[T] Tascam Portacapture X8 po miesiącu

Minął miesiąc, od kiedy zacząłem intensywne testy Tascama Portacapture X8, cyfrowego wielokanałowego rejestratora audio. O pierwszych wrażeniach mówiłem w podcaście, pisałem także o tym tu, na blogu. Co mogę dodać po kilku kolejnych tygodniach? Zacznę od rzeczy nieprzyjemnych.

To nie jest sprzęt idealny

W zasadzie podtrzymuję wszystkie zastrzeżenia, które miałem już na wstępie pracy z tym rejestratorem: zawodzi wyposażenie, obsługa jest często żmudna, a ekran dotykowy bywa przeszkodą zamiast ułatwieniem - tu w sumie uwaga, o której na początku nie myślałem, ale zwrócił mi na nią uwagę jeden z użytkowników FB: ten rejestrator nie nadaje się dla osób niewidomych. Konieczność miziania ekranu sprawia, że nie można polegać wyłącznie na dotyku, za każdym razem trzeba uważnie patrzeć, w co się klika (co i tak w przypadku posiadania grubych palców też nie gwarantuje sukcesu).

Do tego dochodzą kłopoty z zasilaniem - na wskaźniku naładowania nie sposób polegać. Od czasu początku korzystania z X8 dokupiłem jeszcze jeden nowy komplet akumulatorków Panasonic Eneloop Pro, dysponuję więc obecnie czterema kompletami: dwa nowe i jeden stary Eneloop Pro (czarne) oraz jeden Eneloop (białe). We wszystkich przypadkach zdarzało się, że wskaźnik pokazywał nawet 70% naładowania, po czym rejestrator wyłączał się i przy kolejnym starcie prezentował komunikat Battery low. Akumulatorki ładowałem różnymi ładowarkami, więc raczej wykluczam, by wina leżała po stronie ogniw czy ładowarek. Pytanie tylko, czy te problemy ma wyłącznie mój egzemplarz? Mam tu pewne wątpliwości, bo na nieoficjalnym forum, na facebookowej grupie oraz pod filmikami znalazłem przynajmniej kilkanaście wpisów, raportujących problemy z zasilaniem i wyłączaniem się rejestratora - wygląda to zatem na jakąś wadę urządzenia (albo jakiejś partii).

Faktem są też problemy z rejestrowaniem z częstotliwością 192kHz. Powstałe w ten sposób pliki mają wyraźne linie zakłóceń poza zakresem słyszalnym (powyżej 20kHz) i chociaż ja absolutnie tego nie słyszę i jest to według mnie problem czysto teoretyczny, to jednak wypada się zgodzić, że tego typu zakłócenia nie powinny mieć miejsca.

Podtrzymuję także twierdzenie, że "wykastrowanie" zasilania plug-in z gniazda Ext-In jest błędem konstruktorów X8 (DR-100 takie zasilanie potrafił dostarczyć), podobnie zastosowanie karty microSD jako nośnika danych. Nie zliczę frustrujących momentów, kiedy nie byłem w stanie uchwycić i wyciągnąć tej dziadowskiej karty z urządzenia.

Zdecydowanie nie jestem także zwolennikiem suwaka włączającego urządzenie. Dział on niepewnie i potrafi się zablokować po przesunięciu, co przy wyłączaniu urządzenia łatwo umyka uwadze, a sprawia, że X8... nie wyłączy się i ekran będzie świecił tak długo, aż rozładują się akumulatory. Czym to grozi w plenerze, zwłaszcza gdy nie mamy zapasowego kompletu, nie muszę chyba mówić.

Chętnie wypróbowałbym moduł Bluetooth AK-BT1, jednak nadal nie można go nigdzie kupić - jeśli nawet wyszukiwarka znajdzie jakiś sklep, to produkt "będzie wkrótce dostępny" lub "czekamy na dostawę". Nawet polski dystrybutor nie jest w stanie przewidzieć, czy i kiedy jakieś dostawy się pojawią. Póki co zatem, moduł Bluetooth pozostaje zaledwie ciekawostką.

A co się podoba?

Są dwie cechy nowego Tascama sprawiające, że od miesiąca DR-100 jednak faktycznie leży w szufladzie i jest wyjmowany tylko w celach testowych. Te dwie cechy to wielokanałowość i format 32-bitowy.

Wielokanałowość to coś, co okazało się dla mnie strzałem w dziesiątkę. Możliwość rejestrowania zarówno wbudowanymi mikrofonami, jak i mikrofonami zewnętrznymi to coś, co ogromnie mi się spodobało. Nagrałem już dwa odcinki podcastu* w ten sposób i wbrew wcześniejszym obawom, że obróbka takiego materiału będzie kłopotliwa, całość sprawdza się naprawdę nieźle. Poza tym bardzo miła jest możliwość niezależnego włączania zasilania phantom dla dowolnego kanału wejściowego.

Dzięki nagrywaniu niezależnych kanałów mogłem także porównać mikrofony w konfiguracjach stereo - nie publikowałem jeszcze odpowiedniego wpisu, ale porównałem mikrofony wbudowane w X8 z Lewittami LCT040 oraz Røde VideMicro.

32-bity to zaś bardzo duże ułatwienie w moje obecnej "działalności", czyli nagrywaniu dźwięków otoczenia. I to właśnie jest wygoda, z której już chyba nie zrezygnuję i między innymi dlatego DR-100 zalega szufladę.

Wbudowane mikrofony

Jakość wbudowanych mikrofonów muszę ocenić dość wysoko - naprawdę dają radę, zwłaszcza jeśli zastosuje się sztuczkę z redukcją szumu: kiedy nagrywam coś za ich pomocą, po powrocie do domu w cichym pokoju wkładam nagrywający rejestrator pod kołdrę i poduszkę, bez zmiany ustawionych poziomów. Nagrywam w ten sposób szum mikrofonów i przedwzmacniacza, po czym ten właśnie szum usuwam z powstałych podczas sesji nagrań za pomocą iZotope Spectral DeNoise. W efekcie dostaję bardzo czysty sygnał, pozbawiony "szumów własnych". Sprawdza się to także podczas nagrywania par stereo Lewittami LCT040 czy VideMicro.

Jeśli ktoś jest ciekaw brzmienia, to właśnie odcinek podcastu z pierwszymi wrażeniami nagrywałem wbudowanym mikrofonem. Rzecz jasna, stosowałem pop-filtr, bo - jak to w elektretach - podatność na podmuchy jest wręcz ogromna. Z tego powodu uważam zakup osłony przeciwwietrznej w rodzaju Zooma WSU-1 za coś absolutnie koniecznego i mam lekki żal do producenta, że w pudełku nie znajdziemy tego typu ustroju.

Interfejs audio

Tascam X8 potrafi pracować jako interfejs audio, jeśli podłączymy go do komputera kabelkiem USB (którego, a jakże, też nie ma w zestawie). Żadnych wyrafinowanych testów w tej materii nie robiłem, ograniczając się do nagrania sygnału za pomocą Reapera oraz Studio One. Sterowniki ASIO, dostarczone przez Tascama, działają bez problemu.

Szkoda tylko, że urządzenie automatycznie nie podaje na słuchawki tego, co wysyła komputer przez USB (tzn. nie ma "automatycznego" odsługu miksu sygnału z komputera i z podłączonych mikrofonów). Trzeba osobno konfigurować, że np. wejścia 5-6 będą przyjmowały sygnał z USB zamiast z mikrofonów, co powoduje, że tracimy potencjalnie dwa wejścia, których moglibyśmy użyć do nagrywania, jeśli podczas nagrywania chcemy słuchać sygnału z komputera (np. podkładu muzycznego).

Za to dobrze, że X8 może zarówno przesyłać sygnał po USB do komputera, jak i rejestrować go na karcie pamięci - zawsze to jakaś forma backupu.

Warto przy okazji pamiętać, że podłączenie X8 do komputera kabelkiem USB nie powoduje ładowania akumulatorków AA - te trzeba ładować w osobnej ładowarce. USB za to może posłużyć do zasilania urządzenia, ale w tej sytuacji warto podłączyć się do gniazdka wydajnego prądowo. Jeśli USB nie będzie w stanie dostarczyć odpowiednio dużego prądu (>1,5A), to w Tascamie włączy się tryb oszczędzania energii, przez który nie będziemy w stanie aktywować z kolei zasilania phantom...

Na bezrybiu i rak ryba

No i mam teraz dylemat. Bo z czystym sumieniem tego rejestratora nikomu nie polecę - zbyt dużo nerwów kosztowały (i kosztują) mnie jego niektóre wady i niedociągnięcia. Jednocześnie obecnie na rynku nie ma on specjalnie konkurencji. Rejestratory z wbudowanymi mikrofonami nie mają zapisu 32-bitowego i/lub wielokanałowości. Rejestratory 32-bitowe z kolei nie mają wbudowanych mikrofonów lub wejść liniowych. X8 jest na swój sposób unikatowy (póki co). Oczywiście, osoby skupione bardziej na 32-bitach mogą sobie wybrać Zooma F3/F6/F8n Pro, osoby ceniące super-ciche przedwzmacniacze mogą wydać fortunę na rejestratory Sound Devices, osoby chcące nagrywać wiele ścieżek bez 32-bitów mają do dyspozycji Zooma H8. 32-bitowy, wielokanałowy rejestrator z własnymi mikrofonami jest jednak póki co tylko jeden - X8 właśnie.

Używam go, w praktyce się sprawdza, ale kiedy pomyślę, że te wszystkie jego wady wymienione na początku dałoby się wyeliminować, bardziej przykładając się do samego projektu urządzenia, to troszkę przykro mi się robi... Jest szansa, by aktualizacje firmware'u coś tam poprawiły (w końcu wersja 1.10 sporo wniosła), jednak braku zasilania plug-in w gnieździe Ext-In, karty microSD czy kłopotów z zasilaniem żadnym oprogramowaniem się nie poprawi. Warto mieć te rzeczy na uwadze i wybrać świadomie.

Podcast zamiast podkastu - po wielomiesięcznym promowaniu słowa "podkast" zarzucam to. Wygląda na to, że utrzyma się jednak pisownia anglosaska, a językoznawcy przyznają, że forsowanie nazwy spolszczonej mija się z celem. Stąd wracam do "podcastu"...

Komentarze

  1. "zdarzało się, że wskaźnik pokazywał nawet 70% naładowania, po czym rejestrator wyłączał się i przy kolejnym starcie prezentował komunikat Battery low."
    Może pytanie głupie, ale sam się kiedyś na tym wysypałem - czy masz odpowiednio ustawiony typ zasilania? W sensie, że na pewno było ustawione, że aku NiMh a nie np. baterie alkaliczne? Bo ja dawno temu takie błędy popełniałem, i kończyło się podobnie - rejestrator (ale zupełnie inny model) wyłączał się nagle i niepodziewanie po ok. 2-3 godzinach pracy (gdy szacowany czas na założonych aku powinien wynosić co najmniej 2x więcej) i po ponownym włączeniu raportował o niskim poziome baterii. Dopiero po jakimś czasie doszedłem, że mam ustawione zasilanie z baterii a nie z akumulatorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie to - to była pierwsza rzecz, jaką sprawdziłem po tym, jak mi nie zadziałały dołączone do kompletu baterie alkaliczne. Obawiam się, że X8 może mieć coś skopsane z zasilaniem, bo na grupach FB dotyczących rejestratorów Tascama oraz konkretnie X8 pojawiały się już głosy, żeby używać konkretnych marek producentów, bo X8 jest bardzo czuły na stabilność napięcia. Mnie dziwi, że problemy sprawiają całkiem niezłe akumulatory Eneloop Pro, na które sam producent powołuje się w instrukcji, podając czasy pracy urządzenia.

      Zresztą, ten skrócony czas nie występuje zawsze - po prosu się zdarza, dlatego jest tak irytujący. Nigdy nie wiem, czy tym razem zejdzie sobie do 10-20%, czy wyłączy się już przy 50%... Wszystko wskazywałoby na problem akumulatorów, ale po to kupiłem z dwóch różnych źródeł dwa nowe komplety specjalnie dla X8. Ładuję je także na przemian w dwóch różnych, dobrych ładowarkach.

      Usuń
    2. To co najmniej dziwna sytuacja i w praktyce raczej nieakceptowalna. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ryzykował zdarzenia, że przy 70% zasilania rekorder nagle się wyłączy. Wydaje mi się, że te "nowoczesne" - kolorowo-dotykowe rekordery są bardziej prądożerne. No i jeszcze moduły łączności bezprzewodowej zżerają swoje. Można je wyłączyć z X8?
      Ja zdecydowanie preferuję rozwiązania klasyczne - prosty ekran cz-b i sterowanie fizycznymi klawiszami / przełącznikami / potencjometrami. To jest zawsze szybsze i pewniejsze niż ekran. Często działa się w trudnych warunkach i nie ma czasu na szukanie po ekranie.

