poniedziałek, 15 marca 2021

[T] Cherry Audio - Eight Voice

Była już emulacja Juno-6, były emulacje ARP-2600 i PolyMooga, a teraz firma Cherry Audio proponuje prawdziwy rarytas, czyli pochodzący z roku 1977, kultowy dla niektórych, syntezator Oberheim Eight Voices, czyli model EVS-1. Na profilu firmy wrzało już od jakiegoś czasu, bo wcześniej został umieszczony tam tajemniczy klip wideo z zapisanymi znakami Morse'a datą premiery i kodowym oznaczeniem syntezatora - ósemką. Osobiście typowałem Jupitera-8, jednak jak pokazało życie, chodzi o EVS-1.

Podróż w czasie

Przyznam, że w kwestii syntezatorów firmy Oberheim jestem kompletnym ignorantem. Wiem tylko, że mieli syntezatory SEM (bardzo stary), a potem "kultowe" OB-X i jego następcę, OB-Xa. W czasie szukania odpowiedzi do zagadki Cherry Audio znalazłem jeszcze ich następcę, czyli OB-8 - początkowo nawet w dniu premiery myślałem, że to właśnie z emulacją tego modelu mam do czynienia. Szybki rzut oka jednak na zdjęcia tego modelu wykluczyły go - z pewnością Eight Voice NIE wygląda jak OB-8. Internetowe śledztwo wykazało, że protoplastą jest EVS-1 "Eight Voices", syntezator minimalnie starszy ode mnie.

Nie pozostało nic innego, jak pobrać wersję demonstracyjną i przyjrzeć się temu "kultowemu" analogowi.

Koszmar ARP-2600

Przy okazji opisu ARP-2600 wyznałem, że przerażają mnie te stare syntezatory. Widok panelu Eight Voice tylko to przerażenie pogłębił:

Do wyboru jest jeszcze wersja klasyczna, ale wolę powyższą, ciemną "skórkę"

Jak to się w ogóle rozeznać? Okazało się jednak, że jest to dużo łatwiejsze, niż w przypadku wspomnianego ARP-2600, a to dlatego, że większość panelu zajmują parametry ośmiu głosów, które są do siebie bliźniaczo podobne. Każdy z nich zawiera dwa oscylatory VCO (z przebiegami regulowanymi od piłokształtnego po zmiennoimpulsowy), dwie obwiednie (VCA i VCE), filtr, możliwość skorzystania z LFO ("miejscowego" LFO1 czy też globalnego LFO2), jest też możliwość skorzystania z suboscylatora albo (zamiennie) generatora szumu.

Przewagą nad oryginałem z pewnością jest obecna tutaj sekcja efektowa z pogłosem i linią opóźniającą. Mamy też dostęp do prostego sekwencera - tutaj się nie wypowiem, czy oryginał także coś podobnego posiadał. Zdjęcia w sieci są mało szczegółowe, a oryginału nigdy nawet na oczy nie widziałem (ba, nie wiedziałem nawet o jego istnieniu aż do dnia premiery Eight Voice).

Słuchamy

Początkowo myślałem, że będzie podobnie jak w przypadku Polymode - czyli przydatność dla mojego ucha praktycznie żadna. Ale kiedy zacząłem się wsłuchiwać w dostarczone przez producenta presety, a potem sam zacząłem kręcić to tym, to innym pokrętłem, to "chwyciło mnie". Naprawdę da się w tej emulacji wykręcić przyzwoite brzmienia! Zwłaszcza sekwencje rytmiczno-basowe brzmią tak, że aż się chce od razu dokładać do nich perkusję i robić przeboje w stylu "Policjantów z Miami". Wrzucenie takiego brzmienia na zewnętrzny pogłos lub delay tylko polepsza wrażenia.

Co ciekawe, nawet skorzystanie z wszystkich ośmiu głosów nie powoduje jakiegoś szalonego żyłowania procesora - mnie udało się przy najbogatszych wersjach brzmień typu pad, grając kilkudźwiękowy akord, zająć maksymalnie 9% mocy (niemłodego już) procesora. To wyśmienity wynik - w ogóle instrumenty Cherry Audio nie są specjalnie zasobożerne. Może to być wynik albo bardzo sprawnej pracy programistów, albo uproszczeń emulacji. Na moje ucho jednak instrument brzmi całkiem nieźle (choć wiadomo, puryści zjedliby mnie teraz żywcem, bo przecież syntezator VST za 29$ NIE MOŻE nawet zbliżyć się do brzmienia takiego rarytasu, jak EVS-1). Dylematy związane z wiernością (lub jej brakiem) zostawiam jednak wspomnianym purystom, ja patrzę na tę emulację tylko pod kątem ewentualnego wykorzystania we własnych utworach i tutaj widzę pewne możliwości, na pewno dużo większe niż w przypadku Polymode.

Na razie demo

Póki co jednak, badam sobie wersję demonstracyjną - na ewentualne zakupy poczekam do świąt, nie od dziś wiadomo, że różne sklepy dają wówczas różne promocje, więc może da się jeszcze uszczknąć z ceny, już i tak niewielkiej. Przyznam szczerze, że bardziej mnie intryguje i od Polymode, i od CA-2600, a chociaż życzyłem sobie po cichu tego Jupitera-8, to... nie jest źle!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza