[K] Vienna Symphonic Library Studio Bösendorfer Imperial

Letnia wyprzedaż fortepianów VSL stała się okazją do uzupełnienia linii Studio między innymi o - cóż by innego - Bösendorfera Imperial. Stała się też okazją do pokiwania głową nad własną naiwnością w kwestii czytania ze zrozumieniem materiałów producenta. Bo - nie da się ukryć - trochę dałem się tu podejść...

Długa historia Imperiala

Jeśli macie czas - opiszę w czym rzecz. Otóż Studio Bösendorfer Imperial to przeniesiony w 2025 roku na nowy Synchron Player starszy instrument, a konkretnie nagrany w 2009 roku VI Vienna Imperial. Wówczas był to - jak się domyślam - szczyt szczytów, jeśli chodzi o sampling. Do 100 warstw dynamicznych, zrobotyzowane próbkowanie - musiało to wtedy robić wrażenie, a słuchając omawianej wersji (która ma te same próbki) wrażenie robi do tej pory i mało który współczesny samplowany instrument ma szansę konkurować technologicznie nawet z tak starym materiałem.

Lista fortepianów

Istnieją jednak konsekwencje tego, że mamy do czynienia z portowaniem starszego instrumentu. Po pierwsze, dostajemy zupełnie inny zestaw ujęć mikrofonowych, niż w pozostałych bibliotekach Studio i Synchron. Ujęcia są trzy: Close, Player i Distant. W związku z tym jest tylko jedna wersja tego Imperiala, zamiast Standard i Full.

To jest jednak tylko połowa problemu - druga połowa to fakt, że Studio Imperial został wykastrowany z cechy najbardziej charakterystycznej dla tego modelu fortepianu, czyli z najniższej oktawy. Tak, tak, dobrze czytacie - ten tutaj Bösendorfer Imperial 290-755 nie wydaje 97 dźwięków, tylko 88. Absurd? Absurd - i to jest ta rzecz, na którą się nabrałem, bo producent w ŻADNYM miejscu nie ostrzega, że tego zakresu w wirtualnym instrumencie nie ma. Współczesny Synchron Imperial ma te dźwięki, ale co gorsza, także VI Vienna Imperial miał te dźwięki! Czyli VSL wzięło pełny materiał źródłowy i po prostu odcięło dolną oktawę. Dlaczego? Mogę się tylko domyślać, bo oficjalnego oświadczenia nie udało mi się znaleźć. Zakładam jednak, że chodziło właśnie o wersję Synchron - to ona jest obecnie flagowym fortepianem Vienna Symphonic Library, a VI Vienna Imperial był nagrany na tyle dobrze, że w swojej pełnej, odświeżonej wersji mógłby stanowić groźnego wewnętrznego rywala. Zwłaszcza że z uwagi na mniejszą liczbę ujęć mikrofonowych, musiałby być tańszy...

Znalazłem opinie, według których napotkano technologiczne ograniczenia przy portowaniu starego instrumentu w Synchron Playerze - VI Vienna Imperial miał swój własny, specjalny player i podobno "nie dało się" go bezpośrednio przenieść. Jako programista nie bardzo wierzę w tę wersję - Synchron Bösendorfer Imperial udowodnił, że Synchron Player spokojnie daje sobie radę z tak dużym zakresem klawiatury.

Krótsza klawiatura - problem?

Pesymiści będą zatem zżymali się, że nie po to kupują Imperiala, żeby dostać 88-klawiszowy fortepian - z czym, oczywiście, jak najbardziej mogę się zgodzić, bo jednym z impulsów stojących w moim przypadku za wypróbowaniem Imperiala była właśnie chęć POSŁUCHANIA tych tajemniczych, bardzo niskich dźwięków (i było to wrażenie warte przeżycia w przypadku wersji Synchron).

Optymiści z kolei zauważą, że nic straconego: istnieje stosunkowo niewiele kompozycji przygotowanych z myślą o Imperialu, a pozostałe utwory i tak zyskują, bo główna przewaga Imperiala nad "zwykłym" fortepianem tkwi w rezonansach i tym, że nawet jeśli nie gra się najniższych dźwięków, ich struny wpadają w drgania i wzbogacają brzmienie całego fortepianu. A to akurat działa nawet w tym "wykastrowanym" modelu, więc w zasadzie nie ma się czym przejmować. To znaczy, przejmować się mogą tylko ci, którzy kupili Imperiala z myślą o bezpośrednim odtwarzaniu utworów Busoniego, Bartóka, von Dohnányiego czy Martina, a ze względu na brak najniższej oktawy będą musieli obejść się smakiem.

Swoją drogą, mnie też zepsuło to trochę plany testów, bo zdobywając kolejnego Imperiala, konfrontuję go z innymi głównie za pomocą tych samych nagrań - tutaj jednak nie mogę użyć ani niektórych Busoniego, ani "przerobionego" na Bösendorfera Rachmaninowa, więc część porównań z marszu odpada...

Konfiguracja

Studio Imperial, mimo że pochodzi z innej epoki, został bardzo sprawnie zaadaptowany do Synchron Playera:

Standard - czyli dużo różnych ustawień

Różnice spotkamy na karcie miksera, bo oczywiście, nie mamy współczesnej listy mikrofonów, tylko trzy ujęcia nagrane prawie 20 lat temu:

Mikser ma inną liczbę kanałów, ale obsługa niczym się nie różni

Podobnie na ostatniej stronie znajdziemy znajome opcje, w tym edytowalną krzywą reakcji velocity:

Krzywa reakcji, maksymalna polifinia i tego typu drobiazgi do regulacji

Jeśli zatem chodzi o przeniesienie dawnego flagowca, to przebiegło ono - w mojej ocenie - bardzo sprawnie i poza innymi ujęciami mikrofonowymi, nie czuć żadnych wyraźnych różnic czy braków. Tym większy szacunek dla VSL, że tak dobrze przygotowali VI Vienna Imperial lata temu - i tym większy żal, że nie dostaliśmy w nowej wersji pełnego materiału audio...

Posłuchajmy

Pisanie pisaniem, ale warto zawsze posłuchać przynajmniej kilku utworów zagranych danym instrumentem. A skoro mam oba Studio Bösendorfery, i Imperiala, i 280VC, to zapraszam do posłuchania różnic między nimi:

Stary, a nowy Imperial


Mniejszy 280VC też daje radę

A teraz porównajmy studyjnego Bösendorfera z wersjami Synchron oraz z... Synthogy Ivory II:

Studio Imperial


Synchron Imperial


Ivory II Imperial

Jeśli Wam nie dość tego utworu, to możecie jeszcze z ciekawości posłuchać, jak wypada inna biblioteka nagrana w podobnym okresie co VI Vienna Imperial, czyli Bösendorfer 290 od EastWest z 2011 roku:

EastWest Bösendorfer 290

A na koniec podrzucam jeszcze "Fantazję" Mendelssohna:

Długi utwór, bardzo różnorodny

Daje radę

Powiem tak: Studio Bösendorfer Imperial ciągle robi doskonałe wrażenie. Brzmienie jest bardzo dobre i gdyby tylko nie brak charakterystycznego dla tego modelu fortepianu dolnego zakresu, polecałbym wszystkim właśnie tę wersję Bösendorfera od VSL. Jak na swoje możliwości i brzmienie wcale nie jest przesadnie droga, więc jeśli ktoś nie planuje grać czy odtwarzać utworów pisanych specjalnie z myślą o Imperialu i korzystających z dodatkowych dźwięków, śmiało może się interesować. Ale z drugiej strony - mieć Imperiala bez tego dolnego zakresu, to jak kupić Lamborghini z blokadą na 140km/h. Niby wiadomo, że legalnie po publicznych drogach i tak szybciej nie pojedziemy, ale... no, właśnie.

Komentarze