środa, 19 sierpnia 2020

[T] EastWest - Hollywood Orchestra

Chciałbym się przyjrzeć nieco uważniej jednej z najstarszych moich bibliotek orkiestrowych, jaką jest EastWest Hollywood Orchestra Gold. W jej skład wchodzą (dostępne także osobno): Strings, Brass, Woodwinds i Percussion, czyli w zasadzie wszystko, co może być potrzebne podczas tworzenia orkiestrowych kompozycji. Sama biblioteka jest już nieco wiekowa, bo stuknęło jej właśnie 10 lat, co niestety momentami rzuca się w oczy i uszy.

Dlaczego akurat ona?

Do dzisiaj w sumie nie wiem, dlaczego lata temu zdecydowałem się właśnie na tę bibliotekę. To znaczy, realny powód był: duża przecena. Ale poza ceną chyba żadnych innych przesłanek nie miałem, żeby wybrać akurat tę. Może też materiałów na YouTube było mniej niż obecnie, może po prostu konkurencja dopiero raczkowała. Wiem na pewno, że obejrzałem wiele filmików o orkiestrach i w większości były tam albo produkty EastWest, albo bardzo wówczas chwalone LA Scoring Strings (ale te ostatnie nie były pełną orkiestrą). Istniały jeszcze pluginy od SONiVOX i w sumie niewiele było tego więcej. Spitfire Audio dopiero raczkowało, dostarczając tylko paczki sampli, nie było jeszcze Orchestral Tools z jego Metropolis Ark czy Berlin Inspire, że o Nucleusie nawet nie wspomnę. Obecnie mamy cudowne czasy i całe mnóstwo nowoczesnych bibliotek o świetnym brzmieniu.

Tak czy owak, stanęło na EastWest i jej najnowszym wówczas dziecku, czyli Hollywood Orchestra. Początkowo w najtańszej wersji Silver, z okrojoną liczbą instrumentów i artykulacji, ale trzy czy cztery miesiące później trafiła się kolejna promocja, tym razem na upgrade do wersji Gold. I tak już zostało.

Play

Od samego początku nie spodobał mi się interfejs graficzny, przygotowany przez programistów z EastWest. Był ogromy, toporny w obsłudze i nie dawał możliwości stworzenia szablonu orkiestrowego jak w Kontakcie. Do tego piekielnie długo ładował próbki, więc obsługa całości była wysoce kłopotliwa.

Co ciekawe, to były takie czasy, że gdy EastWest zaprezentowało wersję szóstą Playa, która miała być szybsza i lepsza, to była ona dodatkowo płatna (30 dolarów, ale jednak!), także dla legalnych użytkowników dotychczasowej wersji. Dziś, po latach, nadal mamy wersję 6, ale jest już do darmowego pobrania.

Brzmienie i obsługa

Brzmienie biblioteki jest... różne. Czasami niektóre barwy są świetne, czasem jednak - niezbyt realistyczne, zwłaszcza instrumenty solowe (na przykład skrzypce zdecydowanie nie wytrzymują porównania ze specjalizowanymi bibliotekami). Do tego odnoszę wrażenie, że biblioteka ma niejaki problem z trzymaniem jednakowego poziomu głośności - czasem podczas gry z wydawałoby się jednakową dynamiką, część dźwięków nagle staje się dużo głośniejsza/cichsza niż pozostałe.

Ja z Hollywood Orchestra mam pewien zasadniczy problem, a jest to wybór odpowiedniego brzmienia. Tutaj wchodząc np. do barw pierwszych skrzypiec z artykulacją legato otrzymujemy mnóstwo osobnych wariantów: a to takie z atakiem, bez ataku, oskryptowane i nieoskryptowane, z wieloma próbkami (round-robin) i bez nich. Jak tu się zdecydować? Rozumiem, że idea była taka, by dać użytkownikowi wybór i by sobie stworzył taką kombinację, jaką uzna za stosowną, ale moim zdaniem to zbytnia komplikacja. Można, oczywiście, używać brzmień z key-switches, ale te ładują się NAPRAWDĘ powoli.

W ogóle czasy ładowania to sprawa bardzo dziwna w tej bibliotece. Z jednej strony są one kosmicznie długie, nawet jeśli korzysta się z dysku SSD, z drugiej jednak Play dysponuje jakimś buforem cache, gdzie wrzuca sobie raz odczytane próbki i później z tego korzysta (co trwa już DUŻO krócej), nawet po restarcie programu DAW (!). Niestety, nie pojmuję zupełnie, jak to działa, bo czasem wielokrotne ładowanie tego samego projektu z brzmieniami Hollywood Orchestra trwa krótko, aż za którymś razem nagle wszystkie brzmienia ładują się "od podstaw" i projekt zamiast 10 sekund otwiera się 5 minut. Strasznie to irytuje podczas pracy, bo nigdy nie wiadomo, ile trzeba będzie czekać. Poza tym, jeśli ten cache potrafi przetrwać restart DAW, to znaczy, że jest gdzieś zapisywany na dysku, a to z kolei znaczy, że da się brzmienia zapisać i ładować szybciej - to dlaczego, u licha, nie przygotuje się w ten sposób całej biblioteki?!

Co dalej?

W sumie praktycznie nie używam już tej biblioteki, głównie przez opisaną kapryśną pracę Play i długie czasy wczytywania. Do tego, mając już do dyspozycji Berlin Inspire, Nucleusa i BBC Symphonic Orchestra, jakoś mniej entuzjastycznie odbieram samą jakość brzmienia, więc brakuje argumentu: o, ten czy tamten instrument gra świetnie, więc użyję EastWest zamiast którejś z powyżej wymienionych.

Był wprawdzie moment zwątpienia, kiedy EastWest wprowadziło model abonamentowy. Płaci się niecałe 20 dolarów miesięcznie (z umową na minimum rok), ale można korzystać z WSZYSTKICH produktów tej firmy. Czyli nie tylko z Hollywood Orchestra, ale też chórów, bębnów, głosów podkładowych i wielu, wielu innych (z liczby ponad 60 bibliotek). Brzmi fantastycznie, lecz jest jedno ale: nic z tego nie staje się naszą własnością i jeśli postanowimy w pewnym momencie już nie płacić, to zostajemy tak naprawdę z niczym. EastWest pisze w sekcji FAQ, że teoretycznie nasze projekty powinny nadal działać i dać się odtwarzać, ale doradza, żeby "na wszelki wypadek" wszystko sobie wyrenderować zawczasu do plików dźwiękowych. Czyli niby tak, ale może nie. Podejrzewam, że dopóki użytkownik zachowa na dysku pobrane biblioteki, dźwięki będą się odtwarzać, ale jeśli je usunie, to już nie zainstaluje ich ponownie i projekty działać przestaną.

Chwilowo więc biblioteka zostaje na dysku, ale jeśli poprzerabiam wykorzystujące je projekty na te nowoczesne biblioteki, to raczej nie będę czuł żalu po pozbyciu się jej. No i na dysku przybędzie 100GB!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza