[S] Mikrofon Maono AU-HD300T

O mikrofonie Maono HD300T nie wiedziałem do momentu, kiedy postanowiłem przetestować Samsona Q2U. Okazało się, że YouTube zaczął podpowiadać mi porównania tych dwóch mikrofonów, przy czym HD300T był zwykle przedstawiany jako dużo tańszy a równorzędny rywal Samsona. Rzut oka na ceny obu modeli: w lipcu Q2U kosztował ok. 390zł, HD300T - 260zł. Różnica bardzo duża, zwłaszcza jak na tę półkę cenową. Jak jest naprawdę? Polecać ludziom bardziej Q2U, czy jednak nowszy Maono da dźwięk równie dobry?

Oględziny

W sporym pudle znajdziemy zaskakująco dużo wyposażenia dodatkowego. Poza całkiem solidnym mikrofonem (z jednym wyjątkiem, zaraz do tego wrócę), mamy tutaj sensowny statyw stołowy, elastyczny uchwyt oraz... pop-filtr, mocowany do tego uchwytu. Do tego dostajemy dwa kable: XLR oraz USB. Maono postawiło na USB-C, więc - w odróżnieniu od Samsona Q2U - nie ma problemu ze zdobyciem ewentualnego "zastępnika" kabelka.

Przyznam, że wyposażenie podoba mi się w przypadku Maono dużo bardziej niż u Samsona. Zwłaszcza elastyczny uchwyt i pop-filtr są bardzo fajnymi dodatkami, ale także statyw z ciężką podstawą jest dużo solidniejszy niż tandetny trójnóg od Q2U.

Sam mikrofon prezentuje się (moim zdaniem) bardziej elegancko niż stara wersja Q2U, gdyż jest cały czarny i zamiast okrągłej "główki" ma modne ścięte stożki. Za to przyczepię się do umiejscowienia przycisków głośności słuchawek i suwaka włączania/wyłączania mikrofonu. Teoretycznie nie można im niczego zarzucić - no, może suwak działa odrobinę zbyt lekko. Za to po zamocowaniu w uchwycie elastycznym przyciski te stają się bardzo trudno dostępne, a gumki łatwo przestawiają suwak, wyłączając mikrofon.

Porównanie konkurentów: Maono HD300T i Samson Q2U

Na dole mikrofonu znajdziemy gniazda połączeniowe - wyjścia USB-C i XLR oraz mikrofonowe mini-jack.

Nudne cyferki

Mikrofon - jeśli spojrzymy na specyfikację - prezentuje się przeciętnie. Zakres przenoszonych częstotliwości jest nieco szerszy niż dla Q2U czy Shure SM58, bo zaczyna się już od 40Hz, a kończy na 17kHz, co zbliża go pod tym kątem do Lewitta MTP550. Niestety, na tym dane liczbowe dostarczane przez producenta się kończą, nie wiadomo zatem, jaką czułość ma dokładnie ten model. Jest nieco głośniejszy od Q2U (pomiary wskazały przewagę ok. 2dB), więc oceniam jego czułość na ok. -52dB, czyli jak na mikrofon dynamiczny jest całkiem nieźle.

Ciekawie sprawa się ma z charakterystyką kierunkową - producent twierdzi, że jest to kardioida, jednocześnie w instrukcji zamieszczając taką ilustrację (górny schemat):

Jest to zatem jakieś dziwne połączenie kardioidy z superkardioidą, jednak w praktyce można na to machnąć ręką - to ma być amatorski mikrofon do amatorskich zastosowań, co zresztą podkreśla owa niechęć producenta do dzielenia się danymi technicznymi.

Charakterystyka częstotliwościowa jest do 6kHz dość płaska, z leciutkim (1-2dB) podbiciem w okolicach 400Hz. Spora (4-6dB) "górka" pojawia się powyżej 6kHz, z czego wynika dość jaskrawe i ostre brzmienie tego mikrofonu.

1-2-3-próba mikrofonu

Podobnie jak Q2U, także HD300T potrafi nagrywać jednocześnie przez USB i XLR. Pozostało mi zatem podłączyć go do laptopa i rejestratora Tascam DR100mk3, by wypróbować, czym różnią się oba sygnały. Tascam był, rzecz jasna, przełączony na 16 bitów, bo to jest maksimum, co dostaniemy, nagrywając przez USB.

Jeśli ktoś czytał test Samsona Q2U, z pewnością pamięta, że narzekałem na bardzo cichy sygnał przy nagrywaniu przez USB. Tutaj jest bardzo podobnie, a kto wie, czy nie ciut ciszej. Ale znów, podobnie jak w przypadku Q2U, nagranie z USB ma nieco cichsze szumy, więc jeśli ktoś się szumami brzydzi, to może skorzystać z tej opcji, choć moim zdaniem, brzmienie traci nieco na atrakcyjności przy tym sposobie zapisu:

Sygnał nagrany przez USB (znormalizowany do -19LUFS)


Sygnał nagrany przez XLR (znormalizowany do -19LUFS)

Odporność na podmuchy jest praktycznie żadna, więc dołączony pop-filtr bardzo się przydaje. Niestety, równie słaba jest odporność na stuki - ten mikrofon jest "estradowy" wyłącznie z wyglądu. Przekładanie z ręki do ręki generuje masę hałasów, podobnie jest po zamocowaniu go w sztywnym uchwycie. Producent doskonale wiedział, po co dokłada do zestawu elastyczny uchwyt.

Samo brzmienie nie jest złe, choć trochę niepotrzebnie tak mocno są podbite częstotliwości powyżej 6kHz. Tak czy owak myślę, że śmiało można zestawić HD300T z Q2U, co przy różnicy w cenie sprawia, że w tym momencie opłacalność zakupu Samsona Q2U jest mocno dyskusyjna.

Podsumowanie

No właśnie, czy zatem Maono AU-HD300T jest godnym rywalem Samsona Q2U? Myślę, że zdecydowanie tak. Brzmieniowo żaden z nich nie jest czymś wybitnym, oba modele borykają się z podobnymi problemami (szum przy nagrywaniu przez XLR, niski poziom głośności przy nagrywaniu przez USB), za to wyposażenie Maono oceniam zdecydowanie wyżej niż lichy trójnóg i cienką gąbeczkę od Samsona. Dodajmy do tego USB-C w tym pierwszym i okazuje się, że "wartości dodanej" w przypadku HD300T jest jednak więcej - a pamiętajmy, że wciąż mówimy o modelu tańszym od konkurenta o ponad 30%! Moim zdaniem, jeśli już decydujemy się na mikrofon USB/XLR, to Maono będzie lepszym wyborem.

I tym sposobem porzuciłem chęć przetestowania jeszcze AudioTechnica ATR2100x, trzeciego z konkurentów do serc amatorów mikrofonów USB/XLR...

Komentarze