niedziela, 14 lutego 2021

[T] Cherry Audio atakuje: CA2600 i Polymode

Firma Cherry Audio nie zasypia gruszek w popiele - oprócz emulacji Rolanda Juno-60 i Juno-106 oferuje jeszcze dwie inne emulacje - CA2600 (emulacja syntezatora ARP-2600) oraz Polymode, czyli emulator Polymooga. Piszę o nich tylko informacyjnie, bo generalnie akurat tych syntezatorów nie używam zbyt często (żeby nie powiedzieć - wcale). No dobrze, może ARP-2600 pojawił się parę razy w moich utworach, ale w wykonaniu Arturii. Jak widać, Cherry Audio ostro atakuje właśnie poletko Arturii, co jest dla niej o tyle łatwe, że ma przecież spore zaplecze związane z komponentami syntezatorów, których używa w modularnym systemie Voltage Modular. Podejrzewam, że stąd wynika spore tempo wypuszczania kolejnych emulacji - wystarczy "poskładać" elementy w jeden z klasycznych syntezatorów i gotowe (tak, tak, wiem, że to nie jest AŻ TAK proste, ale łatwiejsze, niż pisanie całości za każdym razem od nowa).

CA2600

Emulacja ARP-2600 wypada całkiem udanie i każdy, kto ceni sobie "modulary", będzie pewnie wniebowzięty. Mnie szczerze mówiąc przerażają te wszystkie gniazdka i kabelki, które trzeba sensownie połączyć, żeby w ogóle otrzymać jakiś dźwięk. Zgoda, że w ten sposób jak w żaden inny nauczymy się działania syntezatorów, ale ja się coraz bardziej przekonuję, że klecenie brzmień nie fascynuje mnie ani trochę. Czym innym jest pokręcenie gałką filtra czy modyfikacja obwiedni, a czym innym robienie wszystkiego od podstaw.

Trudno jest mi ocenić zgodność tej emulacji z oryginałem, bo jak większość dzisiejszych muzyków sprzętowego ARP-2600 nawet nie dotykałem, a i znaleźć filmiki na YouTube nie jest wcale tak łatwo. Mogę porównywać go tylko z emulacją od Arturii, która to emulacja wypada nieco przyjaźniej i przyjemniej niż model od Cherry Audio. Nie wiem, może to kwestia wielkości interfejsu czy jego responsywności, ale tym razem w moim rankingu Arturia wygrywa.

Prosty, choć skomplikowany - CA2600

Próbowałem odtworzyć brzmienie jednego instrumentu na drugim, jednak jest to dość trudne ze względu na wielość kontrolek i dopasowywanie części parametrów "na oko". Arturia góruje jednak nad produktem Cherry Audio jedną bardzo istotną cechą - obecnością sekwencera krokowego, dzięki któremu można tworzyć naprawdę ciekawe barwy, niestety nie do odtworzenia w prosty sposób w CA2600. Arturia górą.

Prawdziwy potwór, czyli Arturia Arp-2600 w całej okazałości

Polymode

Innej emulacji Polymooga nie posiadam, chociaż kiedyś miałem demo bodajże z firmy XILS-lab, które - najoględniej mówiąc - zupełnie mi brzmieniowo nie przypasowało. Dokładnie ta sama sytuacja mam miejsce tutaj. Zdecydowanie trzeba mieć zamiłowanie do tego typu brzmienia - chropowatego, surowego (bardzo surowego) i zupełnie (dla mnie) nie inspirującego. Nie chcę w ten sposób powiedzieć, że Polymode czy PolyM od XILS-lab są kiepskie - wierzę, że bardzo wiernie odtwarzają oryginał. Jednak to nie są instrumenty dla mnie.

W tym miejscu chyba nie ma sensu dalej opisywać Polymode, bo naprawdę nie chciało mi się instalować do celów porównawczych PolyM, który - jeśli wierzyć internetom - jest najdoskonalszą programową emulacją Polymooga. Na szczęście jest już sporo dem i pokazówek na YouTube. Za to wiem, że jeśli przyszłoby mi do głowy jednak nagrywać taką bardzo klasyczną elektronikę, to Polymoog byłby dobrym wyborem do szukania brudnych i surowych barw.

Co z tego wynika?

Zdecydowanie z puli produktów firmy Cherry Audio wybieram DCO-106. CA2600 i Polymode są równie dobre, aczkolwiek brzmieniowo mi nie odpowiadają. Zostawiam je więc innym, podkreślając jednocześnie ich bardzo przystępną cenę - pojedynczy instrument od Cherry Audio można mieć po uiszczeniu kwoty 25 dolarów (Polymode - 29), co w porównaniu do emulacji Arturii (149 euro za ARP-2600 czy 199 euro za Jun-6) jest ceną śmiesznie niską. Warto wypróbować konkretny model w wersji demo i... cieszyć się dobrą emulacją.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza