - jeśli ktoś będzie czuł niedosyt, zawsze pozostanie mu podłączenie mikrofonu do interfejsu audio o lepszych parametrach.

Podsumowanie

Cóż, uważam, że ten mikrofon to naprawdę ciekawa propozycja dla początkujących podcasterów. Powinien dać przedsmak tej jakości, jaką zapewniają "prawdziwe" mikrofony, jednocześnie nie każąc od razu inwestować dodatkowych kilkuset złotych w interfejs audio. A na późniejszym etapie można go do takiego interfejsu i tak podłączyć, dodatkowo polepszając jakość rejestrowanego dźwięku.

Sama jakość dźwięku jest adekwatna do ceny, czyli jest to w mojej ocenie coś pomiędzy Behringerem XM8500 a Shurem SM58 - naprawdę przyzwoicie. Biorąc to wszystko pod uwagę, ze spokojnym sumieniem mogę Samsona Q2U polecić rozwadze początkujących podcasterów. Wprawdzie cena sięga obecnie 400zł, jednak znów - nie trzeba od razu kupować interfejsu audio, a do Podmica czy SM58 już tak. Warto przemyśleć - aczkolwiek w moje ręce wpadł właśnie Maono AU-HD300T, bardzo podobna konstrukcja, z lepszej jakości wyposażeniem (pop-filtr!), gniazdem USB-C, a w cenie... 260zł. Test postaram się zamieścić wkrótce. Na rynku dostępny jest także model AudioTechnica ATR2100x, który jako jeden z nielicznych mikrofonów USB ma rozdzielczość 24 bitów - konkurencja zatem istnieje.

Komentarze