Bolesny powrót do starego sprzętu
Na ogólnym blogu pisałem o awarii nowego komputera - stało się to w bardzo kłopotliwym momencie, kiedy akurat musiałem siadać do intensywnych prac muzycznych. Jako że Komputronik bardzo kiepsko sobie poradził z obsługą klienta, nie mogłem sobie pozwolić na miesięczny przestój. Stary komputer, połatany i doprowadzony do jako takiego stanu, przywędrował ze strychu. No i niestety, okazało się, że zaledwie miesiąc pracy na szybkim komputerze "rozpuścił" mnie do tego stopnia, że teraz każde uruchomienie starego komputera to prawdziwa tortura. Prawie trzy minuty startu systemu przy 20-30 sekundach, do których już przywykłem, okazują się wiecznością. Odpalanie Studio One w podobnym czasie też dłuży się niemiłosiernie, że nie wspomnę o wczytywaniu co większych bibliotek... Długie czasy to jedna sprawa - drugą jest brak bibliotek. Wprawdzie miałem w szufladzie stare dyski SSD, wymontowane ze starego komputera, które teraz do niego wrzuciłem na nowo, ale nie mam tam np. Berlin Orc...