      Usuń
    3. To prawda, że ekran zjada najwięcej i nie jest wykluczone, że to przez niego w pierwszym miesiącu te czasy są tak krótkie - w końcu dużo czasu spędza się w menu. Pod względem prądożerności zdecydowanie wolę swój stary odtwarzacz, Tascam DR-100, który ma "zwykły" niedotykowy wyświetlacz i guziczki. No, ale też X8 był kupowany ze względu na dwie cechy: wielościeżkowy zapis oraz format 32-bitowy (z naciskiem na to drugie). Zoom ma wprawdzie kilka rejestratorów 32-bitowych, ale tańszy od X8 jest tylko F3 z dwoma wejściami XLR, poza tym ani on, ani droższe od X8 F6, F8n Pro nie mają gniazd combo XLR/TRS, a tych czasem potrzebuję (np. żeby podłączyć Korga CM300. Tak więc X8 jest czymś w rodzaju zgniłego kompromisu między tym, czego chcę, a tym, co jest dostępne na rynku...
      Mam nadzieję, że te dziwne zachowania akumulatorkowe da się w końcu jakoś wyjaśnić - np. odkryję jakąś prawidłowość, może podłączenie konkretnych mikrofonów, może konkretny komplet ładowany w konkretnej ładowarce. Jednak skoro takie "atrakcje" mnie spotkały, to je opisuję, zwłaszcza że na tle innych opisów użytkowników X8 raczej nie są wyjątkiem. Nie da się ukryć, że Tascam wiele rzeczy "położył" przy okazji X8, który się sprzedaje pewnie tylko dlatego, że jest właśnie taki unikalny. Jak tylko pojawi się porównywalna konkurencja, daję głowę, że albo cena X8 poleci w dół - albo sprzedaż...

      Usuń
    4. Zgadzam się. Co do praktycznego użycia to też wolę "stare" urządzenia z klasycznym ekranem LCD w wersji cz-b, w tym nawet taką wpadkę Tascama jak DR-40 (ze względu na fatalne preampy, ale często zapis 4-śladowy rekompensuje tę niedogodność, bo akurat preampy dla mikrofonów zewnętrznych można w Tascamach całkowicie ominąć - u konkurencji się tego nie spotyka - i nagrywać sygnał liniowy, zapewniając sobie znacznie lepszą jakość). Wiem, że dany rekorder będzie działał tyle i tyle i nie wyłączy mi się nagle po godzinie (chyba, że akurat akumulatory są już zużyte).
      Co do zapisu 32-bitowego to ZOOM ma jeszcze wieloślad 6-kanałowy F6 z kilkoma ciekawymi funkcjami. Nie miałem go okazji jeszcze sprawdzić w praktyce. Generalnie nie lubię ZOOMów (też mieli coś takiego jak X8), ale seria F jednak jest wyraźnie lepsza niż inne, w szczególności H.

      Usuń
    5. No właśnie wspominałem o F6 - rozważałem go, ale był po pierwsze droższy, po drugie - nie ma wejść liniowych, po trzecie nie ma wbudowanych mikrofonów, a po czwarte - w momencie gdy zamawiałem Tascama X8, nawet na Thomannie rejestratory F3/F6/F8n miały czasy oczekiwania na dostawę podawaną na 5-8 tygodni, a kiedy wróciłem na tę stronę tuż po zakupie X8, dla F3 czas oczekiwania zwiększył się do 11 tygodni. Dodatkowo też za Zoomami nie przepadam, zaczynałem od Tascama DR-05, potem miałem DR-100, teraz X8. Niestety, X8 jest zdecydowanie najgorzej przemyślany z tej trójki i widać, że w dużej części pomysły podsuwał dział marketingu (ten ekran dotykowy!). Obecnie Zoom nie ma żadnego odpowiednika X8 - seria Fx jest wprawdzie bardziej profesjonalna, ale nie ma wbudowanych mikrofonów i wejść liniowych - niby drobiazgi, ale czasem BARDZO potrzebne.

      Usuń
    6. Zgadzam się. Dziś niestety o produkcie najwięcej do powiedzenia mają marketingowcy a nie specjaliści.
      Zoom ma model H8, odpowiednik X8.

      Usuń
    7. H8 nie jest, niestety, odpowiednikiem X8. Ma mikrofony, ma wiele wejść, ale nie ma 32 bitowego zapisu :( Ale fakt, jest najbliżej :)

      Usuń
    8. Zgadza się. Nie ma zapisu 32-bitowego no i wygląda paskudnie (jak pająk), czym mam nadzieję projektanci / marketingowcy ZOOMa strzelili sobie w kolano :)

      Usuń

Prześlij komentarz